Sąd dyscyplinarny wprowadza kary dla opieszałych sędziów

11 lipca 2024

Anna Domin

Sąd dyscyplinarny wprowadza kary dla opieszałych sędziów.

Dzień dobry. Witamy Państwa na porannej, prawniczej prasówce, podczas której, jak zawsze, omawiamy i tłumaczymy artykuły dotyczące kredytów frankowych, które pojawiły się w minionym tygodniu. Naszymi gośćmi są eksperci z wiodącej kancelarii Rachelski i Wspólnicy: mecenas Wojciech Ostrowski. Witam Pana Mecenasa. Oraz mecenas Michał Kanabaja. Witam Pana Mecenasa. I przejdźmy od razu do pierwszego tytułu:

Sąd dyscyplinarny wprowadza surowe kary dla opieszałych sędziów.

Mecenas Michała Kanabaja: Tak, Szanowni Państwo, w tym przypadku mamy do czynienia z reakcją na przewlekłość postępowań. Należy jednak pamiętać, że będzie to dotyczyło jedynie niewielkiego marginesu sędziów. Chodzi o tych sędziów, którzy mimo odpowiednich zasobów i możliwości, orzekają znacznie mniej niż wynosi średnia dla referatów sędziowskich. Oczywiście nasi klienci mogą być bardzo niezadowoleni z przewlekłości postępowania, które często trwają 3-4 lata, a czasem nawet 5 lat. Jednakże, Szanowni Państwo, nie zawsze jest to wynikiem opieszałości sędziów. Przewlekłość w pracy sędziów może być wynikiem nie tylko ich opieszałości, ale także słabego zorganizowania infrastruktury wokół sędziego. Mam na myśli opieszałość w obsłudze sekretarskiej, systemie asystenckim i innych czynnikach wpływających na sprawność działania sędziego. Trzeba też pamiętać o obciążeniu referatów sędziowskich. Na przykład w wydziale frankowym, gdzie jest prawie 50 000 spraw, mamy tylko 33 sędziów. Można sobie wyobrazić, jakie mają oni obłożenie. W związku z tym, nie możemy przypisywać opieszałości sędziom w każdym przypadku, gdy sprawa długo trwa. Przypadki podlegające odpowiedzialności dyscyplinarnej będą dotyczyć sytuacji, w których rzeczywiście nic się nie dzieje, mimo że mogłoby.

Mecenas Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, zdaję sobie sprawę, że przewlekłość postępowania jest dla wielu z Państwa zmorą. Bardzo często otrzymujemy skargi od klientów pytających, dlaczego nic się nie dzieje w ich sprawach, podczas gdy ich sąsiedzi już mają rozprawy. Chciałbym podkreślić, że to nie zależy od mecenasów. Jak już wspomniał mój kolega, w dużej mierze zależy to od organizacji pracy sędziów i całego systemu. Nie jest jednak tak, że do tej pory nie było żadnych środków dyscyplinujących. Istnieje możliwość składania skarg na przewlekłość postępowania, choć nie można tego zrobić zbyt pochopnie. Czasami przyczyny przewlekłości są naturalne – sędzia odchodzi na emeryturę, na urlop macierzyński, a nowy sędzia musi zacząć od początku. Ważną informacją jest to, że w skrajnych przypadkach przewodniczący lub osoba nadzorująca pracę sędziego będzie teraz bardziej rygorystycznie podchodzić do oceny okresu, w którym sędzia rozpoznaje sprawę. Może to skutkować surowszymi sankcjami w przypadkach rażącej opieszałości.

Tak, zgadza się. Musimy również uspokoić kredytobiorców, ponieważ są przypadki, w których wyroki zapadają już po kilku miesiącach lub po roku. Jak wspomnieli wcześniej Mecenasi, bardzo dużo zależy od pracy sędziego oraz od obłożenia sprawami w poszczególnych sądach. Każdy przypadek jest inny i warto pamiętać, że nie zawsze przewlekłość postępowania wynika z zaniedbań sędziego. Przejdźmy do kolejnego:

Temat frankowiczów i możliwość podważania ugód po wejściu w życie ustawy frankowej budzi wiele pytań. Co tak naprawdę przewiduje ta ustawa? Czy znamy jakiekolwiek szczegóły, które pozwalają nam mówić o tym, że frankowicze będą mogli podważyć ugody? Z drugiej strony, skoro frankowicze zgodzili się na podpisanie ugód, dlaczego mieliby teraz je podważać? O komentarz w tej sprawie poproszę pana Mecenasa Ostrowskiego.

Mecenas Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, jeśli chodzi o regulacje dotyczące ustawy frankowej, mówi się o nich od bardzo dawna. Obecnie mamy nowy pomysł, który zakłada wprowadzenie ustawy frankowej regulującej zasady zawierania ugód między bankami a frankowiczami. Na razie nie mamy jeszcze dokładnego projektu tej ustawy. To inicjatywa Ministerstwa Sprawiedliwości, które prawdopodobnie próbuje w ten sposób odciążyć pracę sądów. W pracach nad ustawą bierze także udział Ministerstwo Finansów, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Związek Banków Polskich. Ich celem jest wypracowanie modelu ugody, która ma być dobrowolna. Celem projektu jest stworzenie wzoru ugody, który wyeliminuje wszelkiego rodzaju klauzule abuzywne, które banki czasami próbują umieścić w umowach. Eliminacja tych klauzul jest kluczowa, ponieważ stanowią one przesłankę do podważenia ugody w przyszłości. Wzór ugody ma być stosowany przez wszystkie banki, o ile się na to zdecydują . Obecnie każdy bank ma swój własny wzór ugody. Należy jednak pamiętać, że szczegółowe warunki ugody będą negocjowane bezpośrednio między bankiem a kredytobiorcą. Jak długo to potrwa? Trudno powiedzieć. Miejmy nadzieję, że jeśli projekt będzie dalej realizowany, trafi do Sejmu na przełomie tego i przyszłego roku i zostanie poddany obradom.

Mecenas Michała Kanabaja: Szanowni Państwo, jak wspomniał pan mecenas, celem tej ustawy jest określenie zasad dotyczących treści ugody, a nie zastępowanie negocjacji między stronami. Główny nacisk kładziony jest na to, aby ugody zawierały wszystkie obowiązki informacyjne. Dzięki temu, ugody nie będą mogły być łatwo podważone, a kredytobiorcy będą mieli pewność co do ich treści. Obecnie bywa z tym różnie, dlatego sięgając po pomysł zawarcia ugody, warto konsultować się z prawnikiem i nie działać na własną rękę. Takie działania mogą przynieść znaczne korzyści i zapobiec potencjalnym problemom w przyszłości.

Mecenas Wojciech Ostrowski: Dodam jeszcze dwa słowa, mianowicie mamy dwie kategorie frankowiczów: aktywnych i ex-frankowiczów. Te ugody raczej będą dotyczyć osób, które mają jeszcze aktywne kredyty. Ex-frankowiczów, czyli osoby, które spłaciły już swoje kredyty, te ugody zazwyczaj nie obejmują. W przypadku ex-frankowiczów sprawa jest prosta – jeżeli ktoś przepłacił, to bank powinien zwrócić nadpłatę. W związku z tym banki bardzo niechętnie podchodzą do tego typu ugód i myślę, że ta ustawa, jeśli w ogóle będzie uchwalona, również nie będzie regulowała spraw ex-frankowiczów. Aby coś uzyskać, frankowicz musi być osobą aktywną. Nie ma co do tego wątpliwości. Jeszcze jedna kwestia – frankowicz, który będzie czekał, aż bank sam zaproponuje mu ugodę, może się rozczarować. Oczywiście, bank może zaproponować warunki, ale nie będą one tak korzystne jak dla frankowicza, który jest w trakcie procesu sądowego, a już na pewno nie tak korzystne jak dla tego, który ma prawomocny wyrok. Nawet po wyroku pierwszej instancji optyka banków się zmienia i coś, co było niemożliwe na początku, okazuje się możliwe. Dlatego warto nie przyjmować pierwszej oferty od banku. Należy zastanowić się kilka razy, kontynuować proces sądowy i być cierpliwym. Często najlepsze propozycje pojawiają się po wyroku pierwszej instancji, kiedy sąd uzna, że umowa jest nieważna. Druga instancja rzadko zmienia wyroki pozytywne dla frankowiczów z pierwszej instancji, więc są to przypadki marginalne. W związku z tym, im dłużej czekamy i im bardziej stajemy na swoim, tym większe prawdopodobieństwo, że uzyskamy korzystną ugodę. Warto dążyć do efektu, który będzie jak najbliższy skutkom unieważnienia umowy.

Skoro jesteśmy przy temacie umów frankowych, warto wspomnieć, że banki coraz częściej przedstawiają ugody kredytobiorcom. Drodzy Mecenasi, czy frankowiczom zawsze opłaca się pozwać bank? Kiedy warto wybrać ugodę? O komentarz poproszę pana Mecenasa Kanabaję.

Mecenas Michała Kanabaja: Szanowni Państwo, przekornie powiem, że co do zasady, nigdy nie warto zawierać ugody. Ugoda polega na ustępstwach dwóch stron, natomiast w procesie sądowym, gdy umowa jest nieważna, dążymy do realizacji pełnej sprawiedliwości. W związku z tym, nigdy nie uzyskamy z ugody lepszych rezultatów niż w procesie sądowym. To musi być jasne. Jednakże, warto zastanowić się nad ugodą w kilku spersonalizowanych przypadkach. Na przykład, jeśli z punktu widzenia osobistego zawarcie ugody, czyli zakończenie postępowania dużo szybciej niż sądowego, będzie dla nas lepsze. Jest to bardzo indywidualna sprawa. Warto też rozważyć ugodę, jeśli jesteśmy przedsiębiorcami i środki z kredytu zostały wykorzystane na działalność gospodarczą, lub gdy umowa jest bardzo nietypowa i niesie ze sobą wiele ryzyk, które nie zostały jeszcze rozpoznane przez sądy. Generalnie, jeśli pytają mnie Państwo, kiedy opłaca się zawrzeć ugodę, odpowiem, że co do zasady nigdy, ponieważ z ugody nigdy nie uzyskamy tyle, ile moglibyśmy uzyskać w normalnym procesie sądowym.

Mecenas Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, nie chcemy, aby wyglądało to tak, że jesteśmy generalnie przeciwni ugodom. Ugoda jest jedną z form rozwiązania sporu i jak wspomniał mój kolega, na pewno pozwala zakończyć spór z bankiem szybciej. Musimy jednak rozważyć, czy finansowo jest to dla nas korzystne. Czasami ludzie obawiają się pójścia do sądu, a kiedy bank proponuje ugodę, mogą czuć się skłonni do jej przyjęcia, aby mieć „święty spokój”. Tylko czy ten święty spokój jest wart pieniędzy, które Państwo mogą stracić? To, co zrobicie, to oczywiście wasza decyzja. Jednak najgorszym rozwiązaniem jest pisanie do banku na własną rękę z propozycją ugody. Pokazuje to słabość, na którą bank tylko czeka. Zanim podejmiecie decyzję o podpisaniu ugody, warto przesłać tę umowę do profesjonalisty, na przykład do nas. Analiza jest bezpłatna. Sprawdzimy, wyliczymy i porównamy, ile możecie uzyskać pieniędzy, idąc na ugodę, a ile, jeżeli zdecydujecie się na pójście do sądu i unieważnienie umowy. Jeśli różnica między ugodą a wygraną w sądzie sięga kilkudziesięciu lub kilkuset tysięcy złotych – a zdarzają się takie przypadki – musicie się zastanowić, co dla Was jest korzystniejsze.

Mecenas Michała Kanabaja: Tak, chciałbym zwrócić uwagę na dwa ważne aspekty. Pierwszy to kwestia odsetek. W przypadku wygranej w sądzie możecie Państwo uzyskać odsetki za opóźnienie w wysokości około 10-11% rocznie przez cały okres procesu, który czasami trwa nawet 4 lata. To może dać ogromne pieniądze i znaczny zysk. Drugi aspekt to kwestie podatkowe. Przystępując do ugody, należy mieć świadomość, że w pewnych okolicznościach możemy być zobowiązani do zapłaty podatku. Służby skarbowe mogą zainteresować się tą sprawą nawet po dłuższym czasie od zawarcia ugody, kiedy już zapomnieliśmy o jej szczegółach. Może się okazać, że będziemy musieli zapłacić znaczną kwotę podatku, której wcześniej nie przewidywaliśmy, np. podatek dochodowy. Dlatego każdorazowa analiza jest kluczowa, aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek, takich jak nagła konieczność zapłaty kilkudziesięciu tysięcy złotych podatku. Warto zasięgnąć porady profesjonalnej kancelarii prawnej, takiej jak nasza, aby dokładnie przeanalizować wszystkie konsekwencje zawarcia ugody i podjąć świadomą decyzję.

Dokładnie tak, nagłówki mówiące o zwolnieniach kredytobiorców z podatku są głośne, ale niestety nie dotyczą wszystkich i trzeba na to uważać. To już wszystkie tematy, które dzisiaj dla Państwa przygotowaliśmy. Mam nadzieję, że udało nam się wyjaśnić, o co chodzi w tytułach, które pojawiły się w minionym tygodniu. Zachęcam do dokładnej analizy i świadomego podejścia do propozycji otrzymywanych od banków. Wszystkich, którzy jeszcze nie są w procesie, a chcieliby skorzystać z naszych usług, zapraszam do bezpłatnej analizy w kancelarii Rachwalski i Wspólnicy.

Dziękuję Panu Mecenasowi za udział w spotkaniu. Dziękuję Państwu i życzę wszystkim miłego dnia.
Do widzenia.

Autor wpisu oraz
Mistrz prawa na stronie rachelski.pl

Anna Domin

Anna Domin

DYREKTOR MARKETINGU

Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.