Frankowicze wygrywają, złotówkowicze walczą - Kancelaria Prawna Rachelski & Wspólnicy

1 listopada 2025

Anna Domin

Frankowicze wygrywają, złotówkowicze walczą

Dzień dobry Państwu,
witamy na kolejnym spotkaniu z ekspertami Kancelarii Rachelski & Wspólnicy, podczas którego nasi prawnicy skomentują najważniejsze nagłówki pojawiające się w ostatnich tygodniach w mediach. Dziś poruszymy tematy, które budzą szczególne zainteresowanie kredytobiorców — zarówno tych posiadających kredyty frankowe, jak i złotówkowe. Przyjrzymy się również zagadnieniu sankcji kredytu darmowego, wyjaśniając, co to oznacza w praktyce i jakie konsekwencje może mieć dla konsumentów. Za chwilę opowiemy Państwu, jakie konkretne tematy przygotowaliśmy w dzisiejszym odcinku, a teraz z przyjemnością przedstawię naszych ekspertów: jest z nami mecenas Stanisław Rachelski – radca prawny, założyciel kancelarii i ekspert w dziedzinie prawa bankowego, oraz mecenas Karolina Kuleta, która uwolniła już setki kredytobiorców od toksycznych kredytów.

Przejdźmy do pierwszego tematu. W mediach pojawił się ostatnio nagłówek: „Frankowicze we Wrocławiu czekają na pieniądze. Sąd apelacyjny przyspiesza postępowania.” To dobra wiadomość dla kredytobiorców, ponieważ sądy coraz częściej dążą do usprawnienia rozpatrywania spraw frankowych. O komentarz w tej sprawie poproszę mecenasa Stanisława Rachelski, który wyjaśni, jakie znaczenie ma to przyspieszenie postępowań i co w praktyce oznacza dla osób oczekujących na prawomocny wyrok.

Frankowicze we Wrocławiu czekają na pieniądze. Sąd apelacyjny przyspiesza postępowania.

Radca prawny Stanisław Rachelski: Nie wiem, czy można powiedzieć, że to dzieje się tak szybko. Faktycznie — coś się ruszyło, i to daje nadzieję, że sprawy frankowe zaczynają być traktowane priorytetowo. Ale trzeba pamiętać, że mówimy o innym sądzie niż warszawski.
We Wrocławiu funkcjonuje tak zwana teoria salda — dość osobliwa koncepcja, która w praktyce bywa niekorzystna dla kredytobiorców. Na szczęście, ta teoria jest coraz częściej uchylana przez Sąd Najwyższy, i mamy nadzieję, że wraz z oczekiwanym orzeczeniem TSUE w tej kwestii, sędziowie będą zobowiązani odejść od jej stosowania. Bo trzeba pamiętać, że jeśli sędziowie w sądzie okręgowym wciąż stosują teorię salda, to w efekcie to konsumenci są stratni — muszą składać apelacje, a banki zyskują na czasie. Ta koncepcja została stworzona raczej w interesie instytucji finansowych niż w duchu sprawiedliwości wobec obywateli. Oczywiście statystyki pokazują pewne przyspieszenie — coś rzeczywiście drgnęło — ale nie jest to tempo, którego można by oczekiwać. Jeśli w danym miesiącu zapada dziewięć wyroków, czasem zero, a czasem dwadzieścia trzy, to przy trzydziestu dniach w miesiącu wciąż trudno mówić o realnym przyspieszeniu. Więc owszem, coś się dzieje, ale — moim zdaniem — nie aż tak szybko, jak mogłoby i powinno.

Radca prawny Karolina Kuleta: Rzeczywiście, jak wskazano w artykule, wskaźnik rozpatrywanych spraw wzrósł — ale trzeba uczciwie powiedzieć, że w pewnym stopniu jest to wzrost sztucznie wytworzony. Powodem jest utworzenie nowego wydziału, do którego przekazano część spraw, co automatycznie poprawiło statystyki. Dlatego te dane nie są do końca miarodajne. Natomiast ogólnie możemy mówić o pozytywnej tendencji – w skali całego kraju sprawy frankowe rzeczywiście zaczynają przyspieszać. Do sądów wpływa mniej nowych pozwów, a sędziowie mają już wyrobione zdanie i doświadczenie w tego typu postępowaniach. Wiedzą, jak prowadzić te sprawy, co przekłada się na krótszy czas oczekiwania na wyroki i coraz większą przewidywalność orzeczeń.

Mediacje, a efektywność sądów

Radca prawny Stanisław Rachelski: Pani Mecenas, chciałbym zapytać o jedną rzecz. Jeśli sędzia wydaje w ciągu miesiąca zaledwie jedenaście wyroków, a jednocześnie kieruje do mediacji dwadzieścia sześć spraw – to jak możemy ocenić taką „pracowitość” sądu? Czy to rzeczywiście jest tempo, które można uznać za satysfakcjonujące z perspektywy kredytobiorców?

Radca prawny Karolina Kuleta: Panie Mecenasie, o mediacjach jeszcze będziemy mówić, więc proszę nie wyprzedzać tematów. Natomiast rzeczywiście – z jednej strony cieszy, że sprawy zaczynają się toczyć szybciej, ale z drugiej wciąż niepokoi nas kwestia tzw. teorii salda. To właśnie ona może stanowić czynnik zachęcający banki do składania apelacji. Widzimy, że w wielu przypadkach sytuacja się poprawia – część banków rezygnuje z odwołań, co rzeczywiście przekłada się na pewne przyspieszenie postępowań.
Jednak tam, gdzie sądy wciąż stosują teorię salda – jak we Wrocławiu – pojawia się ryzyko, że stanie się to niepotrzebną zachętą dla banków, by ponownie walczyć w sądzie, mimo że linia orzecznicza coraz wyraźniej wskazuje, iż takie podejście nie znajduje już uzasadnienia.

Znaczenie ugód i teoria salda

Radca prawny Stanisław Rachelski: W efekcie konsumenci, którzy czują się pokrzywdzeni takim rozstrzygnięciem, często decydują się na złożenie apelacji. To oczywiście wydłuża cały proces i sprawia, że postępowania trwają znacznie dłużej, niż powinny. Chyba tyle w temacie, dziś mnie Państwo prawie przekonali, że wydanie dziesięciu wyroków w miesiącu to rzeczywiście ogromny wysiłek i ciężka praca.

Radca prawny Karolina Kuleta: Przed nami wciąż dużo do zrobienia – zwłaszcza w kwestiach organizacyjnych. Trwają prace, głównie nad automatyzacją procesów, która w przyszłości może usprawnić obsługę spraw i skrócić czas ich rozpatrywania. Dodam jeszcze, że teoria salda to nie tylko rozwiązanie krzywdzące dla kredytobiorców, ale również czynnik, który znacznie wydłuża postępowania sądowe. W praktyce dużo szybciej można przeprowadzić wszystkie czynności, jeśli sędzia opiera się na teorii dwóch kondykcji. W takim przypadku analizujemy wyłącznie roszczenie kredytobiorcy, co oznacza, że materiał dowodowy jest znacznie bardziej przejrzysty. Nie trzeba wykonywać dodatkowych przeliczeń czy zastanawiać się, według jakiego kursu rozliczać spłaty — pośredniego, z dnia spłaty czy aktualnego. Dlatego można powiedzieć, że sędziowie, którzy wciąż kurczowo trzymają się teorii salda – w naszej ocenie bez dostatecznych podstaw prawnych – niejako na własne życzenie wydłużają proces i dokładają sobie dodatkowej pracy.

Radca prawny Stanisław Rachelski: Można więc powiedzieć, że w praktyce sędziowie, którzy stosują teorię salda, pracują więcej – ale niekoniecznie skuteczniej. Często wygląda to tak, jakby orzekali nie po to, by szybko i sprawiedliwie zakończyć sprawę, lecz by rozstrzygnąć ją w sposób, który – w ich przekonaniu – jest „słuszny” z punktu widzenia winy i odpowiedzialności. Problem w tym, że w efekcie takie podejście działa w interesie banków, a nie konsumentów, którzy zostają obciążeni długotrwałym i niepotrzebnie skomplikowanym procesem.

Konsekwencje niekorzystnych rozstrzygnięć

Radca prawny Karolina Kuleta: Czy to rzeczywiście misja niemożliwa? Na pewno banki chciałyby, żeby Państwo tak myśleli – i w takim przekonaniu pozostawali. To dla nich korzystne: im mniej osób zacznie analizować swoje umowy i zastanawiać się nad ich treścią, im mniej pozwów trafi do sądu, tym większe bezpieczeństwo finansowe mają same banki. Natomiast – jak widzimy – historia lubi się powtarzać. Obserwujemy bardzo podobny scenariusz do tego, który kilka lat temu dotyczył kredytów frankowych. To jest moment, w którym „kropla drąży skałę” – jeśli kredytobiorcy nie będą składali pozwów, nie ukształtuje się jednolita linia orzecznicza. Dlatego tak ważne jest, by działać i nie odkładać decyzji. Cieszy nas, że coraz więcej osób decyduje się na podjęcie kroków prawnych przeciwko bankom. Jednym z głośnych przykładów było niedawne oświadczenie prezesa Stop Bankowemu Bezprawiu, który – po raz kolejny – wytoczył pozew bankowi, tym razem właśnie w sprawie WIBOR-u. To istotny sygnał dla konsumentów: pokazuje kierunek, w którym warto podążać, i potwierdza, że nie należy bać się banków ani ulegać medialnej presji. Bo trzeba podkreślić – dziś walka toczy się głównie w przestrzeni medialnej. Banki inwestują ogromne środki i energię, by utrwalić przekonanie, że WIBOR jest niepodważalny, że nie ma szans na wygraną. My natomiast wiemy – bo zajmujemy się tym od lat – że takie przekonanie jest błędne. Opinia Rzecznika Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest jednoznaczna: WIBOR może być kwestionowany, a sądy mają prawo badać jego zasadność. Spodziewamy się, że nadchodzący wyrok TSUE pójdzie w tym samym kierunku. Dlatego banki tak bardzo starają się postawić tamę nowej fali pozwów, której – w naszej ocenie – można się wkrótce spodziewać. I jeszcze jedna ważna kwestia: wybór kancelarii. To decyzja, która ma ogromny wpływ na wynik sprawy. Nie warto kierować się wyłącznie ceną. Należy sprawdzić, jak długo dana kancelaria działa na rynku, czym się specjalizuje, czy jest to kancelaria prawna, czy spółka odszkodowawcza. To czynniki, które mogą zadecydować o tym, jak zakończy się Państwa sprawa.

Radca prawny Stanisław Rachelski: Tak, dziś w przestrzeni publicznej pojawia się bardzo wiele różnego rodzaju ogłoszeń – szczególnie w mediach społecznościowych, takich jak TikTok – w których tzw. „eksperci” zachęcają do zbadania swojej umowy kredytowej. Warto jednak zachować ostrożność i zwracać uwagę kto się wypowiada i komu powierzacie swoje dane. Często są to osoby, które nie mają ani wykształcenia prawniczego, ani uprawnień do prowadzenia spraw. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś, kto występuje w krótkich filmikach na TikToku, rzeczywiście mógł skutecznie reprezentować Państwa w sądzie. Takie dane mogą później trafić w niepowołane ręce, a Państwo zostają bez realnej pomocy. Na rynku działają też różnego rodzaju „wolni strzelcy” i celebryci, którzy – nie mając świadomości prawnej – reklamują oferty banków czy pośredników finansowych. Występują w kampaniach reklamowych, często po prostu za wynagrodzenie, nie zastanawiając się, po której stronie sporu tak naprawdę stają. Tymczasem nie trzeba być prawnikiem, by dostrzec, że w wielu umowach kredytowych – zarówno frankowych, jak i złotówkowych – coś po prostu „nie gra”. Wielu naszych klientów mówi wprost: „Dopiero po latach widzę, że ta umowa była dla mnie niekorzystna, że nie miałem pełnej wiedzy o tym, jak ten kredyt będzie funkcjonował w przyszłości.” A przecież równowaga stron to podstawa każdego stosunku prawnego. Kredytobiorca powinien mieć świadomość, jakie ryzyko ponosi i jak zmieni się jego zobowiązanie w kolejnych latach. Dlatego apelujemy: wybierając kancelarię, zwracajcie Państwo uwagę na kompetencje i doświadczenie. To one decydują o powodzeniu sprawy. Nie kierujcie się reklamą, hasłami w mediach społecznościowych ani obietnicami szybkiego zysku. Wierzymy, że świadomość prawna społeczeństwa będzie systematycznie rosła i że coraz więcej osób zacznie dostrzegać, po której stronie naprawdę leży sprawiedliwość. Mamy nadzieję, że ta narracja banków spotka się z coraz silniejszym sprzeciwem – szczególnie ze strony ekspertów działających w interesie pokrzywdzonych kredytobiorców, niezależnie od tego, czy chodzi o sprawy frankowe, złotówkowe, czy o sankcję kredytu darmowego.

Klaudia Krzyzanowska

Klaudia Krzyżanowska

Opiekun Klienta

Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.

Darmowa analiza umowy

A teraz przejdźmy do ostatniego tematu, który w pewien sposób nawiązuje do naszego pierwszego wątku. W mediach pojawiły się doniesienia o przymuszaniu frankowiczów do ugód – czy to rzeczywiście mediacje, czy raczej kontrowersyjna praktyka wywierania presji na kredytobiorców? Co właściwie dzieje się teraz w Warszawie i kto stoi za tym procesem? Chodzi, oczywiście, o mediacje między bankami a kredytobiorcami, którzy zdecydowali się wnieść sprawę do sądu.

Presja na zawarcie ugody na frankowiczach?

O komentarz poproszę pana mecenasa Stanisława Rachelski.

Radca prawny Stanisław Rachelski: To temat, który – muszę przyznać – budzi pewną irytację. Bo jeśli mamy sytuację, w której strony są reprezentowane przez profesjonalnych pełnomocników, to oczywiście zawsze istnieje możliwość rozmów, negocjacji czy zawarcia ugody. Mediacja sama w sobie nie jest niczym złym – wręcz przeciwnie, może być bardzo pożyteczna, jeśli wynika z woli stron. Problem zaczyna się wtedy, gdy presja na zawarcie ugody pojawia się w trakcie toczącego się procesu.
Kiedy sędziowie lub mediatorzy próbują na siłę przekonywać kredytobiorców do ugody, mimo że przedstawione warunki są dla nich zdecydowanie mniej korzystne niż te, które mogliby uzyskać w sądzie, trudno uznać to za przejaw troski o dobro konsumenta. Zdarza się, że taka presja ma wręcz charakter nacisku. Wczoraj jeden z kolegów opowiadał o sytuacji, w której sędzia otwarcie namawiała do zawarcia ugody, mimo że jej warunki w żaden sposób nie odpowiadały realiom orzeczniczym. Pojawia się więc pytanie – w czyim interesie to działanie jest prowadzone? Bo na pewno nie w interesie kredytobiorców.

Przyczyny nacisku na ugody

Oczywiście, można przypuszczać, że dla sędziego ugoda oznacza mniej pracy, szybsze zamknięcie sprawy. Ale pojawia się też inny problem – w niektórych przypadkach widać zbyt dużą przychylność wobec sektora bankowego. Mamy w Warszawie sędziego, który otwarcie deklaruje sympatię dla sektora finansowego. Trudno w takiej sytuacji oczekiwać pełnej bezstronności – zwłaszcza gdy na sali padają słowa, że „mediacja to najlepsze rozwiązanie”. Owszem, mediacja może być dobra, czasem wręcz pożądana – sam jestem zawodowym mediatorem i wiem, jak ważny jest dialog. Ale musi być prowadzona dobrowolnie i z poszanowaniem interesów obu stron. Zmuszanie do ugody, wywieranie presji czy wręcz straszenie stron – to zjawiska absolutnie niedopuszczalne.

Radca prawny Karolina Kuleta: Zdecydowanie nie po to instytucja mediacji została wprowadzona do polskiego postępowania. Jej celem nigdy nie było zastraszanie stron czy zmuszanie ich do zawarcia ugody pod groźbą niekorzystnego wyroku. Mediacja może być naprawdę bardzo wartościowym narzędziem – szczególnie w sprawach, w których występuje silny czynnik emocjonalny, na przykład w sporach rodzinnych, przy rozwodach czy ustalaniu opieki nad dziećmi. Tam, gdzie strony są zwaśnione, a emocje dominują nad racjonalnością, mediacja potrafi przynieść realne korzyści. Natomiast w przypadku spraw kredytowych sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Tu mówimy wyłącznie o kwestiach finansowych, a każda ze stron jest reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika. W takiej sytuacji nie ma przeszkód, by prowadzić rozmowy ugodowe bez udziału mediatora, jeśli obie strony faktycznie są zainteresowane porozumieniem. Co więcej, mediacja wydłuża postępowanie i generuje dodatkowe koszty. W sprawach frankowych standardowa opłata za mediację to około 1000 zł od każdej ze stron. To rodzi pytanie o zasadność takiego wydatku, skoro ten sam efekt można osiągnąć bezpośrednio, poprzez rozmowy pełnomocników. Warto też zwrócić uwagę na zależność między liczbą spraw kierowanych do mediacji a liczbą wydanych wyroków. Statystyki pokazują jasno – im więcej spraw trafia do mediacji, tym mniej wyroków wydawanych jest w danym miesiącu przez tego samego sędziego. To daje do myślenia i pokazuje, że w obecnym kształcie mediacja w sprawach kredytowych nie zawsze służy sprawności postępowania ani interesowi konsumentów.

Radca prawny Stanisław Rachelski: Nie da się tego inaczej ująć – trzeba po prostu patrzeć uważnie i wyciągać wnioski. Dla mnie ta obecna forma mediacji nie broni się. Widzimy coraz więcej spotkań i sprawozdań dotyczących prowadzenia mediacji, które – jak się wydaje – mają budować pewne określone nastawienie na przyszłość, szczególnie w kontekście oczekiwanego wyroku TSUE w sprawie WIBOR-u. Banki doskonale wiedzą, że taki wyrok może być dla nich bardzo niekorzystny, dlatego podejmują działania mające na celu wydłużenie całego procesu – po to, by zniechęcić kredytobiorców, zmęczyć ich oczekiwaniem i ograniczyć liczbę nowych pozwów. Jednocześnie obserwujemy lobbing na rzecz zmian ustawowych, które w praktyce miałyby chronić interes sektora bankowego. To zjawisko niepokojące, bo pokazuje, że zamiast dążyć do rzeczywistej równowagi stron, próbuje się ją ponownie zaburzyć. Pozostaje mieć nadzieję, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej niebawem zajmie się tą sprawą – i kolejnymi, które już zostały skierowane do rozstrzygnięcia – w sposób jasny, przejrzysty i sprzyjający przywróceniu sprawiedliwości kredytobiorcom.

Rola mediacji w systemie prawnym

Radca prawny Karolina Kuleta: Warto jeszcze dodać, że instytucja mediacji powinna służyć stronom, a nie być narzędziem odciążania sądów. Jej celem jest przecież pomoc w dojściu do porozumienia, a nie wymuszanie ugody na siłę – zwłaszcza w sytuacji, gdy może to prowadzić do pokrzywdzenia jednej ze stron. Jeżeli rzeczywiście zależy nam na usprawnieniu pracy sądów, to powinniśmy szukać rozwiązań systemowych, takich jak tworzenie wyspecjalizowanych wydziałów czy lepsza organizacja pracy, a nie wykorzystywać mediację jako sposób na „zdejmowanie spraw z wokandy”. Mediacja ma sens tylko wtedy, gdy opiera się na dobrowolności, zaufaniu i równowadze stron. To prawda – decyzje w tego typu sprawach nigdy nie są proste, ale właśnie od tego mają Państwo swoich pełnomocników, by pomogli podjąć właściwe kroki i jasno nakreślili, jak może wyglądać cały proces.

Klaudia Krzyzanowska

Klaudia Krzyżanowska

Opiekun Klienta

Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.

Darmowa analiza umowy

Na dziś to już wszystkie tematy, które przygotowaliśmy dla Państwa w tym tygodniu.
Mamy nadzieję, że udało się odpowiedzieć na część pytań, które Państwa nurtują, i przybliżyć najważniejsze kwestie związane z kredytami frankowymi, złotówkowymi oraz sankcją kredytu darmowego. Dziękuję mecenasowi Rachelskiemu, dziękuję pani mecenas Kulecie, a Państwa zapraszam do śledzenia naszych mediów społecznościowych oraz strony internetowej kancelarii Rachelski i Wspólnicy. Znajdą tam Państwo bieżące informacje o sprawach, które komentujemy w mediach, a także aktualne wyroki zapadające w prowadzonych przez nas postępowaniach – a proszę mi wierzyć, jest ich naprawdę wiele. Jeśli wciąż nie podjęli Państwo działań w swojej sprawie i chcieliby dołączyć do grona osób, które uwolniły się od kredytu, zapraszamy do bezpłatnej analizy umowy w naszej kancelarii.
Jesteśmy dla Państwa.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jakie są najnowsze tendencje w rozpatrywaniu spraw frankowych przez polskie sądy.
  • Dlaczego teoria salda wciąż jest kontrowersyjna i jakie niesie konsekwencje dla kredytobiorców.
  • Jakie zmiany organizacyjne w polskim sądownictwie wpływają na szybkość procesów frankowych.
  • Jak TSUE może wpłynąć na sprawy dotyczące kredytów frankowych i WIBOR-u.
  • Dlaczego wybór odpowiedniej kancelarii prawniczej jest kluczowy w walce z bankami.
  • Jakie ryzyka wiążą się z medialnymi presjami i nieprofesjonalnymi doradcami.
  • Jakie jest znaczenie mediacji w sporach bankowych i jakie są kontrowersje z nią związane.
  • Na co powinien zwrócić uwagę kredytobiorca, angażując się w postępowanie sądowe.
  • Dlaczego świadomość prawna społeczeństwa jest ważna w kontekście kredytów.

Autor wpisu oraz
Mistrz prawa na stronie rachelski.pl

Anna Domin

Anna Domin

DYREKTOR MARKETINGU

Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.