1 października 2026
Anna Domin
Banki oddają grosze, sądy zabierają odsetki. Na co muszą uważać kredytobiorcy po wyroku TSUE?
Banki zaczęły dobrowolnie zwracać część odsetek naliczanych od prowizji i opłat dodatkowych, a media szeroko komentują wyrok TSUE w sprawie rozliczeń kredytów frankowych. Czy propozycja banków to dobra wiadomość dla konsumentów? Czy sąd może z urzędu rozliczyć kredyt według teorii salda? I dlaczego część publikacji przedstawia wyrok Trybunału jako sukces banków? Najważniejsze tytuły minionego tygodnia komentują mec. Stanisław Rachelski i mec. Michał Tomasiak z Kancelarii Rachelski i Wspólnicy.
Banki chcą dobrowolnie oddać część odsetek
Bankowcy chcą dobrowolnie oddać część odsetek. O co tu chodzi? Czy banki zmieniają strategię, czy raczej realizują tę, którą już obrały?
radca prawny Stanisław Rachelski: To nowa strategia banków. Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie ma już chyba odwrotu: banki powinny zaprzestać naliczania odsetek od kosztów pozaodsetkowych, czyli od prowizji i innych opłat. Tak uważa również Związek Banków Polskich, powołując się właśnie na ten wyrok. Czy to wystarczy? Niekoniecznie. To, że bank odda część niesłusznie pobranych odsetek, nie oznacza, że nie można dochodzić swoich praw w ramach sankcji kredytu darmowego i odzyskać znacznie więcej pieniędzy. Prawdopodobnie jednak nie każdemu kredytobiorcy będzie się chciało dalej walczyć z bankiem – i na tym banki wygrają. Oddadzą tylko część tego, co w ogóle powinny oddać, czyli odsetki, a przecież nie mamy wtedy do czynienia z kredytem darmowym. Taką koncepcję sobie wymyśliły i – z tego, co słyszymy – w wielu przypadkach odnosi ona sukces. Obniża to także próg wejścia kredytobiorców w sprawy sądowe. To jeden z elementów strategii. Drugim, szczególnie w sprawach przed TSUE dotyczących kredytu darmowego, jest zawieranie przez banki ugód, w związku z czym pytania prejudycjalne kierowane do Trybunału są wycofywane. Cała nadzieja w tym, że pytań jest wciąż dużo i na któreś z nich dostaniemy odpowiedź, która ostatecznie przesądzi sprawę kredytów i pożyczek udzielanych w taki sposób, że do raty dolicza się odsetki od opłat niezwiązanych z kapitałem. Wtedy łatwiej będzie wygrywać takie sprawy w sądach, a sposób udzielania pożyczek i kredytów konsumenckich – o niższej wartości czy krótszym okresie spłaty – wreszcie się ucywilizuje.
radca prawny Michał Tomasiak: Dziękuję, panie mecenasie. Warto zauważyć, że jeśli w ogóle możemy mówić o jakimś zwrocie, to dotyczy on wyłącznie odsetek zaległych – i to nie za cały okres kredytowania, ale tylko za ostatnie kilka miesięcy. W liczbach to są ułamki. Jeśli umowa trwa pięć lat, a często tak jest, Związek Banków Polskich mówi: dobrze, oddajemy odsetki, ale tylko za kilka miesięcy, bo wcześniej wszystko było uczciwie, a nieuczciwie jest dopiero teraz. Pojawia się też sugestia, że dopiero gdy kredytobiorcy będą domagać się więcej, warto spróbować zamknąć sprawę, oddając odsetki za kilka lat. Tymczasem wiemy, że sankcje za takie naruszenia są dla banków znacznie dotkliwsze: bankowi nie należą się wtedy żadne odsetki, a nie tylko część odsetek za wybrany okres. W praktyce więc zarówno Związek Banków Polskich, jak i same banki proponują oddanie kilku procent tego, co kredytobiorcom naprawdę się należy – w zamian za zamknięcie sprawy ugodą. Kredytobiorcy mogą za to zapłacić ogromną cenę. Dlatego apelujemy jako kancelaria, która specjalizuje się w tych sprawach: przyjęcie tych pieniędzy, nawet za ostatnich kilka miesięcy, czyli przyjęcie ułamka tego, co nam się należy, może zamknąć drogę do dochodzenia pozostałej, ogromnej części. Jeśli zgodzimy się na pierwsze propozycje ugód, możemy zrzec się 99 procent roszczenia.
Czy sąd może sam rozliczyć kredyt frankowy według salda?
Przejdźmy do kolejnego tematu. Dwa artykuły dotyczą tego samego – wyroku TSUE, który porusza m.in. kwestię rozliczania kredytów frankowych. Autorem jednego z nich jest mec. Rachelski. Czy sąd może sam rozliczyć kredyt frankowy według salda?
radca prawny Stanisław Rachelski: Odpowiedź jest bardzo krótka: nie może. Nie ma podstawy prawnej, by sąd cokolwiek umarzał z urzędu. Niestety zdarza się, że wielu sędziów z urzędu umarza odsetki, czyli stosuje teorię salda, a kredytobiorcy tracą wówczas olbrzymie pieniądze. Wygranymi są wtedy banki. Dlatego zwracamy uwagę, by dokładnie analizować wyroki – szczególnie w pierwszej instancji, ale też w drugiej – pod kątem tego, czy sąd zastosował się do przepisów prawa, czy też uznał, że może z urzędu potrącić coś, co do czego bank nie złożył nawet oświadczenia o potrąceniu. W takiej sytuacji jest duża szansa, że sąd odwoławczy uchyli wyrok, a kredytobiorca uzyska rozstrzygnięcie oparte na teorii dwóch kondykcji. To olbrzymie pieniądze, które kredytobiorca otrzyma i które mu się należą, ponieważ w Polsce obowiązuje zasada dwóch kondykcji, a umorzenie z urzędu jest niedopuszczalne. Sędziowie jednak szukają sposobu, żeby to robić. Czy to jest fair? Samo pytanie chyba daje odpowiedź.
radca prawny Michał Tomasiak: Jeśli mogę dodać: dla mnie to ta sama historia, którą obserwowaliśmy na początku. Nie mówię, że dotyczy to wszystkich, ale duża część sędziów miała bardzo dużą niechęć do tego, by kredytobiorcy dostawali odsetki. Gdy było już wiadomo, że umowy są nieważne, bo przesądził to Trybunał, sędziowie zaczęli uwzględniać zarzuty zatrzymania, które również nie miały żadnej podstawy w prawie polskim – co potwierdziły najwyższe rozstrzygnięcia. Sędziowie po prostu na innej podstawie ucinali odsetki, które za sprawą długich procesów rosły, powołując się na instytucje prawne, których zastosowanie zostało już obalone. Teraz mamy nieszczęsną teorię salda, którą Trybunał dopuścił o tyle, że nie jest ona sprzeczna z prawem Unii. Zastrzegł jednak, że musi być zgodna z prawem polskim, i pozostawił tę ocenę sądom polskim. Tymczasem w prawie polskim, jak mówił pan mecenas, takiej podstawy nie ma. Poza tym Trybunał zawsze wypowiada się w duchu słuszności i również tutaj między wierszami powiedział, że liczy się interes konsumenta – to konsument powinien wybierać sposób rozliczenia. Dlatego to, co robią niektóre sądy, jest dla mnie przewrotne. Ostatnio miałem do czynienia z wyrokiem, w którym sąd, stosując teorię salda, stwierdził, że robi to zgodnie z zasadami współżycia społecznego – po to, by nie generować dla konsumenta dodatkowych kosztów kolejnego procesu. Zestawmy to: sąd pozbawia konsumenta ponad 100 tys. zł odsetek, żeby uchronić go przed kosztem innego procesu, który wynosi kilka tysięcy złotych. I twierdzi, że robi to w interesie konsumenta, powołując się na zasady współżycia społecznego. W tym wywodzie nie ma żadnej logiki. Sąd działa rzekomo dla dobra konsumenta, szkodząc jego interesom.
Stanisław Rachelski: Jeśli ktoś orzeka wbrew przepisom prawa, to o czym my tu w ogóle rozmawiamy? A to, że sędziowie szukają argumentów, by orzec wbrew przepisom, uważam za skandal. Nikt jednak nie kontroluje, jak sędziowie naprawdę orzekają. Prawdopodobnie nie są oceniani tak, jak powinni, i nie ponoszą odpowiedzialności za to, że wyrządzają ludziom krzywdę – i to wielką krzywdę.
Michał Tomasiak: Tak czy inaczej, bardzo utrudniają dalsze rozliczenia. Jeśli konsument w trakcie procesu nadal płaci raty, a wyrok tego okresu nie obejmuje, to jak później rozliczyć resztę? Sąd w pewien sposób narusza ogólne zasady prawa cywilnego dotyczące rozliczania dalszych wpłat i dalszych odsetek. Odbiera też ludziom, którzy poszli do sądu, podstawową zasadę rozporządzalności – prawo każdego do rozporządzania swoim roszczeniem. Trzeba też uczciwie powiedzieć, że wyroki saldowe są dla konsumentów bardzo dobre. Problem w tym, że sędziowie uważają je za tak dobre, że niczego więcej nie mogą już zasądzić.
Stanisław Rachelski: Chyba po prostu zazdroszczą, że są aż tak dobre.
Wyrok TSUE korzystny dla banków? Ta sama narracja w nowej odsłonie
Mamy jeszcze trzeci artykuł, w którym widać inną perspektywę.
Stanisław Rachelski: Ten trzeci tekst w zasadzie dotyczy tego samego, choć odnoszę wrażenie, że ktoś próbuje nam w nim powiedzieć, że właściwie to banki są po dobrej stronie. A na końcu pada stwierdzenie: to jest wyrok TSUE i trzeba go stosować. Znów szuka się usprawiedliwienia dla postępowania niezgodnego z prawem. Moim zdaniem to skandal – widać to czarno na białym.
Michał Tomasiak: Nas to nie dziwi, bo z tą narracją walczymy od 10 czy 11 lat. Ilekroć pojawiało się orzeczenie korzystne dla konsumentów, banki przedstawiały je w mediach jako korzystne dla siebie, nawet gdy ewidentnie było inaczej. Zdarzało nam się już walczyć z taką interpretacją. To kolejna odsłona tej samej historii: Trybunał robi kolejny krok, a lobby bankowe przedstawia go jako korzystny dla banków. Tymczasem ten wyrok jest punktem dla kredytobiorców. Trybunał nie opowiedział się po żadnej stronie – pozostawił swobodę sądom krajowym, zasadzie słuszności i regułom krajowym. A co mamy w prawie krajowym? Uchwałę pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. To ewenement: dwa lata temu zebrało się kilkunastu sędziów najwyższej rangi, w tym profesorów, najwyższe autorytety i przesądziło, że teorii salda stosować nie można. Mówi o tym także Trybunał. Mimo to sędzia twierdzi, że ten autorytet go nie dotyczy, i orzeka zgodnie z własnym sumieniem. Tak to mniej więcej wygląda.
Stanisław Rachelski: Sumienie sumieniem, ale jest przepis prawa. Umówmy się: najpierw orzeka się według prawa czy według sumienia?
Michał Tomasiak: Sąd Najwyższy powiedział, że według prawa, ale ci sędziowie najwyraźniej uważają inaczej. Te orzeczenia zapadają wbrew woli konsumentów. Konsument czasem je przyjmuje na zasadzie „lepsze to niż nic”, ale mówi: to nie jest w moim interesie, że sąd pozbawił mnie odsetek. A sąd odpowiada, że właśnie jest, bo inaczej dłużej czekałby na pieniądze.
Stanisław Rachelski: Ja bym zaczął od tego, co mówi prawo.
Michał Tomasiak: Padają argumenty, że sprawa będzie trwała dłużej i znowu mamy sprzeczność logiczną. Sprawa potrwa dłużej, odsetki są znaczne, rosną o około 10 procent, ale sąd mówi: co z tego, skoro ja ci te odsetki zabieram, więc i tak ich nie dostaniesz.
Stanisław Rachelski: To z kolei demotywuje banki do szybkiego kończenia spraw. Choć teraz banki poszły po rozum do głowy i starają się wszystko załatwiać ugodami, bo w większości przypadków kredytobiorcom wciąż zasądzane są pełne odsetki. Dlatego wciskają ludziom ugody za wszelką cenę – wiedzą, że po wyroku zapłacą więcej niż po ugodzie. Kiedy jednak trafiają na „dobrego” w ich mniemaniu sędziego, który stosuje teorię salda w – w cudzysłowie – interesie kredytobiorcy, to się cieszą. A kredytobiorca, raz skrzywdzony nieuczciwą umową, zostaje skrzywdzony po raz drugi – przez wymiar sprawiedliwości.
Michał Tomasiak: Dodam tylko, że we wszystkich prowadzonych przez nas sprawach, w których do tej pory odsetki zostały ucięte, złożyłem skargi kasacyjne – i Sąd Najwyższy to zmienia, bo jest związany swoją uchwałą. We wszystkich orzeczeniach, które uzyskaliśmy, Sąd Najwyższy dosądza odsetki. Tylko w tym roku, i wydaje się, że tylko w naszej kancelarii, zapadło około dziewięćdziesięciu orzeczeń Sądu Najwyższego nakazujących zasądzenie odsetek. Mimo to nie robi to wrażenia na sędziach, którzy stosują teorię salda.
Stanisław Rachelski: Tyle że nie są z tego rozliczani. A powinni być rozliczani z tego, co robią – jak każdy. Za sędziów decydować nie możemy. Miejmy nadzieję, że wyroki i orzeczenia będą zawsze po stronie konsumenta.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.