29 kwietnia 2025
Anna Domin
Który sędzia wyda wyrok, a który zatrzyma Cię w mediacjach?
Witamy na naszej porannej prasówce prawniczej, podczas której objaśniamy i komentujemy najnowsze informacje z mediów, dotyczące kredytobiorców. Jak zawsze naszymi przewodnikami po zawiłościach prawa będą wybitni eksperci z kancelarii Rachelski i Wspólnicy. Dzisiejszym gościem jest pan mecenas Stanisław Rachelski i Pani Mecenas Karolina Kuleta. Przejdźmy teraz do pierwszego tematu dzisiejszej prasówki. Będzie to pewnego rodzaju rozliczenie słów.
Opublikowano bowiem listę sędziów, którzy wydają wyroki w sprawach frankowych w Warszawie.
Można się jej przyjrzeć i sprawdzić, kto rzeczywiście orzeka i jak wygląda skala pracy poszczególnych sędziów. O pierwszy komentarz poproszę pana mecenasa Rachelskiego.
Mediacje w sprawach frankowych – narzędzie pomocy czy źródło frustracji i opóźnień?
Mecenas Stanisław Rachelski: No właśnie, mamy listę, która pokazuje, jak funkcjonuje 28. Wydział Cywilny w Warszawie, specjalizujący się w sprawach frankowych, w kontekście prowadzonych mediacji. Od niedawna bowiem rozpoczął się tam proces kierowania spraw do mediacji, jako rozwiązania zalecanego przez sąd. Jak się jednak okazuje, sukcesów na tym polu jest bardzo niewiele. W okresie od 1 stycznia do 17 kwietnia 2025 roku zawarto zaledwie sześć porozumień mediacyjnych. W pozostałych przypadkach nie doszło do żadnych ugód — i raczej trudno spodziewać się, by sytuacja uległa zmianie.
Tym bardziej, że większość tych spraw toczy się już od wielu lat i powinna zmierzać ku końcowi.
Często jesteśmy już po dwóch, trzech rozprawach, sprawa jest niemal gotowa do wydania wyroku, a tymczasem sąd decyduje się na skierowanie sprawy do mediacji. To działanie, które — trzeba to jasno powiedzieć — działa na niekorzyść konsumentów. Osoby, które już i tak długo czekają na rozstrzygnięcie, muszą dodatkowo uczestniczyć w obowiązkowym postępowaniu informacyjnym dotyczącym mediacji.
Co więcej, napotykają na mediatorów, którzy często są nachalni, mało empatyczni, a zdarza się nawet, że próbują wywierać presję na kredytobiorców, by zgodzili się na ugody, które nie są dla nich korzystne. Z ekonomicznego punktu widzenia te ugody są niekorzystne dla kredytobiorców — tym bardziej, że wielu z nich czeka na rozstrzygnięcie swoich spraw już od wielu lat. Widzimy też pewien podział wśród sędziów:
Z jednej strony mamy niewielką grupę, która właściwie nie kieruje spraw do mediacji, dzięki czemu postępowania toczą się sprawnie. Z drugiej strony jest większa grupa sędziów, którzy bardzo często wysyłają sprawy do mediacji. To powoduje znaczne wydłużenie procesów. Co więcej, ci sędziowie, którzy najczęściej kierują sprawy do mediacji, należą również do tych, którzy wydają najmniej wyroków.
W efekcie kredytobiorcy czekają coraz dłużej na swoje rozstrzygnięcia, a mediacje zamiast pomagać, stają się dodatkową przeszkodą.
Mecenas Karolina Kuleta: Rzeczywiście bardzo wyraźnie widać zależność między liczbą skierowań spraw do mediacji a liczbą wydawanych wyroków. Ta korelacja jest prosta do odczytania — i niestety, trzeba stwierdzić, że jest to dość przykre zjawisko. Mediacja jako instytucja jest wartościowa i potrzebna — jestem jej zwolenniczką — ale w tym przypadku została wykorzystana w sposób przedmiotowy i niekorzystny. O ile mediacje świetnie sprawdzają się w sprawach rodzinnych, rozwodowych, dotyczących opieki nad dziećmi czy podziału majątku, gdzie strony — osoby fizyczne — mogą usiąść, porozmawiać i wypracować rozwiązanie, o tyle w sprawach frankowych mediacja często mija się z celem. W sprawach kredytowych obie strony reprezentowane są przez profesjonalnych pełnomocników, którzy na bieżąco wymieniają się korespondencją — zarówno w kwestii propozycji ugodowych, jak i możliwości szybszego zakończenia sporu. Na mediacji, po stronie banku, nie pojawia się osoba decyzyjna — nie jest to prezes ani dyrektor, lecz pełnomocnik procesowy. Pełnomocnik ten działa w ścisłych ramach wytycznych banku i nie ma możliwości samodzielnego podejmowania decyzji o ustępstwach na rzecz kredytobiorców.
To zasadniczy problem — mediacja z osobą bez realnych kompetencji decyzyjnych traci swój sens i skuteczność. W praktyce kończy się to tak, że i tak negocjacje prowadzone są mailowo między pełnomocnikami, niezależnie od formalnego skierowania sprawy na mediację. W naszej pracy, jeśli nasi klienci wyrażają chęć ugodowego zakończenia sporu, prowadzimy rozmowy ugodowe bez względu na to, czy sprawa została skierowana do mediacji, czy nie — wszystko po to, aby osiągnąć dla klientów jak najlepsze warunki. Natomiast formalne mediacje, szczególnie w obecnym modelu, nie przyczyniają się ani do przyspieszenia postępowania, ani do realnego rozwiązania sporu.
Wręcz przeciwnie — przedłużają sprawy, co najbardziej widać tam, gdzie postępowania trwają już od wielu lat i wszystko zmierzało ku wydaniu wyroku, a nagle, nieoczekiwanie, sąd kieruje sprawę do mediacji. W efekcie wychodzimy z głównego trybu postępowania, co de facto zawiesza sprawę i znacząco ją wydłuża. W mojej ocenie jest to bardziej działanie mające na celu odciążenie sądów niż realne wsparcie kredytobiorców. Warto też wspomnieć o drugiej istotnej kwestii — postawie mediatorów.
Oczywiście, nie można generalizować, ale niestety w wielu przypadkach spotykam się z bardzo agresywnym podejściem mediatorów. Zamiast rzetelnie informować o możliwości zawarcia ugody i spokojnie omawiać pozytywne oraz negatywne aspekty takich rozwiązań, dochodziło do sytuacji wręcz zastraszania kredytobiorców. Mediatorzy przedstawiali temat bardzo jednostronnie, pomijając ryzyka i nieuczciwie eksponując wyłącznie zalety ugód. O tych ryzykach, zwłaszcza podatkowych, jeszcze dziś będziemy mówić. Już teraz jednak można jasno powiedzieć: w obecnym modelu kierowania spraw frankowych do mediacji — i sposobie ich prowadzenia — trudno mówić o realnych korzyściach dla kredytobiorców.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Mecenas Stanisław Rachelski: Tak, mamy nadzieję, że ten problem zostanie szerzej zauważony i że odejdzie się od obecnego modelu mediacji w sprawach frankowych. Jak pokazują statystyki — a liczby nie kłamią — te mediacje nie służą interesowi konsumentów. Nie ma żadnych realnych powodów, by ten program kontynuować w takiej formie. Mediować można przecież na każdym etapie postępowania — i to działa skutecznie wtedy, gdy jest wolą obu stron, a nie wynikiem sztucznie narzuconej procedury.
Obecny model tylko wydłuża sprawy, dezorientuje klientów, powoduje frustrację i niepotrzebne napięcia.
Co więcej, im dłużej trwają postępowania, tym wyższe są koszty po stronie banków — między innymi z tytułu rosnących odsetek. To rozwiązanie, które po prostu się nie kalkuluje — ani dla konsumentów, ani dla rynku jako całości.Warto też dodać, że często nawet same banki nie są szczególnie zainteresowane prowadzeniem mediacji. Podczas spotkań informacyjnych zdarzają się sytuacje, w których pełnomocnicy banków otwarcie przyznają, że zarówno kredytobiorcy, jak i bank są gotowi prowadzić rozmowy bez udziału mediatora i bez formalnego postępowania mediacyjnego. W takich przypadkach obie strony — zarówno pełnomocnicy kredytobiorców, jak i banków — są zgodne co do tego, że można negocjować bezpośrednio i sprawnie dojść do porozumienia. Co więcej, czasami ugody faktycznie udaje się zawrzeć właśnie dzięki takiej bezpośredniej współpracy. Niestety, zdarza się też, że mediatorzy, zamiast dostosować się do tej sytuacji, forsują formalną procedurę mediacyjną na siłę, nie przyjmując do wiadomości, że strony są już praktycznie dogadane.
Mecenas Karolina Kuleta: Niestety często dochodzi do sytuacji, w której strony są niejako na siłę wciągane w proces mediacyjny, mimo że istnieje realna możliwość dogadania się bez takiej formalnej procedury. Warto też pamiętać, że wejście w mediację wiąże się z dodatkowymi kosztami — zarówno dla kredytobiorców, jak i dla banków. Zazwyczaj opłata za mediację wynosi co najmniej 1000 złotych.
I teraz, w kontekście wszystkiego, o czym tutaj mówimy, nasuwa się zasadnicze pytanie: czy jest jakikolwiek sens ponosić dodatkowe koszty, skoro te same czynności — negocjacje, uzgodnienia — można wykonać bez konieczności uczestniczenia w płatnym procesie mediacyjnym? Zwłaszcza że, jak pokazuje praktyka, mediacje w sprawach frankowych rzadko kończą się sukcesem i często jedynie wydłużają cały proces.
No właśnie — mediacje dotyczą ugód i prób porozumienia się. W tym kontekście przechodzimy do drugiego tematu naszej prasówki: „Frankowicze otrzymują raportowe ugody. mBank zmienia strategię. Co będzie dalej?” Nagłówek ten nawiązuje do zagadnień, o których już dziś mówiliśmy, ale przy tej okazji warto powiedzieć nieco więcej o samych ugodach. O pierwszy komentarz poproszę panią mecenas Karolinę Kuletę.
mBank zmienia kurs – raportowe ugody i rezygnacja z apelacji nową strategią wobec frankowiczów
Mecenas Karolina Kuleta: Jak najbardziej, tę zmianę podejścia można ocenić pozytywnie.
mBank, który wcześniej słynął z bardzo negatywnego stosunku do frankowiczów — głównie ze względu na kontrowersyjne wypowiedzi ówczesnego prezesa, pana Półtoraka — obecnie wyraźnie zmienił swoją strategię. Zmiana ta zapewne wiąże się również ze zmianami personalnymi we władzach banku. mBank stał się dziś jednym z liderów, jeżeli chodzi o propozycje ugodowe oraz szybkie kończenie spraw już na etapie pierwszej instancji. Coraz częściej obserwujemy, że bank odstępuje od składania apelacji w sprawach, w których zapadł korzystny dla kredytobiorcy wyrok pierwszej instancji. To znacznie przyspiesza cały proces — sprawa kończy się szybciej, kredytobiorcy mogą szybciej rozliczyć się z bankiem i zamknąć temat. Z naszej codziennej praktyki wynika, że mBank bardzo aktywnie przedstawia propozycje ugodowe.
Zdarza się, że w jednej sprawie otrzymujemy nawet dwie lub trzy różne propozycje ugód w ciągu tygodnia, zwłaszcza gdy wcześniejsza oferta została odrzucona. Jedynym elementem, który oceniam negatywnie w aktualnej polityce mBanku, jest próba pomijania pełnomocników kredytobiorców podczas rozmów ugodowych.
To niepokojące zjawisko, bo kredytobiorcy, którzy są już w procesie lub tuż przed jego rozpoczęciem, powinni mieć możliwość skonsultowania każdej propozycji z profesjonalnym pełnomocnikiem.
Ugody nie są bowiem ani oczywiste, ani w pełni przejrzyste — w ich analizie bardzo duże znaczenie mają choćby kwestie podatkowe, o których jeszcze dziś będziemy mówić. Warto podkreślić, że mBank dołączył do grupy banków, które coraz częściej rezygnują z wnoszenia apelacji. W tej grupie są również Millennium, PKO BP i Santander. Cieszy nas, że ta lista się powiększa, bo przyspiesza to zakończenie spraw i przynosi korzyści nie tylko kredytobiorcom, ale też samym bankom. Co więcej, analizy finansowe pokazują, że wcześniejsze kończenie sporów jest opłacalne dla banków — pozwala im uniknąć kosztów wysokich odsetek ustawowych, które obecnie wynoszą aż 25% rocznie. Dlatego ta nowa strategia, nastawiona na realne zakończenie sporów, jest korzystna dla obu stron. Mamy nadzieję, że kolejne banki — w tym te, które dziś jeszcze wykazują duży opór, jak chociażby Pekao — pójdą tą samą drogą.
Mecenas Stanisław Rachelski: Tak, dokładnie. Obecnie mamy do czynienia z propozycjami ugodowymi, które są znacznie bardziej realistyczne i zbliżone do tego, co można uzyskać w wyniku wygrania procesu o stwierdzenie nieważności umowy kredytowej. Są one po prostu korzystniejsze — tak jak wspomniała koleżanka, mBank zdaje sobie sprawę, że pozycja frankowiczów znacząco się zmieniła. W sytuacji, gdy kredytobiorcy są reprezentowani przez dobrą kancelarię, szansa na wygranie sprawy jest bardzo wysoka.
Banki muszą się liczyć nie tylko z kosztami przegranych procesów, ale też z dodatkowymi kosztami, takimi jak wysokie odsetki ustawowe. Chciałbym zwrócić uwagę na dwa istotne elementy:
Po pierwsze, jak już koleżanka wspomniała, warto podejść do otrzymywanych propozycji ugodowych ze spokojem. Pierwsza propozycja rzadko kiedy jest najlepsza — najczęściej służy ona niejako „rozpoznaniu terenu”. Po złożeniu pozwu propozycje zazwyczaj stają się jeszcze korzystniejsze. Natomiast po uzyskaniu wyroku sądu pierwszej instancji, propozycje ugodowe często osiągają poziom maksymalnych korzyści, zbliżonych ekonomicznie do sytuacji prawomocnego stwierdzenia nieważności umowy. Dlatego ważne jest, aby do negocjacji podchodzić z rozwagą i zawsze korzystać z doradztwa profesjonalnego pełnomocnika — wtedy wszystko może zakończyć się naprawdę korzystnie dla kredytobiorcy. I druga bardzo ważna kwestia — trzeba zawsze pamiętać o ryzyku podatkowym. Wiele ugód zawieranych w poprzednich latach było obarczonych ryzykiem podatkowym, które dziś może wynosić nawet 32%.
O tych zagrożeniach, ich źródłach i sposobach minimalizacji będziemy jeszcze za chwilę mówić w kolejnej części naszego spotkani
Mecenas Karolina Kuleta: Jeszcze tylko dodam, że obecnie propozycje ugodowe kierowane są głównie do klientów, którzy mają wciąż aktywne kredyty. Tymczasem przypominam, że możliwość stwierdzenia nieważności umowy — podważenia umowy kredytowej — istnieje również w przypadku kredytów już spłaconych. To kwestia, która została już ostatecznie przesądzona. Banki jednak wciąż rzadko kierują propozycje ugodowe do klientów, którzy zakończyli spłatę kredytu. W takich przypadkach jedyną skuteczną drogą, aby wywalczyć dla siebie korzystne rozliczenie — czy to poprzez ugodę, czy późniejsze rozstrzygnięcie sądowe — jest skierowanie sprawy do sądu. Co ważne, samo wniesienie pozwu często wystarcza, aby aktywować bank i skłonić go do przedstawienia kredytobiorcy propozycji ugodowej, nawet w przypadku kredytu już spłaconego. To nie zawsze oznacza, że sprawa musi być rozstrzygana wyrokiem — często już samo podjęcie działania pozwala osiągnąć satysfakcjonujące rozliczenie.
No właśnie — skoro jesteśmy już przy temacie ugód zawieranych z bankami, pora zadać kluczowe pytanie: kto właściwie powinien rozliczyć się z fiskusem w PIT i zapłacić podatek? Jak wygląda kwestia rozliczeń podatkowych po zawarciu ugody z bankiem? Czy faktycznie frankowiczom grozi większy podatek? O komentarz w tym temacie poproszę pana mecenasa Rachelskiego.
Ugoda z bankiem a podatek – kiedy grozi fiskus i jak uniknąć kosztownej pułapki?
Mecenas Stanisław Rachelski: W marcu 2022 roku minister finansów wydał rozporządzenie, które zmieniło zasady opodatkowania ugód frankowych. Wprowadzone zostało zwolnienie podatkowe, z którego może skorzystać duża grupa kredytobiorców — ale pod pewnymi warunkami. Aby skorzystać ze zwolnienia, muszą być spełnione następujące przesłanki: Po pierwsze, kredyt musiał być udzielony na cele mieszkaniowe. Po drugie, kredytobiorca musi być osobą fizyczną. Po trzecie, zwolnienie obejmuje maksymalnie dwa kredyty związane z tą samą inwestycją — na przykład kredyt na zakup mieszkania i kredyt na jego wykończenie. Jeżeli ktoś kupił kolejne mieszkanie lub finansował kilka nieruchomości w tym samym czasie, może pojawić się już ryzyko podatkowe. Co ważne, umorzenie części zobowiązania musi nastąpić w wyniku zawarcia ugody z bankiem — to również jest warunek skorzystania ze zwolnienia. Dlatego każdy, kto rozważa zawarcie ugody, powinien bardzo dokładnie sprawdzić swoją sytuację.
Najlepiej zrobić to we współpracy z doświadczonym prawnikiem, który zna się na kwestiach podatkowych.A jeśli ktoś chce mieć stuprocentową pewność, że nie będzie musiał płacić podatku, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest wystąpienie o indywidualną interpretację podatkową.
Tylko wtedy można spać spokojnie. W przeciwnym razie ryzyko jest realne — podatek może wynosić nawet 30% wartości uzyskanych korzyści. W takim przypadku zawarcie ugody może się po prostu nie opłacać
Mecenas Karolina Kuleta: Apeluję do wszystkich kredytobiorców, którzy rozważają zawarcie ugody z bankiem, aby naprawdę nie bagatelizowali kwestii ryzyka podatkowego. To zagrożenie jest realne — i coraz częściej otrzymujemy informacje od klientów, którzy mówią, że ktoś z ich rodziny czy znajomych kilka lat temu zawarł ugodę i dziś otrzymuje wezwania z urzędu skarbowego do zapłaty bardzo wysokiego podatku. To nie są pojedyncze przypadki — problem będzie narastał wraz z rosnącą liczbą zawieranych ugód. Chciałabym także zwrócić uwagę na jeszcze jedną, bardzo istotną kwestię. Często słyszymy od banków, a także w przekazie medialnym, że „ugody są objęte zwolnieniem z podatku”.
Ale to nie jest takie proste. Rozporządzenie, o którym mówił pan mecenas, obejmuje jedynie umorzony dług — czyli kwotę, z której bank rezygnuje. Tymczasem dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, w której wielu kredytobiorców znacząco nadpłaciło swoje kredyty. W wyniku zawarcia ugody bank nie tylko umarza część zadłużenia, ale czasami również zobowiązuje się do zwrotu pewnych kwot kredytobiorcy.
I właśnie te wypłaty na rzecz kredytobiorców — te dodatkowe środki — nie są objęte zwolnieniem podatkowym! Co więcej, ogromne znaczenie ma to, jak są sformułowane postanowienia ugodowe.
Czasami jedno słowo w treści ugody może zdecydować o tym, czy zapłacicie państwo kilkaset złotych podatku — czy kilkadziesiąt tysięcy. Dlatego tak ważne jest, aby nie podejmować decyzji o zawarciu ugody pochopnie, nie ulegać namowom czy zapewnieniom pracowników banku, że „wszystko będzie załatwione”. Każdą propozycję ugodową warto spokojnie i dokładnie skonsultować z doświadczonym prawnikiem. Proszę pamiętać — już raz wiele osób zawarło umowy kredytowe bez profesjonalnej analizy, co doprowadziło do dzisiejszych problemów. Nie powielajmy tych błędów. Ugoda także wymaga przemyślanej, szczegółowej analizy — bo jej skutki, również podatkowe, mogą być poważne.
Mecenas Stanisław Rachelski: Tak, ten podatek to naprawdę istotna kwestia. Przykładem sytuacji, w której zwolnienie z podatku nie znajdzie zastosowania, jest przypadek, gdy ktoś formalnie widniał w umowie kredytowej, ale faktycznie nie zamieszkiwał ani nie korzystał z nieruchomości zakupionej na kredyt.
W takiej sytuacji urząd skarbowy może uznać, że dana osoba uzyskała bezpodstawne wzbogacenie — a to rodzi obowiązek podatkowy. Dlatego tak ważne jest, aby szczegółowo przeanalizować swoją sytuację przed zawarciem ugody. Podobnie zwolnienie z podatku nie będzie obejmować przypadków, w których kredyt został zaciągnięty na zakup nieruchomości o charakterze inwestycyjnym — na przykład lokalu kupionego z myślą o wynajmie lub dalszej odsprzedaży. W takich sytuacjach mogą pojawić się poważne problemy ze skorzystaniem ze zwolnienia podatkowego. Warto też pamiętać o bardzo istotnej rzeczy: jeśli kredytobiorca wygra sprawę w sądzie — czyli sąd stwierdzi nieważność umowy kredytowej — to zwrot nadpłaconych środków, jak i odsetki (obecnie wynoszące aż 11,25% w skali roku), nie podlegają opodatkowaniu. W takiej sytuacji kredytobiorca otrzymuje pełne rozliczenie bez ryzyka podatkowego — co czyni wygraną w sądzie jeszcze bardziej korzystną i bezpieczną finansowo.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
To już wszystkie tematy, które dziś dla Państwa przygotowaliśmy — wszystkie krążące wokół mediacji, ugód i rozmów z bankami. Jak podkreślali pan mecenas i pani mecenas — zachęcamy Państwa do dokładnego sprawdzania wszystkich dokumentów, które otrzymujecie, oraz wszystkich propozycji ugodowych. Tylko świadoma analiza pozwoli Państwu ochronić się przed poważnymi konsekwencjami, zwłaszcza podatkowymi. Dlatego gorąco zachęcamy do aktywnego działania i konsultowania każdej propozycji z doświadczonym pełnomocnikiem. Zachęcamy również do śledzenia naszej strony internetowej oraz naszych profili w mediach społecznościowych — tam na bieżąco informujemy o najnowszych wydarzeniach dotyczących spraw frankowych oraz publikujemy wyroki, które zapadają z udziałem naszej kancelarii.
Przypominamy, że w najbliższy czwartek przypada majówka, dlatego życzymy Państwu udanego, spokojnego wypoczynku. A już w czwartek, 8 maja zapraszamy na dłuższe spotkanie, podczas którego omówimy jeszcze więcej aktualnych informacji dla kredytobiorców i damy Państwu możliwość zabrania głosu w dyskusji.
Dziękuję mecenasom za dzisiejsze wyjaśnienia i poświęcony czas, a Państwu — za uwagę i aktywność.
Życzymy miłego dnia i do zobaczenia!
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.