2020 – Istotny rok dla frankowiczów

Mijający rok był dla kredytobiorców kredytów indeksowanych i denominowanych do waluty obcej (zwł. „frankowiczów„) niezwykle obiecujący. Jeszcze szerzej otworzył się worek z pozytywnymi rozstrzygnięciami sądów w tych sprawach, a w kwestiach, które dotychczas były interpretowane głównie  na niekorzyść kredytobiorców, pojawiło się światełko nadziei. Poniżej przedstawione zostały najistotniejsze zdarzenia dotyczące spraw kredytów pseudo-frankowych.

Na fali obiecującego 2019 roku

Przede wszystkim, w 2020 rok wkroczyliśmy entuzjastycznie na fali rosnącej nadziei po orzeczeniu TSUE w sprawie pp. Dziubak, które zapoczątkowało lawinę pozwów przeciwko bankom.  Ośmieliło to sądy krajowe rozpoznające te sprawy i jeszcze 30 grudnia 2019 roku, rzutem na taśmę, Sąd Okręgowy w Gdańsku skierował pytanie prejudycjalne do TSUE, pytając o kolejne problemy pojawiające się w sprawach frankowych. W tym przypadku nadal czekamy na odpowiedź, choć część ekspertów uważa pytanie to za zbędne i już przesądzone w dotychczasowym orzecznictwie unijnym i krajowym. Czekamy także nadal na wypowiedzi Sądu Najwyższego, zwłaszcza co do kwestii możliwości utrzymania umowy kredytu frankowego jako kredytu złotowego z marżą odnoszona do LIBOR. Nadal jednak sprawy frankowe rozpoznawane w sądach to zaledwie kilka procent wszystkich spraw kredytów pseudo-walutowych.

Działania banków

W minionym roku banki zintensyfikowały działania mające przestraszyć kredytobiorców składających pozwy do sądu. Odwołują się zwłaszcza do potencjalnie, ich zdaniem, możliwego roszczenia o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu przez kredytobiorcę. Brak jednak informacji, aby jakikolwiek bank spełnił te zapowiedzi. Niektóre banki kładły pozywającym je frankowiczom kłody pod nogi także w inny sposób – pobierając bardzo wysokie opłaty za zaświadczenia o historii spłat kredytu, potrzebne do obliczenia roszczenia dochodzonego pozwem. Z pomocą przyszedł UOKiK nakładając karę na jeden z banków za taka praktykę. Banki nadal się nie poddają i pomimo niższych zysków spowodowanych ogólną sytuacją na rynku bankowym zabezpieczają rezerwy finansowe na spory frankowe. Banki próbowały też pozbyć się odpowiedzialności za udzielanie nieuczciwych kredytów frankowych – poprzez zwrócenie się do instytucji regulujących sektor bankowy oraz do Ministerstwa Finansów z prośbą o przejęcie przez państwo hipotek frankowych po cenie rynkowej i przewalutowanie kredytów w drodze ustawy, a dodatkowo zwrot spreadów klientom banków.

W połowie roku mBank cofnął apelację od wyroku wydanego w sprawie z pozwu zbiorowego kredytobiorców przeciwko temu bankowi. Oznacza to koniec 10-letnej batalii sądowej w tej sprawie. Nie należy tego jednak odczytywać jako złożenie broni przez bank. Takie działanie wynikało z rachunku zysków i strat – obecnie sądy coraz częściej stwierdzają nieważność umów frankowych, a kwestionowany apelacją wyrok „tylko” odfrankawiał umowy, więc bank, w obawie o jeszcze dalej idący ostateczny wynik sprawy, wybrał mniejsze dla niego (ekonomicznie i prawnie) zło.

Organy regulacyjne i instytucje państwowe odpowiadają bankom

Odpowiedź organów regulacyjnych była dla banków zaskakująca. Sugerowały one bankom zawieranie ugód z frankowiczami, które będą i tak bardziej korzystne niż przegrane procesy frankowe. UOKiK nakładał nowe kary za niedozwolone praktyki w sprawach frankowych, SOKiK odnotowywał kolejne nieuczciwe postanowienia umowne, a rzecznik Finansowy przygotował dla kredytobiorców mapę niedozwolonych postanowień umownych w umowach z frankowiczami. Nawet Prezes NBP, do którego po pomoc przed uchwałą SN udały się banki, stanął po stronie frankowiczów stwierdzając, że kredytodawcy sami są sobie winni, sugerując zawieranie ugód. Podobnie wypowiedziała się KNF, zalecając przedstawienie kredytobiorcom wreszcie atrakcyjnych warunków ugodowego zakończenia spraw frankowych. Tym samym instytucje sektora finansowego wspierają frankowiczów, starając się zapobiec destrukcji systemu bankowego po lawinie wygranych przez nich spraw.

Pandemia a sprawy frankowe

Niemałym cieniem na sprawy frankowe położyła się pandemia koronawirusa. Dotyczyło to przede wszystkim sprawności orzekania, ale także konieczności zawieszania spłat kredytów z powodu utraty dochodów przez kredytobiorców (tzw. wakacje kredytowe – które ostatecznie mogą okazać się bardziej kosztowne z powodu konieczności uiszczenia zaległych rat w odniesieniu do wyższego w przyszłości kursu CHF) czy intensywniejszego występowania o zabezpieczenie roszczeń pozwów. Sądy odwoływały rozprawy, pogłębiając zaległości w orzekaniu. Jednocześnie tylko do Sądu Okręgowego w Warszawie wpływało ok. 1 tysiąc nowych spraw frankowych miesięcznie. Z powodu pandemii wzrósł kurs stale umacniającego się CHF, a tym samym wzrosły też raty kredytów frankowych.

Sprawy frankowe w sądach

Jakkolwiek w orzecznictwie panuje zgoda co do generalnej zasadności pozwów frankowych kwestionujących nieuczciwe klauzule przeliczeniowe, to zagadnienia bardziej zniuansowanie nie doczekały się jednolitej interpretacji przez sądy. Trudno o spójność wypowiedzi zwłaszcza w najbardziej obłożonym tego rodzaju sprawami Sądzie Okręgowym w Warszawie. Pomimo tego, trwa dobra passa frankowiczów w sporach z bankami – tak co do rozstrzygnięć o nieważności umowy czy jej odfrankowieniu, jak i co do rozstrzygnięć w kwestiach pobocznych, zwłaszcza udzielenie zabezpieczenia roszczenia poprzez wstrzymanie obowiązku płatności rat kredytu na czas procesu (szczególnie gdy spłacono już kapitał udzielonego kredytu). Ponadto, w tych sprawach, które dotychczas nie były interpretowane na korzyść kredytobiorców, jak np. gdy kredyt przeznaczono na cele prowadzenia działalności gospodarczej, pojawiło się światełko nadziei. Podobnie dla spraw przeciwko Deutsche Bank i Fortis, które dotychczas nie cieszyły się wyjątkowo korzystnymi wynikami, nastąpił pozytywny dla kredytobiorców przełom. Sądy ośmielone orzecznictwem unijnym i coraz szerszym pozytywnym dla frankowiczów orzecznictwem krajowym, orzekały na korzyść kredytobiorców. Zdarzają się nawet „unieważnienia” umów kredytowych na pierwszej rozprawie. Banki nie rezygnują jednak z wnoszenia apelacji, stąd na prawomocne rozstrzygnięcia w większej liczbie należy jeszcze poczekać.

Pozostałe sprawy frankowe, takie jak kwestionujące bankowe tytuły egzekucyjne (BTE), nakazy zapłaty czy pozwy wzajemne kredytobiorców względem banków, są na obrzeżach głównego nurtu frankowego, jednakże i tu kancelarie mogą pochwalić się sukcesami.

Prawodawcze uregulowanie problemu frankowego

Sprawy frankowe nie doczekały się istotnego uregulowania legislacyjnego. Prezydent podpisał nowelizację ustawy o wsparciu kredytobiorców kredytów mieszkaniowych znajdujących się w trudnej sytuacji, rozszerzając tym samym działanie Funduszu Wsparcia. Ustawa w znowelizowanym brzmieniu obowiązywała od początku 2020 r., ale nie wydaje się, by przyniosła realną ulgę frankowiczom.

Prognozy na kolejny rok

Rok 2020 był nie tyle rokiem wielkiego przełomu, co stałego, systematycznego umacniania się pozycji frankowiczów względem banków. Był to bardzo dobry rok na wniesienie pozwu do sądu – kredytobiorcy mogli zarezerwować sobie dobre miejsce w kolejce rozpoznawania spraw, a jednocześnie korzystać z coraz bardziej przyjaznego frankowiczom klimatu orzeczniczego.

W nowy, 2021 rok weszliśmy z informacją o przejęciu Idea Banku przez Pekao S.A. Ten sam los wróży się udzielającemu kredyty frankowe Getin Noble Bankowi. Zagadką jest czy Pekao S.A. przejmie też portfel kredytów frankowych, tak jak to uczynił w przypadku Banku BPH, czy uniknie kolejnego ciężaru, jak postąpił z obligacjami getBack, wydzielając je z przejmowanego Idea Bank i umywając od nich ręce.

Propozycje ugodowe banków nadal są reakcją ad hoc na ich sytuację procesową. Trudno wyobrazić sobie w 2021 roku masowe zawieranie ugód na warunkach korzystnych dla kredytobiorców. Rzecznik Finansowy nosi się z zamiarem powołania sądu polubownego dla spraw frankowych, ale jego efektywność pozostaje niewiadomą.

Wciąż czekamy na uchwałę Sądu Najwyższego, dla wielu sędziów istotną przy orzekaniu w sprawach frankowych. Oczekujemy także na rozstrzygnięcie TSUE co do pytania sądu gdańskiego, ale tu, ze względu na brak zwrócenia się przez TSUE o opinię rzecznika co do niektórych z 5 zadanych pytań, przynajmniej częściowo zostaniemy odesłani do dotychczasowego dorobku orzeczniczego TSUE oraz decyzji sądów krajowych. Nie wydaje się jednak, żeby sądy musiały czekać na te rozstrzygnięcia, niektórzy sędziowie doskonale radzą sobie z podejmowaniem decyzji w tych sprawach bazując na dotychczasowym stanie orzeczniczym.

Czekając na to, co przyniesie frankowiczom 2021 rok, zdecydowanie warto skorzystać ze sprzyjającej kredytobiorcom sytuacji i już teraz złożyć pozew do sądu. Jest to najpewniejsza i najbardziej skuteczna droga uwolnienia się od kredytu indeksowanego czy denominowanego kursem waluty obcej.

Autor: Iwona Rzucidło, dr nauk prawnych, LL.M., Radca prawny, Kancelaria Rachelski i Wspólnicy.

 

Poprzedni wpis
Mamy kolejną WYGRANĄ!
Następny wpis
Kredyt frankowy. Czy warto z bankiem iść na ugodę?
Menu