Frankowicze, WIBOR i teoria salda – co naprawdę dzieje się w sądach? - Kancelaria Prawna Rachelski & Wspólnicy

16 lipca 2025

Anna Domin

Frankowicze, WIBOR i teoria salda – co naprawdę dzieje się w sądach?

Witamy serdecznie na prawniczej prasówce, podczas której omawiamy i wyjaśniamy dla Państwa najważniejsze informacje pojawiające się w mediach – przede wszystkim te, które dotyczą kredytobiorców: zarówno frankowych, złotówkowych, jak i osób zainteresowanych sankcją kredytu darmowego. W mijającym tygodniu nie brakowało istotnych doniesień, które wymagają komentarza prawnego. Dziś zinterpretuje je dla Państwa mecenas Stanisław Rachelski i Mecenas Anita Rutkowska.

Przejdźmy do pierwszego tematu: frankowicze, mediacje i układ – pojawiły się nowe informacje dotyczące skuteczności programu w Warszawie.

Problemy z mediacjami frankowiczów

Dysponujemy już danymi z sądu, które rzucają nieco więcej światła na to, jak naprawdę funkcjonuje system mediacji. Choć część informacji pozostaje niepełna, możemy omówić aktualny stan rzeczy i odpowiedzieć na pytanie: po co w ogóle są te mediacje i co wynika z dotychczasowych doświadczeń? Punktem wyjścia do tej dyskusji jest artykuł, który szczegółowo opisuje przebieg i efektywność warszawskiego programu. O pierwszy komentarz poproszę pana mecenasa Stanisława Rachelskiego.

Niewielka skuteczność mediacji frankowiczów

Radca prawny Stanisław Rachelski: Warszawski sąd skierował do mediacji 551 spraw frankowych. Efekt? Tylko 7 z nich zakończyło się skuteczną mediacją. Co to oznacza w praktyce? Że dla pozostałych kredytobiorców była to jedynie strata czasu. Mediacja — zamiast przyspieszyć postępowanie — wydłużyła je i opóźniła rozstrzygnięcie. Takie działania być może miałyby sens 10 lat temu. Dziś, w sytuacji gdy kancelarie prawne dysponują ogromnym doświadczeniem, a sądy powszechnie uznają występowanie w umowach klauzul abuzywnych, kierowanie spraw do mediacji wygląda jak próba odsunięcia problemu w czasie. I to niestety — ze szkodą dla frankowiczów. Można odnieść wrażenie, że takie podejście ma zniechęcić kredytobiorców do składania pozwów i skłonić ich do zawierania ugód. Tymczasem dane pokazują, że klienci zachowują racjonalność — i w ogromnej większości rezygnują z mediacji. Co więcej, warto zauważyć, że w pozwach frankowych bardzo często już na etapie ich składania wnioskuje się o możliwość zawarcia ugody lub przeprowadzenia mediacji. I to właśnie wtedy jest naturalny moment na takie działania — nie po wszczęciu postępowania i wielomiesięcznym oczekiwaniu.

Problemy z sądowym kierowaniem do mediacji

W praktyce jednak wiele spraw, które trafiają do referatów, po prostu… leży. Brakuje aktywności po stronie sądu, a obowiązkowe kierowanie do mediacji tylko potęguje ten stan.

Radca prawny Anita Rutkowska: Według dostępnych informacji do mediacji skierowano już blisko 3,5 tysiąca spraw frankowych. Liczba ta z pewnością robi wrażenie, jednak pojawia się zasadnicze pytanie: ile z tych postępowań zakończyło się faktyczną ugodą? Niestety, takich danych wciąż brakuje. Z naszej praktyki wynika jedno: mediacja ma sens tylko wtedy, gdy obie strony są realnie gotowe na kompromis. Tymczasem nadal zdarza się, że propozycje ugodowe składane przez banki są nie do przyjęcia — często znacznie mniej korzystne niż to, co klient może uzyskać w postępowaniu sądowym. Trudno w takiej sytuacji mówić o uczciwym porozumieniu.

Kwestie podatkowe w ugodach

Warto również pamiętać o kwestiach podatkowych związanych z ugodami. Jeżeli w wyniku porozumienia bank umarza część długu lub oferuje przewalutowanie na lepszych warunkach, może to zostać potraktowane przez urząd skarbowy jako przychód podlegający opodatkowaniu. Obecnie brakuje jasnych i jednoznacznych wytycznych w tym zakresie, co zmusza klientów do indywidualnej analizy każdej sytuacji i tworzy dodatkową niepewność. Taka nieprzewidywalność z pewnością nie sprzyja podejmowaniu decyzji o zawarciu ugody.

To prawda. Przejdźmy teraz do drugiego tematu.

Klaudia Krzyzanowska

Klaudia Krzyżanowska

Opiekun Klienta

Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.

Darmowa analiza umowy

Wśród frankowiczów narasta niepokój — to efekt orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 czerwca. W związku z tym w polskich sądach ponownie zaczęto podnosić tzw. teorię salda.

Najnowsze orzeczenie TSUE i teoria salda

Jak polskie sądy reagują na najnowszy wyrok TSUE? Czy teoria salda rzeczywiście wraca do orzecznictwa?O pierwszy komentarz w tej sprawie poproszę panią mecenas Rutkowską.

Radca prawny Anita Rutkowska: W ostatnich tygodniach wśród frankowiczów obserwujemy narastające zaniepokojenie — a może raczej zdziwienie — związane z powrotem dyskusji na temat tzw. teorii salda. Wszystko za sprawą najnowszego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 czerwca br. Niektóre środowiska — przede wszystkim bankowe — próbują przedstawiać ten wyrok jako rzekomy zwrot w kierunku teorii salda, czyli rozliczania kredytu poprzez wzajemne potrącenie roszczeń obu stron i dopiero późniejsze ustalanie, kto komu i ile powinien zwrócić. Tymczasem z naszej perspektywy nie ma tu żadnej rewolucji. Wręcz przeciwnie — Trybunał nie cofnął się ani o krok. Wyraźnie wskazał, że bank nie może żądać od konsumenta zwrotu nominalnej kwoty kredytu bez uwzględnienia już dokonanych wpłat.

Teoria dwóch kondykcji w praktyce

Co to oznacza w praktyce? Nadal obowiązuje tzw. teoria dwóch kondykcji, czyli zasada, zgodnie z którą każda ze stron dochodzi swoich roszczeń niezależnie. Dla Państwa – kredytobiorców – oznacza to zachowanie prawa do samodzielnego dochodzenia zwrotu nienależnie spełnionych świadczeń w związku z nieważną umową kredytową.Co równie istotne – nadal przysługuje Państwu prawo do ustawowych odsetek za opóźnienie, które w wielu przypadkach sięgają dziesiątek tysięcy złotych. W naszej kancelarii mamy już wyroki zapadłe po 19 czerwca, w których sądy jednoznacznie stosują teorię dwóch kondykcji. Nie ma mowy o żadnej zmianie linii orzeczniczej. Owszem, mogą zdarzyć się jednostkowe przypadki, w których sędzia powoła się na teorię salda — jednak w naszej ocenie są to wyjątki, nie nowy trend. Dlatego apelujemy: nie ulegajmy panice. Wyrok TSUE z czerwca nie jest korzystny dla banków — przeciwnie, potwierdza silną pozycję konsumenta.

Stanowisko sądów apelacyjnych wobec teorii salda

Warto też podkreślić, że orzecznictwo sądów drugiej instancji, a zwłaszcza sądów apelacyjnych, konsekwentnie stoi po stronie kredytobiorców. Nawet jeśli sąd pierwszej instancji orzeknie zgodnie z teorią salda, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że taki wyrok zostanie uchylony w apelacji jako sprzeczny zarówno z zasadą ochrony konsumenta, jak i z dotychczasowym stanowiskiem Sądu Najwyższego oraz TSUE.

Teoria salda w kontekście uchwały Sądu Najwyższego

Radca prawny Stanisław Rachelski: Warto wyraźnie podkreślić, że kwestia sposobu rozliczenia nieważnej umowy kredytowej została już dawno jednoznacznie rozstrzygnięta — zarówno przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i przez polski Sąd Najwyższy. W uchwale pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego wskazano wprost, że obowiązującą zasadą jest tzw. teoria dwóch kondykcji. Oznacza to, że każda ze stron dochodzi swoich roszczeń niezależnie — konsument może domagać się zwrotu nienależnie spełnionych świadczeń, a bank, jeśli chce, musi samodzielnie wystąpić z roszczeniem o zwrot kapitału. Tymczasem w praktyce wciąż zdarzają się sytuacje, w których sędziowie ignorują te wytyczne. Argumentują to rzekomą swobodą orzekania, jednak swoboda ta musi mieścić się w granicach obowiązującego prawa. A jednym z jego filarów jest właśnie uchwała pełnego składu Sądu Najwyższego. Warto zadać pytanie: czy sędziowie mogą aż tak daleko odchodzić od ustalonej linii orzeczniczej i ustaleń najwyższych organów sądowych, kierując się osobistymi przekonaniami, sympatiami lub niechęcią do kredytobiorców?Takie działania wykraczają poza ramy państwa prawa. Sędzia nie powinien oceniać, czy kredytobiorca „zbyt dużo” mógłby odzyskać ani „pomagać” bankowi poprzez stosowanie konstrukcji, które w polskim porządku prawnym po prostu nie istnieją. Teoria salda to koncepcja znana z prawa niemieckiego, która nie została przyjęta w Polsce. Próby jej wdrażania — wbrew stanowisku TSUE i uchwałom Sądu Najwyższego — nie mają podstaw prawnych. Oczywiście, można poszukiwać pośrednich rozwiązań czy alternatywnych modeli rozliczeń, ale nie zmienia to faktu, że teoria salda nie obowiązuje w polskim prawie. Jeśli są sędziowie, którzy uważają, że orzecznictwo TSUE ich nie obowiązuje — to powinniśmy się poważnie zastanowić, czy powinni orzekać w sprawach, które wymagają przestrzegania europejskiego i krajowego standardu ochrony konsumenta.

No właśnie — to, co obserwujemy, może być niepokojące. Kiedy sędzia odchodzi od litery prawa, kierując się własnymi przekonaniami, to podważa zaufanie do całego systemu. Tymczasem litera prawa powinna być czymś niezmiennym, stałym i przewidywalnym — szczególnie w orzecznictwie sądowym. Przejdźmy do ostatniego tematu dzisiejszej prasówki. Chodzi o dokument wewnętrzny, który rzuca nowe światło na sposób, w jaki banki ustalają zasady naliczania WIBOR-u.

Klaudia Krzyzanowska

Klaudia Krzyżanowska

Opiekun Klienta

Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.

Darmowa analiza umowy

Zgodnie z ujawnionymi informacjami, banki miały ukrywać szczegóły mechanizmu, na którym opiera się ta stawka. Sprawy dotyczące kredytów opartych o WIBOR coraz częściej trafiają do sądów, a poseł Michał Wójcik oficjalnie zażądał ujawnienia dokumentów i pełnej przejrzystości.

Nieprzejrzystość mechanizmu WIBOR-u

O pierwszy komentarz w tej sprawie poproszę pana mecenasa Rachelskiego.

Radca prawny Stanisław Rachelski: Rzeczywiście, mamy do czynienia z coraz szerszą dyskusją na temat legalności i przejrzystości stosowania stawki WIBOR. O ile samo wprowadzenie tego wskaźnika mogło być zgodne z prawem, o tyle sposób jego stosowania budzi poważne wątpliwości. Kluczowe pytanie brzmi: na jakiej podstawie ten wskaźnik jest wyznaczany i kto ma nad nim kontrolę? Niestety – nie mamy na to pytanie odpowiedzi. Brakuje przejrzystości, brakuje dostępu do danych, które pozwoliłyby ocenić, czy WIBOR rzeczywiście odzwierciedla rynkowe warunki, czy też jest kreowany przez banki według ich własnych potrzeb. To rodzi poważne obawy, bo jeśli banki mają możliwość wpływania na wysokość wskaźnika, to automatycznie pojawia się pytanie o uczciwość całego mechanizmu. WIBOR przestaje wtedy być niezależnym, obiektywnym parametrem — a staje się narzędziem, które może być wykorzystywane we własnym interesie. Nawet posłowie, którzy zadają pytania w tej sprawie, nie otrzymują jasnych odpowiedzi. Banki zasłaniają się tajemnicą bankową, ale trudno zrozumieć, dlaczego sposób liczenia pieniędzy klientów miałby być owiany tajemnicą. To wszystko niestety nie wróży nic dobrego. Może się okazać, że — podobnie jak w przypadku kredytów frankowych — brak przejrzystości i nadzoru doprowadzi do kolejnej fali pozwów i sporów sądowych. W mojej ocenie to kwestia czasu.

Inicjatywy i pytania prejudycjalne ws. WIBOR-u

Radca prawny Anita Rutkowska: Dyskusja wokół WIBOR-u staje się coraz bardziej intensywna. Nie jest to już tylko techniczny wskaźnik, lecz realny składnik oprocentowania kredytów, który bezpośrednio wpływa na wysokość rat. Problem polega na tym, że sposób ustalania WIBOR-u pozostaje nieprzejrzysty i trudny do zweryfikowania. Przeciętny kredytobiorca nie ma możliwości sprawdzenia, na jakiej podstawie banki go wyliczają. To rodzi pytanie, czy postanowienia umowy kredytowej odwołujące się do WIBOR-u są zgodne z prawem – czy nie stanowią tzw. klauzul abuzywnych. I tu nasuwa się bardzo wyraźne podobieństwo do spraw frankowych. Przez lata kredytobiorcy walczyli z niejasnymi zapisami dotyczącymi kursów walut – i dziś większość z nich wygrywa w sądach. W przypadku kredytów złotówkowych pytanie jest podobne: czy WIBOR w obecnej formie można uznać za uczciwy i transparentny? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, to skutki prawne mogą być poważne. Sąd może uznać, że zapis dotyczący WIBOR-u jest niewiążący i pozostawić w umowie jedynie marżę banku, co automatycznie obniży raty. W skrajnych przypadkach możliwe jest nawet unieważnienie części postanowień, a niekiedy całej umowy. Warto też zauważyć, że sądowe postępowania w sprawach kredytów opartych na WIBOR-ze nabierają tempa. Coraz więcej spraw trafia do sądów, a kolejne sądy kierują pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE. Po inicjatywach z Częstochowy i Przemyśla, teraz pytanie prejudycjalne zadał Sąd Okręgowy Warszawa-Praga. To pokazuje, że temat dojrzewa i wkrótce może otworzyć nową drogę do skutecznej ochrony kredytobiorców złotówkowych – podobnie jak miało to miejsce w przypadku frankowiczów.

To na pewno jest szansa na to, by ruszyć z miejsca — a przede wszystkim, by sędziowie zaczęli traktować sprawy związane z WIBOR-em podobnie, jak dziś traktują kredyty frankowe. To już wszystkie tematy, które przygotowaliśmy dla Państwa na dziś. Jak zawsze serdecznie zapraszam na nasze środowe spotkanie o godzinie 14:00, podczas którego szczegółowo omawiamy temat kredytów złotówkowych i stawki WIBOR.

W czwartki o godzinie 14:00 służymy pomocą wszystkim, którzy zaciągnęli kredyty we frankach lub w euro — również tym z Państwa, którzy już je spłacili. W takich przypadkach nadal istnieje bardzo duża szansa na odzyskanie znacznych kwot pieniędzy.

Zachęcam do udziału w obu spotkaniach, a także do śledzenia naszych kanałów w mediach społecznościowych oraz strony internetowej. Regularnie publikujemy tam wyroki uzyskane przez naszą kancelarię — a jest ich coraz więcej. Stanowią one najlepszy dowód na to, że warto iść do sądu i walczyć o swoje prawa.

Dziękuję mecenasom za udział i poświęcony czas, Państwu — za uwagę.
Życzę spokojnego dnia. Do zobaczenia!

Z artykułu dowiesz się:

  • jakie są aktualne problemy z mediacjami w sprawach frankowych i dlaczego ich skuteczność jest oceniana jako niska przez prawników,
  • jakie kwestie podatkowe mogą się pojawić w przypadku zawierania ugód z bankami,
  • jak najnowsze orzeczenie TSUE wpływa na dyskurs dotyczący teorii salda i jakie stanowisko zajmują polskie sądy apelacyjne,
  • dlaczego teoria dwóch kondykcji jest istotna dla frankowiczów i jakie korzyści z niej płyną,
  • jaka jest różnica pomiędzy teorią salda a teorią dwóch kondykcji oraz jakie są ich konsekwencje prawne w sprawach kredytowych,
  • w jaki sposób nieprzejrzystość mechanizmu WIBOR-u wzbudza kontrowersje i prowadzi do zwiększenia liczby pozwów sądowych,
  • jakie inicjatywy i pytania prejudycjalne dotyczące WIBOR-u zostały podjęte przez sądy w Polsce,
  • jak zmiana postrzegania kredytów złotówkowych może być podobna do ewolucji spraw frankowych w sądach,
  • dlaczego warto brać udział w spotkaniach organizowanych przez kancelarię w celu zapoznania się z najnowszymi praktykami i wyrokami w sprawach kredytowych.

Autor wpisu oraz
Mistrz prawa na stronie rachelski.pl

Anna Domin

Anna Domin

DYREKTOR MARKETINGU

Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.