1 września 2026
Anna Domin
WIBOR do wymiany. Czy podpisywać aneks z bankiem?
Dzień dobry Państwu. Witamy na spotkaniu z ekspertami z kancelarii Rachelski i Wspólnicy, podczas którego komentujemy i objaśniamy najważniejsze informacje z minionego tygodnia, które pojawiły się w mediach i dotyczyły kredytobiorców. Dzisiaj nagłówki z ostatnich dni będzie komentował dla Państwa mecenas Stanisław Rachelski i Pan Mecenas Michał Kanabaja.
I przejdźmy do pierwszego tytułu: „Nie każdy kredytobiorca walutowy może liczyć na ugodę z bankiem”. O co chodzi? Co jest tutaj najważniejsze dla tych kredytobiorców, którzy liczą na ugodę, a posiadają na przykład kredyt w euro? Jako pierwszego o komentarz poproszę pana mecenasa Rachelskiego.
radca prawny Stanisław Rachelski: Czy każdy kredytobiorca może liczyć na ugodę z bankiem? Nie ma takiej reguły, że na ugodę nie może liczyć kredytobiorca, który ma kredyt w euro czy w dolarach. Oczywiście bardziej powszechne są ugody dotyczące kredytów frankowych, natomiast propozycje ugodowe przy kredytach w innych walutach są rzadsze. I tutaj ważne jest, żeby wiedzieć, że dobre warunki ugodowe, nawet zbliżone do tych dotyczących kredytów frankowych, można uzyskać przede wszystkim w sytuacji, kiedy składamy pozew przeciwko bankowi i jesteśmy już w procesie sądowym. Wtedy szansa na taką ugodę wzrasta. To jest pewna różnica, ponieważ w przypadku innych walut nie ma jeszcze w bankach takiej powszechnej praktyki zawierania ugód, jaka funkcjonuje przy kredytach frankowych. W przypadku franków banki chcą zawierać ugody, ponieważ jest to dla nich korzystne. Klienci zazwyczaj muszą z czegoś zrezygnować i czasami są to olbrzymie kwoty. Świadomie czy nieświadomie rezygnują z pieniędzy, których później już nie odzyskają. W przypadku kredytów w euro czy dolarach sytuacja wygląda więc trochę inaczej. Eurowicze i dolarowicze również mają szansę na ugodę, ale jest ona większa w sytuacji, kiedy są już w procesie sądowym.
radca prawny Michał Kanabaja: Tak, Szanowni Państwo, tutaj mamy mniej ugód, bo też zdecydowanie mniej spraw niż w przypadku franków. Natomiast trzeba pamiętać, że sytuacja trochę się zmieniła i banki zaczynają to dostrzegać. Zmiana nastąpiła w kwietniu tego roku, kiedy Sąd Najwyższy wydał bardzo ciekawe postanowienie, w którym wskazał, że tak naprawdę nie ma znaczenia, jak kształtował się kurs danej waluty na przestrzeni lat. To jest główny argument banków: euro nie wzrosło tak mocno jak frank, podobnie dolar. Sprawy dotyczące kredytów w jenach to już w ogóle bardzo niszowy temat. Tylko że przecież nie chodzi o to, czy kurs wzrósł, czy spadł ani czy wzrósł tak mocno jak frank. Chodzi o same postanowienia, które zostały zawarte w umowie. To one generują ryzyko i to one mogą powodować, że umowa jest nieważna, a nie to, czy kurs wzrósł o 4% jak euro, czy o 100% jak frank. Nie ma to znaczenia i Sąd Najwyższy to potwierdził. Po tym orzeczeniu z kwietnia tego roku wyraźnie widać, że banki oferują ugody również w przypadku kredytów w euro i te ugody są coraz lepsze. Być może nie są jeszcze tak korzystne, jak potrafią być ugody frankowe, ale mimo wszystko jesteśmy w stanie rozmawiać z bankiem o kosztach procesu i innych kwestiach związanych ze sporem. Oczywiście pozostają kontrowersje dotyczące odsetek za opóźnienie – tego, czy się należą i w jakim zakresie. Trzeba też cały czas pamiętać o aspekcie podatkowym. Mimo wszystko wyraźnie widać zmianę podejścia banków również do kredytów walutowych, przede wszystkim tych w euro.
No tak. My zachęcamy Państwa, żeby po prostu sprawdzić swoje umowy, również te dotyczące kredytów w innych walutach obcych – w euro czy dolarach – bo tutaj także bardzo często mają Państwo szansę na odzyskanie pieniędzy. Przejdźmy do kolejnego tytułu. TSUE ma cztery kolejne pytania z Polski dotyczące SKD, czyli sankcji kredytu darmowego. Tutaj jako pierwszego o komentarz poproszę pana mecenasa Kanabaję.
radca prawny Michał Kanabaja: Tak, Szanowni Państwo, mamy tutaj cztery nowe pytania w dwóch sprawach. Są to pytania sędziego Sądu Rejonowego w Białymstoku, Karola Olszewskiego, który już wcześniej skierował pytania procedowane obecnie przed Trybunałem i w których została wydana opinia Rzecznika Generalnego w sprawie Maxi. To również jest jego sprawa. A więc mamy sędziego żywo zainteresowanego poszczególnymi aspektami SKD. Teraz zwrócił się do Trybunału z nowymi pytaniami, które mają dać wskazówki przede wszystkim w zakresie tego, co dzieje się wtedy, kiedy to klient zostaje pozwany przez bank i czy może w ramach kredytu konsumenckiego bronić się sankcją kredytu darmowego. Pierwsze pytanie dotyczy tego, czy sąd może z urzędu zastosować sankcję kredytu darmowego w takiej sprawie, czyli wtedy, kiedy kredytobiorca jest pozwany i sam nie podejmuje działań w swojej obronie. Pytanie brzmi więc: czy w celu ochrony konsumenta sąd może z urzędu zastosować sankcję kredytu darmowego? Drugie pytanie również dotyczy takiej sytuacji. Chodzi o to, czy trzeba złożyć oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego w postaci materialnoprawnego oświadczenia, czy wystarczy zrobić to w piśmie procesowym. To jest bardzo ciekawe pytanie, ponieważ w wielu przypadkach, kiedy dochodzi do pozwania konsumenta przez bank, zdarza się, że minął już rok od wykonania umowy i oświadczenia o skorzystaniu z sankcji złożyć już nie można. Pytanie zatem, czy można zrobić to już w procesie, w ramach obrony. Kolejne pytanie dotyczy tego, czy takie oświadczenie może złożyć kurator ustanowiony dla osoby nieznanej z miejsca pobytu, kiedy rzeczywiście tego miejsca pobytu nie da się ustalić. To tak zwany kurator absentis, który zostaje powołany, aby reprezentować osobę nieobecną. Czy on może złożyć oświadczenie o skorzystaniu z sankcji? I czwarte pytanie, które chyba jest najbardziej wartościowe z praktycznego punktu widzenia: czy ten roczny termin obowiązuje również w sprawie, w której konsument się broni, i w ogóle jak należy liczyć roczny termin, o którym mowa w art. 45 ust. 5 ustawy o kredycie konsumenckim? Czy ten roczny termin ma w ogóle podstawę w dyrektywie 2008/48? Tutaj mamy pewne wątpliwości dotyczące tego, jak ten termin należy liczyć. Dzisiaj rozstrzał w orzecznictwie jest bardzo duży. Sędziowie, którzy chcą się pozbyć takiej sprawy, najczęściej właśnie zaczepiają się o ten termin i twierdzą, że obowiązuje on od momentu zawarcia umowy. Klient nie złożył oświadczenia, więc ich zdaniem o sankcji nie możemy już mówić. To jest oczywiście kompletna bzdura, choć takie orzeczenia się zdarzają. Dopóki jednak Trybunał nie wypowie się wprost, sędziowie, którzy chcą w ten sposób zakończyć sprawę, będą zapewne nadal to stosować. Liczę więc na to, że Trybunał bardzo szybko rozpozna te pytania i powie wprost – w zasadzie nie nam, bo my to wiemy, ale sędziom – jak należy ten termin interpretować.
Dobrze. I przejdźmy do ostatniego tematu: „Koniec pewnej epoki w kredytach. Za kilka miesięcy duże zmiany”. Chodzi oczywiście o WIBOR. O tych zmianach mówimy już od dłuższego czasu, ponieważ na ten temat pojawiło się sporo artykułów. Tutaj jako pierwszego o komentarz poproszę pana mecenasa Rachelskiego.
radca prawny Stanisław Rachelski: No tak, w końcu mamy informację, że wejdzie nowy wskaźnik, który zastąpi WIBOR – będzie to POLSTR. W związku z tym banki prawdopodobnie będą chciały aneksować umowy, żeby dostosować je do nowego wskaźnika. Wydaje się, że takie działania czy propozycje banków mogą prowadzić do zmian, które w przyszłości będą miały znaczenie dla możliwości dochodzenia przez kredytobiorców roszczeń w sprawach konsumenckich dotyczących WIBOR-u. A przecież zmiany dopiero mają wejść w życie, a cały proces wygaszania WIBOR-u będzie rozłożony w czasie. Dlatego banki prawdopodobnie będą proponowały aneksy i zachęcały klientów do przechodzenia na nowy wskaźnik. Z naszego punktu widzenia należy się takim propozycjom spokojnie przyjrzeć. Jeżeli ktoś chce przejść na nowy wskaźnik, dobrze jest wcześniej przeanalizować aneks, żeby nie podpisać czegoś, co mogłoby wywołać nieodwracalne skutki. Mamy jeszcze czas, a po upływie okresu przejściowego zmiana wskaźnika i tak nastąpi z mocy prawa. Dlatego na razie nie spieszyłbym się z podpisywaniem aneksów. Mogą one bowiem wywołać negatywne skutki w przyszłości, szczególnie dla tych kredytobiorców, którzy rozważają pójście do sądu i podważenie postanowień umowy dotyczących WIBOR-u.
radca prawny Michał Kanabaja: Tak, tutaj trzeba pamiętać, Szanowni Państwo, że POLSTR jako nowy wskaźnik wejdzie do nowych umów od stycznia 2027 roku. Natomiast, jak już wspomniał mecenas Rachelski, WIBOR ma być stopniowo zastępowany jeszcze przez kolejne lata. Kilka słów może o tym nowym wskaźniku. Można oczywiście powiedzieć, że gdyby WIBOR nie był wadliwy, nie byłoby potrzeby go zastępować. Pojawienie się nowego wskaźnika pokazuje więc, że WIBOR jest metodologicznie problematyczny. Natomiast właśnie po to, żeby nie wpaść w pułapkę i poprzez podpisanie aneksu nie oświadczyć w jakiś sposób, że dotychczasowe warunki były prawidłowe, warto każdorazowo taki aneks wcześniej sprawdzić. Kilka słów o samym POLSTR, bo ciekawe jest również to, co zmienia się z punktu widzenia metodologii wyznaczania tego wskaźnika. Podstawą są krótkoterminowe transakcje typu overnight i – co ważne – transakcje rzeczywiste, a nie, jak w przypadku WIBOR-u, wartości deklarowane. W związku z tym POLSTR będzie zdecydowanie bardziej odzwierciedlał to, co rzeczywiście dzieje się na rynku. Będzie to również wskaźnik ważony wolumenem. Oznacza to, że będą zbierane informacje o dokonanych transakcjach, a im większa wartość danej transakcji, tym większy będzie jej wpływ na wysokość wskaźnika. To jest bardzo ciekawa i, moim zdaniem, zdecydowanie bardziej obiektywna konstrukcja niż WIBOR. Pokazuje też, jak problematyczny pod względem metodologicznym był dotychczasowy wskaźnik. Szanowni Państwo, mówimy więc o jednodniowych transakcjach depozytowych. POLSTR odzwierciedla to, co rzeczywiście wydarzyło się na rynku, a nie to, co dopiero ma się wydarzyć, jak w przypadku WIBOR-u. I tak samo właśnie w przypadku WIBOR 3M czy 6M mamy deklaracje dotyczące tego, na jakim poziomie banki mogą sobie w przyszłości pożyczać pieniądze. W przypadku POLSTR mamy natomiast transakcje krótkoterminowe. Nawet jeżeli spojrzymy na wskaźniki trzymiesięczne czy sześciomiesięczne, będą się one odnosiły do przeszłości, a nie do przyszłości. To powoduje, że jest to zdecydowanie bardziej obiektywny wskaźnik. Oczywiście trzeba sprawdzać aneksy, żeby ich podpisanie nie wpłynęło ze skutkiem wstecznym na roszczenia osób, które już mają takie kredyty. To trzeba każdorazowo zweryfikować. Natomiast z metodologicznego punktu widzenia wydaje się, że sektor bankowy sam postawił tutaj kropkę nad „i”. Wprowadzając wskaźnik zdecydowanie bardziej obiektywny, jednocześnie zasugerował, że to, co funkcjonowało do tej pory, aż tak obiektywne nie było. Liczymy więc na to, że ten wskaźnik rzeczywiście będzie działał zgodnie z założeniami i z metodologicznego punktu widzenia nie będzie już miejsca na manipulowanie nim, tak jak miało to miejsce w przypadku WIBOR-u.
No tak, jak tutaj mecenasi wspomnieli, warto za każdym razem sprawdzać aneksy, które podsuwa Państwu bank. Z doświadczenia wiemy, że czasami nie wszystko jest w nich dla Państwa widoczne i jasne. Dlatego warto sprawdzić, co tak naprawdę kryje się za takim aneksem. Zachęcamy oczywiście, żeby robić to z ekspertami, którzy zajmują się tego rodzaju sprawami. To już wszystkie tematy, które dzisiaj dla Państwa przygotowaliśmy. Dziękuję Mecenasom za omówienie nagłówków istotnych dla osób posiadających kredyty. Państwa zapraszam na jutrzejsze spotkanie o godzinie 14:00 dla osób posiadających kredyty złotówkowe, a w czwartek, również o godzinie 14:00, na spotkanie dla kredytobiorców posiadających kredyty w walutach obcych. Zapraszam również do naszych mediów społecznościowych i na stronę internetową. Publikujemy tam najważniejsze informacje, dzielimy się z Państwem wiedzą, a przede wszystkim pokazujemy wyroki, które zapadają w sprawach prowadzonych przez kancelarię. Są one dowodem na to, że można wygrać z bankiem i odzyskać pieniądze.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.