25 sierpnia 2026
Anna Domin
Bank zapłacił, żeby TSUE nie odpowiedział? Stawka jest znacznie większa
Dzień dobry Państwu. Witamy na porannej prasówce prawniczej, którą poprowadzą dziś mecenasi z kancelarii Rachelski i Wspólnicy: mec. Wojciech Ostrowski i mec. Michał Tomasiak. Jak zawsze będziemy komentować i wyjaśniać najważniejsze informacje, które pojawiły się w mediach w minionym tygodniu. A tych zdecydowanie nie brakowało.
Zacznijmy od pierwszego tytułu: „73,6% porażek i widmo darmowych kredytów. BNP Paribas ujawnia, jak zamierza walczyć z pozwami”.
O pierwszy komentarz poproszę mec. Wojciecha Ostrowskiego.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Dzień dobry Państwu. Jesteśmy już na końcówce wakacji, odpoczywamy, ale to nie znaczy, że w sprawach kredytowych – WIBOR-u, sankcji kredytu darmowego czy kredytów frankowych – nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy po pierwszym półroczu tego roku, banki zaczynają publikować swoje raporty i można z nich wyczytać sporo ciekawych informacji. Dzisiaj mamy na tapecie BNP Paribas, który opublikował raport za pierwsze półrocze. Co z niego wynika? Przede wszystkim bank odnotował duży zysk – ponad 975 mln zł. Jednocześnie widzimy, że banki tworzą rezerwy już nie tylko na ryzyka związane z kredytami frankowymi. To było i nadal jest oczywiste – tych spraw wciąż jest dużo i nadal się toczą, choć nie da się ukryć, że saga frankowa będzie powoli zmierzała ku końcowi. Z raportów widać natomiast, że banki zaczynają tworzyć również rezerwy na ryzyka związane z sankcją kredytu darmowego, a także ze sprawami dotyczącymi WIBOR-u. Jeżeli chodzi o kredyty frankowe, na koniec czerwca tego roku BNP Paribas miał w sądach ponad 5,5 tys. sporów, a w samym 2026 roku przybyło ich ponad 510. Bank oczywiście proponuje również ugody, jednak z raportu wynika, że kredytobiorcy nadal częściej wybierają drogę sądową. W trzecim kwartale 2025 roku mieliśmy 335 nowych pozwów wobec 170 ugód. W czwartym kwartale było to 281 nowych pozwów wobec 206 ugód. W pierwszym kwartale tego roku – 282 pozwy wobec 161 ugód, natomiast w drugim kwartale 2026 roku – 227 nowych pozwów wobec 167 ugód. Jeśli chodzi o sankcję kredytu darmowego, tutaj również widzimy, że liczba spraw rośnie. Ten drugi front sporów konsumenckich, jeśli możemy go tak określić, rozwija się i – czy banki tego chcą, czy nie – tych spraw będzie przybywać. Z raportu wynika, że na koniec czerwca bieżącego roku bank otrzymał ponad 2035 pozwów dotyczących SKD. To wzrost o ponad 280 spraw w ciągu zaledwie jednego kwartału. Widać więc wyraźnie, że sytuacja jest rozwojowa. To, co pozostaje niewiadomą i może spędzać bankom sen z powiek, to skala kredytów już spłaconych. Tych umów nadal jest bardzo dużo i nie wiadomo jeszcze, jak zachowają się kredytobiorcy. Dopóki banki nie zaproponują jakiegoś rozwiązania systemowego, potencjalne roszczenia związane z tymi umowami będą pozostawały istotnym ryzykiem.
radca prawny Michał Tomasiak: Warto dodać, że po kwietniowym wyroku Trybunału kwestia sankcji kredytu darmowego nabrała jeszcze większego znaczenia. Trybunał wskazał, że tego rodzaju umowy mogą być obarczone wadami. Pan Mecenas przytoczył konkretne liczby, natomiast warto spojrzeć również na dynamikę: liczba spraw sądowych dotyczących sankcji kredytu darmowego wzrosła w stosunku do poprzedniego roku o około 86%, czyli niemal dwukrotnie. Wzrosły także rezerwy. Jak wynika z artykułu, w ubiegłym roku było to niespełna 1,5 mln zł, natomiast obecnie jest to około 2,5 mln zł. Widać więc, że bank przygotowuje się na rosnącą skalę sporów związanych z SKD. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że wciąż są to stosunkowo niewielkie kwoty, jeśli spojrzymy na potencjalną skalę zjawiska. Dzisiaj mówimy o setkach nowych procesów, ale przy obecnej dynamice za chwilę możemy mówić już o tysiącach. Bardzo ciekawe jest również to, czego w tym sprawozdaniu nie ma. Prawomocnie zakończyło się już 428 spraw dotyczących sankcji kredytu darmowego. Bank informuje, że w przeważającej części były one dla niego korzystne, ale nie podaje konkretnych danych: ile dokładnie spraw wygrał, a ile przegrał. Tymczasem w przypadku sporów frankowych publikuje bardzo szczegółowe statystyki – wiemy, ile spraw zakończyło się ugodą, ile rozstrzygnięciem korzystnym, a ile niekorzystnym dla banku. Tutaj takich danych nie mamy. Można więc zadać pytanie: skoro rzeczywiście zdecydowana większość rozstrzygnięć jest korzystna dla banku, dlaczego nie pokazuje on dokładnych liczb? Tym bardziej że część tych spraw kończyła się jeszcze przed istotnymi orzeczeniami Trybunału, a ostatnio również Sądu Najwyższego. Moim zdaniem te statystyki mogą z czasem zmieniać się na niekorzyść banku. Co natomiast wynika z tego dla klienta? Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że tworzenie rezerw nie oznacza, że bank przygotowuje się do dobrowolnego zwracania kredytobiorcom pieniędzy. Bank przygotowuje się przede wszystkim do sporów sądowych. Z naszej praktyki wiemy, że BNP Paribas konsekwentnie odrzuca reklamacje oraz oświadczenia o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego. W praktyce oznacza to, że konsumentowi, który chce dochodzić swoich praw, pozostaje najczęściej droga sądowa. Warto przy tym przypomnieć sprawę sprzed roku, w której ten bank dwukrotnie odrzucił reklamację klienta. Dopiero po interwencji Rzecznika Finansowego uznał roszczenie, zwrócił zapłacone odsetki i ustalił dalsze oprocentowanie kredytu na 0%. Sama odmowa banku nie musi więc oznaczać, że roszczenie konsumenta jest bezzasadne. Bank może po prostu zakładać, że część klientów po otrzymaniu odmowy zrezygnuje – nie zdecyduje się na kancelarię, proces i związane z nim dodatkowe obciążenia. Krótko mówiąc: bank może liczyć na to, że klient po prostu odpuści.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Zobaczymy, jak ta sytuacja będzie wyglądała na koniec roku. Kiedy porównujemy raporty banków z ubiegłym czy jeszcze wcześniejszym rokiem, wyraźnie widać tendencję wzrostową – zarówno jeśli chodzi o liczbę spraw, jak i tworzone rezerwy. Z dużym zainteresowaniem będziemy więc analizować raporty banków za cały 2026 rok. Myślę, że te dane mogą już pokazać istotną zmianę, szczególnie w sprawach dotyczących sankcji kredytu darmowego.
Tak, przejdźmy do drugiego tematu: „Tyle kosztuje cisza. Bank zapłacił, sędzia nie pozwala zamknąć sprawy”. Chodzi o sprawy dotyczące sankcji kredytu darmowego, które miały zostać rozstrzygnięte przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Bank zdecydował się jednak zapłacić kredytobiorcom, co mogłoby doprowadzić do zakończenia postępowania.
Tak się jednak nie stało. Sędzia nie zgodził się na zamknięcie sprawy. O tym, dlaczego ta sytuacja jest tak interesująca i jakie może mieć znaczenie dla kolejnych sporów dotyczących sankcji kredytu darmowego, opowie mec. Michała Tomasiaka.
radca prawny Michał Tomasiak: Tak, artykuł nosi tytuł „Cena ciszy. Ile zapłacił bank, żeby Trybunał nie odpowiedział na pytanie, które mogłoby pogrążyć banki?”. I tę historię znamy już zarówno ze spraw frankowych, jak i WIBOR-owych. Teraz obserwujemy ją również w sprawach dotyczących sankcji kredytu darmowego. Ta sprawa bardzo dobrze pokazuje, z jakim rodzajem sporu mamy do czynienia. To nie jest wyłącznie spór pojedynczego konsumenta z bankiem, dotyczący jednej umowy. To jest spór systemowy, którego konsekwencje mogą dotyczyć bardzo dużej liczby umów. W tym przypadku chodzi o kredyt gotówkowy z 2021 roku. W umowie wskazano kwotę kredytu w wysokości 44 tys. zł, podczas gdy na konto klienta trafiło faktycznie 40 tys. zł. Różnica, czyli około 4 tys. zł, stanowiła prowizję. Kredytobiorca tych pieniędzy nigdy nie otrzymał do swojej dyspozycji, a mimo to bank naliczał od tej kwoty odsetki przez cały okres kredytowania. Sąd Rejonowy w Łodzi uznał, że ta kwestia wymaga wyjaśnienia – przede wszystkim odpowiedzi na pytanie, czy taka praktyka jest w ogóle dopuszczalna. W lipcu 2024 roku skierował więc do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej siedem pytań prejudycjalnych. Były to, jak można przypuszczać, pytania dość niewygodne z punktu widzenia banku. I co wydarzyło się później? Sześć miesięcy po skierowaniu pytań bank uznał powództwo i zapłacił kredytobiorcy 11 287 zł. Można więc powiedzieć, że klient wygrał swój proces. Jest jednak jeden bardzo istotny szczegół: bank uznał roszczenie o zapłatę, ale nie uznał, że sama umowa była niezgodna z prawem. Po prostu zapłacił. Kiedy natomiast roszczenie zostaje zaspokojone, znika przedmiot sporu. W konsekwencji odpowiedź Trybunału na pytania prejudycjalne może przestać być potrzebna. I dokładnie tak stało się w tej sprawie – w marcu tego roku postępowanie przed Trybunałem zostało umorzone. Co to oznacza? Kredytobiorca otrzymał swoje pieniądze, ale z potencjalnie ważnego rozstrzygnięcia nie mogli już skorzystać inni konsumenci. Sędzia, który prowadził tę sprawę, zwraca uwagę na szerszy problem i odwołuje się do klasycznej konstrukcji znanej z socjologii prawa: dlaczego silniejsi uczestnicy częściej wygrywają w sądach? Konsument trafia do sądu zazwyczaj raz czy kilka razy w życiu i zależy mu przede wszystkim na wygraniu własnej sprawy. Bank prowadzi natomiast tysiące postępowań. Nie patrzy więc wyłącznie na wynik jednego procesu, ale na cały system i reguły, które mogą zostać ustanowione na przyszłość. Z tej perspektywy przegranie jednej sprawy i zapłacenie 11 tys. zł może być dla banku bardzo dobrą inwestycją. Dla konsumenta to znacząca kwota, natomiast z perspektywy banku – niewielki koszt. Jeżeli bowiem odpowiedź Trybunału mogłaby później wpłynąć na rozstrzygnięcia dotyczące tysięcy podobnych umów, stawka całego sporu staje się nieporównywalnie większa.
radca prawny Wojciech Ostrowski: To dokładnie potwierdza to, o czym mówił mecenas Tomasiak. Mamy tutaj do czynienia z określoną strategią działania banku. Pamiętają Państwo, jak dużą rolę odegrał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach frankowych. To jego orzeczenia w znacznej mierze ukształtowały późniejszą linię orzeczniczą polskich sądów. Myślę, że dzisiejsza strategia banków – a ten przypadek dobrze to pokazuje – polega właśnie na tym, żeby nie dopuścić do powtórki z tej sytuacji. Jeżeli Trybunał wyda orzeczenie korzystne dla kredytobiorców w sprawach dotyczących sankcji kredytu darmowego, a następnie będzie ono powszechnie stosowane przez polskie sądy, konsekwencje dla banków mogą być znacznie większe niż przegrana w jednej konkretnej sprawie. Z punktu widzenia banku bardziej opłacalne może być więc uznanie roszczenia pojedynczego klienta, zapłacenie mu pieniędzy i doprowadzenie w ten sposób do zakończenia postępowania. Dlatego bardzo dobrze oceniam stanowisko sędziego w tej sprawie. Sędzia powiedział w istocie: skoro skierowałem do Trybunału pytania, które mają znaczenie wykraczające poza ten jeden spór, chcę, aby Trybunał jednak na nie odpowiedział. Takie rozstrzygnięcie mogłoby później stanowić punkt odniesienia dla sądów w całym kraju. I jeszcze jedna ważna rzecz z perspektywy kredytobiorców. Jeżeli w toku sprawy dotyczącej sankcji kredytu darmowego bank zaproponuje Państwu ugodę albo określoną kwotę, warto dokładnie przeanalizować taką propozycję. Otrzymanie 10 czy 12 tys. zł może wydawać się atrakcyjne, ale trzeba sprawdzić, jaka jest rzeczywista wartość całego roszczenia. W konkretnych przypadkach mówimy przecież o kwotach liczonych w dziesiątkach, a czasami nawet setkach tysięcy złotych. Dlatego uważam, że reakcja sędziego była bardzo słuszna. Mam też nadzieję, że w podobnych sprawach inni sędziowie będą patrzyli nie tylko na jednostkowy spór, ale również na szersze znaczenie pytań kierowanych do Trybunału.
radca prawny Michał Tomasiak: Tak, tutaj trzeba dodać jeszcze jedną rzecz. Ta sytuacja jest trochę kuriozalna. Mamy sędziego, który wykonał ogromną pracę, przygotował i szczegółowo uzasadnił siedem pytań prejudycjalnych. A przygotowanie takiego wystąpienia do Trybunału nie jest przecież formalnością. Wymaga bardzo dokładnej analizy i odpowiedniego uzasadnienia, żeby Trybunał w ogóle zajął się sprawą. Co więcej, w tym postępowaniu zdążyły już przedstawić swoje stanowiska bank, polski rząd oraz Komisja Europejska. Zaangażowano więc nie tylko sąd krajowy, ale również instytucje na poziomie europejskim. I nagle bank płaci 11 tys. zł, a cała ta praca miałaby stracić znaczenie, ponieważ nie ma już sporu, który Trybunał powinien rozstrzygnąć. Trudno uznać taką sytuację za racjonalną. Skoro w sprawę zaangażowano tyle pracy i tyle instytucji, warto tę pracę wykorzystać i uzyskać odpowiedź Trybunału, szczególnie że może ona mieć znaczenie nie tylko dla jednego kredytobiorcy, ale również dla wielu innych konsumentów znajdujących się w podobnej sytuacji. I właśnie dlatego istotne jest to, że sędzia nie odpuścił. W maju tego roku wydał 65-stronicowe postanowienie, w którym domaga się, aby Trybunał wrócił do sprawy i odpowiedział na zadane wcześniej pytania. Co więcej, na wypadek gdyby Trybunał odmówił ponownego zajęcia się postępowaniem, sędzia ponownie kieruje do niego te same siedem pytań. W ten sposób wyraźnie pokazuje, że problem nie zniknął tylko dlatego, że bank zaspokoił roszczenie jednego klienta. Tym bardziej że nie jest to pierwszy przypadek, w którym dochodzi do podobnej sytuacji. Tym razem jednak sędzia zdecydował się temu mechanizmowi przeciwstawić – również po to, aby praca wykonana w tej sprawie mogła przynieść efekt dla innych kredytobiorców.
radca prawny Wojciech Ostrowski: W ubiegłym roku mieliśmy chyba do czynienia z podobną sytuacją w Sądzie w Przemyślu. Tam chodziło o sprawę dotyczącą WIBOR-u, tutaj mamy sankcję kredytu darmowego, ale mechanizm jest właściwie ten sam – doprowadzić do zakończenia konkretnej sprawy na etapie postępowania przed Trybunałem, tak aby nie doszło do wydania orzeczenia, które mogłoby mieć znaczenie dla kolejnych postępowań.
radca prawny Michał Tomasiak: Tak, z tego, co pamiętam, bank zaproponował wówczas ugodę i sprawa ostatecznie zeszła z wokandy. Zobaczymy więc, jakie skutki przyniosą działania sędziego w tej sprawie i czy Trybunał zdecyduje się jednak odpowiedzieć na przedstawione pytania.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Tak, na koniec warto jeszcze powiedzieć, dlaczego banki zaczynają tak nerwowo reagować i w niektórych sprawach decydują się na uznanie powództwa. Po prostu zmienił się układ sił. Przypomnijmy dwa bardzo ważne orzeczenia z tego roku. Najpierw kwietniowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a następnie wyrok Sądu Najwyższego z 8 lipca 2026 roku. W tej ostatniej sprawie Sąd Najwyższy uchylił niekorzystne dla kredytobiorcy orzeczenie sądu drugiej instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Co istotne, Sąd Najwyższy poszedł w kierunku wyznaczonym wcześniej przez Trybunał i wskazał, że kwestie związane m.in. z naliczaniem odsetek od kredytowanych kosztów powinny być oceniane również z perspektywy sankcji kredytu darmowego. To oczywiście zmienia sytuację procesową. Banki widzą, że argumentacja konsumentów znajduje coraz mocniejsze oparcie nie tylko w orzecznictwie Trybunału, ale również Sądu Najwyższego. I właśnie w tym kontekście warto patrzeć na próby kończenia niektórych spraw, zanim zapadnie rozstrzygnięcie, które mogłoby mieć znaczenie dla znacznie większej liczby kredytobiorców.
I przejdźmy do ostatniego tematu, który dzisiaj dla Państwa przygotowaliśmy: „PKO BP siedzi na finansowej beczce prochu. Ponad 68 tysięcy spłaconych umów do podważenia”. W sądach nadal toczą się sprawy frankowiczów, ale jednocześnie przybywa sporów dotyczących kredytów złotowych, w tym spraw związanych z sankcją kredytu darmowego. Co oznaczają te liczby i dlaczego właśnie spłacone umowy mogą stanowić dla banku istotne ryzyko? O komentarz do tego artykułu poproszę najpierw mec. Wojciecha Ostrowskiego.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, nie będziemy już tak szczegółowo zagłębiać się w same dane, ponieważ również te informacje są pokłosiem raportów publikowanych przez banki. Na początku mówiliśmy o BNP Paribas i tutaj widzimy podobną tendencję: spraw frankowych stopniowo ubywa, a polityka ugodowa banków zaczyna przynosić określone efekty. W przypadku PKO BP z raportu wynika, że bank ma obecnie około 8 tys. aktywnych kredytów frankowych, natomiast w sądach toczy się około 16 tys. spraw dotyczących tych kredytów. Widać więc, że ten front jest stopniowo wygaszany. Problem leży jednak gdzie indziej i właśnie do tego odnosi się tytuł mówiący o „finansowej beczce prochu”. Chodzi o ponad 68 tys. spłaconych kredytów frankowych. To ogromna grupa kredytobiorców, którzy zakończyli już spłatę swoich umów, ale dotychczas nie zdecydowali, czy będą dochodzić swoich roszczeń wobec banku. Gdyby znacząca część tych osób zdecydowała się wystąpić na drogę sądową, dla banku oznaczałoby to kolejną falę postępowań. Trzeba przy tym pamiętać, że w przypadku kredytu już spłaconego bank raczej sam z siebie nie zaproponuje klientowi ugody. Kredytobiorca spłacił już cały kapitał, a często również znaczące kwoty ponad niego. Pozostaje więc pytanie, jak duża jest ta nadpłata i jakich roszczeń może dochodzić. Nie wiemy, ilu kredytobiorców ostatecznie zdecyduje się na działanie, ale te 68 tys. spłaconych umów cały czas pozostaje potencjalnym ryzykiem dla banku. Jednocześnie, jak już dzisiaj wspominaliśmy, otwierają się kolejne fronty sporów – sankcja kredytu darmowego oraz, na razie w mniejszej skali, sprawy dotyczące kredytów opartych na WIBOR-ze. Tego problemu bankom nie uda się po prostu zamieść pod dywan, bo skala potencjalnych sporów jest bardzo duża. Kredytobiorcy są też dzisiaj znacznie bardziej świadomi swoich praw. Doświadczenia frankowiczów pokazały im, że z bankiem można skutecznie dochodzić swoich roszczeń. Moim zdaniem jest więc kwestią czasu, kiedy większa liczba spraw dotyczących kredytów konsumenckich i kredytów opartych na WIBOR-ze również trafi do sądów.
radca prawny Michał Tomasiak: Tak, w zasadzie ten artykuł można podsumować podobnie jak materiał dotyczący BNP Paribas, o którym rozmawialiśmy na początku. PKO BP również dostrzega rosnące ryzyko związane z kolejnymi sporami z kredytobiorcami i odpowiednio się do niego przygotowuje. Widać to między innymi w zwiększanych przez bank rezerwach. To kolejny sygnał, że banki uwzględniają już w swoich kalkulacjach nie tylko trwające sprawy frankowe, ale także ryzyka związane z innymi rodzajami kredytów.
radca prawny Wojciech Ostrowski: Natomiast do wszystkich osób, które miały kredyt, spłaciły go i właściwie już o nim zapomniały, mamy jedną sugestię: spróbujcie Państwo odszukać swoją umowę i przekazać ją do analizy profesjonalnej kancelarii. Warto sprawdzić, czy w takiej umowie nie ma podstaw do dochodzenia roszczeń wobec banku. W naszej kancelarii taka analiza jest bezpłatna. Dzięki niej mogą Państwo przede wszystkim dowiedzieć się, czy są podstawy do działania i o jakich konkretnie kwotach możemy w Państwa przypadku mówić.
radca prawny Michał Tomasiak: Tak, i na koniec warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną bardzo ciekawą informację. Bank odłożył w tym roku na ryzyka związane z sankcją kredytu darmowego więcej niż na sprawy frankowe. Jeżeli więc kredyty frankowe są dzisiaj przez banki traktowane w dużej mierze jako problem, w którym chodzi już przede wszystkim o ograniczanie strat i zawieranie ugód, to skala rezerw tworzonych na sankcję kredytu darmowego mówi nam coś istotnego. Pokazuje, jak poważnie bank ocenia ryzyko związane z tym nowym obszarem sporów. Skoro rezerwy na SKD są już porównywalne, a nawet wyższe niż na sprawy frankowe, można zakładać, że bank bierze pod uwagę scenariusz, w którym znaczna część tych postępowań może zakończyć się dla niego niekorzystnie. To chyba najlepsze podsumowanie tego artykułu.
Zachęcam Państwa do śledzenia naszej strony internetowej oraz naszych profili w mediach społecznościowych. To właśnie tam na bieżąco dzielimy się najważniejszymi informacjami i naszą wiedzą. Zapraszam Państwa również jutro na spotkanie poświęcone kredytom złotowym opartym na WIBOR-ze. Zaczynamy o godzinie 14:00. Udział w spotkaniu jest bezpłatny, a co najważniejsze – odbywa się ono online i na żywo, więc będą Państwo mogli bezpośrednio zadawać pytania naszym ekspertom. Jeżeli mają Państwo wątpliwości dotyczące swojej umowy czy sytuacji prawnej, warto dołączyć. Na dzisiaj to już wszystko. Dziękuję Mecenasom za komentarze i wyjaśnienie najważniejszych informacji, które mogliśmy przeczytać w mediach w minionym tygodniu. Do zobaczenia i usłyszenia za tydzień.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.