5 sierpnia 2026
Anna Domin
Czy banki zmieniają podejście do frankowiczów?
Witamy na kolejnym spotkaniu z ekspertami kancelarii Rachelski i Wspólnicy, podczas którego komentujemy i wyjaśniamy najważniejsze informacje oraz medialne doniesienia z minionego tygodnia dotyczące kredytobiorców. Dziś naszymi gośćmi są mec. Wojciech Ostrowski oraz mec. Jagoda Knoop, którzy pomogą Państwu zrozumieć, jakie znaczenie mają najnowsze wydarzenia i orzeczenia dla osób posiadających kredyty.
Przejdźmy do pierwszego tematu. „Bank Millennium przestaje naliczać odsetki od kosztów kredytu. Klienci mogą odzyskać nadpłatę i nie tylko.” Temat dotyczy sankcji kredytu darmowego. O komentarz do tej informacji poproszę w pierwszej kolejności mec. Wojciecha Ostrowskiego.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Szanowni Państwo, jesteśmy w szczycie sezonu wakacyjnego. Część z Państwa jest na urlopach, część właśnie z nich wróciła, a w mediach trwa tradycyjny, letni „sezon ogórkowy”. To jednak nie oznacza, że w sektorze bankowym nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie – banki próbują uporządkować kwestie związane ze swoją działalnością, zwłaszcza w obszarach, które w ostatnich miesiącach budzą coraz większe zainteresowanie klientów. Sankcja kredytu darmowego dotyczy kredytów konsumenckich. Jest to instrument prawny, który pozwala konsumentowi, w sytuacji gdy bank naruszył przepisy ustawy o kredycie konsumenckim, złożyć oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego. Jeżeli następnie sąd potwierdzi zasadność takiego oświadczenia, kredytobiorca zobowiązany jest do zwrotu wyłącznie otrzymanego kapitału. Natomiast wszystkie odsetki, prowizje oraz inne koszty pobrane przez bank podlegają zwrotowi. Na czym polega problem? Przez lata banki naliczały odsetki nie tylko od kwoty kredytu, którą klient faktycznie otrzymał na rachunek, lecz także od pozaodsetkowych kosztów kredytu, takich jak prowizje czy składki ubezpieczeniowe finansowane z kredytu. Sytuacja zmieniła się 23 kwietnia tego roku, kiedy zapadł przełomowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Orzeczenie to jednoznacznie zakwestionowało taką praktykę, wskazując, że naliczanie odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu jest niedopuszczalne. Dziś banki próbują dostosować swoją działalność do tego orzeczenia. Informacja o tym, że Bank Millennium przestaje naliczać odsetki od pozaodsetkowych kosztów kredytu, jest prawdopodobnie zapowiedzią szerszego trendu, który obejmie również pozostałe instytucje finansowe. Widać to także w raportach samych banków. Jeszcze do niedawna głównym problemem sektora były kredyty frankowe – raporty koncentrowały się na liczbie prowadzonych spraw, tworzonych rezerwach i przegranych procesach. Dziś sytuacja wyraźnie się zmienia. Obok spraw frankowych pojawia się drugi, równie istotny obszar sporów z bankami – kredyty złotowe oparte na wskaźniku WIBOR oraz sankcja kredytu darmowego. To oznacza, że banki będą musiały zmienić swoją strategię. Z danych publikowanych przez media oraz raportów Związku Banków Polskich wynika, że liczba reklamacji dotyczących kredytów konsumenckich gwałtownie wzrosła. Mowa już o setkach tysięcy reklamacji składanych przez kredytobiorców, a po ogłoszeniu wyroku TSUE liczba nowych spraw sądowych również systematycznie rośnie. Dlatego zachęcam Państwa, aby uważnie przyjrzeć się swoim umowom kredytowym i nie rezygnować z dochodzenia swoich praw. Jeżeli umowa zawiera naruszenia przepisów ustawy o kredycie konsumenckim, warto rozważyć skorzystanie z sankcji kredytu darmowego. W wielu przypadkach mówimy bowiem o bardzo znaczących kwotach. Przy kredytach opiewających na kilkaset tysięcy złotych same odsetki mogą sięgać kilkudziesięciu tysięcy złotych. Do tego dochodzą prowizje i inne koszty, które również mogą podlegać zwrotowi. To realne pieniądze, o które warto zawalczyć.
radca prawny Jagoda Knoop: Tak jak wspomniał mecenas Ostrowski, zdecydowanie warto przeanalizować swoją umowę kredytową. Z informacji zawartych w omawianym artykule wynika również, że Bank Millennium dołączył do grona banków – obok PKO BP, Alior Banku i VeloBanku, które zmieniły sposób naliczania odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu. Można mieć nadzieję, że ta zmiana będzie dotyczyła nie tylko samego sposobu rozliczania kredytów, ale również podejścia banków do reklamacji składanych przez konsumentów. Warto jednak pamiętać, że nawet jeśli bank uwzględni reklamację i wypłaci Państwu zwrot nadpłaconych odsetek – od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych – nie oznacza to jeszcze, że wyczerpane zostały wszystkie przysługujące Państwu roszczenia. Z perspektywy banku jest to bowiem najszybsze i najmniej kosztowne rozwiązanie. Celem takiego działania jest częściowe zaspokojenie roszczeń klienta i zakończenie sprawy jeszcze przed etapem postępowania sądowego. Tymczasem w sądzie konsument może dochodzić znacznie dalej idących roszczeń i w wielu przypadkach odzyskać zdecydowanie wyższe kwoty niż te proponowane na etapie reklamacyjnym. Dlatego każdą taką propozycję warto wcześniej przeanalizować i ocenić, czy rzeczywiście w pełni zabezpiecza Państwa interesy.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Oczywiście, ponieważ trzeba pamiętać, że bank będzie dążył do zaproponowania rozwiązania, które z jego perspektywy będzie jak najmniej kosztowne. W praktyce oznacza to, że kwota proponowana na etapie reklamacji zazwyczaj nie odpowiada pełnej wartości roszczeń, których konsument może dochodzić przed sądem. Dlatego nie należy zakładać, że propozycja banku wyczerpuje wszystkie przysługujące Państwu prawa. W wielu przypadkach postępowanie sądowe pozwala odzyskać znacznie więcej niż kwota zaoferowana przez bank w ramach reklamacji, dlatego przed podjęciem decyzji o jej przyjęciu warto dokładnie przeanalizować swoją sytuację i zakres przysługujących roszczeń.
Widzimy to również na przykładzie spraw frankowych i ugód proponowanych kredytobiorcom. W praktyce propozycje banków bardzo rzadko są równie korzystne jak korzyści, które można uzyskać w postępowaniu sądowym. Przejdźmy do kolejnego tematu. Mecenas Ostrowski wspomniał już o kredytach frankowych, dlatego pozostaniemy przy tym zagadnieniu. Nagłówek brzmi: „Banki zamiatają po frankowiczach. Czy kredyt będzie tańszy?”
To dość przewrotny tytuł. O czym tak naprawdę jest ten artykuł i jakie wnioski powinni wyciągnąć z niego kredytobiorcy? O komentarz jako pierwszą poproszę mec. Jagodę Knoop.
radca prawny Jagoda Knoop: Szanowni Państwo, sam tytuł artykułu brzmi bardzo zachęcająco, jednak jego treść odnosi się przede wszystkim do Raportu o stabilności systemu finansowego opublikowanego przez Narodowy Bank Polski. Z raportu wynika, że banki nadal tworzą rezerwy na pokrycie roszczeń kredytobiorców frankowych. Co prawda ich wartość jest niższa niż w poprzednich latach, jednak instytucje finansowe wciąż uwzględniają zarówno toczące się postępowania sądowe, jak i ryzyko związane z kolejnymi pozwami. Szczególną uwagę banki zwracają na kredyty, które zostały już całkowicie spłacone. To właśnie spraw dotyczących zamkniętych umów banki obawiają się obecnie najbardziej, dlatego nadal zabezpieczają środki na ewentualne roszczenia także tej grupy kredytobiorców. Czekamy również na kolejne raporty, które pokażą, jakie skutki finansowe dla sektora bankowego będą miały kredyty udzielane w euro, dolarach czy jenach oraz jak rozwijać się będą spory dotyczące tych umów. Coraz większym obszarem ryzyka dla banków staje się także sankcja kredytu darmowego. Instytucje finansowe zakładają, że liczba postępowań sądowych w tym zakresie będzie rosła. To z kolei koresponduje z informacjami, o których mówiliśmy przed chwilą – banki zaczynają podejmować działania mające ograniczyć skalę przyszłych roszczeń. Wszystko to prowadzi do jednego wniosku – sektor bankowy dostrzega, że liczba sporów sądowych może nadal rosnąć. Dotyczy to nie tylko spraw frankowych, ale również postępowań związanych z sankcją kredytu darmowego. Widać wyraźnie, że banki zaczynają traktować ten obszar jako kolejne istotne wyzwanie prawne i finansowe.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Określenie „zamiatanie po frankowiczach” ma również związek z wejściem w życie tzw. ustawy frankowej. Jak zapewne Państwo pamiętają, prace nad tymi przepisami trwały bardzo długo. Projekt był wielokrotnie modyfikowany, wracał do kolejnych analiz i dopiero ostatecznie został uchwalony przez parlament. Następnie ustawę podpisał Prezydent RP, została ona ogłoszona w Dzienniku Ustaw i wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia. Warto jednak podkreślić, że nowe przepisy dotyczą przede wszystkim kredytów, które są nadal spłacane. W przypadku kredytów już całkowicie spłaconych ustawa nie znajduje zastosowania. I właśnie ta grupa spraw stanowi dziś dla banków istotny problem. Wielu kredytobiorców spłaciło swoje zobowiązania kilka lub kilkanaście lat temu, uznając temat za definitywnie zamknięty. Tymczasem w wielu przypadkach nadal istnieje możliwość dochodzenia roszczeń przed sądem. Przy kredytach już spłaconych nie należy natomiast oczekiwać propozycji ugodowych ze strony banków. Obecna polityka ugód ma przede wszystkim ograniczać koszty związane z aktywnymi umowami kredytowymi. W przypadku kredytów spłaconych bank musiałby po prostu zwrócić kredytobiorcy należne środki, dlatego tego rodzaju propozycje praktycznie się nie pojawiają. Wracając do kredytów aktywnych i samej ustawy frankowej, warto zwrócić uwagę na jedno z jej najważniejszych rozwiązań. Nowe przepisy przewidują, że po doręczeniu bankowi odpisu pozwu kredytobiorca będzie mógł skorzystać z ustawowego zawieszenia obowiązku spłaty rat kredytu na czas trwania postępowania. Trzeba jednak pamiętać, że nie nastąpi to automatycznie z chwilą wejścia ustawy w życie. Aby skorzystać z tego uprawnienia, konieczne jest wcześniejsze wniesienie pozwu przeciwko bankowi. Dopiero po doręczeniu pozwu bankowi powstaną skutki przewidziane w ustawie. Należy również pamiętać, że nowe przepisy nie obejmują wszystkich kredytobiorców. Ustawa dotyczy wyłącznie kredytów indeksowanych lub denominowanych do franka szwajcarskiego. Nie ma natomiast zastosowania do kredytów powiązanych z innymi walutami, takimi jak euro, dolar amerykański czy jen japoński, ani do postępowań prowadzonych w ramach pozwów zbiorowych. Już wkrótce ustawa zacznie obowiązywać, jednak warto mieć świadomość, że zakres jej zastosowania jest ograniczony i nie obejmuje wszystkich rodzajów kredytów walutowych.
Przejdźmy do trzeciego tematu. Tytuł brzmi: „Bank dostał reklamację i zwlekał trzy lata. Frankowicze w takiej sytuacji nie muszą oddawać kapitału. Nowy wyrok TSUE i Sądu Najwyższego.” To bardzo mocny i przyciągający uwagę nagłówek. Wiemy jednak, że co do zasady kredytobiorca powinien rozliczyć się z bankiem z otrzymanego kapitału. Skąd więc taki tytuł i co tak naprawdę oznaczają najnowsze orzeczenia? O komentarz jako pierwszego poproszę mec. Wojciecha Ostrowskiego.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Szanowni Państwo, w ostatnim czasie bardzo dużo dzieje się w orzecznictwie dotyczącym kredytów frankowych. W lipcu zapadły kolejne istotne rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a 9 lipca swoje stanowisko przedstawił również Sąd Najwyższy. Wszystkie te orzeczenia prowadzą do jednego, bardzo ważnego wniosku – dotyczą momentu rozpoczęcia biegu terminu przedawnienia roszczeń banku. Jeżeli kredytobiorca zakwestionował swoją umowę, a bank przez trzy lata nie podjął skutecznych działań w celu dochodzenia swoich roszczeń, może się okazać, że roszczenia banku uległy przedawnieniu. Kluczowe znaczenie ma więc ustalenie, od kiedy należy liczyć bieg tego trzyletniego terminu. W praktyce może to być między innymi:
- dzień złożenia reklamacji, w której kredytobiorca wskazał, że umowa zawiera niedozwolone postanowienia,
- dzień doręczenia bankowi wezwania do zapłaty,
- dzień doręczenia zawezwania do próby ugodowej lub innego pisma, z którego jednoznacznie wynikało zakwestionowanie ważności umowy.
To niezwykle istotne rozstrzygnięcia, ponieważ pozwalają precyzyjnie określić moment, od którego rozpoczyna się bieg terminu przedawnienia roszczeń banku. Dlatego warto zachować wszelkie dokumenty potwierdzające pierwszy kontakt z bankiem w sprawie wadliwej umowy – reklamacje, wezwania do zapłaty czy zawezwania do próby ugodowej. Mogą one mieć kluczowe znaczenie dla oceny, czy roszczenia banku nie uległy już przedawnieniu. Jeżeli bowiem od chwili pierwszego zakwestionowania umowy przez kredytobiorcę upłynęły ponad trzy lata, a bank nie podjął w tym czasie odpowiednich działań, może się okazać, że jego roszczenia wobec kredytobiorcy są już przedawnione.
radca prawny Jagoda Knoop: Po ostatnich orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zapadło również bardzo istotne rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, który odmówił przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej banku od prawomocnego wyroku uznającego, że roszczenie banku o zwrot kapitału uległo przedawnieniu. Sprawa dotyczyła sytuacji, w której kredytobiorca poinformował bank, że jego umowa zawiera niedozwolone postanowienia umowne. Bank zareagował jednak dopiero po upływie znacznego czasu. Sądy uznały, że reakcja nastąpiła zbyt późno, w związku z czym roszczenie banku o zwrot kapitału było już przedawnione. Bank próbował bronić się argumentem, że przez długi czas orzecznictwo dotyczące kredytów frankowych nie było jednolite, a więc nie było jasne, od jakiego momentu należy liczyć bieg terminu przedawnienia. Twierdził również, że podejmował działania niezwłocznie po ustabilizowaniu się linii orzeczniczej. Sąd Najwyższy nie podzielił jednak tej argumentacji. Uznał, że okoliczności sprawy nie uzasadniają odstąpienia od ogólnych zasad dotyczących przedawnienia roszczeń i nie dają podstaw do przyjęcia, że bank powinien zostać potraktowany w sposób szczególny. To rozstrzygnięcie ma bardzo istotne znaczenie praktyczne. Można spodziewać się, że banki będą obecnie znacznie szybciej podejmować działania wobec kredytobiorców, aby nie dopuścić do przedawnienia swoich roszczeń. Jednocześnie sądy będą dokładnie badały, czy bank zareagował w odpowiednim czasie po zakwestionowaniu umowy przez klienta. Tak jak wspomniał mecenas Ostrowski, kluczowe znaczenie ma moment, w którym kredytobiorca po raz pierwszy poinformował bank, że kwestionuje ważność umowy lub wskazał na zawarte w niej klauzule niedozwolone. To właśnie od tego momentu – zgodnie z obecnie dominującą linią orzeczniczą – należy liczyć bieg terminu przedawnienia roszczeń banku. Warto również zauważyć, że TSUE analizował także inne możliwe koncepcje określenia początku biegu przedawnienia, między innymi od dnia wypłaty kapitału kredytu czy od momentu wpisania danego postanowienia do rejestru klauzul niedozwolonych. Ta ostatnia koncepcja nadal jest prezentowana przez część przedstawicieli doktryny i praktyki, jednak na obecnym etapie najbezpieczniej jest przyjąć, że decydujące znaczenie ma chwila, w której kredytobiorca po raz pierwszy zakwestionował umowę i poinformował bank o występowaniu w niej niedozwolonych postanowień. To właśnie od tego momentu należy oceniać bieg terminu przedawnienia roszczeń banku.
Na zakończenie warto podkreślić, że niezależnie od korzystnych dla kredytobiorców orzeczeń, co do zasady rozliczenie otrzymanego kapitału z bankiem pozostaje obowiązkiem kredytobiorcy. Dlatego każdą sprawę warto analizować indywidualnie i podejmować decyzje w oparciu o konkretny stan faktyczny oraz obowiązujące orzecznictwo.
Zachęcamy Państwa do przesyłania swoich umów do bezpłatnej analizy. Dotyczy to zarówno kredytów i pożyczek złotowych, jak i kredytów powiązanych z walutami obcymi – we frankach szwajcarskich, euro, dolarach czy jenach. Warto przeanalizować również umowy już spłacone, ponieważ także w takich przypadkach może się okazać, że przysługują Państwu roszczenia wobec banku. Zapraszamy do kontaktu oraz odwiedzania strony internetowej rachelski.pl, gdzie na bieżąco publikujemy najnowsze wyroki uzyskane przez kancelarię, a także materiały wyjaśniające zmiany w orzecznictwie i najważniejsze informacje dotyczące sporów z bankami. Dziękuję mecenasom za omówienie dzisiejszych tematów, a Państwu dziękuję za uwagę. Zapraszamy również na nasze kolejne spotkania z ekspertami, które odbywają się w środy i czwartki o godzinie 14:00. Więcej informacji znajdą Państwo na naszej stronie internetowej oraz w opisie pod nagraniem. Dziękujemy za spotkanie. Życzymy Państwu miłego dnia i do zobaczenia podczas kolejnych webinarów.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.