Frankowicze po wyrokach TSUE.

22 kwietnia 2026

Anna Domin

Frankowicze po wyrokach TSUE. Banki mówią jedno, praktyka pokazuje drugie

Dzień dobry Państwu. Witamy na spotkaniu z ekspertami kancelarii Rachelski i Wspólnicy, którzy specjalnie dla Państwa tłumaczą, objaśniają i komentują nagłówki pojawiające się w minionym tygodniu, dotyczące kredytobiorców złotówkowych, frankowych, a także posiadaczy kredytów opartych na wskaźniku WIBOR. Dziś tytuły z minionego tygodnia będą dla Państwa objaśniali mecenas Stanisław Rachelski i mecenas Anita Rutkowska.

Gorący temat minionego tygodnia, który wciąż szeroko wybrzmiewa w mediach, to oczywiście wyroki TSUE dotyczące kredytów frankowych. Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z dwiema narracjami, z jednej strony słyszymy interpretacje prawników, z drugiej stanowiska prezentowane przez banki. Panie Mecenasie, proszę powiedzieć, co tak naprawdę zmieniają te wyroki TSUE i czy rzeczywiście coś zmieniają. Jak powinni odczytywać je kredytobiorcy?

radca prawny Stanisław Rachelski: Wyroki TSUE w istocie niczego rewolucyjnie nie zmieniają. Potwierdzają raczej to, co już wcześniej było wiadomo i co od dawna funkcjonowało w praktyce orzeczniczej. Oczywiście w mediach pojawia się wiele wypowiedzi przedstawicieli Związku Banków Polskich, samych banków czy prawników reprezentujących sektor bankowy, z których wynika, że oto kończy się „sen o darmowych mieszkaniach”. Tymczasem nikt nigdy poważnie nie twierdził, że chodzi o jakiekolwiek „darmowe mieszkania”. Tego rodzaju przekaz ma przede wszystkim podsycać emocje i stanowi kolejny element strategii banków, takiej, która ma zniechęcać kredytobiorców do kierowania spraw do sądu. A tych, którzy już do sądu poszli, skłaniać do zawierania ugód na warunkach proponowanych przez banki. Z perspektywy merytorycznej, dla nas jako praktyków, w zasadzie niewiele się zmieniło. To wszystko było już wcześniej wiadome, rozstrzygane i stosowane. Najpierw sektor bankowy budował atmosferę oczekiwania, jakoby kredytobiorcy mieli liczyć na jeden przełomowy wyrok, po którym nie będą musieli oddawać kapitału, a mieszkania staną się „darmowe”. Później zaś pojawiła się narracja odwrotna: „widzicie Państwo, nie będzie żadnego snu o darmowych mieszkaniach”. Tyle że jedno i drugie jest po prostu nietrafione. Od początku było jasne, że strony muszą się rozliczyć z kapitału. Kwestia przedawnienia również jest uregulowana w polskim Kodeksie cywilnym, istnieją konkretne terminy, daty i czynności faktyczne, które decydują o tym, czy roszczenie jest przedawnione, czy nie. Dlatego w mojej ocenie te wyroki nie zmieniły aż tak wiele. Wprowadziły natomiast jeszcze większy chaos informacyjny. Spotykam osoby, które przychodzą po raz pierwszy i mówią: „przecież zapadło niekorzystne orzeczenie TSUE, wszyscy o tym mówią, podobno niczego nie da się już ugrać”. To po prostu nie jest prawda. Ta wersja jest już dobra do mówienia, ale mogę też zrobić Ci jeszcze wersję bardziej „mówioną”, trochę krótszą, bardziej naturalną pod nagranie, bez tak długich zdań.

radca prawny Anita Rutkowska: Szanowni Państwo, Trybunał w istocie potwierdził to, co prawnicy zajmujący się sprawami frankowymi wiedzą już od lat, że po unieważnieniu umowy bank może domagać się zwrotu wypłaconego kapitału kredytu. Nie jest to żadna rewolucja ani nowe uprawnienie przyznane bankom. To jedynie potwierdzenie zasady, zgodnie z którą żadna ze stron, ani konsument, ani bank, nie powinna zostać bezpodstawnie wzbogacona. Trybunał nie przyznał bankom żadnego dodatkowego wynagrodzenia, nie zlikwidował ochrony wynikającej z przedawnienia i nie stwierdził, że konsument traci swoją uprzywilejowaną pozycję procesową. Mówimy tu wyłącznie o zwrocie nominalnej kwoty kapitału kredytu, bez odsetek, bez waloryzacji i bez jakiegokolwiek dodatkowego zysku po stronie banku. Najwięcej emocji budzi oczywiście kwestia przedawnienia. W jednej ze spraw Trybunał wskazał, że w wyjątkowych okolicznościach i to słowo warto szczególnie podkreślić: wyjątkowych, sąd może rozważyć nieuwzględnienie zarzutu przedawnienia roszczenia banku. Nie oznacza to jednak, że banki otrzymały narzędzie do masowego omijania przedawnienia. Wręcz przeciwnie, Trybunał wyraźnie zaznaczył, że każda sprawa wymaga indywidualnej oceny. Sąd musi zbadać, kiedy bank podjął określone działania i jakie były okoliczności konkretnej sprawy. Nie ma tu żadnego automatyzmu. Terminy przedawnienia również się nie zmieniły. Roszczenia banku, jako przedsiębiorcy, nadal przedawniają się co do zasady z upływem trzech lat, a bieg tego terminu liczony jest od dnia, w którym konsument zakwestionował umowę. Taki kierunek wynika również z uchwały pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z kwietnia 2024 roku. Żaden z czwartkowych wyroków TSUE tej zasady nie podważył.

Z naszej praktyki w kancelarii doskonale wiemy, że rozliczenie kapitału jest czymś oczywistym oddaje się to, co zostało pożyczone. Innej drogi w zasadzie nigdy nie było, dlatego również z tej perspektywy omawiane wyroki niewiele zmieniają w samych rozliczeniach z bankami. Najważniejsze jest natomiast to, że frankowicze nadal wygrywają, a linia orzecznicza pozostaje ugruntowana. To pozwala z dużą dozą pewności powiedzieć, że kredytobiorcy wciąż znajdują się w silnej pozycji procesowej. W gruncie rzeczy omówiliśmy już także drugi istotny wątek, czyli stanowisko banków. Komunikacja płynąca z sektora bankowego jest bardzo intensywna. Jak wspomniał mecenas Rachelski, banki mocno oddziałują na opinię publiczną poprzez nagłówki, tytuły i medialne komentarze. Wiemy jednak, że taki przekaz ma również konkretny cel, zachęcić tych kredytobiorców, którzy otrzymują propozycje ugód, do ich podpisywania. To także jeden z elementów tej strategii. A teraz kilka słów o Yeti. Tak właśnie nazywamy ustawę frankową — wszyscy o niej mówią, ale nikt jej nie widział. „Ustawa frankowa wstrzymana w ostatniej chwili. Chaos czy celowa gra przed wyrokami?” — to kolejny nagłówek, który przyciągnął uwagę w minionym tygodniu. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że z tematem ustawy frankowej mamy do czynienia już od pięciu lat — regularnie wraca w przestrzeni publicznej, ale wciąż bez definitywnego finału. Jako pierwszą o komentarz do tego tematu poproszę panią mecenas Rutkowską.

radca prawny Anita Rutkowska: Tak, drodzy Państwo, temat ustawy frankowej wciąż pozostaje gorący. Zacznijmy jednak od faktów z nią związanych. Rząd przyjął projekt ustawy frankowej we wrześniu 2025 roku, a jej deklarowanym celem było przyspieszenie postępowań sądowych oraz odciążenie sądów. Następnie odbyły się dwa posiedzenia sejmowych komisji, natomiast trzecie, zaplanowane na 15 kwietnia, zostało w ostatniej chwili odwołane. Oficjalnej przyczyny tej decyzji nie podano, a nowego terminu wznowienia prac do tej pory nie wyznaczono. Czy było to przypadkowe zamieszanie organizacyjne, czy świadoma decyzja podjęta tuż przed wyrokami TSUE z 16 kwietnia? Tego nie wiadomo. Trzeba jednak przyznać, że zbieżność tych dat jest uderzająca.

radca prawny Stanisław Rachelski: Mówienie o tym, że coś się skomplikowało, to w mojej ocenie jedynie wygodna wymówka. Nie o to tutaj chodzi. Po prostu banki nie uzyskały tego, na czym im najbardziej zależało — nawet tego absolutnego minimum. Wszystko zmierzało raczej w takim kierunku, że konsumenci zachowają przynajmniej część swoich praw. To z kolei nie podoba się bankom, a ich lobby jest bardzo silne. Sektor bankowy ma przecież znaczący wpływ na instytucje państwowe, w tym także na Ministra Finansów czy KNF. To wszystko sprawia, że dopóki nie pojawi się propozycja satysfakcjonująca przede wszystkim banki, sprawa może się albo dalej przeciągać, albo pójść w takim kierunku, który będzie krzywdzący dla kredytobiorców.

radca prawny Anita Rutkowska: Dokładnie tak. Warto też przypomnieć, czego właściwie miała dotyczyć ta ustawa i dlaczego wzbudza ona tak wiele kontrowersji. Projekt przewidywał bowiem kilka zmian, z których część mogła być realnie korzystna dla kredytobiorców. Chodziło na przykład o automatyczne wstrzymanie obowiązku spłaty rat po doręczeniu pozwu, bez konieczności składania odrębnego wniosku o zabezpieczenie. To rozwiązanie mogłoby istotnie ułatwić sytuację tysięcy frankowiczów w trakcie postępowania. Podobnie można ocenić propozycje dotyczące szerszego stosowania posiedzeń niejawnych, rozpraw zdalnych czy możliwości rozpoznawania roszczeń obu stron w jednym postępowaniu. Największe kontrowersje wzbudziły jednak przepisy dotyczące potrącenia wzajemnych wierzytelności. Pierwotna wersja projektu zakładała, że bank mógłby zgłosić zarzut potrącenia aż do końca postępowania w drugiej instancji. To rozwiązanie słusznie spotkało się z falą krytyki, zarówno ze strony środowisk konsumenckich, jak i prawników specjalizujących się w sprawach frankowych. Wskazywano bowiem, że taki przepis w praktyce przywracałby bankom termin do działania w tysiącach spraw, w których wcześniej świadomie z potrącenia nie korzystały. Mówiąc wprost: przez lata bank twierdził, że umowa jest ważna i nie uznawał roszczeń klienta, a następnie, tuż przed wyrokiem sądu drugiej instancji, mógłby nagle zgłosić potrącenie, przedłużając postępowanie i otwierając drogę do kolejnych sporów. Eksperci zwracali również uwagę na ryzyko niekonstytucyjności takiego rozwiązania. Konsument, wobec którego sąd uwzględniłby tak spóźniony zarzut potrącenia, w praktyce traciłby realną możliwość skutecznego zakwestionowania takiej decyzji. W istocie jedyną drogą pozostawałaby wtedy skarga kasacyjna. Ostatecznie jednak w marcu resort wycofał się z tego zapisu i ograniczył możliwość zgłaszania potrącenia do pierwszej instancji, dodatkowo przewidując krótszy termin na podniesienie tego zarzutu.

radca prawny Stanisław Rachelski: Tak, ale nie ma się czym nadmiernie przejmować. Umów kredytów frankowych jest coraz mniej, więc wkrótce może się okazać, że zabraknie już właściwie przedmiotu, którego ta zmiana miałaby dotyczyć.

Tak, myślę, że na tę ustawę będziemy musieli jeszcze poczekać. Zobaczymy, jak dalej potoczą się prace — na pewno będziemy to śledzić, a Państwo również mogą być na bieżąco z tym, co dzieje się w sprawach frankowiczów i innych kredytobiorców. Dzielimy się z Państwem naszą wiedzą w mediach społecznościowych oraz na stronie internetowej, dlatego warto tam zaglądać i śledzić publikowane przez nas informacje. O wszelkich istotnych zmianach, również dotyczących ewentualnej ustawy frankowej, z pewnością będziemy Państwa informować.

Bardzo dziękuję naszym mecenasom za objaśnienie tematów, które pojawiały się w tym tygodniu. Zapraszam Państwa również na kolejne spotkania: w środę o godzinie 14.00 porozmawiamy o kredytach złotówkowych, a w czwartek o godzinie 14.00 o kredytach frankowych oraz kredytach zawartych w walutach obcych, takich jak euro czy dolar. Proszę pamiętać, że również takie umowy można bezpłatnie przeanalizować i sprawdzić, czy istnieją podstawy do ich zakwestionowania.

Dziękuję raz jeszcze za Państwa uwagę i życzę miłego dnia. Do widzenia.

Autor wpisu oraz
Mistrz prawa na stronie rachelski.pl

Anna Domin

Anna Domin

DYREKTOR MARKETINGU

Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.