24 czerwca 2025
Anna Domin
TSUE wydał kolejny ważny wyrok dla Frankowiczów!
Dzień dobry Państwu. Witamy serdecznie na porannej prawniczej prasówce, w której omawiamy najważniejsze tytuły i doniesienia prasowe z ostatnich dni — te, które dotyczą zarówno kredytobiorców frankowych, jak i złotówkowych, a także tych, którzy korzystają z instytucji sankcji kredytu darmowego. Nowych nagłówków w minionym tygodniu nie brakowało, a specjalnie dla Państwa dzisiejsze publikacje komentują eksperci z Kancelarii Rachelski i Wspólnicy — prawnicy, którzy na co dzień zajmują się prowadzeniem sporów z bankami. Są z nami mecenas Wojciech Ostrowski i mecenas Michał Tomasiak.
Pierwszy temat, który dziś poruszamy, jest jeszcze świeży — można powiedzieć, że wydarzył się tuż przed długim weekendem. Gdy my zaczynaliśmy świętowanie, Sąd Unii Europejskiej wydał bardzo ważny wyrok. Czego ten wyrok dotyczy i dlaczego jest istotny z punktu widzenia frankowiczów? O komentarz w tej sprawie poprosimy jako pierwszego mecenasa Wojciecha Ostrowskiego.
Wyrok TSUE dla Frankowiczów
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Dzień dobry Państwu. Rzeczywiście, my w Polsce byliśmy akurat na długim weekendzie związanym z Bożym Ciałem i odpoczywaliśmy od pracy. Tymczasem Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie próżnował i wydał kolejny, ważny wyrok. Chodziło o odpowiedź na pytania prejudycjalne zadane przez Sąd Okręgowy w Krakowie — jak zwykle w sprawie sporu na linii bank–frankowicz. Co ciekawe, cała sprawa miała dość paradoksalny charakter. Kredytobiorcy — czyli Państwo — pozywają banki o unieważnienie umowy, ponieważ zawiera ona klauzule abuzywne. W odpowiedzi banki bardzo często piszą: „Ale przecież ta umowa jest ważna, więc o co chodzi?” Z drugiej strony, te same banki potrafią złożyć pozew przeciwko Państwu o zwrot kapitału — co już sugeruje, że same zaczynają kwestionować ważność tej umowy. Właśnie w związku z tą sprzecznością Sąd Okręgowy w Krakowie skierował pytania do TSUE. Banki szybko ogłosiły ten wyrok jako swój sukces, twierdząc, że oto przechodzimy z teorii dwóch kondykcji na teorię salda.
Istota Wyroku TSUE
A jaka jest rzeczywistość?
TSUE po raz kolejny opowiedział się za konsumentami. Trybunał uznał, że przepisy słynnej dyrektywy 93/13/EWG — tej dotyczącej nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich — sprzeciwiają się temu, aby bank mógł domagać się od konsumenta zwrotu pełnej kwoty kapitału, jeżeli ten kapitał został już w części lub całości spłacony. Krótko mówiąc, linia orzecznicza TSUE pozostaje niezmienna — nadal jest to linia prokonsumencka. Nieprawdziwe są więc głosy, że coś się w tym wyroku „wywróciło do góry nogami”. Wręcz przeciwnie — Trybunał potwierdził to, co już wcześniej wielokrotnie podkreślał.
Reakcje banków i rzeczywistość
Radca prawny Michał Tomasiak: Tak, rzeczywiście – w kontekście tego wyroku warto zwrócić uwagę na to, jak banki, jak zwykle, interpretują go wyłącznie na swoją korzyść. Twierdzą między innymi, że wyrok oznacza, iż roszczenia o zwrot kapitału się nie przedawniają, że koniec z dochodzeniem odsetek i że konsumenci ponoszą konsekwencje. Tymczasem nic takiego z tego wyroku nie wynika. Trybunał wypowiedział się wyłącznie w jednej kwestii: czy bank może pozwać konsumenta o zwrot kapitału w sytuacji, gdy kapitał został już w całości lub części spłacony. I odpowiedź Trybunału była jednoznaczna — nie, nie może. Co więcej, jeżeli sąd musi wydać wyrok, na przykład dlatego, że konsument uznaje roszczenie banku, to Trybunał stwierdził, że taki wyrok nie może zostać skierowany do egzekucji, dopóki nie zostanie rozstrzygnięty główny pozew konsumenta. To bardzo ważne – i wyraźnie prokonsumenckie stanowisko. Dlaczego to takie istotne? Dlatego, że konsumenci, czyli frankowicze, muszą dziś pozywać banki o wszystko – często o zwrot nadpłat, odsetki, sankcję kredytu darmowego – bo to oni na bieżąco spłacają raty. Gdyby nie składali pozwów kompleksowo, musieliby co miesiąc wnosić nowe sprawy, co jest zupełnie nieracjonalne. Banki natomiast są w innej sytuacji – zazwyczaj mają już środki od konsumentów. Wystarczyłoby, żeby zaproponowały uczciwe rozliczenie: np. zwrot nadpłat, kapitał bez odsetek. Ale banki tego nie robią. Wolą pozywać o wszystko, wywierając w ten sposób presję psychologiczną na klientów. Ten wyrok TSUE jednoznacznie temu przeciwdziała. Trybunał powiedział wyraźnie: bank nie może dochodzić roszczenia, jeśli kapitał już został spłacony, a nawet jeśli konsument uznał to roszczenie, to egzekucja i tak nie może zostać wszczęta przed zakończeniem sprawy głównej. W praktyce oznacza to, że banki nie mają już realnego interesu w składaniu takich pozwów – chyba że jedynie po to, by przerwać bieg przedawnienia. Ale efekt psychologiczny, który wcześniej odstraszał wielu frankowiczów od dochodzenia roszczeń, został tym wyrokiem całkowicie wyeliminowany.
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Natomiast, Szanowni Państwo, chcielibyśmy przekazać jeszcze jedną, praktyczną radę. Jeśli otrzymacie Państwo pozew od banku o zwrot kapitału, to naturalne, że w pierwszej chwili może pojawić się stres, presja, skok ciśnienia. To zrozumiałe. Ale najważniejsze w tej sytuacji jest, aby nie zamiatać tej sprawy pod dywan. Jeśli macie już Państwo profesjonalnego pełnomocnika prowadzącego Waszą sprawę przeciwko bankowi, to należy jak najszybciej się z nim skontaktować. Taki pełnomocnik podejmie odpowiednie działania procesowe i zadba o ochronę Państwa interesów. Zdarzają się jednak sytuacje — i o takich też opowiadają nasi klienci — że do tej pory nic nie robili, nie występowali przeciwko bankowi, a nagle dostają pozew o zwrot kapitału. Wtedy kluczowe jest, aby jak najszybciej skonsultować się z profesjonalną kancelarią, ponieważ obowiązują konkretne terminy na udzielenie odpowiedzi na taki pozew. To bardzo ważne — bo w tej sytuacji to Państwo są pozwani przez bank, i konieczne jest podjęcie obrony.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Dobrze, przejdźmy zatem do drugiego tematu, który również wywołał spore poruszenie w ostatnim tygodniu i był szeroko komentowany w mediach. Tym razem bohaterami są kredytobiorcy złotówkowi, którzy z utęsknieniem wyczekiwali tej chwili. 11 czerwca odbyła się kluczowa rozprawa dotycząca tzw. opcji wyboru oprocentowania w umowach kredytów złotówkowych. Na ten temat proszę o komentarz mecenasa Michała Tomasiaka — jako pierwszego.
Sprawa kredytobiorców złotówkowych – opcje wyboru oprocentowania

Radca prawny Michał Tomasiak: Rzeczywiście, zgodnie ze swoją stałą narracją, banki twierdzą, że rozprawa z 11 czerwca przebiegła dla nich korzystnie, ale jeśli spojrzymy na dotychczasowe stanowiska Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w podobnych sprawach – w tym chociażby w sprawie hiszpańskiej – to zauważymy, że Trybunał wyraźnie opowiada się po stronie konsumentów. Tam uznano, że hiszpański odpowiednik WIBOR-u może być badany przez sądy, więc nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że WIBOR polski badać nie wolno. Trybunał będzie teraz oceniał, czy polskie sądy mogą badać WIBOR i czy ten wskaźnik mógł być w ogóle stosowany. Sama sprawa nie jest może przełomowa w tym sensie, że TSUE nie wypowie się jeszcze bezpośrednio na temat uczciwości WIBOR-u jako takiego. Odpowie tylko na pytania, które zostały formalnie zadane. W tej konkretnej sprawie nie zadano pytań, które wprost kwestionują uczciwość samego wskaźnika, szczególnie w kontekście jego stosowania przed wejściem w życie unijnego rozporządzenia BMR. Takie pytania faktycznie pojawiły się wcześniej – zadał je sąd w Przemyślu – ale ponieważ bank zawarł w tej sprawie ugodę, pytania zostały wycofane i Trybunał się nimi nie zajmie. Nie zmienia to jednak faktu, że Trybunał prawdopodobnie wskaże, że WIBOR może być badany przez sądy krajowe, a ocena jego uczciwości i przejrzystości należy właśnie do sądów w Polsce. A te mają zdecydowanie większe możliwości analizowania konkretnych przypadków – bo mówimy przecież o indywidualnych sprawach kredytobiorców. Spodziewamy się, że jeśli TSUE uzna, iż sądy mogą badać WIBOR, to otworzy to drogę do indywidualnych ocen każdej sprawy, bez automatycznego przyjmowania, że wszystko było w porządku. Teraz ciekawy fragment z jednego z artykułów prasowych, który cytuje wypowiedzi banków. Widzimy tam, że banki chwalą się tym, że na rozprawie jednym murem stanęli: rząd polski, rząd portugalski, Komisja Europejska i prawnicy bankowi – że wszyscy niby „mówili jednym głosem, ale na końcu tego samego tekstu pada jedno zdanie: Sąd Okręgowy w Suwałkach uznał WIBOR za nieuczciwy.To jest bardzo interesujące. Bo banki zbywają ten wyrok, mówiąc, że to przypadek odosobniony, że był oparty na „specyficznych dowodach i sytuacji”. Tylko ja się pytam: jakich specyficznych dowodach i jakiej sytuacji? Przecież te sprawy są do siebie bardzo podobne, powtarzalne, umowy wyglądały tak samo. Szczerze mówiąc, nie widzę żadnych szczególnych okoliczności, które mogłyby ten wyrok wyróżniać. Uważam, że banki nie mają dziś żadnych konkretnych dowodów na to, że WIBOR – szczególnie przed wejściem w życie rozporządzenia BMR – był ustalany w sposób przejrzysty i według obiektywnych kryteriów. Przynajmniej – takich dowodów nie chcą przedstawiać. A przecież proces cywilny opiera się na konfrontacji stanowisk i dowodów. Jeśli jedna strona czegoś dowodzi, a druga zaprzecza, ale nie przedkłada żadnego materiału dowodowego – to sąd ma pełne prawo uznać pewne fakty za przyznane. I sędziowie powinni z tego korzystać. To, co mnie cieszy w tej sprawie, to że widzimy powtarzalny schemat: banki nie przedstawiają konkretnych dowodów, nie pokazują, jak dokładnie ustalano WIBOR. Zasłaniają się tajemnicą bankową, tak jak wcześniej w sprawach frankowych. Tam też przychodził świadek – pracownik banku – i zapewniał, że „wszystko było uczciwie”, ale dokumentów i konkretnych mechanizmów – brak. To pokazuje, że mamy do czynienia z bardzo podobną konstrukcją — i tylko kwestią czasu jest, kiedy sądy zaczną to dostrzegać i konsekwentnie rozliczać banki z tego braku transparentności.
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, nie ulega wątpliwości, że sprawa dotycząca WIBOR-u jest rozwojowa. Jak wiemy, 11 czerwca odbyła się rozprawa, podczas której strony przedstawiły swoje stanowiska. Nie zapadł jeszcze żaden wyrok, a Trybunał postanowił wystąpić o opinię Rzecznika Generalnego TSUE. Ta opinia ma zostać wydana 11 września i to ona będzie pierwszym sygnałem, w jakim kierunku sprawa może się dalej potoczyć. Biorąc jednak pod uwagę, że orzecznictwo TSUE w podobnych sprawach jest konsekwentnie prokonsumenckie, należy się spodziewać, że końcowy wyrok – choć pewnie zapadnie dopiero za kilka miesięcy – może otworzyć kredytobiorcom złotówkowym drogę do dochodzenia swoich praw. Jest jeszcze jedna istotna kwestia, o której warto wspomnieć — mała dygresja, ale bardzo ważna. Otóż w tej konkretnej sprawie, która trafiła do TSUE, mówimy o umowie kredytowej zawartej już po wejściu w życie rozporządzenia BMR, czyli po 1 stycznia 2018 roku. A więc o sytuacji, w której WIBOR powinien być już objęty określonymi unijnymi standardami przejrzystości i kontroli. Natomiast istnieje cała ogromna pula umów kredytowych zawartych wcześniej, jeszcze przed 2018 rokiem. I właśnie w tych przypadkach mamy do czynienia z zupełnie inną rzeczywistością. Wcześniej, Szanowni Państwo, ustalaniem wskaźnika WIBOR zajmował się prywatny podmiot — Stowarzyszenie Rynku Finansowego ACI Polska. I co najważniejsze: nie podlegał on żadnej kontroli ze strony organów publicznych, nie działał na podstawie aktu prawnego ani niezależnego nadzoru, wszystko odbywało się w oparciu o wewnętrzny regulamin ustalony przez samo stowarzyszenie. Mówiąc wprost — była to wolna amerykanka. Dlatego musimy bardzo wyraźnie rozróżniać te dwa porządki: umowy zawarte po 2018 roku, kiedy obowiązywało już rozporządzenie BMR, oraz te zawarte wcześniej, gdzie cały mechanizm ustalania WIBOR-u był kompletnie nieprzejrzysty i niepodlegający żadnej kontroli.
Przyszłość oceny WIBOR-u przez sądy
Radca prawny Michał Tomasiak: Tak, ja tylko wejdę w słowo — bo dokładnie o to, o czym mówił pan mecenas, pytał wcześniej Sąd w Przemyślu. Niestety, Trybunał na te pytania na razie nie odpowie, ponieważ – jak już wspomnieliśmy – w tamtej sprawie bank zawarł ugodę, w związku z czym pytania zostały wycofane.Warto podkreślić, że niewykluczone, iż wkrótce jakiś inny sędzia w innej sprawie te same pytania powtórzy. I wtedy temat uczciwości WIBOR-u w wersji sprzed rozporządzenia BMR znowu trafi na wokandę Trybunału.

Radca prawny Wojciech Ostrowski: No właśnie. I co dalej? Ja myślę, że ten temat jeszcze wróci, bo pytania zadane przez Sąd w Przemyślu były naprawdę istotne. Dotyczyły sytuacji, w której wskaźnik referencyjny, na podstawie którego ustalano oprocentowanie w umowie kredytowej, był wyliczany przez podmiot trzeci — czyli nie przez bank i nie pod nadzorem organów publicznych. Jedno z tych pytań brzmiało wprost: czy w takiej sytuacji bank miał obowiązek bardzo jasno, transparentnie poinformować konsumenta, na jakiej zasadzie ten wskaźnik jest wyliczany? I co się wydarzyło? Nagle, dość zaskakująco, bank zawarł ugodę z kredytobiorcą. Sprawa została zamknięta, a pytania wycofane — i tym samym nie trafiły do TSUE. Mamy jednak nadzieję, że to tylko sytuacja tymczasowa. Że inny sąd w innej sprawie ponownie zada podobne pytania, a Trybunał będzie miał okazję się do nich odnieść. Bo nie możemy pozwolić na to, żeby ten temat został zamieciony pod dywan — a banki, niestety, bardzo by tego chciały.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
No cóż — zobaczymy, jak to wszystko będzie się dalej rozwijać. Na razie mamy jakiś początek, a co będzie dalej, czas pokaże. Przejdźmy już do ostatniego tematu dzisiejszej prasówki. Wracamy na moment do kwestii frankowiczów — i to w kontekście bardzo praktycznym, bo chodzi o jedno z najczęściej zadawanych pytań przez osoby, które są już w sądzie albo dopiero planują złożyć pozew: „Ile to wszystko będzie trwało?” Wiemy doskonale, że odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo czas trwania postępowania w dużej mierze zależy od obciążenia konkretnych sądów. Ale spróbujmy to uporządkować. Pytamy więc: jak długo trwają dziś rozprawy frankowe, od czego to zależy i jak wygląda tempo zapadania wyroków?
Czas trwania postępowań frankowych
Jako pierwszego o komentarz poproszę pana mecenasa Wojciecha Ostrowskiego.
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, czas trwania postępowania frankowego zależy od wielu czynników. Przede wszystkim — od operatywności konkretnego sądu oraz od liczby spraw, które do niego trafiają. Jak Państwo wiecie, w Warszawie działa specjalny wydział frankowy, a od grudnia zeszłego roku taki wydział został również wydzielony w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Dziś mówi się, że w polskich sądach toczy się około 160 tysięcy spraw frankowych, więc trudno jednoznacznie powiedzieć, że postępowanie potrwa rok albo dwa. Zdarzają się sytuacje, że sprawa trafia do mniej obciążonego sędziego, który sprawnie prowadzi proces — i wtedy wyrok może zapaść nawet po roku. Ale są też przypadki, kiedy trwa to dłużej. Sędziowie, tak jak wszyscy, przechodzą na emeryturę, czasem są przesunięcia, zmiany wydziałów — sprawy potrafią przeleżeć „na biurku” i kilka lat, ale Szanowni Państwo — jeśli macie kredyt już spłacony, a sąd zasądzi na koniec odsetki liczone od dnia złożenia pozwu, to tak naprawdę każdy miesiąc działa na korzyść konsumenta, a bank traci. Co jeszcze obserwujemy?
Banki zmieniają taktykę
Zmienia się podejście banków. Dawniej niemal automatycznie składały apelację od każdego niekorzystnego wyroku — nawet jeśli sprawa była ewidentnie przegrana. Dziś coraz częściej zdarza się, że po wyroku pierwszej instancji zawierane są ugody albo porozumienia kompensacyjne. Banki po prostu chcą sprawę zakończyć już na tym etapie. Dlaczego? Bo banki potrafią liczyć. Wiedzą, że przewlekłość postępowania nie działa dziś na ich korzyść. Co więcej — i to też warto zauważyć — obserwujemy, że banki zaczynają się obawiać tzw. drugiego frontu. Jeszcze dwa lata temu głównym zagrożeniem były dla nich frankowicze. W raportach rocznych i półrocznych banki wskazywały ryzyka związane ze sprawami frankowymi, prezentowały dane: ile spraw przegrano, ile zawarto ugód, jakie rezerwy utworzono. Dziś — choć nadal te informacje się pojawiają — coraz śmielej w raportach pokazują się dwa nowe zagrożenia: sprawy złotówkowe, związane z WIBOR-em, oraz sankcja kredytu darmowego. To może być jeden z powodów, dla których banki próbują dziś jak najszybciej „zamknąć” temat franków — zanim zrobi się naprawdę głośno o kolejnych falach pozwów.
Wydzielenie wydziału frankowego w Poznaniu
Radca prawny Michał Tomasiak: Tak, tutaj poruszany temat dotyczy już stricte Sądu Okręgowego w Poznaniu, który — podobnie jak wcześniej Warszawa — zdecydował się na utworzenie wydziału frankowego w pierwszej instancji. W Warszawie taki wydział działa już od ponad dwóch lat, natomiast w Poznaniu powstał dopiero pod koniec zeszłego roku. Decyzja ta była bezpośrednio związana z ogromnym wpływem nowych spraw. Co ciekawe — kiedy się dokładnie wczytamy w uzasadnienia i dane statystyczne, okazuje się, że duża część tego wpływu to wcale nie są pozwy frankowiczów, tylko banków. Chodzi o te właśnie pozwy o zwrot kapitału — temat, do którego wracamy dziś jak w dobrej trylogii — bo mówiliśmy o tym już na samym początku. Sądy wprost wskazują, że to właśnie pozwy banków o zwrot kapitału stanowią znaczną część obciążenia. Tymczasem, jak już dziś podkreślaliśmy, te pozwy są co do zasady nieskuteczne — sądy nie mogą zasądzać tych kwot, ani nadawać im wykonalności, dopóki bank nie rozliczy się z kwot już wpłaconych przez kredytobiorcę, które bardzo często i tak przewyższają wartość samego kapitału. Mówiąc wprost: to pozwy bez sensu ekonomicznego, składane często wyłącznie po to, żeby przerwać bieg przedawnienia lub wywrzeć presję. TSUE jasno powiedział, że taka praktyka jest nie do pogodzenia z zasadami ochrony konsumentów. Mimo to sądy muszą się z tym mierzyć. W Poznaniu wpłynęło już ponad 500 takich spraw tylko w tym roku, i jeszcze żadna z nich nie została rozpoznana. Dlaczego? Bo — jak słusznie zauważyli sędziowie — często czekają na rozstrzygnięcie głównej sprawy frankowej, tej złożonej przez konsumenta. Tym bardziej teraz, po najnowszym wyroku TSUE, który — choć może nie wprost — wyraźnie podważa sens orzekania w tych sprawach, zanim zakończy się główne postępowanie. A jeśli okaże się, że konsument już zwrócił cały kapitał, to sąd w ogóle nie będzie miał podstaw, by coś zasądzać na rzecz banku. To zatem kolejny mocny wyrok TSUE, który będzie miał przełożenie na praktykę orzeczniczą. Wracając do Poznania — warto podkreślić, że sąd podszedł do sprawy systemowo. Bo te pozwy są powtarzalne i można je organizacyjnie uporządkować. Poza tym, takie masowe wpływy paraliżowałyby inne wydziały cywilne, w których toczą się sprawy z różnych kategorii. Wydzielenie osobnego wydziału to krok w dobrą stronę. Co więcej, pojawia się też pomysł stworzenia systemu informatycznego, który pozwoliłby kompleksowo rozliczać wzajemne roszczenia stron. Ministerstwo zapowiada takie rozwiązanie — choć na razie trudno powiedzieć, kiedy faktycznie zostanie wdrożone. Szczerze mówiąc — my już dziś mamy takie narzędzia, choćby w Excelu, z algorytmami i makrami. Taki model rozliczania nie wymaga rewolucyjnych rozwiązań IT, tylko dobrze przygotowanego arkusza. Podejrzewam, że wielu sędziów czy ich asystentów prywatnie z takich narzędzi już korzysta. Oczywiście, dobrze by było, gdyby system sądowy otrzymał zintegrowane, oficjalne rozwiązanie. Ale patrząc realistycznie — wprowadzenie nawet prostych rozwiązań w systemie państwowym potrafi trwać latami. Dlatego nie jestem do końca przekonany, czy taki system zostanie wdrożony szybko i czy będzie działał sprawnie.
Zobaczymy, jak to się dalej potoczy — ale szczerze mówiąc, nie spodziewałabym się szybkiego wdrożenia jakichkolwiek narzędzi informatycznych, bo doskonale wiemy, ile w praktyce zajmują jakiekolwiek zmiany organizacyjne, a w sądownictwie ten temat wciąż jest gorący. Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość — i liczyć na to, że chociaż sędziowie sami znajdują rozwiązania, to może kiedyś rzeczywiście doczekamy się realnego wsparcia systemowego.
To już wszystkie tematy, które przygotowaliśmy dziś dla Państwa. Jak widzą Państwo — dużo się dzieje. Zarówno przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i w polskich sądach — sprawy frankowe, złotówkowe, kwestie sankcji kredytu darmowego. Warto jednak pamiętać, że linia orzecznicza w sprawach frankowych jest już dobrze ukształtowana i zdecydowanie prokonsumencka. Dlatego wszystkim z Państwa, którzy mają już spłacone kredyty, zdecydowanie polecamy działanie — warto sprawdzić swoją umowę. W Kancelarii Rachelski i Wspólnicy można przesłać dokumenty do bezpłatnej analizy — i przekonać się, czy przysługuje Państwu roszczenie. Dziękuję naszym mecenasom za wyjaśnienie wszystkich tematów, a Państwu za obecność i wysłuchanie prasówki.
📌Zapraszamy już w środę — przygotowaliśmy szczegółową analizę rozprawy z 11 czerwca przed TSUE, dotyczącej kwestii WIBOR-u.
📌 A w czwartek — jak zawsze — spotkanie dedykowane frankowiczom, podczas którego będzie można zadać pytania naszym prawnikom i uzyskać indywidualne informacje.
Do zobaczenia i do usłyszenia!
Z artykułu dowiesz się:
- O nowym wyroku TSUE, który jest istotny dla osób posiadających kredyty frankowe.
- Dlaczego banki kwestionują umowy kredytowe i jak na to reaguje TSUE.
- Jak TSUE nadal wspiera konsumentów w kontekście umów kredytowych.
- O reakcjach banków na nowe orzecznictwo i ich interpretacji wyroków.
- Jakie znaczenie mają dla kredytobiorców opinie Rzecznika Generalnego TSUE.
- O możliwościach wyboru oprocentowania dla kredytobiorców złotówkowych.
- Jakie pytania dotyczące WIBOR-u mogą pojawić się przed TSUE.
- Jak długo mogą trwać postępowania frankowe i co na to wpływa.
- O nowych taktykach banków w odpowiedzi na sprawy frankowe.
- Jakie są plany dotyczące usprawnienia rozliczeń kredytów frankowych w sądach.
- Jakich nowych zagrożeń obawiają się banki, w tym związanych z kredytami złotówkowymi.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.