Czy banki stracą roszczenia?

8 lipca 2026

Anna Domin

Czy banki stracą roszczenia? TSUE o frankowiczach i ważne pytania o WIBOR

Dzień dobry Państwu. Witamy na kolejnym spotkaniu z kancelarią Rachelski i Wspólnicy, podczas którego wyjaśniamy i komentujemy najważniejsze nagłówki, które pojawiły się w mediach w minionym tygodniu i dotyczyły kredytobiorców. Jak co tydzień przyglądamy się najciekawszym doniesieniom prasowym, tłumaczymy ich znaczenie oraz wyjaśniamy, co mogą oznaczać dla osób posiadających kredyty. Dzisiaj moim gościem jest radca prawny Stanisław Rachelski i radca prawny Mikołaj Mak.

Przejdźmy do pierwszego, dość kontrowersyjnego tematu. W mediach ponownie pojawiła się narracja, że frankowicze otrzymują „darmowe mieszkania”. Coraz częściej słychać takie określenia, ale warto zastanowić się, jaki jest ich rzeczywisty cel i czy mają one cokolwiek wspólnego z obowiązującym prawem. O komentarz do tego tematu poproszę pana mecenasa Mikołaja Maka.

radca prawny Mikołaj Mak: Tego typu narracja pojawia się już od wielu lat – właściwie od 2016 roku, a nawet wcześniej. Jest to przekaz, który od początku towarzyszy sporom frankowym i ma przede wszystkim zniechęcać kredytobiorców do dochodzenia swoich praw przed sądem. Banki starają się budować przekonanie, że osoby pozywające bank osiągają nieuzasadnione korzyści. W przestrzeni publicznej pojawiają się więc hasła o „darmowych mieszkaniach” czy „nieuczciwych zyskach frankowiczów”. Warto jednak pamiętać, że są to przede wszystkim elementy strategii komunikacyjnej, a nie argumenty prawne. Nie powinno to zniechęcać kredytobiorców do dochodzenia swoich roszczeń. Ostatecznie to sądy rozstrzygają sprawy na podstawie obowiązujących przepisów oraz orzecznictwa, a nie medialnych nagłówków. Nie można też pominąć faktu, że taka narracja może służyć budowaniu argumentacji przeciwko zasądzaniu na rzecz kredytobiorców odsetek ustawowych za opóźnienie. Tymczasem sądy w zdecydowanej większości przypadków przyznają takie odsetki, uznając, że skoro bank przez lata korzystał ze środków klientów, to powinien ponieść również konsekwencje opóźnienia w ich zwrocie. W praktyce kredytobiorcy odzyskują nienależnie zapłacone środki, uwalniają się od wadliwej umowy kredytowej, a dodatkowo otrzymują należne odsetki ustawowe za opóźnienie. To nie jest żadna nadzwyczajna korzyść, lecz konsekwencja obowiązujących przepisów prawa oraz utrwalonego orzecznictwa. Podsumowując – podobne nagłówki pojawiają się regularnie i zapewne będą pojawiać się również w przyszłości. Warto jednak oddzielać medialne hasła od rzeczywistości prawnej i opierać swoje decyzje na aktualnym orzecznictwie, a nie na emocjonalnych przekazach.

radca prawny Stanisław Rachelski: Tak. Ta narracja pojawiła się ponownie po wyroku TSUE z 2 lipca, w którym Trybunał rozwiał wątpliwości dotyczące terminu przedawnienia roszczeń banków wobec kredytobiorców frankowych. Orzekł, że trzyletni termin przedawnienia rozpoczyna bieg w momencie, gdy konsument po raz pierwszy zakwestionuje ważność swojej umowy. Na kanwie tego orzeczenia ponownie pojawiły się przekazy sugerujące, że to koniec tzw. „darmowych kredytów” czy „darmowych mieszkań”. Przedstawiciele sektora bankowego próbują przekonywać opinię publiczną, że kredytobiorcy powinni uważać z kierowaniem spraw do sądu, bo może się to dla nich skończyć dodatkowymi kosztami.Niestety po raz kolejny obserwujemy próbę odwrócenia uwagi od rzeczywistego znaczenia wyroku TSUE. Po publikacji orzeczenia w mediach bardzo szybko pojawiły się wypowiedzi przedstawicieli sektora bankowego oraz ekspertów związanych z bankami, którzy zaczęli mówić o końcu „darmowych kredytów” czy rzekomo trudniejszej sytuacji frankowiczów. To przekaz, który ma przede wszystkim wywołać niepewność i zniechęcić kredytobiorców do dochodzenia swoich praw. Tymczasem wyrok TSUE nie oznacza, że kredytobiorcy nagle znaleźli się w gorszej sytuacji. Wręcz przeciwnie – rozstrzyga on konkretną kwestię dotyczącą biegu przedawnienia roszczeń banków i porządkuje dotychczasowe wątpliwości. Dlatego warto zachować ostrożność wobec sensacyjnych nagłówków i komentarzy. Część z nich ma charakter wyłącznie medialny i nie odzwierciedla rzeczywistego znaczenia orzeczenia. Podczas jednego z ostatnich spotkań z klientem usłyszałem pytanie, czy bank jest instytucją zaufania publicznego. To bardzo trafna refleksja. Odpowiedź każdy może wyciągnąć sam, patrząc na liczbę spraw sądowych oraz prawomocnych wyroków zapadających przeciwko bankom. Skala tych orzeczeń pokazuje, że problem nie jest jednostkowy, lecz systemowy.

Pozostając przy tematyce wyroku TSUE, przejdźmy do kolejnego nagłówka. „TSUE właśnie przesądził los setek tysięcy spraw frankowych. Ten termin może zdecydować o wszystkim.” To kolejny tytuł, który wzbudził duże zainteresowanie kredytobiorców i wywołał wiele pytań dotyczących przedawnienia roszczeń banków.

radca prawny Stanisław Rachelski: To jest kontynuacja tematu i bezpośrednie pokłosie wyroku TSUE, który wprowadził jasność co do terminu przedawnienia roszczeń banków wobec kredytobiorców. Trybunał potwierdził, że bank ma trzy lata na dochodzenie roszczenia o zwrot kapitału. Termin ten należy liczyć od momentu, w którym kredytobiorca po raz pierwszy skutecznie zakwestionował ważność umowy. Dlatego, jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrobił, powinien rozważyć formalne zakwestionowanie swojej umowy kredytowej. Może się bowiem okazać, że po upływie trzech lat bank nie będzie już mógł skutecznie dochodzić zwrotu kapitału. Oczywiście my rekomendujemy naszym klientom rozliczenie się z bankiem z kapitału. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że możliwość podniesienia zarzutu przedawnienia istniała już wcześniej, a wyrok TSUE dodatkowo ją potwierdził i uporządkował. Najważniejsze jest jednak to, aby nie pozostawać biernym. Trzeba zadbać o swoje prawa i w odpowiedni sposób zakwestionować umowę. Takie zakwestionowanie powinno być wyraźne, precyzyjne i konkretne. Nie wystarczy ogólne stwierdzenie, że kredytobiorca „kwestionuje umowę”. Należy dokładnie wskazać, co jest kwestionowane – czy chodzi o ważność całej umowy, czy o konkretne klauzule abuzywne zawarte w jej treści. To ma istotne znaczenie, również z punktu widzenia biegu terminu przedawnienia roszczeń banku.

radca prawny Mikołaj Mak: To bardzo dobry wyrok dla kredytobiorców. Co więcej, w mojej ocenie trudno było oczekiwać innego rozstrzygnięcia. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł zgodnie z przepisami prawa i potwierdził kierunek, który już wcześniej wynikał z orzecznictwa. Oczywiście teoretycznie można było zastanawiać się nad innymi momentami rozpoczęcia biegu przedawnienia – na przykład od dnia wniesienia pozwu czy od uprawomocnienia się wyroku. Trybunał jednak tego nie zrobił. Wskazał moment, w którym kredytobiorca po raz pierwszy zakwestionował umowę, co zapewnia większą pewność prawa i jasno określa sytuację obu stron. To korzystne rozwiązanie dla kredytobiorców również z praktycznego punktu widzenia. Zdarza się bowiem, że banki nie podejmują odpowiednich działań w terminie – zbyt późno występują z roszczeniami lub zwlekają z rozliczeniem. W takich przypadkach kwestia trzyletniego terminu przedawnienia może mieć istotne znaczenie. Warto również podkreślić, że stanowisko TSUE jest spójne z kierunkiem prezentowanym wcześniej przez Sąd Najwyższy. Dzisiejszy wyrok porządkuje więc orzecznictwo i daje kredytobiorcom większą pewność co do przysługujących im praw.

I na koniec dzisiejszego spotkania przejdźmy do tematu, który z każdym tygodniem budzi coraz większe zainteresowanie kredytobiorców posiadających kredyty złotowe. W mediach pojawił się nagłówek: „Co będzie z kredytem, gdy WIBOR przestanie istnieć? Czy umowy kredytowe bez klauzul awaryjnych są wadliwe?” To pytanie jest szczególnie istotne w kontekście planowanej reformy wskaźników referencyjnych i stopniowego odchodzenia od WIBOR-u. Panie Mecenasie, poproszę o komentarz.

radca prawny Stanisław Rachelski:To bardzo ciekawe zagadnienie. Nawet nie trzeba być prawnikiem, żeby dojść do prostego wniosku – jeżeli umowa odwołuje się do mechanizmu, który przestaje istnieć, a jednocześnie nie przewiduje, co ma go zastąpić, pojawia się poważny problem z jej wykonywaniem. Właśnie dlatego w wielu systemach prawnych od lat stosuje się tzw. klauzule awaryjne, czyli postanowienia określające, co stanie się w sytuacji, gdy dany wskaźnik referencyjny przestanie być publikowany lub będzie musiał zostać zastąpiony innym. Takie rozwiązania od wielu lat funkcjonują między innymi w krajach anglosaskich. Również po wejściu w życie rozporządzenia BMR pojawił się obowiązek przygotowania odpowiednich planów i mechanizmów na wypadek zaprzestania publikacji wskaźnika referencyjnego. Jeżeli jednak konkretna umowa nie zawiera takich postanowień, powstaje pytanie, czy po zniknięciu WIBOR-u będzie mogła być nadal wykonywana zgodnie z jej treścią. To zagadnienie z pewnością będzie przedmiotem sporów sądowych. W naszej ocenie brak odpowiednich klauzul awaryjnych może stanowić jedną z istotnych wad umowy. Jeżeli okaże się, że po wycofaniu WIBOR-u nie będzie możliwości wykonywania umowy zgodnie z jej postanowieniami, może to prowadzić do kwestionowania jej ważności. To temat, który będzie miał duże znaczenie dla kredytobiorców posiadających kredyty złotowe. Warto już dziś przeanalizować swoją umowę i sprawdzić, czy zawiera ona odpowiednie mechanizmy dotyczące zastąpienia wskaźnika referencyjnego.

radca prawny Mikołaj Mak: Pojawiają się oczywiście różne koncepcje dotyczące tego, co mogłoby się stać z takimi umowami. Jedna z nich zakłada, że po wycofaniu WIBOR-u oprocentowanie mogłoby opierać się wyłącznie na marży banku. Z punktu widzenia kredytobiorców byłoby to rozwiązanie bardzo korzystne. W naszej ocenie bardziej prawdopodobny jest jednak spór o to, czy umowę, która nie zawiera odpowiednich klauzul awaryjnych, będzie można w ogóle dalej wykonywać. Jeżeli nie będzie to możliwe, pojawią się argumenty przemawiające za jej nieważnością. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Jeżeli banki zaczną proponować klientom aneksy do umów, należy zachować szczególną ostrożność. Trzeba dokładnie przeanalizować ich treść przed złożeniem podpisu, ponieważ mogą one zawierać postanowienia mające na celu zabezpieczenie interesów banku i ograniczenie możliwości dochodzenia roszczeń przez kredytobiorcę w przyszłości. Dlatego nie warto podpisywać żadnych dokumentów bez wcześniejszej konsultacji z prawnikiem. Jeżeli natomiast kredytobiorca nie podpisze aneksu i będzie nadal wykonywał umowę, będzie ją po prostu spłacał na dotychczasowych zasadach. Nie oznacza to jednak, że utraci możliwość dochodzenia swoich praw. Ewentualne roszczenia dotyczące wadliwości umowy będzie można podnosić również w późniejszym czasie. To temat, który z pewnością będzie jeszcze przedmiotem wielu analiz i sporów sądowych. Dlatego warto śledzić rozwój orzecznictwa oraz – przede wszystkim – przeanalizować swoją umowę, aby wiedzieć, jakie zapisy rzeczywiście się w niej znajdują.

Na zakończenie zachęcamy Państwa do przeanalizowania swojej umowy kredytowej. Niezależnie od tego, czy posiadają Państwo kredyt walutowy, czy kredyt złotowy oparty na WIBOR-ze, warto sprawdzić, jakie prawa Państwu przysługują i czy istnieją podstawy do dochodzenia roszczeń wobec banku. Wystarczy przesłać umowę na adres pomoc@rachelski.pl. Analiza jest całkowicie bezpłatna i niezobowiązująca. Dzięki niej dowiedzą się Państwo, jakie możliwości daje Państwa umowa oraz czy warto rozważyć skierowanie sprawy do sądu. To już wszystkie tematy, które przygotowaliśmy na dzisiejsze spotkanie. Dziękuję Panom Mecenasom za komentarze i wyjaśnienie najważniejszych zagadnień, które w ostatnich dniach pojawiały się w mediach. Państwu dziękujemy za uwagę. Korzystając z okazji, zapraszam również na jutrzejszy webinar poświęcony kredytom złotowym opartym na WIBOR-ze. Spotykamy się o godzinie 14:00. Do zobaczenia i życzę Państwu miłego dnia. Do widzenia.

Autor wpisu oraz
Mistrz prawa na stronie rachelski.pl

Anna Domin

Anna Domin

DYREKTOR MARKETINGU

Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.