26 maja 2025
Anna Domin
Spłacone kredyty- nadal możesz odzyskać pieniądze!
Dzień dobry Państwu.
Witamy serdecznie na kolejnej prawniczej prasówce, podczas której – jak zawsze – komentujemy dla Państwa najnowsze tytuły prasowe dotyczące kredytobiorców. Dzisiejsze nagłówki z internetu i gazet skomentują dla Państwa eksperci z renomowanej kancelarii Rachelski & Wspólnicy. Jest z nami pan mecenas Stanisław Rachelski i Mecenas Artur Machciński. Jak zwykle przyjrzymy się doniesieniom medialnym dotyczącym kredytobiorców – zwłaszcza tych z umowami frankowymi, ale nie tylko. Porozmawiamy o tym, co oznaczają nowe informacje, jakie mogą mieć konsekwencje dla naszych klientów i jakie działania warto rozważyć. I przejdźmy od razu do pierwszej informacji.
Banki świętują ugody z frankowiczami, a ignorują drugą bombę – czyli te spłacone kredyty, które faktycznie mogą wrócić do sądów, bo coraz częściej kredytobiorcy orientują się, że to tak naprawdę czysty zysk.
Banki chwalą się ugodami, ale milczą o spłaconych kredytach
Jako pierwszego poproszę o komentarz pana mecenasa Stanisława Rachelski.
Radca prawny Stanisława Rachelski: No tak, banki świętują – bo co mają robić? Przecież to one intensywnie promują ugody i namawiają kredytobiorców do ich zawierania. Rzeczywiście, mamy tu całkiem spore liczby. Choćby PKO BP podaje, że zawarło już ponad 105 tysięcy ugód. Tylko teraz pojawia się zasadnicze pytanie: czy te ugody faktycznie są korzystne dla frankowiczów? I to jest duży znak zapytania. Bo jeśli spojrzymy na propozycje banków, często okazuje się, że warunki ugód są dalekie od tych, które kredytobiorca mógłby uzyskać, idąc do sądu – i wygrywając sprawę. Dzisiaj sprawę frankową wygrać nie jest trudno – oczywiście, pod warunkiem, że klient współpracuje z dobrą kancelarią, która specjalizuje się w tego typu sporach. Banki dobrze o tym wiedzą, ale liczą na to, że kredytobiorcy skuszą się na „łatwe rozwiązanie” i podpiszą ugodę, nie analizując dokładnie jej skutków. Kolejna istotna kwestia to podatki. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że nie każda ugoda automatycznie oznacza zwolnienie z podatku dochodowego. Tymczasem podatek ten może być znaczący – a co więcej, jego obowiązek może pojawić się nawet do pięciu lat od dnia zawarcia ugody. Dlatego każdy, kto rozważa ugodę z bankiem, powinien podchodzić do sprawy bardzo ostrożnie i najlepiej skonsultować się z doświadczoną kancelarią, która przeanalizuje konkretne warunki i ryzyka. A co do drugiej kwestii – tych „spłaconych kredytów”, które mogą wrócić do sądów… Owszem, to może być spora „bomba” dla banków. Ale wszystko zależy od tego, ilu kredytobiorców zdecyduje się na taki krok. Kredyt spłacony nie oznacza bowiem, że umowa była ważna i prawidłowa – wystarczy wykazać, że zawierała klauzule niedozwolone, a roszczenia mogą sięgać naprawdę pokaźnych kwot, wraz z odsetkami. Patrząc jednak na wyniki finansowe banków za zeszły rok, można odnieść wrażenie, że problem kredytów frankowych na razie nie wpłynął znacząco na ich stabilność. Ale pytanie brzmi: jak długo? Czy spłacone umowy rzeczywiście okażą się „bombą”, czy też pozostaną nieodpalonym ładunkiem, zależy głównie od determinacji kredytobiorców.
Banki niechętnie mówią o spłaconych umowach – dlaczego?
Radca prawny Artur Machciński: Faktycznie, banki bardzo mocno podkreślają w mediach liczbę zawieranych ugód. Natomiast w przypadku tych spłaconych kredytów, mówiąc kolokwialnie, banki „siedzą cicho jak mysz pod miotłą”. Nie będą rozdmuchiwać tego tematu, bo mają świadomość, że wiele osób po prostu nie wie, że mogą jeszcze dochodzić swoich praw. Banki liczą na to, że kredytobiorcy, którzy już zamknęli swoje kredyty, po pierwsze – nie będą świadomi, że ich umowy mogą zawierać niedozwolone klauzule, a po drugie – nie będą mieli ochoty i energii, by wystąpić na drogę sądową. Zresztą banki doskonale wiedzą, że w takich sytuacjach ugody same z siebie nie zaproponują – chyba że kredytobiorca zdecyduje się na proces i złoży pozew. Dopiero wtedy banki są gotowe do rozmów o ewentualnym polubownym zakończeniu sporu. Nawet ostatnio miałem okazję reprezentować klienta w takiej sprawie dotyczącej kredytu już spłaconego. To było w PKO BP, gdzie udało nam się wynegocjować ugodę właśnie w momencie, gdy sprawa już była na etapie sądowym. Tak więc, choć temat nie jest szeroko nagłaśniany, to jednak dla kredytobiorców z umowami już spłaconymi wciąż jest możliwość dochodzenia roszczeń. Tyle tylko, że często banki będą skłonne do rozmów dopiero wtedy, gdy pojawi się realne ryzyko przegranej w sądzie.
Ugoda a podatek – czego obawia się fiskus, a co mówi bank?
Radca prawny Stanisława Rachelski: Czy klient zapłaci w tym przypadku podatek czy nie zapłaci?
Radca prawny Artur Machciński: Oczywiście, trudno tu jednoznacznie przesądzać. Bank twierdzi, że nie będzie problemu podatkowego przy zawarciu ugody, ale przecież finalnie wszystko będzie zależało od urzędu skarbowego. Nie da się ukryć, że jedyną stuprocentową gwarancję w tej kwestii daje indywidualna interpretacja podatkowa wydana przez urząd skarbowy. Tylko wtedy kredytobiorca może mieć pewność, że fiskus nie zażąda podatku dochodowego od kwoty wynikającej z ugody. To właśnie dlatego podkreślamy, jak ważne jest, aby przed podpisaniem ugody kredytobiorca dokładnie przeanalizował nie tylko warunki samej umowy z bankiem, ale też potencjalne skutki podatkowe. I najlepiej, jeśli zrobi to z pomocą doświadczonej kancelarii – bo to pozwala uniknąć przykrych niespodzianek w przyszłości.
Radca prawny Stanisława Rachelski: Panie mecenasie, ryzyko zawsze istnieje. Tylko pytanie, jakie to jest ryzyko: czy mówimy o jednym procencie, czy może o znacznie wyższym?
Radca prawny Artur Machciński: jeśli ktoś miałby z tyłu głowy, że w razie czego będzie musiał zapłacić podatek dochodowy w wysokości 32%, to mówimy już o naprawdę dużych pieniądzach. A to może wpłynąć na ostateczną decyzję o podpisaniu ugody. Tak czy inaczej, jeśli mają Państwo kredyt spłacony, to gorąco zachęcam do rozważenia wystąpienia na drogę sądową. Dopiero podjęcie takich działań najprawdopodobniej spowoduje, że bank zaproponuje Państwu jakąś formę ugody. To już nie będzie ugoda „z ulicy”.
Radca prawny Stanisława Rachelski: Jeśli propozycja ugody będzie korzystna, wtedy można ją rozważyć. Ale zakładam, że przy kredycie, o którym wspominałem – czyli sprawie, w której klient zdecydował się na proces – i tak osiągnąłby dużo lepszy wynik. Mówimy o co najmniej kilkudziesięciu tysiącach złotych, nie wspominając o odsetkach za opóźnienie, które dziś wynoszą prawie 11%. To naprawdę pokaźny kapitał do odzyskania. Itutaj jeszcze jedna ważna uwaga – dlaczego banki tak intensywnie mówią o tych ugodach? To proste. Chodzi o to, żeby wywołać wrażenie, że ugody są korzystne, że każdy może je zawrzeć, że to „proste rozwiązanie”. A w rzeczywistości chodzi o to, żeby ograniczyć skalę pozwów sądowych do minimum. Bo trzeba pamiętać, że każda ugoda zawarta z kredytobiorcą to dla banku wygrana – bo oznacza uniknięcie ryzyka przegranej w sądzie i kosztów z tym związanych. Dlatego kredytobiorcy muszą zachować dużą ostrożność. Ugoda nie zawsze oznacza najlepsze rozwiązanie – a często jedynie „bezpieczne” dla banku.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Przejdźmy do drugiego tematu naszej prasówki: Alior Bank odkłada 53 miliony złotych na sankcję kredytu darmowego (SKD). Jak wygląda obecnie sytuacja związana z SKD? O komentarz poproszę pana mecenasa Artura Marchcińskiego.
Sankcja kredytu darmowego: czy SKD będzie nowym frankiem?
Radca prawny Artur Machciński: Rynek sankcji kredytów darmowych dopiero, jakby to powiedzieć, raczkuje. Możemy powiedzieć, że jesteśmy na początkowym etapie. Niemniej jednak już widać, że pierwszy bank założył rezerwy, co może świadczyć, że przewiduje jednak dosyć znaczne ryzyko z tym związane. Myślę, że ścieżka rozwoju tego tematu będzie wyglądała podobnie jak w przypadku kredytów frankowych. Początkowo żadne banki nie tworzyły rezerw, ale później lawina ruszyła. Podobnie tutaj – działania Alior Banku mogą wywołać efekt kuli śnieżnej. To jest pewnie pierwszy bank, natomiast zanim pójdą kolejne, potrzeba jeszcze chwili. Tym bardziej, że cały czas czekamy na orzeczenia TSUE, które – przypuszczamy – będą korzystne dla kredytobiorców, pożyczkobiorców, a tym samym mogą jeszcze bardziej zachęcić do dochodzenia swoich praw.
Czy banki są gotowe na lawinę pozwów o SKD?
Radca prawny Stanisława Rachelski: Jeśli popatrzymy na te dane, to mamy około 3 tysięcy postępowań na koniec zeszłego roku, a wartość sporu to 128 milionów złotych, a rezerwa utworzona przez Alior Bank to raptem połowa tej kwoty. To pokazuje, że bank liczy się z tym, że część spraw przegra. Czy będzie większy napływ spraw związanych z sankcją kredytów darmowych (SKD)? Prawdopodobnie tak. Świadomość wśród kredytobiorców i pożyczkobiorców rośnie, informacje się rozprzestrzeniają, coraz więcej osób zaczyna rozumieć, że można wygrać. Teraz czekamy na taki przełom, jak w przypadku kredytów frankowych – zwanych też lewicowymi, walutowymi, eurodolarowymi czy frankowymi – gdzie skala pozwów zaczęła lawinowo rosnąć. Ale to nie dotyczy wyłącznie banków – i to warto podkreślić. Jest wiele firm pożyczkowych, które mają bardzo dużo „za uszami” w zakresie prawidłowości umów i procedur. I pytanie, jak sobie poradzą w sytuacji, kiedy ich model działalności opiera się wyłącznie na udzielaniu pożyczek, bez zabezpieczenia w postaci działalności bankowej. Końcówka roku może być naprawdę ciekawa. Być może zobaczymy większy napływ pozwów związanych z SKD, a banki – i nie tylko one – będą zmuszone do tworzenia rezerw na potencjalne przegrane sprawy.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Przejdźmy do ostatniego tematu, który w zasadzie już trochę omówiliśmy przy okazji pierwszego tematu: rekordowe zyski, ciche ugody i tysiące pozwów. Tak banki walczą z frankowiczami w 2025 roku. Mamy jeszcze te nieszczęsne mediacje, do tego dochodzą pozwy wzajemne – taktyk jest naprawdę sporo.O komentarz poproszę pana mecenasa Stanisława Rachelski.
Ugody, mediacje i pozwy – jak banki walczą z frankowiczami w 2025 roku
Radca prawny Stanisława Rachelski: Banki przyspieszają. Tyle pieniędzy, ile banki wkładają w propagandę, żeby zawierać ugody, w naciski, w przedstawianie propozycji, przekonywanie kredytobiorców, że „to już ostatni termin” albo „lepszej oferty nie będzie” – to wszystko powoduje, że liczba ugód faktycznie rośnie. Ale czy to oznacza, że spraw sądowych będzie mniej? Może trochę, bo liczba tzw. umów aktywnych – tych, które mogą jeszcze być podważone – też powoli się kurczy. Ten rok będzie jeszcze w miarę stabilny, ale w przyszłym może być nieco mniej spraw. Trzeba jednak podkreślić, że są banki, które mają bardzo konkretne założenia na ten rok: zawrzeć jak najwięcej ugód. Przykłady? PKO BP, mBank, Santander, PKO. Wszystkie banki proponują ugody – jedne lepsze, drugie gorsze. Dlatego każdy frankowicz powinien naprawdę dobrze się zastanowić, z czego rezygnuje, podpisując ugodę. Dlaczego rezygnuje, czy naprawdę nie może jeszcze poczekać – bo czasem naprawdę nie trzeba wiele, by zyskać dużo więcej niż to, co oferuje bank, i to bez ryzyka podatkowego.
Radca prawny Artur Machciński: Patrząc na liczbę ugód, które banki zawierają, można już zauważyć, że zawieranie ugód – tak czy inaczej – dla banków jest jednak korzystne. Muszą Państwo wiedzieć, że przeważnie banki, proponując takie ugody, raczej nie wypłacają kredytobiorcom odsetek za nieterminową płatność. Tak że tutaj, w większości przypadków, musieliby Państwo z tego zrezygnować. I banki raczej twardo stoją na tym stanowisku. Oczywiście banki wiedzą, jaka jest obecnie linia orzecznicza, tym samym ich działania zmierzają do zawierania ugód – i myślę, że przynajmniej w tym, a pewnie także w przyszłym roku, te ugody będą głównym tematem dla prawników bankowych, którzy będą je proponować. Inna kwestia to to, czy takie ugody są korzystne. Tak jak już wcześniej zaznaczył mecenas Rachelski – ugody nigdy nie dadzą Państwu takich korzyści, jak prawomocny wyrok unieważniający całą umowę kredytową. Tak że ugody są, i pewnie będą.
Ugoda frankowa – kto tak naprawdę zyskuje?
Radca prawny Stanisława Rachelski: No to tak, nie ma tutaj przecież równości, Bo zazwyczaj to kredytobiorca rezygnuje z czegoś – na przykład z odsetek za opóźnienie albo z nadpłaconego kapitału – a bank rezygnuje tylko z tego, że trochę mniej zarobi. A przecież bank już wcześniej zarobił, więc to jest ta zasadnicza różnica.
Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego banki intensywnie promują ugody z frankowiczami
- Jakie zagrożenia wiążą się z podpisaniem ugody z bankiem
- Czy spłacony kredyt frankowy może być podstawą do pozwu
- Jakie ryzyko podatkowe niesie zawarcie ugody z bankiem
- Kiedy banki decydują się na ugodę w przypadku spłaconego kredytu
- Czym jest sankcja kredytu darmowego (SKD) i jakie ma znaczenie
- Dlaczego Alior Bank tworzy rezerwy na spory o SKD
- Czy SKD może stać się „drugim frankiem” w sądach
- Jakie taktyki stosują banki wobec frankowiczów w 2025 roku
- Dlaczego ugody są bardziej korzystne dla banków niż dla klientów
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.