Dzień dobry Państwu, witamy na kolejnym spotkaniu z ekspertami Kancelarii Rachelski i Wspólnicy, którzy co tydzień komentują, wyjaśniają i porządkują najważniejsze informacje pojawiające się w mediach, zarówno te dotyczące kredytobiorców złotówkowych, jak i osób posiadających kredyty walutowe. Dzisiaj tytuły z minionego tygodnia będzie dla Państwa komentował mecenas Stanisław Rachelski i Pan Mecneas Michał Kanabaja.
Jak dzisiaj wygląda sytuacja w sądach? Wiemy, że frankowicze wciąż wygrywają zdecydowaną większość spraw. W naszej kancelarii skuteczność wynosi praktycznie 100%, natomiast ogólne dane rynkowe wskazują — o ile dobrze pamiętam — na około 99,4% wygranych po stronie kredytobiorców. Jak więc wygląda obecnie sytuacja w sądach i czy rzeczywiście kredytobiorcy muszą obawiać się wieloletniego oczekiwania na rozstrzygnięcie w apelacji? O komentarz poproszę pana mecenasa Kanabaję.
radca prawny Michał Kanabaja: Szanowni Państwo, obecnie w sądach pozostaje jeszcze około 150 tysięcy spraw frankowych, w tym około 21 tysięcy spraw w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Pojawia się więc pytanie: czy przy tak dużej liczbie postępowań kredytobiorcy rzeczywiście będą czekać na rozstrzygnięcie nawet 10 lat? Oczywiście trzeba uczciwie powiedzieć, że na zakończenie spraw nadal czeka się długo. Czas rozpoznania każdej sprawy zależy z jednej strony od organizacji pracy konkretnego sędziego, a z drugiej — od narzędzi, jakie sędziowie mają do dyspozycji, aby sprawnie procedować dużą liczbę podobnych spraw. Warto jednak podkreślić, że w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie nie czeka się 10 lat na rozstrzygnięcie. Sąd ten korzysta nie tylko z pracy sędziów wyspecjalizowanych wydziałów, ale również z udziału sędziów z innych wydziałów, w tym gospodarczego. Dzięki temu liczba sędziów zajmujących się tego typu sprawami jest wystarczająca, aby stopniowo poprawiać wskaźnik opanowania wpływu. Dane pokazują, że Sąd Apelacyjny w Warszawie rzeczywiście ruszył z miejsca. Rok do roku wpływ apelacji wzrósł o około 11%, ale jednocześnie liczba spraw załatwionych wzrosła o około 20%. Oznacza to, że sąd zaczyna coraz lepiej radzić sobie z tą kategorią postępowań. Oczywiście z perspektywy kredytobiorcy subiektywne odczucie będzie często takie, że sprawa trwa zbyt długo. Jeżeli ktoś czeka rok czy dwa lata na rozstrzygnięcie w apelacji, ma pełne prawo uważać, że to jest za długo. Natomiast czym innym jest uzasadniona krytyka przewlekłości postępowań, a czym innym straszenie kredytobiorców wizją 10-letniego oczekiwania. Takie twierdzenia nie znajdują potwierdzenia w faktach. Możemy więc mówić o problemie systemowym, który wymaga dalszych usprawnień, ale nie o sytuacji, w której kredytobiorcy muszą obawiać się dekady oczekiwania na wyrok. W wielu przypadkach tempo postępowań mogłoby być lepsze, natomiast trzeba pamiętać, że sędziowie działają w ramach dostępnych narzędzi i obciążenia, z którym mierzy się cały system.
radca prawny Stanisław Rachelski: Trzeba też jasno powiedzieć, że straszenie kredytobiorców przewlekłością postępowań jest jednym z elementów strategii banków. Chodzi o to, aby zniechęcać konsumentów do dochodzenia swoich praw przed sądem. Im więcej osób uda się zniechęcić, tym większa szansa na zawarcie ugód. A przecież cała gra toczy się właśnie o to, aby jak najwięcej spraw zakończyć ugodowo i uniknąć kolejnych przegranych w sądach. Tymczasem skuteczność kredytobiorców w tego typu sprawach jest bardzo wysoka, można powiedzieć — niemal stuprocentowa. Dlatego komunikaty o rzekomym 10-letnim oczekiwaniu na rozstrzygnięcie należy traktować również jako element określonej strategii komunikacyjnej. Banki wykorzystują fakt, że sądy są obciążone, a postępowania rzeczywiście trwają długo. Warto jednak zadać pytanie: skoro przy sprawach powtarzalnych, takich jak sprawy frankowe, postępowania nadal potrafią trwać tak długo, to jak wygląda sytuacja w sprawach bardziej skomplikowanych i niepowtarzalnych? To pokazuje, że problem dotyczy nie tylko jednej kategorii spraw, ale szerzej — organizacji i sprawności całego systemu wymiaru sprawiedliwości.
Przejdźmy do kolejnego tematu. Tym razem media ponownie wracają do kwestii zmian ustawowych. Mieliśmy już tzw. ustawę frankową, wokół której pojawiało się wiele dyskusji i zapowiedzi. Teraz natomiast coraz więcej mówi się o projekcie ustawy dotyczącej kredytu konsumenckiego. Jakie zmiany mogą pojawić się w nowych przepisach i co mogą one oznaczać dla kredytobiorców? O komentarz jako pierwszego poproszę pana mecenasa Rachelskiego.
radca prawny Stanisław Rachelski: Jak już wiadomo, prace nad projektem ustawy o kredycie konsumenckim, prowadzonym przez UOKiK, zostały wstrzymane. Dla części osób może to być zaskoczenie, natomiast my raczej nie odbieramy tego w ten sposób. Od początku, analizując kierunek proponowanych zmian oraz sposób procedowania tych przepisów, można było odnieść wrażenie, że wiele zapisów w większym stopniu odpowiada interesom sektora bankowego niż rzeczywistemu wyrównaniu pozycji stron sporu. Możliwe więc, że decyzja o wstrzymaniu prac ma również skłonić sektor bankowy do większej ostrożności i refleksji nad tym, aby nie forsować rozwiązań nadmiernie ograniczających prawa konsumentów. W przeciwnym razie moglibyśmy dojść do sytuacji, w której nawet fundamentalne uprawnienia przewidziane dla kredytobiorców byłyby w praktyce bardzo trudne do wyegzekwowania. Wygląda na to, że właśnie taki kierunek zmian nie spotkał się z aprobatą UOKiK-u, stąd decyzja o zatrzymaniu dalszych prac nad projektem w obecnym kształcie.
radca prawny Michał Kanabaja: Szanowni Państwo, oczywiście zobaczymy, jaki ostatecznie kształt będzie miał projekt ustawy, który trafi z rządu do dalszych prac. Warto jednak zwrócić uwagę, że w dotychczasowej wersji pojawiło się kilka rozwiązań, które rzeczywiście mogły nie być korzystne z punktu widzenia sektora bankowego. Jednym z nich była konieczność każdorazowego badania zdolności kredytowej konsumenta. Po pierwsze, wydłużyłoby to proces zawierania umowy kredytowej, a po drugie — mogłoby spowodować, że kredytów udzielano by mniej. To z kolei oznaczałoby niższe zyski dla banków. Projekt przewidywał również szerszy zakres informacji, które kredytobiorca miałby otrzymywać przed zawarciem umowy. Chodziło o to, aby konsument podejmował decyzję w oparciu o pełniejsze i bardziej rzetelne dane. Część osób uznała jednak, że jest to nadregulacja, co mogło mieć wpływ na cofnięcie projektu do dalszych analiz. Pytanie, czy słusznie. Niekoniecznie, ponieważ z perspektywy konsumentów większa przejrzystość i obowiązek przekazywania pełnych informacji oznaczają lepszą ochronę. Ostatecznie zobaczymy jednak, jaki projekt wyjdzie z rządu i czy zachowa rozwiązania rzeczywiście wzmacniające pozycję kredytobiorców.
I przejdźmy do ostatniego tematu, który w pewnym sensie pokazuje już w liczbach, co obecnie dzieje się zarówno w sprawach frankowych, jak i dotyczących kredytów złotówkowych. Tym razem przyjrzymy się sytuacji na przykładzie banku PKO BP. O pierwszy komentarz poproszę pana mecenasa Kanabaję.
radca prawny Michał Kanabaja: Szanowni Państwo, na przykładzie PKO BP widać, że bank radzi sobie finansowo całkiem dobrze. W pierwszym kwartale tego roku osiągnął wynik na poziomie około 2,5 mld zł zysku netto. Jednocześnie liczba spraw frankowych prowadzonych przeciwko bankowi jest obecnie nieco niższa niż rok wcześniej. Aktualnie to około 29 tysięcy spraw o wartości około 12 mld zł. Dla porównania, w ubiegłym roku było to około 32 tysiące spraw o wartości blisko 14 mld zł. Warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. PKO BP nadal prowadzi ponad 18 tysięcy spraw przeciwko kredytobiorcom o zwrot kapitału. To generuje kolejne koszty po stronie banku, choć przy tak dobrej sytuacji finansowej być może bank uznaje, że może sobie na nie pozwolić. Pytanie jednak, jaki wpływ mają te działania na sytuację samych kredytobiorców. Z naszej praktyki wynika, że PKO BP potrafi stwarzać istotne problemy przy rozliczaniu prawomocnie zakończonych spraw. W efekcie nawet po uzyskaniu korzystnego wyroku kredytobiorcy mogą mierzyć się z dalszymi utrudnieniami, które przedłużają cały proces rozliczenia z bankiem. Dlatego, choć dane finansowe pokazują dobrą kondycję PKO BP, warto pamiętać, że za tymi liczbami nadal stoją tysiące konsumentów, którzy prowadzą spory sądowe lub czekają na pełne wykonanie prawomocnych wyroków.
radca prawny Stanisław Rachelski: Można powiedzieć, że PKO BP przegrywa sprawy frankowe na masową skalę. Co istotne, bank coraz częściej zaczyna rezygnować z wnoszenia apelacji. To pokazuje, że koszty dalszego prowadzenia sporów są dla banku realnym obciążeniem, a rezygnacja z apelacji pozwala je przynajmniej częściowo ograniczyć. Zobaczymy natomiast, co wydarzy się w sprawach dotyczących WIBOR-u. PKO BP jest jednym z dużych banków, jeśli chodzi o portfel kredytów udzielanych w oparciu o ten wskaźnik. Można więc przypuszczać, że również w tym obszarze bank będzie musiał przygotować odpowiednią strategię procesową. Ten proces zapewne potrwa, ale wydaje się, że bank już dziś przegrupowuje siły i środki. Z jednej strony osiąga bardzo dobre wyniki finansowe, z drugiej — stara się ograniczać koszty związane ze sporami sądowymi. Może to oznaczać większy nacisk na ugody i różnego rodzaju działania komunikacyjne, których celem będzie skłonienie kredytobiorców do zawierania porozumień z bankiem. Chodzi przede wszystkim o to, aby kredytobiorcy, często pod presją czasu, kosztów i niepewności, decydowali się na ugody po wyroku pierwszej instancji, w trakcie postępowania albo jeszcze przed rozprawą. Dla banku oznacza to zmniejszenie wydatków i zabezpieczenie dochodów, natomiast dla konsumentów każda taka decyzja powinna być poprzedzona bardzo dokładną analizą warunków proponowanej ugody.
radca prawny Michał Kanabaja: Dokładnie tak. Trzeba też pamiętać, że w obecnych sprawozdaniach finansowych banków takie tematy jak sankcja kredytu darmowego czy WIBOR nie są jeszcze wyraźnie obecne albo pojawiają się jedynie marginalnie. Podobnie było jednak w przypadku spraw frankowych. W latach 2017–2018 ten problem również nie był jeszcze pokazywany jako istotne ryzyko systemowe. Dzisiaj wiemy już, czym się to skończyło dla sektora bankowego. Dlatego warto obserwować, jak banki, w tym PKO BP, będą radziły sobie z nowymi zagrożeniami prawnymi, takimi jak sprawy dotyczące WIBOR-u czy sankcji kredytu darmowego. Wiemy również, że w portfelach banków znajduje się bardzo duża liczba kredytów konsumenckich, które mogą zawierać wady prawne. Zobaczymy więc, jak sytuacja będzie się rozwijać. Na razie można powiedzieć, że sektor bankowy bardzo dobrze pamięta doświadczenia ze spraw frankowych i prawdopodobnie będzie próbował wcześniej przygotować się na potencjalną kolejną falę sporów.
Niewątpliwie kredytobiorcy złotówkowi, a także osoby posiadające inne potencjalnie wadliwe umowy kredytowe lub pożyczkowe, coraz częściej decydują się na ich weryfikację. W naszej kancelarii taka analiza jest bezpłatna. Zachęcamy więc Państwa do przesyłania umów do sprawdzenia, zarówno tych dotyczących kredytów złotówkowych, kredytów w euro, jak i pożyczek konsumenckich. Weryfikujemy, czy w umowie mogą znajdować się nieprawidłowości, które dają podstawę do podjęcia dalszych działań prawnych.
Tak, warto pamiętać, że również osoby, które posiadają spłacone już kredyty w walucie obcej, mogą sprawdzić swoją umowę. W takich sprawach wygrana często oznacza realny i znaczący zwrot pieniędzy, które można przeznaczyć na własne potrzeby. Dlatego zachęcamy Państwa do przesyłania umów do bezpłatnej analizy na adres: pomoc@rachelski.pl. Zachęcamy również do śledzenia naszej strony internetowej oraz profili w mediach społecznościowych. Na bieżąco publikujemy tam informacje o wyrokach uzyskiwanych przez kancelarię i dzielimy się z Państwem wiedzą na temat aktualnych spraw dotyczących kredytobiorców. Dziękuję mecenasom za objaśnienie dzisiejszych nagłówków, a Państwu za wysłuchanie. Życzę miłego dnia i do zobaczenia.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.