To ostatnia chwila na znalezienie pokoju bądź mieszkania w niezłej cenie. Dobra informacja? Do niedawna wiele ogłoszeń zawierało dopisek „studentom dziękuję”. Właściciele bali się studenckich imprez, hałasu i brudu. Teraz tego lęku jest mniej

Za dwa tygodnie początek roku akademickiego. Do uniwersyteckich miast zjadą setki tysięcy studentów. Jeśli nie załapałeś się na pokój w akademiku i nie masz jeszcze gdzie mieszkać, mamy dobrą wiadomość: w dużych miastach mieszkań na wynajem nie brakuje – przekonują agenci nieruchomości. Nawet kilka dni przed rozpoczęciem roku akademickiego ze znalezieniem lokum nie powinno być problemu. Ale im wcześniej to zrobisz, tym lepiej, bo masz większy wybór, zwłaszcza w lokalizacjach blisko kampusu. Możesz też liczyć na lepsze ceny.

Zła wiadomość? – Większość kwater, które pozostały na rynku, nie została wynajęta z jakiegoś konkretnego powodu. Chodzi o nieadekwatną cenę do standardu mieszkania czy też odległą lokalizację – mówi Marcin Janczuk z biura nieruchomości Metrohouse.

Student chce mieszkać w centrum

Kilka dni temu sprawdziliśmy ogłoszenia wywieszone w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej. „Wynajmę pokój, 16 m kw., ul. Polna, 870 zł miesięcznie plus opłaty licznikowe”. To tuż przy Politechnice Warszawskiej. Efekt? – Oferta już nieaktualna. Jednego dnia zgłosiło się 15 studentek – mówi pani Magda, właścicielka mieszkania.

Ale 15-metrowym pokojem na Kabatach za 700 zł nikt nie był zainteresowany, mimo że mieszkanie znajduje się blisko metra. Podobnie z pokojem za 500 zł w podwarszawskim Sulejówku, z którego szybko można się dostać do centrum SKM.

– Student chce mieszkać blisko uczelni i centrum miasta. Czasem jest to trudne do pogodzenia – mówi Marcin Janczuk.

Mieszkanie w dobrej cenie najłatwiej upolować w blokowiskach i sypialnianych osiedlach miasta, gorzej jest z centralnymi rejonami, gdzie ceny są znacznie wyższe, a podaż mieszkań często niższa niż na obrzeżach.

Strach przed studentem

Imprezy, hałas, brud – z tym zwykle kojarzy się mieszkanie wynajmowane przez studentów. Dlatego do niedawna wiele ogłoszeń zawierało dopisek „studentom dziękuję”. Byli traktowani z podobnym dystansem jak rodziny z małymi dziećmi (w razie problemów z czynszem prawo mocno ich chroni) czy właściciele psów i kotów.

– W ostatnim czasie nie ma już takiego lęku przed studentami. To nie jest jednorodna grupa. Zwykle studenci pracują i niewiele czasu spędzają w mieszkaniu – tłumaczy zmianę nastawienia ekspert Metrohouse.

Jest jeszcze jeden powód.

– Stanowcze „nie” dla studenta to odprawienie z kwitkiem nieraz i połowy klientów zainteresowanych najmem. Tak jest zwłaszcza w mniejszych miastach o tradycjach akademickich – mówi Janczuk.

Właściciele zabezpieczają się też przed kłopotami, podpisując ze studentami umowy najmu okazjonalnego (najemca musi m.in. wskazać lokal, w którym będzie mógł zamieszkać w przypadku egzekwowania przez właściciela opróżnienia i wydania lokalu).

– Jest narzędziem, które w stosunku do standardowej umowy najmu zapewnia skuteczniejszą ochronę właścicielowi lokalu. Typowa umowa najmu chroni najemcę, a nie właściciela – podpowiada dr Przemysław Adamus, radca prawny w kancelarii Rachelski i Wspólnicy.

i Toruń

W ogłoszeniach internetowych nie znajdziesz oddzielnej kategorii mieszkań dla studentów, choć są lokale, które z góry są dla nich przeznaczone. Chodzi o mieszkania, których właściciele świadomie dzielą lokal na kilka pokoi, żeby zarobić więcej.

Ile kosztuje najem mieszkania? Z pomocą agencji Metrohouse, która ma biura rozsiane po całej Polsce, sprawdziliśmy ceny dwupokojowego mieszkania w kilku popularnych centrach akademickich. W tabeli pokazujemy przedział cenowy, w którym oferowanych jest najwięcej mieszkań. To ceny ofertowe, a więc takie, które można negocjować, choć im bliżej października, tym słabsza pozycja negocjacyjna studenta. Podane ceny uwzględniają czynsz, ale nie obejmują opłat za prąd, gaz, kablówkę czy internet.

Najdroższa jest Warszawa. Tu trzeba się przygotować na koszty w przedziale 2,2-3,5 tys. zł (centrum) i 1,6-1,8 tys. zł na Białołęce. W

Krakowie ceny najmu wahają się między 1,9 a 2,5 tys. zł w centrum, ale już w Nowej Hucie za dwupokojowe mieszkanie trzeba zapłacić 1,5-1,9 tys. zł miesięcznie.

Spośród 11 analizowanych miast najtańsze są Łódź i Toruń. Na toruńskim Podgórzu czy łódzkich Bałutach studenci zmieszczą się w 1,3-1,4 tys. zł.

Krótka kąpiel, wizyty do 19

Znacznie tańszą opcją jest najęcie pokoju w mieszkaniu, w którym mieszka właściciel. Często są to osoby starsze i samotne, które najmem chcą dorobić do skromnej emerytury. Nawet w stosunkowo drogiej Warszawie można upolować pokój za 500 zł miesięcznie plus opłaty, choć ceny za pokój sięgają również 1 tys. zł.

Ten model najmu powoli jednak odchodzi do lamusa. Po pierwsze, w Polsce rozwinął się rynek najmu, więc mieszkań nie brakuje. Po drugie, najem pokoju ma wiele ograniczeń. „Zawsze za głośno, za dużo się prądu zużywa, za dużo ogląda telewizji, jest za głośno, jak kichniesz, za dużo się myjesz i za dużo pierzesz” – to jeden z wpisów na facebookowej stronie „Czarna lista mieszkań Trójmiasto”. Inny internauta podzielił się zasadami narzuconymi przez właściciela: „Wizyty maksymalnie do 19, nikt nie może u pana spać, nawet jak pan zgłosi lub zapłaci”.

Właściciel pod lupą

Znalezienie mieszkania w dobrej cenie i lokalizacji to jeszcze nie sukces. Kolejnym krokiem jest spotkanie z właścicielem bądź agentem nieruchomości, by dopiąć szczegóły. Od czego zacząć?

Od sprawdzenia, czy osoba, która podaje się za właściciela, rzeczywiście nim jest. Zwykle studenci tego nie robią. Właściciel powinien pokazać ci dowód tożsamości, a najlepiej też drugi dokument, np. prawo jazdy. Sprawdź dokument nabycia mieszkania, np. umowę w formie aktu notarialnego. Dla bezpieczeństwa poproś właściciela o numer księgi wieczystej, a następnie w internecie sprawdź, czy ten właściciel nadal tam figuruje.

Wypytaj o szczegóły związane z płatnościami, ich formą czy wysokością kaucji. Zapytaj, co wchodzi w skład czynszu płaconego właścicielowi, czy są dodatkowe opłaty i jakie, które uiszcza najemca, i w jakiej są wysokości.

Jak podpisać dobrą umowę

Prawidłowo sporządzona umowa najmu powinna zawierać dane stron umowy wraz z numerami dowodów osobistych, PESEL i NIP oraz dokładne informacje o przedmiocie najmu (adres, powierzchnia) i o prawie własności przysługującym wynajmującemu.

Do umowy warto dołączyć dokładny spis wyposażenia oraz opis stanu mieszkania. – Właściciel żąda wpłaty kaucji, która służy pokryciu szkód, jakie wyrządził w lokalu najemca. To wynajmujący powinien udowodnić, że najemca wyrządził szkody – mówi Przemysław Adamus.

Dla uniknięcia problemów dobrze jest więc sporządzić obustronnie podpisany protokół, który zawiera szczegółowe zestawienie i opis stanu wyposażenia. Niezbędna jest też dokumentacja zdjęciowa. – Jeśli wynajmujący odmawia podpisania protokołu, wykonania zdjęć, można z góry założyć, że działa w złej wierze – przestrzega Adamus.

Należy także zadbać o spisanie stanu liczników, co powinno być ujęte w protokole. Dzięki temu unikniemy problemów z rozliczeniem mediów.

W umowach najmu pomijane są kwestie malowania lokalu lub zakresu sprzątania związane z zakończeniem najmu. – Należy w umowie jednoznacznie zaznaczyć, czy najemcę obciąża taki obowiązek, a jeśli tak, to w jakich sytuacjach i w jakim zakresie – mówi prawnik z kancelarii Rachelski i Wspólnicy.

Powinny być też określone wysokość czynszu i czas najmu. Przez czynsz zazwyczaj rozumie się opłatę za najem mieszkania, jednak dochodzą tu jeszcze opłaty wynikające z bieżącej eksploatacji, które pokrywane są z kieszeni najemcy. Chodzi np. o energię elektryczną, gaz, telefon i kablówkę.

– Jeśli mieszkanie wynajmuje kilka osób, możliwe jest podpisanie umowy najmu ze wszystkimi najemcami. W praktyce jednak właściciele mieszkań skłaniają się ku podpisywaniu umów z jednym najemcą, a w umowie określają maksymalną liczbę osób, które będą mieszkać w lokalu – tłumaczy Marcin Janczuk.

Uwaga na oszustów

Student, który przyjeżdża do nieznanego sobie miasta, jest łatwym celem oszustów. Odradzamy najem mieszkania bez umowy, bo w ten sposób pozbawiasz się ochrony.

Przed podpisaniem umowy nie przelewaj pieniędzy, np. kaucji. W internecie nie brakuje ostrzeżeń przed osobami, które wyłudzają te opłaty. Może się zdarzyć, że wpłacisz pieniądze, po czym kontakt z właścicielem się urwie.

Jeśli właściciel zaproponuje ci opłacanie czynszu gotówką, za każdym razem żądaj pisemnego potwierdzenia wpłaty.

Od lat działają oszuści, którzy pod przykrywką agencji nieruchomości handlują adresami. Zwykle wygląda to tak: student nieznający realiów lokalnego rynku znajduje w portalu internetowym ogłoszenie o wynajmie mieszkania za atrakcyjną cenę. Dzwoni pod podany numer i dowiaduje się, że oferta jest aktualna. Ale żeby poznać adres, trzeba podpisać umowę z „agencją” i wpłacić np. 300 zł.

– Student pojawia się w prowizorycznym biurze, podpisuje coś, co nie jest umową pośrednictwa, wpłaca pieniądze i dostaje kilka adresów mieszkań do wynajmu. Po wyjściu z biura okazuje się, że próby dodzwonienia się do właścicieli są nieudane, mieszkania są już wynajęte albo nie zgadza się cena – ostrzega Marcin Janczuk.

– W normalnych agencjach pośrednik pobierze wynagrodzenie dopiero po przeprowadzonej transakcji, a w agencjach nieruchomości nie handluje się adresami. Jeśli spotkamy się z przypadkiem, że ktoś chce od nas jakieś pieniądze za samo przekazanie kartki z adresami, podziękujmy i wyjdźmy – radzi ekspert Metrohouse.

Menu