11 lutego 2026
Anna Domin
TSUE o WIBOR-ze już 12 lutego – co to oznacza dla kredytobiorców?
Dzień dobry Państwu. Witamy na kolejnym spotkaniu z ekspertami z Kancelarii Rachelski i Wspólnicy. Jak co tydzień będziemy wyjaśniać, komentować i porządkować nagłówki, które pojawiły się w ostatnich dniach w mediach i dotyczyły kredytobiorców. Dziś dla Państwa tematy z minionego tygodnia omówi mecenas Wojciech Ostrowski i mecneas Adrian Nowicki.
Przejdźmy do pierwszego tematu. To kwestia, która z pewnością będzie powracać także w tym tygodniu – już w czwartek, 12 lutego, możemy spodziewać się istotnych informacji. Wiele wskazuje na to, że to dopiero początek sporu, a nie jego koniec, zwłaszcza że liczba pozwów w sądach systematycznie rośnie.O komentarz w tej sprawie poproszę mec. Wojciecha Ostrowskiego.
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, za dwa dni wszystkie oczy będą skierowane na Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Tam ma zapaść pierwszy wyrok dotyczący polskiego WIBOR-u. Oczekiwania są duże – mówi się nawet, że może to być orzeczenie na skalę słynnego wyroku frankowego z 3 października 2019 roku w sprawie państwa Dziubak. To wtedy Trybunał wyznaczył kierunek, w którym powinno pójść orzecznictwo, a polskie sądy, można powiedzieć, dostały wiatru w żagle. Od tamtego czasu linia orzecznicza w sprawach frankowych ukształtowała się bardzo wyraźnie, a dziś frankowicze wygrywają około 98% spraw. Tego samego życzymy oczywiście posiadaczom kredytów opartych o WIBOR. Natomiast trzeba uczciwie powiedzieć: jeśli ktoś oczekuje, że 12 lutego Trybunał ogłosi, że WIBOR jest wadliwy i należy masowo unieważniać umowy, to może się rozczarować. Tego typu jednoznacznego rozstrzygnięcia raczej nie będzie. Ten wyrok będzie przede wszystkim pierwszym sygnałem, który pokaże, w jakim kierunku zmierza orzecznictwo TSUE w sprawach dotyczących wskaźników referencyjnych. A WIBOR to nie tylko polski problem – to element szerszej grupy wskaźników typu WIBOR, funkcjonujących w różnych krajach. Dziś sytuacja wygląda tak, że z jednej strony mamy narrację, iż WIBOR-u nie da się podważyć, bo jest on uregulowany. Rzeczywiście, od 2018 roku obowiązuje rozporządzenie unijne BMR, które określa zasady funkcjonowania wskaźników referencyjnych. Mamy licencjonowanego administratora – GPW Benchmark – nadzorowanego przez właściwe organy. Natomiast historia WIBOR-u nie zaczęła się w 2018 roku. Wcześniej funkcjonował on w zupełnie innym modelu, zarządzany przez prywatne stowarzyszenie, bez takiego poziomu nadzoru, jaki mamy dziś. Wyliczanie WIBOR-u to jedna kwestia i tutaj można spierać się, czy można je skutecznie podważać, czy nie. Drugi, bardzo istotny element to obowiązki informacyjne banków wobec konsumentów. I tutaj wchodzimy na grunt dyrektywy 93/13 o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich. Spodziewamy się, że Trybunał pójdzie właśnie w tym kierunku, że potwierdzi, iż sądy krajowe mogą badać, czy banki prawidłowo wywiązały się z obowiązków informacyjnych. Banki twierdzą, że skoro wskaźnik jest uregulowany, to nie ma czego badać. Ale to nie jest takie proste. Kluczowe jest pytanie: czy konsument został rzetelnie poinformowany o mechanizmie działania WIBOR-u, o ryzykach, o konsekwencjach? Dziś w polskim sądownictwie nie ma jeszcze wyraźnej, korzystnej linii orzeczniczej dla tzw. wiborowiczów. Widać, że sądy czekają na wyrok TSUE, część spraw jest zawieszana. Natomiast w tych nielicznych wyrokach, które zapadają na korzyść kredytobiorców, bardzo często punktem ciężkości są właśnie obowiązki informacyjne. Sądy badają, czy bank rzeczywiście wypełnił standardy wynikające z prawa unijnego. To może być klucz do dalszego rozwoju tych spraw.
Adwokat Adrian Nowicki: Dokładnie tak, Szanowni Państwo. Ten wyrok, który ma zapaść, nie rozstrzygnie konkretnych spraw. To będzie przede wszystkim drogowskaz dla polskich sądów – wskazówka, w jaki sposób mają rozpoznawać tego typu sprawy. Nie jest tak, że po tym wyroku będziemy już wiedzieli wszystko: czy umowy są ważne czy nieważne, w jaki sposób je rozliczać, jakie dokładnie powinny zapadać rozstrzygnięcia. Wynika to z samej konstrukcji instytucji pytań prejudycjalnych. Polski sąd zadał konkretne pytania Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Trybunał jest nimi związany. Może w uzasadnieniu pojawią się pewne dodatkowe wskazówki, ale istotą wyroku będzie odpowiedź właśnie na te pytania. Trzeba też pamiętać, że choć wyrok będzie ważny, to nie dotyczy on wszystkich możliwych problemów związanych z WIBOR-em. Sprawa rozpoznawana jest na tle umowy zawartej już po wejściu w życie rozporządzenia BMR, czyli w okresie, w którym, jak twierdzą banki, wszystkie wymogi były już spełnione, a obowiązki informacyjne dopełnione. Rzeczniczka generalna wskazała, że samo badanie mechanizmu ustalania wskaźnika może być ograniczone, natomiast podkreśliła znaczenie obowiązków informacyjnych. I to jest kluczowe. Mamy nadzieję, że Trybunał jasno określi, jaki jest minimalny zakres obowiązku informacyjnego – co bank musi przekazać konsumentowi, zarówno w samej umowie, jak i na etapie przedkontraktowym, czyli w czasie, gdy klient podejmuje decyzję o zaciągnięciu kredytu. Wtedy to sądy krajowe będą badały konkretny stan faktyczny: treść umowy, to, co zostało przedstawione klientowi, co zostało wyjaśnione, a czego zabrakło. Mam nadzieję, że ten wyrok będzie swoistym kamieniem węgielnym pod dalsze, korzystne orzecznictwo. Z doświadczeń frankowych wiemy, że jeden wyrok nie rozwiązuje wszystkiego. W sprawach frankowych zapadło już tyle orzeczeń TSUE, że trudno byłoby je policzyć na palcach obu rąk. To był proces – i tutaj zapewne będzie podobnie.
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, jeszcze jedna ważna uwaga. Wyrok, który ma zapaść 12 lutego, dotyczy umowy zawartej w 2019 roku, a więc już pod rządami rozporządzenia BMR. W tym czasie funkcjonował już administrator wskaźnika – GPW Benchmark. Co prawda nie posiadał jeszcze koncesji KNF, którą uzyskał dopiero w grudniu 2020 roku, ale formalnie system regulacyjny już obowiązywał. Tymczasem bardzo duża część kredytów została zawarta przed 2018 rokiem, czyli przed wejściem w życie rozporządzenia BMR. Te umowy nadal funkcjonują i tutaj sytuacja jest zupełnie inna. Banki często wrzucają wszystkie umowy do jednego worka, twierdząc, że skoro WIBOR jest zgodny z BMR, to temat jest zamknięty. Zapomina się jednak, że istotna część kredytów – być może nawet około połowy – została udzielona w zupełnie innym reżimie prawnym. W przypadku tych umów sprzed 2018 roku badaniu podlegać mogą nie tylko obowiązki informacyjne, ale również same zasady ustalania wskaźnika w tamtym okresie. I to jest osobny, bardzo istotny wątek. Warto przypomnieć, że w zeszłym roku Sąd Okręgowy w Warszawie skierował pytania prejudycjalne do TSUE właśnie w sprawie kredytów sprzed wejścia w życie BMR. Biorąc pod uwagę tempo procedowania – około roku do opinii rzecznika generalnego – niewykluczone, że jeszcze w tym roku poznamy stanowisko w tej kwestii. Oznacza to, że sprawy WIBOR-owe będą się rozwijały wielotorowo, a najbliższy wyrok to dopiero początek tej drogi.
W zasadzie zahaczyliśmy już o drugi temat, czyli nagłówki mówiące o tym, że wady WIBOR-u mogą być poważniejsze niż same obowiązki informacyjne banków. Do tego wątku jeszcze zapewne wrócimy. Teraz przejdźmy do trzeciego tematu – frankowego. W mediach pojawiły się tytuły: „TSUE przesądza – frankowicze wygrywają wszystko. Ustawa frankowa traci sens”. Czy rzeczywiście tak jest?
Adwokat Adrian Nowicki: Szanowni Państwo, przede wszystkim trzeba jasno powiedzieć: na obecnym etapie tzw. ustawa frankowa jest pomysłem spóźnionym co najmniej o pięć, a może nawet sześć lat. Gdyby rozwiązanie ustawowe, systemowe, pojawiło się kilka lat temu, większość kredytobiorców prawdopodobnie przyjęłaby je z ulgą. Dziś jednak sytuacja jest zupełnie inna. W naszej ocenie inicjatywa wprowadzenia ustawy w obecnym kształcie była w dużej mierze reakcją sektora bankowego na rozwój orzecznictwa. Banki zaczęły dostrzegać, że ich pozycja procesowa w sądach systematycznie się pogarsza, również w kontekście negocjowania ugód. Kto miał zawrzeć ugodę, w dużej mierze już to zrobił. Problem pozostał w sądach — i to ten problem miała rozwiązać ustawa. Projekt zakładał m.in. możliwość szerokiego korzystania przez banki z zarzutu potrącenia, co w praktyce ograniczałoby zakres ich odpowiedzialności, w szczególności w zakresie odsetek ustawowych za opóźnienie należnych kredytobiorcom. Tymczasem TSUE wypowiedział się w tej kwestii dość jednoznacznie. Owszem, samo podniesienie zarzutu potrącenia jest dopuszczalne, ale nie można wiązać z nim wszystkich korzystnych dla banków skutków. Przede wszystkim nie może on prowadzić do pozbawienia konsumenta należnych mu odsetek ustawowych. Co więcej, jeżeli bank przez cały proces twierdzi, że umowa jest ważna, domaga się dalszej spłaty rat i kwestionuje nieważność umowy, to nie może jednocześnie wywodzić dla siebie korzystnych skutków z jej zakwestionowania, podnosząc zarzut potrącenia. Gdyby dopuścić takie działanie, mielibyśmy do czynienia z sytuacją, w której bank, prowadząc sprzeczną argumentację procesową, ostatecznie byłby beneficjentem tej niejednoznaczności. TSUE wyraźnie postawił temu tamę. W związku z tym dalsze prace nad ustawą frankową, przynajmniej w obecnym kształcie, wymagają poważnego przemyślenia. Być może niektóre rozwiązania proceduralne, jak choćby automatyczne zabezpieczenie roszczeń bez wielomiesięcznego oczekiwania na decyzję sądu, byłyby zasadne. Natomiast obecny projekt w oczywisty sposób wymaga korekty.

Radca prawny Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, mecenas Nowicki ma rację, te działania są po prostu spóźnione. Prace nad ustawą frankową toczą się bardzo powoli. Komisje się zbierają, coś ustalają, potem włączają się banki, próbując zabezpieczyć swoje interesy. W międzyczasie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydaje kolejne, prokonsumenckie orzeczenie, które banki interpretują po swojemu. Komisje znów się spotykają, procedują, a zanim zakończą prace, zapada kolejny wyrok. I tak to się mieli. Tymczasem wiele kwestii jest już uregulowanych. Mamy liczne orzeczenia TSUE, które jasno wyznaczyły kierunek. Mamy też bardzo ważną uchwałę Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024 roku, która uporządkowała zasady rozliczeń między stronami po stwierdzeniu nieważności umowy. Oczywiście banki często interpretują te rozstrzygnięcia na swój sposób, ale kierunek orzeczniczy jest czytelny. Pojawia się więc pytanie, czy ustawa w ogóle zdąży zostać przyjęta, zanim problem frankowy w obecnym kształcie de facto się nie wyczerpie. Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia, projekt dotyczy kredytów frankowych, ale przecież mieliśmy również kredyty indeksowane do innych walut: dolara czy jena. W pierwotnych wersjach projektu te kredyty nie były objęte regulacją. Czy to się zmieni? Zobaczymy. Jedno jest pewne, że te rozwiązania legislacyjne są spóźnione co najmniej o trzy, cztery lata. I to widać wyraźnie.
Adwokat Adrian Nowicki: Umówmy się, że w pewnym sensie jest to także powtórzenie działań, które obserwowaliśmy wcześniej po stronie Sądu Najwyższego. W momencie, gdy frankowicze rzeczywiście potrzebowali szybkiego ujednolicenia orzecznictwa, tej pomocy nie doczekali się od razu. Potrzebne były kolejne wyroki TSUE, które krok po kroku porządkowały sytuację. Tych orzeczeń było już kilkanaście. I trudno sobie przypomnieć sytuację, w której środowisko bankowe otwarcie przyznałoby, że dany wyrok jest dla niego niekorzystny. Zawsze pojawiały się próby interpretowania go na własną korzyść, przedstawiania go w sposób bardziej zniuansowany, niż wynikało to z jego treści. Tymczasem statystyki sądowe mówią same za siebie. Dziś około 99% spraw frankowych kończy się wygraną kredytobiorców. To pokazuje, w jakim kierunku ostatecznie ukształtowało się orzecznictwo.
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Tak, nie oglądajmy się na ustawodawcę. Jeżeli ktoś chce realnie coś zrobić, chce uwolnić się od kredytu, który nadal spłaca, albo odzyskać środki z kredytu już spłaconego, to droga jest jedna: podjęcie działań prawnych. Orzecznictwo jest dziś ukształtowane, statystyki są jednoznaczne, a czekanie na rozwiązania ustawowe może oznaczać jedynie dalsze miesiące, a nawet lata niepewności. Jeżeli ktoś chce uporządkować swoją sytuację, powinien działać w oparciu o obowiązujące przepisy i aktualną linię orzeczniczą, a nie w oczekiwaniu na rozwiązania, które mogą już nie mieć praktycznego znaczenia.
Szanowni Państwo, na zakończenie jeszcze jedna informacja dla kredytobiorców złotówkowych. Zapraszamy do skorzystania z naszego nowego narzędzia — SprawdzWibor.pl. To platforma, na której mogą Państwo, wykorzystując technologię sztucznej inteligencji, wstępnie przeanalizować swoją umowę kredytową pod kątem możliwości jej zakwestionowania. W ciągu kilku minut otrzymają Państwo wstępną ocenę oraz symulację potencjalnych korzyści z ewentualnego postępowania. Narzędzie jest bezpłatne i stanowi pierwszy krok do dalszej, szczegółowej analizy prowadzonej już przez prawników. Warto z niego skorzystać, aby świadomie ocenić swoją sytuację.
Tak, trzeba działać. Najlepiej świadczą o tym wyroki, które zapadają w naszej kancelarii – a jest ich naprawdę bardzo dużo. Mogą to Państwo sami sprawdzić na stronie rachelski.pl.
Zachęcamy również do przesłania swojej umowy do bezpłatnej analizy na adres [email protected]. Sprawdzimy ją dla Państwa bezpłatnie i przedstawimy rzetelną ocenę tego, co faktycznie wynika z jej treści oraz jakie są możliwe dalsze kroki. Zapraszam także na wyjątkowe spotkanie w czwartek o godzinie 16:00 – będzie ono poświęcone komentarzowi do wyroku TSUE. Spotykamy się specjalnie o tej godzinie, aby omówić na bieżąco to, co z niego wynika. Natomiast o godzinie 14:00, jak zawsze, zapraszamy na spotkanie dla frankowiczów – oraz wszystkich osób posiadających kredyty walutowe. Do zobaczenia.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.