Wygrywasz z bankiem… i czekasz na pieniądze.

24 marca 2026

Anna Domin

Wygrywasz z bankiem… i czekasz na pieniądze. Co dalej z frankowiczami?

Dzień dobry Państwu, witamy na kolejnym spotkaniu z kancelarią Rachelski i Wspólnicy. Jak w każdy wtorek, wspólnie przyglądamy się nagłówkom, które pojawiły się w mediach i dotyczą kredytobiorców, zarówno frankowych, jak i złotówkowych, tłumaczymy je, komentujemy i wyjaśniamy ich rzeczywiste znaczenie. Dziś skupimy się na tym, co zostało opublikowane w minionym tygodniu. Naszym gościem jest mecenas Stanisław Rachelski i mecenas Adrian Nowicki. Przejdźmy do pierwszego tematu. „Frankowicze na to nie czekali — fala apelacji zalewa Wrocław”. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z taką sytuacją i czy sądy nadal opierają się na tzw. teorii salda? O komentarz w tej sprawie poproszę mec. Rachelskiego.

Radca prawny Stanisław Rachelski: Odpowiadając wprost, rzeczywiście można powiedzieć, że jest to sąd, który w dalszym ciągu stosuje teorię salda. Trudno jednoznacznie wyjaśnić, z czego to wynika, zwłaszcza że podejście to nie jest zgodne ani z linią orzeczniczą Trybunału Sprawiedliwości UE, ani Sądu Najwyższego. Jednocześnie należy pamiętać, że sędziowie są niezawiśli, co w praktyce oznacza, że zdarzają się rozbieżności w orzecznictwie. W konsekwencji, po wyrokach sądów okręgowych, szczególnie w sprawach, w których kredytobiorcy mogą uzyskać znaczące kwoty odsetek, często składane są apelacje. To z kolei prowadzi do dużego napływu spraw do sądu apelacyjnego we Wrocławiu i jego przeciążenia. Jeżeli natomiast sąd drugiej instancji podtrzymuje teorię salda, co w praktyce zdarza się dość często, kolejnym etapem staje się postępowanie przed Sądem Najwyższym. W efekcie zarówno sąd apelacyjny we Wrocławiu, jak i Sąd Najwyższy mogą być obciążone rosnącą liczbą spraw wynikających z tej rozbieżności interpretacyjnej, która w świetle aktualnego orzecznictwa nie powinna mieć miejsca.

Radca prawny Adrian Nowicki: Dokładnie tak, trzeba jasno powiedzieć, że wrocławska apelacja od dłuższego czasu budzi duże emocje, szczególnie w środowisku frankowiczów, i nie są to emocje bezpodstawne. To właśnie tam stosunkowo często pojawia się teoria salda, co automatycznie generuje kolejne odwołania i napędza liczbę spraw trafiających do drugiej instancji. Z drugiej strony warto podkreślić, że Sąd Okręgowy we Wrocławiu pracuje bardzo intensywnie, w 2025 roku rozpoznano tam ponad 4 tysiące spraw, co oznacza wynik przekraczający 200% wpływu. To pokazuje dużą efektywność, ale jednocześnie rodzi konsekwencje, znaczna część tych spraw trafia dalej, do sądu apelacyjnego. Na poziomie apelacji również widać wysoką sprawność — w ostatnich miesiącach wskaźnik załatwialności spraw oscylował wokół, a nawet powyżej 100%. To bardzo dobry wynik, ale przy rosnącej liczbie apelacji istnieje realne ryzyko przeciążenia sądu. Kluczowy problem pozostaje jednak niezmienny, brak jednolitości orzeczniczej, zwłaszcza w zakresie teorii salda i teorii dwóch kondykcji. To właśnie ta rozbieżność powoduje, że zarówno kredytobiorcy, jak i banki decydują się na składanie apelacji. Dopóki nie pojawi się jednoznaczne stanowisko, czy to w formie uchwały Sądu Najwyższego, czy wyroku TSUE ta spirala będzie się nakręcać, a sprawy będą coraz częściej trafiać nie tylko do sądów apelacyjnych, ale również do Sądu Najwyższego.

Przejdźmy do drugiego tematu. To wątek, który wraca do nas regularnie, można powiedzieć, że z tą ustawą jest trochę jak z yeti: wszyscy o niej słyszeli, ale nikt jej jeszcze nie widział. Mimo to nagłówki medialne konsekwentnie przygotowują nas na jej wejście w życie, informując o kolejnych projektach i zapowiedziach zmian w kredytach. Pojawiają się również głosy krytyczne i to coraz bardziej zdecydowane. O komentarz w tej sprawie poproszę mec. Nowickiego.

Radca prawny Adrian Nowicki: Dokładnie tak, proszę Państwa, mówimy tu o projekcie ustawy o kredycie konsumenckim, który ma stanowić implementację unijnej dyrektywy. Zgodnie z harmonogramem przyjętym na poziomie Unii Europejskiej, wszystkie państwa członkowskie, w tym Polska, powinny wdrożyć te przepisy do listopada 2026 roku. Natomiast patrząc na obecny etap prac legislacyjnych, można mieć poważne wątpliwości, czy ten termin zostanie dotrzymany. Projekt w obecnym kształcie budzi bowiem liczne kontrowersje, zarówno po stronie rynku, jak i ekspertów, co może znacząco wydłużyć proces jego procedowania. Nieprzypadkowo w tym momencie pojawia się sprzeciw i to ze strony Komisji Nadzoru Finansowego, czyli organu nadzoru rynku finansowego. Warto podkreślić, że jest to instytucja, która odpowiada za stabilność systemu i w praktyce współtworzy ramy funkcjonowania sektora bankowego. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której podmiot publiczny w sposób dość zdecydowany krytykuje projekt przygotowany przez inny organ państwowy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. To pokazuje, jak duże są rozbieżności w ocenie proponowanych zmian i jak wiele napięć budzi ten projekt już na etapie prac koncepcyjnych.

Radca prawny Stanisław Rachelski: W założeniu ten projekt ma właśnie wyważyć interesy, z jednej strony zapewnić stabilność rynku, a z drugiej realnie wzmocnić ochronę konsumenta. I to jest kierunek zgodny zarówno z prawem unijnym, jak i ogólną tendencją regulacyjną w Europie. Natomiast, co widzimy w praktyce, pojawia się wyraźny sprzeciw ze strony instytucji związanych z sektorem bankowym — zarówno ze strony nadzoru, jak i środowisk eksperckich powiązanych z bankami, w tym Związku Banków Polskich. Krytyka projektu wynika przede wszystkim z obawy przed zwiększeniem obowiązków po stronie banków oraz wzmocnieniem pozycji konsumenta. W efekcie mamy sytuację, w której projekt mający implementować standardy unijne w zakresie ochrony klientów spotyka się z oporem tych podmiotów, które będą zobowiązane do ich stosowania. To dodatkowo komplikuje proces legislacyjny i pokazuje, że osiągnięcie kompromisu w tym obszarze może być znacznie trudniejsze, niż pierwotnie zakładano.

Radca prawny Adrian Nowicki: Z naszej perspektywy jednym z najważniejszych elementów tego projektu są przepisy dotyczące sankcji kredytu darmowego. Projekt nie tylko rozszerza katalog naruszeń, które mogą prowadzić do zastosowania tej sankcji, ale wprowadza również zupełnie nową kategorię, tzw. sankcję kredytu darowanego. Mówimy tu o sytuacjach szczególnie poważnych, takich jak udzielenie kredytu bez wniosku klienta czy bez zbadania zdolności kredytowej. W takich przypadkach konsekwencje dla banku byłyby bardzo daleko idące, konsument nie miałby obowiązku zwrotu nawet kapitału. Nic więc dziwnego, że sektor bankowy podchodzi do tych zmian bardzo krytycznie. Obawy dotyczą przede wszystkim ryzyka formalnych uchybień, które mogłyby skutkować bardzo poważnymi konsekwencjami finansowymi. Związek Banków Polskich już sygnalizuje, że wejście w życie tych przepisów może doprowadzić do nowej fali sporów sądowych — tym razem nie dotyczących kredytów frankowych, ale właśnie sankcji kredytu darmowego. Z naszej perspektywy zdecydowanie warto ten proces legislacyjny uważnie monitorować. Jeżeli ustawa wejdzie w życie w obecnym lub zbliżonym kształcie, może to otworzyć zupełnie nowy obszar sporów i postępowań sądowych, który będzie miał istotne znaczenie zarówno dla konsumentów, jak i całego rynku finansowego.

I przejdźmy do ostatniego tematu na dziś, szczególnie bliskiego naszej praktyce. Wiemy już, że frankowicze wygrywają zdecydowaną większość spraw, mówi się o 98%, a w niektórych ujęciach nawet o jeszcze wyższym odsetku. Pojawia się jednak inne pytanie: co z wykonaniem tych wyroków? Co z pieniędzmi? Jak wygląda to w praktyce, zwłaszcza w przypadku PKO BP?

Radca prawny Stanisław Rachelski: Rzeczywiście, wygrywalność spraw frankowych jest dziś bardzo wysoka, w praktyce bliska 100%. W naszej kancelarii, jeśli chodzi o wyroki prawomocne, mówimy o pełnej skuteczności. Naturalną konsekwencją takiego wyroku powinno być sprawne rozliczenie się stron. I tu pojawia się problem. O ile część banków realizuje rozliczenia stosunkowo szybko, o tyle w przypadku PKO BP obserwujemy wyraźne opóźnienia. Z naszych doświadczeń wynika, że proces ten często się wydłuża — pojawiają się trudności komunikacyjne, brak płynności w działaniach i konieczność ponagleń. W efekcie klienci, którzy wygrali sprawę i mają prawomocny wyrok, wciąż czekają na należne im środki. To naturalnie budzi frustrację, bo mówimy o osobach, które zakończyły wieloletni spór i oczekują realnego wykonania orzeczenia sądu.

Radca prawny Adrian Nowicki: Z naszej perspektywy i z perspektywy naszych klientów jest to sytuacja wyraźnie problematyczna i po prostu irytująca. Mamy bowiem do czynienia z momentem, w którym zapada prawomocny wyrok albo wyrok pierwszej instancji, co do którego bank już deklaruje, że nie będzie składał apelacji i naturalnym kolejnym krokiem powinno być sprawne rozliczenie. Tymczasem w przypadku PKO BP bardzo często obserwujemy systemowe utrudnienia w tym procesie. Rozmowy są prowadzone, po czym nagle po stronie banku zapada cisza — trwająca tygodniami, a czasem miesiącami. Z naszych doświadczeń wynika, że może to wynikać z przeciążenia organizacyjnego — PKO BP miał największy portfel takich kredytów w Polsce, więc skala spraw do rozliczenia jest ogromna, ale to nie zmienia sytuacji klientów. A klienci chcą się po prostu rozliczyć. Mają prawomocny wyrok, mają prawo do środków i oczekują jego wykonania. W sytuacji braku reakcji ze strony banku pozostaje oczywiście droga egzekucyjna, ale jest to rozwiązanie ostateczne, szczególnie wtedy, gdy bank ma pełną możliwość dokonania rozliczenia. Warto przypomnieć, że mówimy o instytucji, która w 2025 roku osiągnęła rekordowy zysk na poziomie ponad 10 miliardów złotych, więc problem nie leży w zdolności finansowej. Problem leży w komunikacji i organizacji procesu po stronie banku. Zdarzają się sprawy, w których dopiero po kilku miesiącach, a nawet pół roku udaje się doprowadzić do porozumienia. W tym czasie klienci pozostają w stanie niepewności, mimo że formalnie sprawa jest już wygrana. Dlatego warto podkreślić jedną rzecz: samo wygranie sprawy to nie koniec. Kluczowe jest również bezpieczne i skuteczne przeprowadzenie klienta przez etap rozliczenia z bankiem. To właśnie na tym etapie doświadczenie pełnomocnika ma realne znaczenie, bo naszym zadaniem jest doprowadzić sprawę do faktycznego zamknięcia, a nie tylko do wyroku.

Radca prawny Stanisław Rachelski: Samo wygranie sprawy to jedno, ale jej prawidłowe rozliczenie to zupełnie inny etap, wymagający odrębnej wiedzy i doświadczenia. Rozliczenia pomiędzy bankiem a kredytobiorcą, w tym kwestie zwrotu kapitału, potrąceń czy odsetek, to obszar, w którym łatwo o błędy, a ich konsekwencje mogą być dla konsumenta bardzo kosztowne. Ważne jest, aby ten etap był prowadzony świadomie i z odpowiednim zabezpieczeniem interesów klienta. Mówimy tu często o bardzo dużych kwotach, więc nawet drobne uchybienia proceduralne mogą przełożyć się na realne straty. Jeżeli chodzi o tempo rozliczeń, wiele może zmienić rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości UE w zakresie odsetek ustawowych. Jeżeli — jak się przewiduje — zapadnie orzeczenie o charakterze prokonsumenckim, wzmocni ono pozycję kredytobiorców i może skłonić banki do szybszego rozliczania spraw, aby ograniczyć koszty związane z narastającymi odsetkami, które obecnie są znaczące. Do tego czasu jednak kluczowe jest jedno, należy uważnie pilnować rozliczeń. To etap, który wymaga czujności i odpowiedniego prowadzenia, aby nie narazić się na dodatkowe ryzyka i niepotrzebne komplikacje.

Jak już zostało powiedziane, wybór kancelarii ma kluczowe znaczenie. Jeżeli posiadają Państwo kredyt frankowy, w euro, dolarach albo nawet jeśli kredyt został już spłacony i chcą Państwo dochodzić swoich roszczeń, warto wybrać partnera, który poprowadzi sprawę kompleksowo, aż do jej pełnego rozliczenia. Bo to właśnie ten końcowy etap często wymaga największego doświadczenia, precyzji i realnego wsparcia prawnego. Dziękuję Panom Mecenasom za dzisiejsze komentarze i wyjaśnienia. To wszystkie tematy, które przygotowaliśmy dla Państwa na dziś. Przypominamy, że jutro o godzinie 16:00 spotykamy się z osobami posiadającymi kredyty złotówkowe, a w czwartek o 16:00 zapraszamy kredytobiorców walutowych. Podczas tych spotkań omawiamy możliwe działania, analizujemy aktualne orzecznictwo i pokazujemy, jakie rozwiązania są dziś dostępne. Zachęcamy do udziału, to przestrzeń, w której dzielimy się wiedzą i doświadczeniem. Dziękujemy za uwagę, życzymy Państwu spokojnego dnia i do zobaczenia.

Autor wpisu oraz
Mistrz prawa na stronie rachelski.pl

Anna Domin

Anna Domin

DYREKTOR MARKETINGU

Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.