WIBOR znika? TSUE o odsetkach i pierwsze ugody za kredyty PLN.

23 czerwca 2026

Anna Domin

WIBOR znika? TSUE o odsetkach i pierwsze ugody za kredyty PLN.

Dzień dobry Państwu. Witamy na kolejnym spotkaniu z ekspertami Kancelarii Rachelski i Wspólnicy. Jak co tydzień przyglądamy się najważniejszym informacjom i nagłówkom, które pojawiły się w mediach, a które mogą mieć znaczenie dla kredytobiorców posiadających kredyty złotowe, walutowe oraz dla osób zainteresowanych Sankcją Kredytu Darmowego. Naszym celem jest wyjaśnianie, komentowanie i tłumaczenie bieżących wydarzeń w sposób przystępny i praktyczny, tak aby mogli Państwo lepiej zrozumieć ich znaczenie oraz ewentualny wpływ na swoją sytuację. Jak zawsze w analizie najważniejszych tematów minionego tygodnia towarzyszy nam mecenas Stanisław Rachelski i mecenas Michał Tomasiak.

radca prawny Stanisław Rachelski: Może nie tyle sam WIBOR znikał i pojawiał się na nowo, ile przez cały czas trwa dyskusja dotycząca sposobu rozwiązania problemu związanego z tym wskaźnikiem. W mojej ocenie WIBOR powinien zostać wyeliminowany z obrotu gospodarczego, jednak od wielu lat obserwujemy kolejne analizy, konsultacje i prace prowadzone przez Komitet Sterujący. Wydawało się, że kierunek zmian został już ustalony, a proces zastąpienia WIBOR-u jest przesądzony. Tymczasem najnowsze komunikaty pokazują, że sprawa wciąż pozostaje otwarta. Z informacji przekazanych przez Komitet Stabilności Finansowej wynika, że proces odchodzenia od WIBOR-u ma zostać rozłożony na wiele lat. Przyjęto założenie, że uporządkowanie tej kwestii może potrwać nawet do 2036 roku. W praktyce oznaczałoby to stopniowe wygaszanie znaczenia wskaźnika, bez konieczności wyznaczania jednego ustawowego zamiennika. Jak ostatecznie będzie wyglądał ten proces, dziś trudno jednoznacznie przewidzieć. Trzeba pamiętać, że mówimy o rynku wartym miliardy złotych. To ogromne pieniądze i ogromne interesy, dlatego poszukiwane są rozwiązania, które z jednej strony pozwolą odejść od WIBOR-u, a z drugiej nie będą oznaczały gwałtownego spadku przychodów sektora bankowego. Jednocześnie podtrzymane zostało stanowisko, zgodnie z którym od stycznia 2027 roku nie powinny być zawierane nowe umowy ani oferowane instrumenty finansowe oparte na wskaźniku WIBOR. Z drugiej strony wskaźnik ten ma być jeszcze przez wiele lat wykorzystywany przy istniejących umowach oraz instrumentach służących zabezpieczaniu ryzyka stopy procentowej. Jak ten proces będzie przebiegał w praktyce, pokażą najbliższe lata. Na dziś możemy powiedzieć jedno – temat WIBOR-u z pewnością nie został jeszcze definitywnie zamknięty.

radca prawny Michał Tomasiak:Warto również zastanowić się, co ta informacja oznacza dla kredytobiorców, którzy rozważają zakwestionowanie swoich umów kredytowych opartych na wskaźniku WIBOR. Z tej perspektywy można powiedzieć, że jest to raczej dobra wiadomość. Skoro sam proces odchodzenia od WIBOR-u ma potrwać jeszcze wiele lat, stanowi to kolejny argument pokazujący, że problem związany z konstrukcją tego wskaźnika nie został jednoznacznie rozwiązany. Istotne jest także to, że państwo nie zdecydowało się na ingerencję w istniejące umowy kredytowe. Oznacza to, że nie zamknięto drogi sądowej osobom, które kwestionują sposób ustalania oprocentowania w swoich kredytach. Brak kompleksowej regulacji ustawowej powoduje, że to nadal sądy będą rozstrzygały o losie klauzul dotyczących WIBOR-u w konkretnych umowach i konkretnych stanach faktycznych. Innymi słowy, ustawodawca nie przejął tej roli od wymiaru sprawiedliwości. Dla kredytobiorców złotowych jest to ważny sygnał. Przypomina to sytuację, którą obserwowaliśmy w sprawach frankowych. Również wtedy pojawiały się oczekiwania, że problem zostanie rozwiązany administracyjnie lub ustawowo. Ostatecznie jednak to sądy stały się miejscem, w którym oceniano zgodność poszczególnych umów z prawem. Dzisiejsze komunikaty pokazują, że podobny scenariusz może dotyczyć również sporów związanych z WIBOR-em. Nie widać bowiem zapowiedzi rozwiązań, które w sposób kompleksowy regulowałyby lub naprawiały ewentualne wadliwości tych umów. Dlatego osoby, które mają wątpliwości co do sposobu ustalania oprocentowania swojego kredytu, nadal mogą dochodzić swoich praw na drodze sądowej. Warto również zastanowić się, co ta informacja oznacza dla kredytobiorców, którzy rozważają zakwestionowanie swoich umów kredytowych opartych na wskaźniku WIBOR. Z tej perspektywy można powiedzieć, że jest to raczej dobra wiadomość. Skoro sam proces odchodzenia od WIBOR-u ma potrwać jeszcze wiele lat, stanowi to kolejny argument pokazujący, że problem związany z konstrukcją tego wskaźnika nie został jednoznacznie rozwiązany. Istotne jest także to, że państwo nie zdecydowało się na ingerencję w istniejące umowy kredytowe. Oznacza to, że nie zamknięto drogi sądowej osobom, które kwestionują sposób ustalania oprocentowania w swoich kredytach. Brak kompleksowej regulacji ustawowej powoduje, że to nadal sądy będą rozstrzygały o losie klauzul dotyczących WIBOR-u w konkretnych umowach i konkretnych stanach faktycznych. Innymi słowy, ustawodawca nie przejął tej roli od wymiaru sprawiedliwości. Dla kredytobiorców złotowych jest to ważny sygnał. Przypomina to sytuację, którą obserwowaliśmy w sprawach frankowych. Również wtedy pojawiały się oczekiwania, że problem zostanie rozwiązany administracyjnie lub ustawowo. Ostatecznie jednak to sądy stały się miejscem, w którym oceniano zgodność poszczególnych umów z prawem. Dzisiejsze komunikaty pokazują, że podobny scenariusz może dotyczyć również sporów związanych z WIBOR-em. Nie widać bowiem zapowiedzi rozwiązań, które w sposób kompleksowy regulowałyby lub naprawiały ewentualne wadliwości tych umów. Dlatego osoby, które mają wątpliwości co do sposobu ustalania oprocentowania swojego kredytu, nadal mogą dochodzić swoich praw na drodze sądowej.

Przejdźmy do drugiego tematu. Tym razem wracamy do spraw frankowych i najnowszego stanowiska Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jeden z nagłówków, który pojawił się w ostatnich dniach, brzmi: „Nieważność kredytu – od kiedy liczyć odsetki? TSUE: decyduje data wezwania do zapłaty konkretnej kwoty roszczenia”.

To istotne rozstrzygnięcie dla kredytobiorców dochodzących zwrotu środków po unieważnieniu umowy kredytowej. Pojawia się bowiem pytanie, od jakiego momentu bank powinien zapłacić odsetki za opóźnienie – czy wystarczy sama reklamacja kwestionująca umowę, czy konieczne jest wcześniejsze wskazanie konkretnej kwoty, której zwrotu domaga się kredytobiorca. O znaczeniu tego orzeczenia i jego praktycznych konsekwencjach dla osób prowadzących spory z bankami poproszę mecenasa Michała Tomasiaka.

radca prawny Michał Tomasiak: To rzeczywiście trafny nagłówek i warto zwrócić uwagę na praktyczne znaczenie tego orzeczenia. TSUE potwierdził w istocie kierunek, który od dłuższego czasu prezentowany jest również w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Chodzi o to, że odsetki za opóźnienie należą się od momentu skutecznego wezwania banku do zapłaty. Kluczowe jest jednak to, aby takie wezwanie było odpowiednio sformułowane. Jak wskazuje mecenas Rachelski w swoim artykule, samo zakwestionowanie umowy nie wystarczy. Należy powołać się na jej nieważność, wskazać konkretną kwotę, której zwrotu się domagamy, określić podstawę roszczenia i jednoznacznie wezwać bank do zapłaty. To nie jest nowa zasada, lecz jedna z podstawowych reguł prawa cywilnego. Jeżeli ktoś kilka lat temu złożył jedynie ogólną reklamację, wskazując, że uważa umowę za nieważną, ale nie określił kwoty swojego roszczenia, nie może automatycznie zakładać, że od tego momentu naliczane są odsetki. Praktyczne konsekwencje są bardzo istotne. Jeżeli kredytobiorca złożył wyłącznie ogólną reklamację, a dopiero w pozwie sprecyzował swoje żądanie i wskazał konkretną kwotę, wówczas odsetki mogą zostać naliczone dopiero od momentu doręczenia pozwu bankowi. Jest to więc ważny sygnał dla wszystkich osób, które dopiero rozpoczynają dochodzenie swoich roszczeń. Wezwanie do zapłaty powinno być przygotowane starannie i zawierać wszystkie niezbędne elementy. Im wcześniej roszczenie zostanie prawidłowo skonkretyzowane, tym dłuższy okres odsetkowy może podlegać odzyskaniu. Warto również podkreślić, że nie jest to żaden przełom w orzecznictwie. To raczej potwierdzenie obowiązujących zasad i uporządkowanie kwestii proceduralnych. Jednocześnie wyrok należy odczytywać w szerszym kontekście korzystnego dla konsumentów orzecznictwa TSUE, w tym wyroku z 19 czerwca 2025 roku w sprawie Lubrecznik, który ograniczył możliwość dochodzenia przez banki roszczeń wykraczających poza nominalnie wypłacony kapitał kredytu. To również dobry moment, aby przypomnieć, jak ważne jest skorzystanie z profesjonalnej pomocy już na etapie reklamacji czy wezwania do zapłaty. Odpowiednio przygotowane pismo może mieć później bardzo istotny wpływ na wysokość należnych odsetek oraz ostateczny wynik całej sprawy.

radca prawny Stanisław Rachelski: To orzeczenie jest przede wszystkim potwierdzeniem zasady, w jaki sposób należy prawidłowo formułować swoje roszczenia. Nie wystarczy samo stwierdzenie, że umowa jest nieważna i że domagamy się odsetek. Konieczne jest precyzyjne określenie roszczenia, wskazanie konkretnej kwoty oraz podstawy jej dochodzenia. Dopiero wtedy bank ma możliwość odniesienia się do żądania, a kredytobiorca może skutecznie dochodzić odsetek za opóźnienie.

rzejdźmy do ostatniego tematu dzisiejszego spotkania.

Jeden z głośniejszych nagłówków ostatnich dni brzmi: „KNF walczy z darmowymi kredytami z całych sił, NBP nie pomaga, a banki już po cichu proponują ugody za kredyty PLN”.

Rzeczywiście obserwujemy rosnące zainteresowanie Sankcją Kredytu Darmowego. Coraz więcej kredytobiorców analizuje swoje umowy i decyduje się na dochodzenie swoich praw, a pierwsze działania banków mogą świadczyć o tym, że sektor finansowy dostrzega skalę problemu. Jak interpretować te doniesienia? Czy rzeczywiście jesteśmy świadkami początku szerszego trendu ugód w sprawach kredytów złotowych? O komentarz poproszę mecenasa Stanisława Rachelskiego.

radca prawny Stanisław Rachelski: Jak można było się spodziewać, obserwujemy dziś sytuację bardzo podobną do tej, którą wcześniej widzieliśmy w sprawach kredytów frankowych. Tym razem dyskusja dotyczy Sankcji Kredytu Darmowego oraz kredytów złotowych. Wraz ze wzrostem liczby spraw pojawiają się różnego rodzaju działania i inicjatywy, które mają ograniczyć skutki korzystnych dla konsumentów interpretacji przepisów. Tymczasem rozwiązanie wydaje się znacznie prostsze – wystarczy stosować obowiązujące przepisy oraz dyrektywę konsumencką zgodnie z ich celem i treścią. Niestety od lat obserwujemy sytuację, w której interes ekonomiczny instytucji finansowych często okazuje się ważniejszy niż ochrona praw konsumenta. Mówimy przecież o rynku, na którym stawką są bardzo duże pieniądze, dlatego naturalne jest, że banki starają się bronić swojego stanowiska. Trudno dziś przewidzieć, jak długo potrwa ten spór. Jedno jest jednak pewne – kredytobiorcy nie powinni biernie czekać na to, aż instytucje państwowe, regulatorzy czy sektor bankowy wypracują rozwiązania, które będą w pełni odpowiadały ich interesom. Dlatego każdemu kredytobiorcy rekomenduję przede wszystkim przeanalizowanie swojej umowy. Warto sprawdzić, czy nie zawiera ona błędów mogących stanowić podstawę do zastosowania Sankcji Kredytu Darmowego, a następnie rozważyć dalsze kroki prawne. Historia sporów frankowych pokazała, że osoby, które odpowiednio wcześnie podjęły działania i dochodziły swoich praw, często znajdowały się później w znacznie lepszej sytuacji niż ci, którzy przez lata czekali na systemowe rozwiązania. Dlatego zamiast obserwować wyłącznie debatę prowadzoną przez KNF, NBP czy Ministerstwo Finansów, warto skupić się na własnej sytuacji i sprawdzić, jakie prawa przysługują nam na podstawie zawartej umowy kredytowej.

radca prawny Michał Tomasiak: Mnie również nasuwa się tutaj pewna analogia do sporów frankowych. Przez wiele lat toczyła się przecież dyskusja, czy umowy frankowe powinny być unieważniane, czy może wystarczające będzie częściowe skorygowanie ich skutków. W tamtym okresie organy nadzoru, a w szczególności Komisja Nadzoru Finansowego, bardzo długo prezentowały stanowisko korzystne przede wszystkim dla sektora bankowego. Autorzy artykułu słusznie zwracają uwagę na podobieństwo obecnej sytuacji do tego, co obserwowaliśmy w sprawach frankowych. Przez wiele lat KNF pozostawał bierny wobec problemów zgłaszanych przez kredytobiorców, a program ugód został zaproponowany dopiero pod koniec 2020 roku, kiedy orzecznictwo było już w dużej mierze ukształtowane, a kierunek rozstrzygnięć sądowych stawał się coraz bardziej przewidywalny. Dlatego płynie z tego ważny wniosek. Nie warto zakładać, że pojawi się jakaś ustawa, która automatycznie rozwiąże wszystkie problemy kredytobiorców. Instytucje państwowe bardzo często kierują się tym, co określa się mianem stabilności systemu finansowego. Oznacza to, że ich celem jest przede wszystkim zachowanie równowagi całego rynku i ograniczenie ryzyka dla sektora bankowego. Natomiast w indywidualnym sporze sądowym najważniejsze znaczenie mają prawa konkretnego konsumenta. Jeżeli doszło do naruszenia jego praw, sąd powinien ocenić sprawę właśnie z tej perspektywy. Takie podejście wynika również z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który konsekwentnie podkreśla konieczność zapewnienia skutecznej ochrony konsumentów. Dlatego kredytobiorcy nie powinni biernie oczekiwać na rozwiązania systemowe. Warto przeanalizować swoją sytuację już teraz i samodzielnie podjąć działania, jeżeli istnieją podstawy do dochodzenia swoich praw.

To pokazuje również, że ostatecznie bardzo wiele zależy od samych kredytobiorców. W dużej mierze to właśnie w Państwa rękach znajduje się decyzja o tym, czy podjąć działania i dochodzić swoich praw. To już wszystkie tematy, które przygotowaliśmy dla Państwa na dziś. Jak zawsze zapraszamy również na nasze specjalistyczne webinary, podczas których szerzej omawiamy najważniejsze zagadnienia dotyczące kredytów oraz odpowiadamy na Państwa pytania. Już jutro, w środę o godzinie 14:00, zapraszamy na webinar poświęcony kredytom złotowym oraz sprawom związanym z WIBOR-em. W czwartek o godzinie 14:00 zapraszamy natomiast osoby, które posiadają lub posiadały kredyty we frankach szwajcarskich, euro lub dolarach. Spotkanie skierowane jest zarówno do kredytobiorców nadal spłacających swoje zobowiązania, jak i do tych, którzy kredyt spłacili i chcą sprawdzić, czy mogą dochodzić swoich roszczeń wobec banku.

Podczas webinarów odpowiadamy również na Państwa pytania i omawiamy indywidualne przypadki w możliwie praktyczny sposób.

Autor wpisu oraz
Mistrz prawa na stronie rachelski.pl

Anna Domin

Anna Domin

DYREKTOR MARKETINGU

Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.