15 kwietnia 2026
Anna Domin
WIBOR, franki, SKD. Gorący kwiecień przed Trybunałem Sprawiedliwości UE
Dzień dobry państwu. Witamy na Prawniczej Prasówce, w której omawiamy, komentujemy i wyjaśniamy tytuły, jakie pojawiły się w minionym tygodniu, a dotyczyły kredytobiorców, zarówno tych posiadających kredyty złotówkowe, jak i tych, którzy zawarli umowy kredytowe w walutach obcych. Dzisiejszymi gośćmi, którzy będą komentować i objaśniać wybrane tytuły z minionego tygodnia, są: pan mecenas Wojciech Ostrowski i Mecenas Michał Kanabaja.
Przejdźmy do pierwszego tytułu: „Sądny dzień dla frankowiczów, czekają aż trzy ważne rozstrzygnięcia TSUE”. O co chodzi i jakich rozstrzygnięć możemy się spodziewać? Linia orzecznicza w przypadku kredytów frankowych jest już przecież bardzo mocno ukształtowana. Na co zatem jeszcze czekamy? O komentarz poproszę w pierwszej kolejności pana mecenasa Kanabaję.
radca prawny Michał Kanabaja: Tak, Szanowni Państwo. Nagromadziło się trochę pytań prejudycjalnych skierowanych do Trybunału Sprawiedliwości UE i rzeczywiście w kwietniu czeka nas kilka dość istotnych rozstrzygnięć — istotnych jednak z bardzo specyficznego punktu widzenia, jeśli chodzi o sprawy frankowe. Mianowicie chodzi o kwestię przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału. Jak Państwo pamiętają, Sąd Najwyższy zdążył już się na ten temat wypowiedzieć, od kiedy liczy się bieg przedawnienia roszczeń banku. Trzyletni termin rozpoczyna się od dnia następującego po dniu, w którym kredytobiorca zakwestionował związanie postanowieniami umowy. Ale teraz pojawia się pytanie: jak dokładnie ten bieg przedawnienia roszczeń banku przebiega w praktyce? I tutaj mamy trzy pytania prejudycjalne, między innymi pytanie w sprawie Jangielak, pytanie w sprawie Ludzkiej i pytanie w sprawie Rzepacz.
Pierwsze pytanie prejudycjalne, C-752/24 w sprawie Jangielak, dotyczy tego, czy kontrpozew banku, czyli pozew składany przez bank o zwrot kapitału kredytu, najczęściej w toku postępowania zainicjowanego przez kredytobiorcę,przerywa bieg terminu przedawnienia roszczenia banku o zwrot kapitału. To bardzo ciekawe zagadnienie, ponieważ banki najczęściej składają swoje pozwy w formule warunkowej. Nie twierdzą wprost: „umowa jest nieważna, więc żądam zwrotu kapitału”,lecz: „na wypadek gdyby umowa została uznana za nieważną, żądam zwrotu kapitału” – chroniąc się tym samym przed przedawnieniem. Problem polega jednak na tym, że zgodnie z wyrokiem C-902/24 w sprawie Herosi, tego rodzaju postępowanie banku powoduje, że jego roszczenie jest de facto jeszcze niewymagalne. Bank bowiem albo twierdzi, że umowa jest ważna i wówczas nie ma podstaw do żądania zwrotu albo przyznaje, że jest nieważna i wówczas musi dokonać jednoznacznego wyboru. Drugie pytanie prejudycjalne, C-753/24 w sprawie Rzepacz, dotyczy względów słuszności. Pytanie do Trybunału sprowadza się do tego, czy zasady słuszności oraz zasady współżycia społecznego, o których mowa w polskim Kodeksie cywilnym, mogą stanowić podstawę do nieuwzględnienia zarzutu przedawnienia podniesionego przeciwko bankowi w sytuacji gdy roszczenie banku uległo już przedawnieniu. To również bardzo interesujące zagadnienie, otwierające sądom furtkę do ochrony interesów banków w oparciu o miękkie, ocenne przesłanki. I wreszcie trzecie pytanie prejudycjalne, C-901/24 w sprawie Ludzkiej, które sprowadza się do kwestii, czy oświadczenie kredytobiorcy o skutkach nieważności umowy, składane w toku procesu, przerywa bieg przedawnienia roszczenia banku. Szczerze mówiąc, jestem ciekaw odpowiedzi Trybunału na to pytanie, choć nie sądzę, aby miało ono w praktyce istotniejsze znaczenie. To tyle, jeśli chodzi o pytania prejudycjalne, na których odpowiedzi możemy się spodziewać 16 kwietnia. Rozstrzygnięcie już za dwa dni, będziemy Państwa na bieżąco informować. Kolejny tytuł: „Pozwy o WIBOR, pod kontrolą banków czy już lawina?” Liczba tych pozwów wyraźnie rośnie, również w naszej kancelarii obsługujemy ich coraz więcej. Co naprawdę mówią wyroki korzystne dla posiadaczy kredytów złotówkowych? O komentarz poproszę pana mecenasa Ostrowskiego.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Szanowni Państwo, wiemy, że coś się dzieje, ale nie wiemy dokładnie, w jakiej skali. Taka jest prawda. Wiemy też, skąd te informacje pozyskać. My, jako kancelaria reprezentująca kredytobiorców, staramy się czerpać je przede wszystkim z raportów banków. Skończył się rok 2025 i banki, przynajmniej te notowane na giełdzie, mają obowiązek raportowania. Z tych raportów można się dowiedzieć całkiem sporo o skali problemu. Mam na myśli zarówno sprawy dotyczące WIBOR, jak i sprawy dotyczące sankcji kredytu darmowego. Co się okazało? Kiedy zaczęto analizować te raporty i porównywać rok do roku, 2024 versus 2025, okazało się, że w pięciu największych bankach, które ujawniły stosowne dane, przyrost spraw WIBOR-owych w sądach wyniósł około 84%. To bardzo dużo. Jeśli zaś chodzi o sankcję kredytu darmowego, wzrost wyniósł około 70%. Banki zareagowały natychmiast. Mówią: i tak wam się to nie opłaca, kredytobiorcy, bo większość spraw przegrywacie, są koszty, WIBOR jest nie do ruszenia. I tak dalej. Jak jednak wygląda sytuacja, gdy spojrzymy na liczby? Tu, w zależności od źródła, dane się różnią. Te bardziej niezależne wskazują, że na koniec 2025 roku w sądach toczyło się ponad 1680 spraw WIBOR-owych. Dlaczego nie przekłada się to na wyroki? Bo my w naszej kancelarii również składamy pozwy, a wyroków jak na razie niewiele. Powód jest prosty: banki wygrywają dziś większość spraw i to jest fakt bezdyskusyjny. Przy czym jest to sytuacja łudząco podobna do tej, którą mieliśmy z kredytami frankowymi sześć, siedem lat temu, gdy ta saga dopiero ruszała. Wtedy też banki wygrywały większość spraw, klienci pytali o statystyki, a ci, którzy mimo to podjęli ryzyko i zdecydowali się pozwać, dziś wygrywają. Myślę, że podobnie będzie z WIBOR-em. Dlaczego wyroków jest tak mało? Między innymi dlatego, że kancelarie z doświadczeniem w prowadzeniu spraw WIBOR-owych stosują określoną strategię procesową. Składając pozew i oczekując na orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, jednocześnie wnioskują o zawieszenie postępowania, a polskie sądy bardzo chętnie na to przystają. I nie ma w tym nic dziwnego. Frankowiczom Trybunał Sprawiedliwości UE bardzo pomógł. Bez tamtych wyroków trudno powiedzieć, jak polskie sądy by orzekały. Mamy w Polsce taką tendencję, że zawsze spoglądamy na kogoś, kto nam podpowie kierunek. Te wyroki TSUE były dla frankowiczów naprawdę zbawienne i myślę, że podobna sytuacja będzie również przy WIBOR-ze. Jak Państwo wiecie, 12 lutego bieżącego roku zapadł pierwszy wyrok TSUE bezpośrednio dotyczący WIBOR. Wyrok ten, gdy go dokładnie przeanalizować, miał dla każdej ze stron posmak słodko-gorzki. Ci, którzy oczekiwali, że Trybunał uzna WIBOR za wadliwy i da polskim sądom zielone światło do unieważniania umów, zawiedli się. Ale zawiedli się też banki, które twierdziły, że skoro WIBOR jest regulowany rozporządzeniem BMR i pozostaje pod nadzorem KNF, to jest absolutnie nie do ruszenia. Trybunał poniekąd podzielił tę opinię, ale trzeba pamiętać, że wyrok z 12 lutego dotyczy co do zasady umów zawartych po 2018 roku, czyli po wejściu w życie rozporządzenia BMR. Nie będę rozwijał tego wątku szerzej, bo to temat na osobną rozmowę, natomiast każdy, kto interesuje się sprawami WIBOR-owymi, na pewno się z tym zagadnieniem zetknie. Czekamy teraz na kolejny wyrok. O ile dobrze pamiętam, w czerwcu ubiegłego roku Sąd Okręgowy Warszawa-Praga sformułował kilka pytań prejudycjalnych dotyczących kredytów zawartych przed 2018 rokiem. Procedura przed TSUE trwa zazwyczaj około półtora roku: najpierw rozprawa, potem opinia rzecznika generalnego, a na końcu wyrok. Nie jest wykluczone, że pod koniec bieżącego roku poznamy już opinię rzecznika. Myślę, że wyrok TSUE dotyczący umów sprzed 2018 roku może mieć znaczenie przełomowe, podobnie jak słynny wyrok z 3 października 2019 roku w sprawie Dziubak, od którego zaczęła się saga frankowa. Teraz drugi wątek: sankcja kredytu darmowego. Tu również, Szanowni Państwo, mamy do czynienia z pewnymi niedopowiedzeniami. Przyrost spraw SKD rok do roku, 2024 versus 2025, to wzrost o około 70%. Ile spraw toczy się faktycznie w sądach? Tego nikt nie wie dokładnie. Źródła niezwiązane z sektorem bankowym podają, że około 20 do 25 tysięcy. Sektor bankowy twierdzi, że 11 do 12 tysięcy, czyli tyle samo co w 2024 roku, co jest po prostu niemożliwe, bo spraw siłą rzeczy przybywa. W mediach mamy dziś informacje z dwóch stron: jedne zachęcają do wejścia na drogę sądową, drugie, zgodnie z linią banków, straszą kosztami i ryzykiem. Prawda, jak zwykle, leży pośrodku.
Już 23 kwietnia czeka nas bardzo istotny wyrok TSUE w sprawie sankcji kredytu darmowego. Ostatni wyrok w polskiej sprawie dotyczącej SKD zapadł, o ile dobrze pamiętam, 13 lutego ubiegłego roku, sygnatura C-472/23. Ten wyrok pozostawił pewien niedosyt, bo wyroki TSUE rzadko bywają zero-jedynkowe. Jedni oczekiwali czegoś innego, drudzy czegoś innego. Mamy nadzieję, że wyrok z 23 kwietnia wyprostuje sytuację i kwestia sankcji kredytu darmowego stanie się bardziej klarowna, tak żeby polskie sądy mogły ukształtować spójne orzecznictwo, podobnie jak stało się to w sprawach frankowych.
Tak, i ostatni temat na dziś, również niezwykle ważny. W zasadzie stanowi on podsumowanie tego, o czym już mówiliśmy: kwiecień zapowiada się gorąco zarówno dla banków, jak i dla kredytobiorców. Poproszę najpierw pana mecenasa Kanabaje, a następnie pana mecenasa Ostrowskiego o krótkie podsumowanie tego, czego możemy spodziewać się w najbliższych tygodniach.
radca prawny Michał Kanabaja: Szanowni Państwo, dzieje się naprawdę wiele. Oprócz pytań prejudycjalnych, o których mówiłem przy komentowaniu pierwszego artykułu, trzeba zauważyć, że w kwietniu Trybunał Sprawiedliwości UE wypowie się również na pytanie prejudycjalne Sądu Rejonowego we Włodawie, w sprawie C-744/24, która dotyczy właśnie sankcji kredytu darmowego. Co istotne, pytania te są sformułowane znacznie precyzyjniej niż poprzednie, a odpowiedzi Trybunału będą niezwykle istotne. Ten wyrok będzie o tyle istotny, że odpowie wprost na pytanie, czy banki mogą zgodnie z prawem doliczać kredytowane koszty, takie jak prowizje czy ubezpieczenia, do kwoty podlegającej oprocentowaniu.

Wyrok z lutego ubiegłego roku, o którym wspominał mecenas Ostrowski, nie rozwiał praktycznie żadnych wątpliwości, ponieważ tamte pytania były sformułowane zbyt ogólnie, nie do końca trafnie. Tutaj natomiast pytania są sformułowane precyzyjnie i odpowiedź na nie powinna być prawdziwym game changerem, jeśli chodzi o sprawy SKD. Dlatego czekamy trochę jak na szpilkach. Zależało mi na tym, żeby zawiesić jak największą liczbę toczących się spraw do 23 kwietnia, na szczęście się udało, więc zobaczymy, jak to będzie wyglądało. W kwietniu Trybunał Sprawiedliwości UE wypowie się nie tylko w sprawach SKD. Odpowie również na pytanie prejudycjalne w sprawie kredytów przewalutowanych, C-246/25. Chodzi o kredyt zaciągnięty pierwotnie w złotówkach, a następnie przekształcony w kredyt frankowy. Pytanie sprowadza się do tego, jak taki kredyt powinien być traktowany: czy nieważnością objęta jest wyłącznie ta część umowy dotycząca przewalutowania, czyli sam aneks, czy też taki kredyt może być uznany za nieważny od samego początku. To pytanie, które od dłuższego czasu nie daje spokoju polskiemu sądownictwu, a orzecznictwo w tym zakresie jest bardzo niejednolite. Jest jeszcze jedna kwestia, dotycząca nieco mniejszych kwot, ale za to dużej liczby spraw: C-23/25. Chodzi o ubezpieczenia przy kredytach frankowych opłacane przez kredytobiorców i o to, co dzieje się z tymi ubezpieczeniami w sytuacji, gdy umowa kredytowa jest nieważna. Czy bank powinien zwracać kwoty przekazane na te ubezpieczenia czy nie? I tu nie chodzi tylko o te ubezpieczenia, co do których nie mamy wątpliwości, że powinny wrócić do kredytobiorcy, jak ubezpieczenie niskiego wkładu własnego czy ubezpieczenia pomostowe. Chodzi też o ubezpieczenia, przy których mamy pewien ekwiwalent w postaci realnej ochrony, na przykład ubezpieczenia na życie, ubezpieczenia nieruchomości czy ubezpieczenia kapitałowe. Ja zawsze argumentuję przed sądami, że te kwoty również powinny wrócić do kredytobiorcy. Nawet jeśli kredytobiorca otrzymał jakiś ekwiwalent w postaci ochrony ubezpieczeniowej, to zawarcie tych ubezpieczeń zostało wymuszone przez nieuczciwą i nieważną umowę. Jeżeli się rozliczamy, to rozliczamy się ze wszystkiego, bo gdyby nie ta umowa, kredytobiorca tych ubezpieczeń po prostu by nie zawarł.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Szanowni Państwo, kwiecień zapowiada się naprawdę gorąco, jeśli chodzi o sprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczące zarówno kredytów frankowych, jak i WIBOR-owych oraz sankcji kredytu darmowego. Ciekawostka na koniec: Polska jest europejskim liderem pod względem liczby pytań prejudycjalnych kierowanych do Trybunału Sprawiedliwości UE. Wyprzedzają nas tylko Włosi. Trudno jednoznacznie ocenić, czy wynika to z rzeczywistej złożoności spraw, czy też z tego, że polskie sądy potrzebują wyraźnego sygnału z zewnątrz — żeby ktoś powiedział: róbcie tak, i wtedy tak robią. Mamy nadzieję, że wszystko ułoży się pomyślnie dla kredytobiorców. Z niecierpliwością oczekujemy nadchodzących wyroków, licząc na to, że orzecznictwo stanie się wreszcie jasne, czytelne i przewidywalne.
Dziękuję panom mecenasom za omówienie wszystkich dzisiejszych tematów. Czeka nas bardzo gorący kwiecień, dlatego zachęcam do śledzenia naszych mediów społecznościowych oraz strony internetowej — będziemy na bieżąco komentować wszystko, co będzie się działo przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jeszcze raz dziękuję, życzę miłego dnia. Do widzenia.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.