Kredytobiorcy na fali. Banki zmieniają strategię

5 maja 2026

Anna Domin

Kredytobiorcy na fali. Banki zmieniają strategię

Dzień dobry Państwu, witamy na spotkaniu z kancelarią Rachelski & Wspólnicy, podczas którego komentujemy, objaśniamy i wyjaśniamy nagłówki pojawiające się w mediach, zwłaszcza te, które dotyczą aktualnej sytuacji kredytobiorców. W tym tygodniu wydarzenia i publikacje medialne komentować będzie pan mecenas Stanisław Rachelski i pan mecenas Michał Tomasiak. Przejdźmy od razu do pierwszego tematu: „Frankowicze wygrywają niemal wszystko. TSUE dokłada kolejny cios”. O co chodzi? Dlaczego bank PKO wchodzi w nową strategię? O komentarz jako pierwszego poproszę pana mecenasa Rachelskiego.

radca prawny Stanisław Rachelski: PKO SA opublikowało raport za pierwszy kwartał i z tego raportu możemy się dowiedzieć, że wygrywalność w sprawach frankowych jest bardzo wysoka. Mówimy o proporcji 159 do 5 spraw, a więc o wyniku jednoznacznie korzystnym dla kredytobiorców.
To pokazuje tylko, że banki muszą zrewidować swoje podejście i zaniechać nieuczciwych praktyk, które stosują. I nie chodzi już wyłącznie o sprawy frankowe. Mamy również orzeczenie TSUE dotyczące sankcji kredytu darmowego i oprocentowania pożyczek. Tutaj także PKO SA poniosło porażkę, ponieważ wyrok TSUE jest korzystny dla konsumentów. Podobnie wyrok TSUE w zakresie WIBOR również jest korzystny dla konsumentów. Bank, pokazując swoje dane, mówi nam, że widzi to ryzyko, choć w zakresie spraw WIBOR-owych jest to nadal ryzyko trochę uśpione. Nie jest ono mocno uwypuklone w raporcie, bo w raporcie podaje się przede wszystkim to, co jednostka przewiduje na kolejny okres. Faktycznie jednak bank wskazuje sprawy związane z SKD, różnego rodzaju pożyczkami i kredytami walutowymi jako element, który może wpływać na wynik banku. Pokazuje też, że wyniki lekko się zmniejszyły. Wynika to zasadniczo z dwóch powodów: po pierwsze, wzrósł CIT dla banków, po drugie, stopy procentowe trochę spadły.
Jednocześnie to, co bank podaje, nie do końca składa się z tym, co my widzimy w praktyce. Nasi klienci w sprawach WIBOR-owych otrzymują na przykład informacje o podwyższonej stopie WIBOR, mimo że stopy procentowe spadły. Tu pojawia się więc pewna niespójność. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało dalej. Generalnie trzeba powiedzieć, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej pozostaje prokonsumencki. Banki na pewno będą miały w przyszłości problem, a takim elementem, który może wywołać większe perturbacje, będzie wejście na ścieżkę sądową wielu kredytobiorców WIBOR-owych posiadających kredyty hipoteczne.

radca prawny Michał Tomasiak: Tak, dokładnie. Bank pokazuje, że w zasadzie liczy się z tym, szczególnie w obszarze spraw frankowych, że będzie pozywany. Zakłada wręcz, że co najmniej co drugi klient zdecyduje się na pozew. Jednocześnie bank przyjmuje, że zdecydowaną większość tych spraw przegra. Dotyczy to przede wszystkim spraw frankowych. Natomiast jeżeli chodzi o sprawy pozostałe, takie jak sprawy WIBOR-owe czy SKD, bank również odpowiednio kalkuluje rezerwy, licząc się z tym, że także w tych obszarach może ponosić porażki — właśnie ze względu na kształtujące się, korzystne dla konsumentów orzecznictwo.

radca prawny Stanisław Rachelski: Tak, bank ma jeszcze szereg innych procesów dotyczących wysokich kwot. Jak sam podaje, utworzono rezerwy na poziomie prawie 300 milionów złotych, więc widać, że tych problemów procesowych w PKO SA jest sporo. WIBOR w tym raporcie nie jest jeszcze wskazywany jako główny czynnik ryzyka. Jest raczej schowany w tle. My jednak wiemy, że ten obszar będzie się rozwijał i wkrótce sprawy WIBOR-owe mogą zacząć dominować w postępowaniach sądowych, nie tylko przeciwko Pekao SA, ale również przeciwko innym bankom.

Tak, i widzimy to również po tym, że kredytobiorcy coraz częściej zwracają się do specjalistów z prośbą o analizę swoich umów złotówkowych. Przejdźmy do kolejnego tematu: „Frankowicze mogą wygrać szybciej, niż myślą. Dane z Poznania zaskakują”. Czy rzeczywiście jest to zaskakujące? O komentarz poproszę pana mecenasa Tomasiaka.

radca prawny Michał Tomasiak:Tak, rzeczywiście można powiedzieć, że te sprawy są dziś rozpatrywane szybciej. Wynika to przede wszystkim z tego, że postępowania frankowe toczą się już od wielu lat, a sądy organizacyjnie lepiej radzą sobie z ich dużym wpływem. Poznań jest tutaj dobrym przykładem. To sąd, który, podobnie jak cała Wielkopolska, słynie z dobrej organizacji pracy. W Sądzie Okręgowym w Poznaniu udało się opanować wpływ spraw, a pierwszy kwartał 2026 roku pokazuje sytuację, w której sprawy są rozpoznawane szybciej, niż napływają. To bardzo dobra informacja. Na ten stan rzeczy składa się jednak kilka czynników. Po pierwsze — specjalizacja sędziów, którzy mają już doświadczenie w prowadzeniu tego typu postępowań. Po drugie, kwestie organizacyjne. Po trzecie, mniejsze obciążenie, bo nowych spraw wpływa obecnie mniej niż w poprzednich latach. Nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia z rewolucją. Średni czas trwania postępowania w pierwszej instancji nadal wynosi około dwóch lat. W drugiej instancji sytuacja wygląda nieco lepiej, co wynika m.in. z tego, że banki coraz rzadziej składają apelacje. To z kolei ma wymiar czysto praktyczny. Dopóki bank nie zostanie pozwany, często dąży do przeciągania sprawy. Natomiast w sytuacji, gdy kredytobiorca wygrywa w pierwszej instancji, banki coraz częściej rezygnują z dalszego sporu, między innymi po to, aby ograniczyć koszty. I to właśnie przekłada się na pozytywne statystyki, o których dziś mówimy.

radca prawny Stanisław Rachelski: Co ciekawe, Sąd Okręgowy w Poznaniu nie ma jeszcze dostępu do systemu DUST, czyli systemu, który ma wprowadzić digitalizację i pełnić funkcję asystenta sędziego. System ten miał zostać wdrożony już wcześniej — zapowiadano go w ubiegłym roku. Jeżeli zostanie uruchomiony w tym roku, Poznań będzie jednym z trzech okręgów, w których planowano jego testowanie. Zobaczymy więc, czy wdrożenie tego rozwiązania rzeczywiście przełoży się na dalsze przyspieszenie rozpoznawania spraw. Może się okazać, że digitalizacja i narzędzia wspierające pracę sędziów będą miały realne znaczenie także dla postępowań frankowych.]

radca prawny Michał Tomasiak: Dokładnie. Trzeba tu zawsze podkreślić, że sektor prywatny szybciej przystosowuje się do zmian. Obserwujemy to od lat. Jeszcze zanim pojawiły się narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, kancelarie, które aktywnie prowadziły sprawy frankowe, potrafiły automatyzować swoją pracę, korzystać ze wzorów pism i usprawniać przygotowywanie pozwów. W sądach takie zmiany bardzo często następowały znacznie później, dopiero po kilku latach. Dlatego nie spodziewałbym się tutaj rewolucji z dnia na dzień. Mimo że mamy dziś AI, które pomaga i przyspiesza pracę nad tekstem, w sądach to nadal jest temat na kilka lat. Ale żeby zakończyć pozytywnie dla frankowiczów dłuższy czas trwania sprawy nie zawsze oznacza wyłącznie stratę. Im dłużej bank przeciąga proces i liczy na to, że kredytobiorca „zmięknie”, tym większe odsetki należą się frankowiczowi. To jest prawie 10% w skali roku od kwot, które kredytobiorca zapłacił bankowi. Każdemu życzyłbym takiej lokaty przy dzisiejszych stopach procentowych.

Dokładnie tak. I przejdźmy do ostatniego tematu: „Wadliwy aneks frankowy nie unieważnia całej umowy”. O co tutaj chodzi? O krótki komentarz poproszę pana mecenasa Rachelskiego.

radca prawny Stanisław Rachelski: Tak, mamy tutaj do czynienia z sytuacją, w której w umowach kredytów i pożyczek do podstawy naliczania odsetek wliczano nie tylko kapitał faktycznie wypłacony kredytobiorcy, ale również różnego rodzaju prowizje i dodatkowe opłaty. Tymczasem, jak wskazał Trybunał, takie działanie jest niedopuszczalne. Odsetki mogą być naliczane wyłącznie od rzeczywiście udostępnionego kapitału, a nie od kosztów dodatkowych. W praktyce oznacza to konieczność zmiany podejścia przez banki. Można wręcz powiedzieć, że w poprzednich latach bardzo wiele umów tego typu zawierało podobne rozwiązania, polegające na doliczaniu prowizji i innych opłat do podstawy oprocentowania. Trybunał jednoznacznie wskazał, że taka konstrukcja jest nieprawidłowa, co może mieć istotne znaczenie dla oceny wielu zawartych już umów.

radca prawny Michał Tomasiak: Mówimy tutaj o orzeczeniu Trybunału z 23 kwietnia, w którym jednoznacznie wskazano, że tego typu opłat nie można doliczać do podstawy naliczania odsetek. To bardzo dobra wiadomość, szczególnie dla osób posiadających kredyty gotówkowe, zwłaszcza te do 250 tys. zł, ponieważ otwiera to drogę do kwestionowania takich umów, a w niektórych przypadkach nawet do ich unieważnienia. Na kanwie spraw frankowych warto też dodać, że Trybunał wydał kolejne orzeczenie 30 kwietnia. Dotyczy ono sytuacji kredytobiorców, którzy pierwotnie zawarli umowę kredytu złotówkowego, a następnie na podstawie aneksu, przekształcili ją w kredyt frankowy. W tym przypadku Trybunał również dał jasny sygnał, że taki aneks może zostać zakwestionowany. W praktyce oznacza to możliwość „powrotu” do pierwotnej umowy złotówkowej, czyli eliminacji skutków późniejszej zmiany na kredyt walutowy. Dla wielu kredytobiorców może to mieć bardzo istotne znaczenie. Osoba, która dziś ma zadłużenie na poziomie kilkuset tysięcy złotych, może, w wyniku takiego rozstrzygnięcia, znacząco je obniżyć, a nawet odzyskać nadpłacone środki. Trybunał wskazał więc dwa możliwe kierunki działania. Pierwszy, bardziej zachowawczy, to powrót do kredytu złotówkowego, co już samo w sobie może być korzystne dla kredytobiorcy. Drugi,dalej idący, to zakwestionowanie również tej pierwotnej umowy złotówkowej. W praktyce oznacza to, że kredytobiorcy mają dziś co najmniej dwie ścieżki dochodzenia swoich praw i obie mogą prowadzić do bardzo korzystnych rozstrzygnięć.

radca prawny Stanisław Rachelski: Tak, przy czym Trybunał wyraźnie wskazuje, że powrót do kredytu złotówkowego nie może prowadzić do pogorszenia sytuacji kredytobiorcy. To bardzo istotna zasada, ale jednocześnie trzeba pamiętać, że każda sprawa ma charakter indywidualny. Może się więc okazać, że niezależnie od możliwości uchylenia samego aneksu, w niektórych przypadkach zasadne będzie zakwestionowanie całej umowy. Dotyczy to szczególnie sytuacji, w których konstrukcja kredytu prowadziła do nieproporcjonalnego rozłożenia ryzyka, w praktyce obciążając nim niemal wyłącznie kredytobiorcę.

To już wszystkie tematy, które dziś dla Państwa przygotowaliśmy. Mamy nadzieję, że udało nam się nieco rozjaśnić nagłówki pojawiające się w mediach i wyjaśnić, co się za nimi kryje.

Zapraszamy Państwa na kolejne spotkania. Już jutro o godzinie 14:00 odbędzie się webinar dla osób zainteresowanych kredytami złotówkowymi, w szczególności opartymi o WIBOR. Z kolei w czwartek, również o godzinie 14:00, zapraszamy kredytobiorców posiadających kredyty w walutach obcych, we frankach, euro czy dolarach. Warto dołączyć także wtedy, gdy kredyt został już spłacony, aby dowiedzieć się, jakie możliwości działania nadal pozostają. Podczas spotkania pokażemy również na konkretnych liczbach, jak może zmienić się Państwa sytuacja. Dziękuję Państwu za uwagę, dziękuję Panom Mecenasom za poświęcony czas. Życzę miłego dnia. Do widzenia.

Autor wpisu oraz
Mistrz prawa na stronie rachelski.pl

Anna Domin

Anna Domin

DYREKTOR MARKETINGU

Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.