Banki boją się sądów, więc chcą zmienić prawo. Czy sankcja kredytu darmowego zniknie? - Kancelaria Prawna Rachelski & Wspólnicy

6 października 2026

Anna Domin

Banki boją się sądów, więc chcą zmienić prawo. Czy sankcja kredytu darmowego zniknie?

Raport ostrzegający, że podważanie WIBOR-u zagraża polskiej gospodarce, niekorzystny dla kredytobiorców wyrok w sprawie przymusowej restrukturyzacji Getin Noble Banku i zapowiedź zmiany przepisów o sankcji kredytu darmowego, które obowiązują od 15 lat. Co łączy te tematy i co oznaczają dla osób, które walczą z bankami w sądach? Najważniejsze tytuły minionego tygodnia komentują mec. Stanisław Rachelski i mec. Jagoda Knoop z Kancelarii Rachelski i Wspólnicy.

„Podważanie WIBOR-u zagraża polskiej gospodarce” Tytuł brzmi bardzo fatalistycznie, ale wiemy, skąd się bierze. Panie mecenasie, jak go ocenić?

Stanisław Rachelski: Jeśli wrócimy do historii, to identyczne tytuły pojawiały się wtedy, gdy zaczynały się sprawy kredytów frankowych. Banki wszędzie, gdzie tylko mogły, głosiły, że jeśli umowy frankowe będą unieważniane, nastąpi załamanie gospodarcze. Dziś mamy podobną sytuację. Rośnie liczba postępowań dotyczących kredytów złotowych opartych na wskaźniku WIBOR. Mamy wyrok TSUE korzystny dla kredytobiorców złotowych, więc banki zaczęły czuć się zagrożone. Dlatego lobbują na różne sposoby i wpływają na obraz kredytobiorców w mediach, przekonując, że ci, którzy idą do sądu, narażają Polskę na szkodę. To nieprawda. Jak pokazuje historia, sprawy frankowe w zasadzie dobiegają końca, a banki nie są w stanie wykazać, że straciły tyle, ile prognozowały. Wręcz przeciwnie: ich sytuacja jest świetna, notują bardzo duże zyski i nadal będą je notować. Czy ta narracja odniesie skutek i ograniczy możliwość dochodzenia roszczeń? Być może. Jej efektem ubocznym, a właściwie głównym celem, może być pojawienie się nowej legislacji albo zmiana stanowiska sędziów. Sędziowie też czytają media i również działają pod presją. Chodzi o to, by ograniczyć liczbę korzystnych wyroków w sprawach kredytów opartych na WIBOR-ze.

Jagoda Knop: Dokładnie tak. Efektem tego lobbingu jest właśnie raport, który ma wprowadzić tę fatalistyczną narrację. Wciąż czekamy jednak na kolejne orzeczenia TSUE dotyczące umów opartych na WIBOR-ze zawartych przed 2018 rokiem. Możemy się więc spodziewać kolejnych artykułów o tym, jak szkodliwe dla gospodarki, dla rynku kredytowego i dla innych kredytobiorców będzie podważanie tego wskaźnika. Dodam, że Instytut Sobieskiego, współautor raportu, sformułował nawet rekomendacje. Wskazuje w nich na potrzebę wprowadzenia wzorca umowy kredytu hipotecznego, który byłby sankcjonowany przez państwo, czyli zapisany w ustawie lub w rozporządzeniu jako umowa wzorcowa. Czy to możliwe? Raczej nie ma możliwości, by taki wzorzec powstał. Można się jednak spodziewać, że podobnych rekomendacji będzie więcej.

Stanisław Rachelski:Mam dla wszystkich jedną radę: trzeba po prostu stosować prawo. Obowiązują znane zasady ochrony słabszej strony, czyli konsumenta. Nic więcej. A nie szukać sposobu, jak ostrzyc owieczki do gołej skóry. Warto zawsze brać takie teksty w nawias albo wracać do naszych spotkań z ekspertami i słuchać komentarzy.

Getin: odszkodowania się oddalają. Kolejny temat to sytuacja kredytobiorców frankowych Getin Noble Banku. „Odszkodowania za Getin się oddalają, nowy syndyk jeszcze gorszy od starego”. Co tam słychać, pani mecenas?

Jagoda Knop: Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę rady nadzorczej Getin Noble Banku na decyzję Bankowego Funduszu Gwarancyjnego o objęciu banku przymusową restrukturyzacją. Wyrok nie jest prawomocny. Co to oznacza dla Państwa? Przede wszystkim to, że sąd uznał przymusową restrukturyzację za prawidłową. A jeśli była prawidłowa, to – jak mówi tytuł – oddalają się odszkodowania dla kredytobiorców. Jeżeli restrukturyzacja zostanie prawomocnie uznana za prawidłową, także po rozpatrzeniu odwołania, kredytobiorcy nie będą mogli występować do Skarbu Państwa o odszkodowanie z tytułu błędnie przeprowadzonej restrukturyzacji Getinu. A to oznacza, że te środki nie zostaną im wypłacone. Sytuacja kredytobiorców Getinu jest trudna także dlatego, że już wiemy, iż w masie upadłości jest niewiele środków na zwroty dla kredytobiorców. Odzyskanie należności będzie więc mocno utrudnione. A jeśli państwo polskie nie weźmie na siebie odpowiedzialności, uzyskanie odszkodowania również nie będzie możliwe.

Stanisław Rachelski: Chciałbym jasno podkreślić, że to dwie różne sprawy: odszkodowanie oraz sprawy tak zwanych kredytów dewizowych. Wszyscy, którzy mają takie kredyty, spłacają je albo spłacili ich część, powinni iść do sądu i chronić swoje prawa. Prawomocny wyrok stwierdzający nieważność umowy chroni przed dalszą spłatą takiego nieuczciwego kredytu. Czy będzie można dochodzić odszkodowań? Tego jeszcze nie przesądzono. Jeden wyrok w jednej sprawie nie zamyka innych ścieżek i innych działań. Zobaczymy. Tu zresztą nie chodziło przede wszystkim o odszkodowania, ale o to, żeby kredytobiorcy przestali spłacać toksyczne kredyty. Nawet jeśli coś zostało nadpłacone, to zwykle nie są to tak duże kwoty, by oznaczały olbrzymie straty kredytobiorców. W najgorszym razie kredyt okaże się nieco droższy.

„Przepis działa 15 lat, teraz chcą go zmienić. Koniec darmowych kredytów w Polsce?” Przejdźmy do ostatniego tematu, czyli sankcji kredytu darmowego. Pozwów w tych sprawach przybywa. Klienci coraz częściej czują się po prostu oszukani i dochodzą swoich praw przed sądem. Panie mecenasie?

Stanisław Rachelski: Te przepisy obowiązują od 15 lat. Tak zwane instytucje zaufania publicznego je ignorowały i wprowadzały własne zasady. Po wyroku TSUE i wyrokach sądów powszechnych okazało się, że banki po prostu naruszały prawo, czyli konstruowały umowy krzywdzące kredytobiorców. I co banki wymyślają? Zamiast to naprawić i posypać głowę popiołem, najlepiej zmienić ustawę: wprowadzić jakąś proporcjonalność, tak by banki nie musiały zwracać wszystkich pobranych pieniędzy i by nie było sankcji kredytu darmowego. Kolejny skandal, kolejna ignorancja. W państwie prawa nie do pomyślenia, a jednak się dzieje.

Jagoda Knop: Tak jak zauważył pan mecenas, nowelizacja ma przede wszystkim odejść od obecnego, zero-jedynkowego przepisu, zgodnie z którym każde naruszenie oznacza sankcję kredytu darmowego. Ma ją zastąpić zasada proporcjonalności: sankcja będzie zależeć od tego, jaki faktyczny wpływ na umowę i na jej wykonywanie miało konkretne naruszenie. To pokłosie coraz częstszych, korzystnych dla kredytobiorców wyroków sądów powszechnych. Banki przestraszyły się, że postępowań będzie więcej, bo takich pożyczek, krótkich i mniejszych kredytów jest bardzo dużo. Zamiast więc wycofać się z dotychczasowych bezprawnych praktyk, lobbują, by państwo zajęło się sprawą na ich korzyść.

Stanisław Rachelski: Żeby nie musiały oddawać pieniędzy, które się kredytobiorcom należą.

 

Zapraszamy na nasz kanał na YouTube, gdzie co tydzień komentujemy najważniejsze tematy dla kredytobiorców i dzielimy się wiedzą. Zachęcamy też do odwiedzania strony internetowej Kancelarii Rachelski i Wspólnicy. Analiza umowy w kancelarii jest całkowicie bezpłatna – warto przesłać dokumenty, by sprawdzić, czy w Państwa sprawie można coś zrobić.

Autor wpisu oraz
Mistrz prawa na stronie rachelski.pl

Anna Domin

Anna Domin

DYREKTOR MARKETINGU

Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.