29 lipca 2025
Anna Domin
Alarmujące wieści dla frankowiczów z sądów?
Zapraszamy na naszą poranną prasówkę prawniczą – miejsce, w którym w prosty i rzetelny sposób komentujemy i wyjaśniamy najważniejsze wiadomości ostatniego tygodnia dotyczące kredytobiorców: zarówno frankowych, złotówkowych, jak i spraw związanych z sankcją kredytu darmowego. Dzisiejsze nagranie poprowadzą mecenasi, którzy na co dzień reprezentują klientów w sporach z bankami.
Witamy serdecznie mecenasa Wojciecha Ostrowskiego, który jako pierwszy zabierze głos i przeprowadzi nas przez najciekawsze tytuły minionych dni, oraz Panią mecenas Paulinę Dębowską.
Przechodzimy do pierwszego tematu dzisiejszej prasówki.
Alarmujące wieści dla frankowiczów
W mediach pojawił się głośny tytuł: „Alarmujące wieści z sądów? To tylko część prawdy. Oto, dlaczego niektórzy frankowicze wygrywają teraz błyskawicznie”. O co tak naprawdę chodzi w tych doniesieniach? Czy rzeczywiście można dziś liczyć na szybki wyrok? Jak długo w praktyce trwają takie postępowania i co wynika z artykułu?
O komentarz w tej sprawie poprosimy jako pierwszą mecenas Paulinę Dębowską.
Radca prawny Pauline Dębowska: Oczywiście wszyscy chcielibyśmy, żeby postępowania w sprawach frankowych toczyły się szybko, sprawnie i kończyły korzystnymi wyrokami. Rzeczywistość jednak wygląda nieco inaczej. Ministerstwo Sprawiedliwości od lat zapowiada reformy, które mają przyspieszyć tempo postępowań, ale – jak dotąd – nie przełożyło się to znacząco na skrócenie czasu oczekiwania na wyrok. Dziś w sądzie pierwszej instancji sprawy frankowe trwają średnio od 2 do 4 lat. W sądzie drugiej instancji jest to kolejne 2, czasem nawet 3 lata – zależnie od apelacji. Główne przyczyny tych opóźnień są dość oczywiste: zbyt mała liczba sędziów i asystentów, przeciążenie sądów i wciąż niedoskonałe systemy informatyczne. Co ciekawe, na początku tego roku w warszawskim sądzie apelacyjnym powstał specjalny „wydział frankowy”, który zajmuje się wyłącznie apelacjami banków w tego typu sprawach.
Nowy trend w sprawach frankowych
Takich wydziałów wciąż brakuje w innych miastach – a przecież ogromne obciążenie widać także w Katowicach, Lublinie czy Gdańsku. Warto jednak zauważyć pewien nowy trend: część banków rezygnuje z wnoszenia apelacji, jeśli uznają to za nieopłacalne. Dzięki temu niektóre sprawy kończą się szybciej, choć jest to efekt strategii banków, a nie reform wymiaru sprawiedliwości.
Bankowe strategie przyspieszania procesów
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Szanowni Państwo, długość procesu sądowego naprawdę nie zależy od kancelarii, która prowadzi sprawę. Często spotykamy się z takimi porównaniami: „moja sprawa jest prowadzona przez Was, a sąsiad vis-à-vis już ma wyrok”. Różnice wynikają z wielu czynników. Przede wszystkim – z tego, jaki to jest bank. Są banki, które w ogóle nie składają apelacji, więc jeśli zapadnie wyrok w pierwszej instancji, sprawa kończy się na tym etapie. Są także sądy, w których funkcjonują specjalne wydziały frankowe – tam rzeczywiście idzie to trochę szybciej.
Wydziały frankowe i ich wpływ na procesy
Natomiast ogromne znaczenie ma też obciążenie sędziego. Jeśli sędzia ma na biurku kilkaset spraw frankowych, nie można oczekiwać, że wyroki będą zapadały błyskawicznie. Nie jest więc prawdą, że ministerstwo ma powody do chwalenia się wielkimi sukcesami w przyspieszaniu tych procesów. Dlaczego teraz niektóre sprawy kończą się szybciej? Nie dlatego, że sądy nagle ruszyły z kopyta, ale dlatego, że banki – widząc, że przegrywają około 98% spraw – coraz częściej rezygnują z apelacji. Kredytobiorcy frankowi wiedzą, jak często banki proponują im ugody. To element strategii – a nie efekt zmian systemowych. Jest szybciej niż kiedyś, ale nie łudźmy się: w sprawach frankowych nie jest tak, że składamy pozew, a za pół roku mamy wyrok. Choć takie przypadki również się zdarzały.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Przechodzimy teraz do drugiego tematu, odchodząc na chwilę od sądów i frankowiczów.
Tym razem skupimy się na kredytach złotówkowych i głośnym artykule zatytułowanym:
Kulisy obliczania WIBOR jako nowy oręż prawników
„Ujawnienie kulis obliczania WIBOR – nowy oręż prawników w sporach o kredyty”. Coraz więcej mówi się o tym, że złotówkowe kredyty hipoteczne należą dziś do najdroższych na rynku. Dzieje się tak nie tylko ze względu na marże nakładane przez banki, ale również z powodu samego wskaźnika WIBOR, który odgrywa kluczową rolę w ustalaniu kosztu kredytu.
O komentarz w tej sprawie jako pierwszego poprosimy pana mecenasa Wojciecha Ostrowskiego.
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, kiedy mówimy o kredytach – czy to frankowych, złotówkowych z WIBOR-em, czy innych – to nie da się uniknąć perspektywy sądowej. I tutaj mamy świeży przykład. 3 czerwca 2025 roku przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie zapadł wyrok (sygn. akt 3 SAB 708/24), który – moim zdaniem – może okazać się kamieniem milowym w sporach dotyczących kredytów złotówkowych, podobnie jak w 2019 roku wyrok TSUE w sprawie państwa Dziuba otworzył nowy rozdział dla frankowiczów.
Fixing WIBOR – kluczowy problem
O co chodzi? Po raz pierwszy sąd administracyjny zajął się istotą problemu związanego z WIBOR-em – czyli sposobem jego ustalania, tzw. fixingiem. Przypomnę, że mechanizm wygląda następująco: największe banki w Polsce umawiają się między sobą na pożyczanie sobie pieniędzy i w zależności od ustalonego oprocentowania tych transakcji wyliczana jest stawka WIBOR. Ta stawka jest później podstawą do ustalania oprocentowania kredytów udzielanych klientom. Innymi słowy – każda rata kredytu składa się ze stawki referencyjnej (czyli właśnie WIBOR-u – Warsaw Interbank Offered Rate) oraz z marży banku. Problem polega na tym, że sposób ustalania WIBOR-u od lat budzi poważne wątpliwości dotyczące jego przejrzystości i wiarygodności.
Rola sądownictwa w ustalaniu WIBOR-u
Ten wyrok WSA jest istotny, bo sąd po raz pierwszy wchodzi w sam rdzeń mechanizmu fixingu – czyli tego, na jakich zasadach banki ustalają stawkę, która potem decyduje o wysokości rat kredytów złotówkowych w całym kraju. Mechanizm działania WIBOR-u wygląda tak, że banki codziennie przekazują swoje dane do administratora tego wskaźnika – obecnie jest nim GPW Benchmark (wcześniej zajmowało się tym stowarzyszenie ACI Polska, ale to już osobna historia). Dziś, kiedy rozmawiamy o WIBOR-ze i jego legalności, najczęściej mówimy o kredytach zawieranych po wejściu w życie unijnego rozporządzenia BMR. Weszło ono w życie 1 stycznia 2018 roku i rzeczywiście od tego momentu procedura ustalania wskaźników referencyjnych została uporządkowana.
Przeszłość WIBOR-u i przyszłość sporu
Nie możemy jednak zapominać, że WIBOR w Polsce funkcjonuje od lat 90. XX wieku. A przed 2018 rokiem – mówiąc delikatnie – panował tam pewien chaos i brak przejrzystości. Na czym konkretnie polega sam fixing? Codziennie rano banki przesyłają do administratora tzw. kwotowania, czyli informację o tym, po jakiej stopie procentowej byłyby gotowe pożyczać sobie nawzajem pieniądze. Z tych danych odrzucane są wartości skrajne, a z pozostałych wyciągana jest średnia arytmetyczna. I właśnie ta średnia staje się wskaźnikiem WIBOR, który potem decyduje o wysokości oprocentowania kredytów. Problem w tym, że tych realnych transakcji pomiędzy bankami – na których teoretycznie powinien opierać się cały mechanizm – praktycznie nie ma albo jest ich bardzo niewiele.
Wyrok z 3 czerwca 2025 jako potencjalny przełom
Co więcej, sam sposób obliczania fixingu był przez lata chroniony jak Jasna Góra. Kiedy w sądzie składaliśmy wnioski o ujawnienie zasad wyliczania WIBOR-u, banki zasłaniały się tajemnicą bankową albo tajemnicą przedsiębiorstwa i takich danych nie ujawniały. Nie tylko pełnomocnicy kredytobiorców mieli z tym problem – nawet Najwyższa Izba Kontroli, która badała ten mechanizm, miała trudności z dotarciem do sedna tego procesu. W raportach NIK wprost wskazywano na brak przejrzystości i zgłaszano nawet podejrzenie nieprawidłowości do prokuratury. I teraz najważniejsze: wyrokiem z 3 czerwca 2025 r. sąd administracyjny zobowiązał GPW Benchmark (administrator wskaźnika) do ujawnienia informacji o tym, w jaki sposób jest ustalany fixing WIBOR-u. Oczywiście wyrok nie jest jeszcze prawomocny i najpewniej GPW złoży odwołanie, ale najważniejsze jest to, że sprawa wreszcie została ruszona. To właśnie brak transparentności w ustalaniu tego wskaźnika jest dziś jednym z kluczowych punktów spornych – i jeśli ten mechanizm zostanie ujawniony, może to mieć ogromne znaczenie dla kredytobiorców złotówkowych.
Znaczenie wyroku dla sporów WIBOR-owych
Radca prawny Pauline Dębowska: Chciałabym tylko dodać, że wątpliwości dotyczące samego WIBOR-u i braku skutecznego nadzoru nad tym mechanizmem pojawiały się już dużo wcześniej. Jak wspomniał mecenas, WIBOR jest ustalany od lat dziewięćdziesiątych, a zarzuty co do sposobu jego wyliczania pojawiały się już co najmniej od 2012 roku. Kontrola NIK tylko to potwierdziła – wykazała poważne nieprawidłowości w nadzorze i pokazała, że administrator wskaźnika, czyli dziś GPW Benchmark, nie chce poddać się kontroli i nie ujawnia, w jaki sposób w praktyce ustalane jest oprocentowanie kredytów. Dlatego ten wyrok, mimo że jeszcze nie jest prawomocny, może mieć ogromne znaczenie. Po raz pierwszy otworzy on drogę do dostępu do dokumentacji dotyczącej fixingu. Będzie można wreszcie przeanalizować i sprawdzić, jak ten wskaźnik był i jest ustalany – a to daje kredytobiorcom zupełnie nowe dowody w sporach sądowych.
Podsumowując, cała dyskusja sprowadza się do jednego, kluczowego pytania: Czy WIBOR jest ustalany w oparciu o realne transakcje i rzeczywiste dane z rynku międzybankowego, czy też jest to w dużej mierze wskaźnik teoretyczny – ustalany przez banki w sposób hipotetyczny, bez faktycznego obrotu pieniędzmi? I właśnie na to pytanie mają szansę odpowiedzieć dokumenty, do których dostęp – po raz pierwszy – może zostać wymuszony na administratorze wskaźnika wyrokiem z 3 czerwca 2025 roku.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
I przechodzimy do ostatniego tematu dzisiejszej prasówki.
Zmiany w przepisach o kredycie konsumenckim
Skoro – jak widzimy – mechanizm WIBOR jest tak pilnie strzeżony, to być może odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje, wcale nie jest zbyt optymistyczna. Ale na to musimy jeszcze poczekać. Teraz natomiast pora na zupełnie inny wątek – sankcję kredytu darmowego w nowym wydaniu i to, co przyniosą nowe przepisy o kredycie konsumenckim. O tym temacie mogą Państwo przeczytać również na naszej stronie internetowej.
Jako pierwszego do komentarza poprosimy pana mecenasa Wojciecha Ostrowskiego – tym bardziej, że jest on autorem tego artykułu.
Kluczowe zmiany w proponowanych przepisach
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Proszę Państwa, skupmy się na tym, co najważniejsze: czy w zakresie sankcji kredytu darmowego coś się zmieni? Nasza obecna ustawa o kredycie konsumenckim pochodzi z 11 maja 2011 roku. Wprowadzała do polskiego systemu prawnego rozwiązania wynikające z unijnej dyrektywy z 23 kwietnia 2008 r. (2008/48/WE). Od tamtego czasu jednak wiele się zmieniło – zarówno w realiach gospodarczych, jak i technologicznych. W efekcie w październiku 2023 roku uchwalono nową dyrektywę (2023/2225), której celem jest gruntowne zreformowanie rynku kredytów konsumenckich. Obecnie w Polsce trwają prace nad wdrożeniem tych przepisów i zastąpieniem dotychczasowej ustawy. Co przewiduje projekt?
- Zniesienie obecnego limitu kwotowego – dziś kredyt konsumencki obejmuje zobowiązania do 255 500 zł. Nowe przepisy mają zrezygnować z takiego limitu (dyrektywa wskazuje próg 100 000 euro).
- Zaostrzenie zasad badania zdolności kredytowej – banki i instytucje finansowe będą miały rozszerzony obowiązek weryfikacji zdolności kredytowej klienta. Jeśli zrobią to pobieżnie lub nieprawidłowo, będą ponosić konsekwencje.
- Ograniczenia w reklamie – reklamy kredytów konsumenckich nie będą mogły sugerować, że kredyt jest łatwym sposobem na lepsze życie. Będą musiały jasno informować o kosztach i ryzykach, podobnie jak obecnie reklamy alkoholu czy papierosów zawierają ostrzeżenia.
- Doprecyzowanie zasad korzystania z sankcji kredytu darmowego (SKD) – dotychczas budziło wątpliwości, od kiedy liczyć roczny termin na skorzystanie z sankcji (czy od wypłaty kredytu, czy od jego spłaty). Nowe przepisy mają wprowadzić jasną zasadę: termin liczony będzie od momentu całkowitej spłaty kredytu.
Nowe poziomy sankcji kredytowej
Największą zmianą jest jednak podział sankcji na dwa poziomy:
- Pełna sankcja – w przypadku poważnych naruszeń przepisów klient spłaca wyłącznie kwotę pożyczonego kapitału (bez odsetek, prowizji i kosztów dodatkowych).
- Częściowa sankcja – w przypadku uchybień mniejszej wagi bank będzie mógł zatrzymać połowę należnych mu odsetek.
Dziś obowiązuje zasada, że jeśli w umowie są błędy, klient składa pisemne oświadczenie do banku i od tego momentu kredyt staje się darmowy (oddaje tylko pożyczony kapitał, a wszystkie zapłacone dotychczas koszty powinny zostać zwrócone). Nowa ustawa ten mechanizm utrzymuje, ale wprowadza gradację naruszeń. Podkreślam jednak, że obecnie mówimy wciąż o projekcie ustawy – do jej wejścia w życie jeszcze daleka droga i przepisy mogą się zmienić.
Sankcje kredytu darmowego, a rzeczywistość
Radca prawny Pauline Dębowska: Nowe przepisy przede wszystkim doprecyzowują i porządkują kluczowe kwestie – zwłaszcza w zakresie terminu na skorzystanie z sankcji kredytu darmowego. Dziś banki argumentują, że roczny termin liczy się od dnia wypłaty kredytu lub pożyczki, podczas gdy kredytobiorcy stoją na stanowisku, że liczyć go należy od momentu całkowitej spłaty zobowiązania. Projektowana ustawa ma wreszcie wprowadzić w tym zakresie jasność – wskazując, że chodzi o rok od spłaty kredytu w całości. Jak ostatecznie te przepisy wejdą w życie i jak będą stosowane w praktyce, okaże się po zakończeniu prac legislacyjnych.
Radca prawny Wojciech Ostrowski: Czy czeka nas rewolucja w korzystaniu z sankcji kredytu darmowego? Poza wprowadzeniem mechanizmu „miarkowania” sankcji raczej nie. Polski ustawodawca nie może wyjść poza ramy wyznaczone przez przepisy unijne, więc zmiany będą miały raczej charakter porządkujący i doprecyzowujący. Jak będzie w praktyce – zobaczymy. Na razie jesteśmy na etapie projektu i wiele może się jeszcze zmienić. Spodziewam się, że ustawa nie zostanie uchwalona w tym roku, ale prawdopodobnie do końca roku poznamy ostateczny kształt nowych przepisów.
Z artykułu dowiesz się:
- Jak długo trwają obecnie procesy sądowe w sprawach frankowych i jakie są główne przeszkody w ich przyspieszeniu.
- Dlaczego niektóre banki rezygnują z apelacji, co skutkuje szybszym zakończeniem spraw sądowych.
- O nowych strategiach sądów i banków wpływających na tempo postępowań frankowych.
- O mechanizmach obliczania WIBOR i dlaczego stanowią one pole do prawnych wątpliwości oraz kontrowersji.
- Jakie znaczenie ma wyrok z 3 czerwca 2025 roku dla przyszłych sporów dotyczących wskaźnika WIBOR.
- O zmieniających się przepisach dotyczących kredytów konsumenckich i jakie nowe regulacje są wprowadzane.
- W jaki sposób nowe przepisy kredytowe wpłyną na sankcje kredytów darmowych i na jakie zmiany kredytobiorcy mogą liczyć.
- Jak sądy mogą wpłynąć na przyszłość kredytów z WIBOR-em i co to oznacza dla konsumentów.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.