15 października 2025
Anna Domin
Czy WIBOR to nowy frank? TSUE może wywrócić kredyty w złotówkach!
Dzień dobry Państwu! Witamy na kolejnym wydaniu Porannej Prawniczej Prasówki, w której eksperci Kancelarii Rachelscy i Wspólnicy komentują, tłumaczą i objaśniają najważniejsze nagłówki z mediów, dotyczące kredytobiorców – zarówno frankowych, jak i złotówkowych – a także zagadnień związanych z sankcją kredytu darmowego.Dzisiejsze wydanie poprowadzi dla Państwa mecenas Stanisław Rachelski i Mecenas Michał Kanabaja– eksperci w zakresie sporów bankowych. Przejdźmy do pierwszego tematu dzisiejszej prasówki.
W minionym tygodniu media obiegł nagłówek: „Polskie sądy masowo pytają TSUE o WIBOR. Czy kredyty w złotówkach są nieuczciwe?” Czy kredytobiorcy posiadający kredyty oparte na wskaźniku WIBOR mogą znaleźć się w sytuacji podobnej do frankowiczów?
O komentarz w tej sprawie poproszę pana mecenasa Stanisława Rachelskiego.
Polskie sądy masowo pytają TSUE o WIBOR. Czy kredyty w złotówkach są nieuczciwe?
Radca prawny Stanisław Rachelski: Tak, rzeczywiście – polskie sądy coraz częściej kierują do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytania dotyczące wskaźnika WIBOR i tego, czy kredyty złotówkowe oparte na tym mechanizmie można uznać za uczciwe. Można powiedzieć, że w centrum tych pytań leży zasadnicze zagadnienie: czy postępowanie banków wobec kredytobiorców było i jest rzetelne oraz zgodne z zasadami uczciwego obrotu. Jak Państwo zapewne obserwujecie, pierwsza rozprawa przed TSUE w polskiej sprawie wzbudziła ogromne emocje. Wszystko wskazuje na to, że banki mają powody do niepokoju. Robią wiele, by zniechęcić kredytobiorców do dochodzenia swoich praw, a w przypadkach, gdy sprawy już trafiły do Trybunału, podejmują działania, które – mówiąc potocznie – mają doprowadzić do „upadku” rozpraw, czyli ich wycofania z TSUE. Nie jest tajemnicą, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej tradycyjnie staje po stronie konsumentów, czyli tych słabszych uczestników rynku. Po jednej stronie mamy ogromne instytucje finansowe – z całymi zespołami prawników i wsparciem najlepszych kancelarii – a po drugiej często pojedynczą osobę, bez zaplecza i doświadczenia. To naturalnie budzi po stronie banków pewien niepokój. Z drugiej strony, polskie sądy również zachowują ostrożność – nie chcą nadmiernie konfrontować się z bankami, ale nie dają się też zwieść. Wciąż pojawiają się nowe pytania kierowane do TSUE. Jedno z ciekawszych, choć niestety już wycofane, pochodziło z Przemyśla – w tej sprawie zawarto ugodę, więc nie doczekamy się orzeczenia Trybunału. Na szczęście pozostałe pytania wciąż czekają na rozstrzygnięcie.
Co o WIBOR sądzi rzecznik generalny TSUE?
Radca prawny Michał Kanabaja: Tak jest, Szanowni Państwo. W artykule, o którym mówimy, znajduje się odniesienie do pytania prejudycjalnego, które przed TSUE otrzymało sygnaturę C-630/25. Nie jest to jednak pierwsze pytanie dotyczące kredytów złotówkowych opartych na WIBOR-ze. Jak wspomniał mecenas Rachelski, już wcześniej pojawiły się inne sprawy tego rodzaju. Rzeczniczka Generalna TSUE wydała 11 września swoją opinię w sprawie o sygnaturze C-471/24, która trafiła do Trybunału z odesłania Sądu Okręgowego w Częstochowie. W międzyczasie także Sąd Okręgowy Warszawa-Praga skierował własne pytanie do TSUE – zarejestrowane pod numerem C-586/25. Jak więc widać, tych pytań jest coraz więcej, a polskie sądy coraz śmielej korzystają z tej ścieżki, aby rozwiać wątpliwości dotyczące uczciwości mechanizmu WIBOR i praktyk banków wobec kredytobiorców.
Najważniejsze pytania o WIBOR przed TSUE
Radca prawny Stanisław Rachelski: Właśnie o to pytanie chodzi – to kluczowa sprawa, o której chciałbym teraz powiedzieć. Mówimy o pytaniu skierowanym do TSUE przez sędziego Maja. Warto wyjaśnić, czego ono dotyczy, bo jego znaczenie może być bardzo duże. O ile w głośnej opinii Rzeczniczki Generalnej w sprawie C-471/24 chodziło o umowę kredytową zawartą już po wejściu w życie rozporządzenia BMR (czyli stosunkowo nową, z 2019 roku), o tyle teraz mówimy o umowie z 2007 roku – a więc o kredycie sprzed wejścia tych przepisów w życie. Sędzia Maj w swoim pytaniu zasugerował, że sposób ustalania wskaźnika WIBOR przez Stowarzyszenie ACI Polska – czyli prywatny podmiot – mógł być podatny na manipulacje. To bardzo istotny wątek. W pytaniu pojawiło się kilka fundamentalnych zagadnień, które mogą mieć wpływ na przyszłość całego sektora bankowego. Trybunał ma rozstrzygnąć m.in.:
- czy banki miały obowiązek informować kredytobiorców, kto ustala wskaźnik referencyjny WIBOR,
- czy musiały wyjaśniać zasady i sposób jego wyliczania,
- oraz czy powinny były poinformować, że WIBOR jest oparty na deklaracjach uczestników rynku, a nie na rzeczywistych transakcjach.
To pytania o ogromnym znaczeniu, ponieważ dotyczą milionów umów zawartych przed 2018 rokiem. Ich rozstrzygnięcie może mieć potężny wpływ na sytuację kredytobiorców i cały sektor finansowy. Na odpowiedź przyjdzie nam jednak poczekać – zapewne około dwóch lat, o ile oczywiście sprawa nie zostanie wcześniej zakończona ugodą i nie spadnie z wokandy Trybunału.
Czy WIBOR to nowy frank? Porównanie do spraw frankowych
Radca prawny Michał Kanabaja: Można powiedzieć, że obserwujemy sytuację bardzo podobną do tej, jaką mieliśmy na początku spraw frankowych. Przez wiele lat składaliśmy pozwy, zanim doczekaliśmy się pierwszego przełomowego wyroku w sprawie państwa Dziubaków. Dziś Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał już około dwudziestu orzeczeń dotyczących kredytów frankowych, a linia orzecznicza jest całkowicie ugruntowana – TSUE konsekwentnie stoi po stronie konsumentów. Banki mają więc świadomość, że w przypadku WIBOR-u może dojść do podobnego scenariusza. Dlatego robią wszystko, by opóźnić wydanie rozstrzygnięć korzystnych dla kredytobiorców, bo każde takie orzeczenie w praktyce oznacza dla nich mniejsze zyski.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Przejdźmy do drugiego tematu dzisiejszej prasówki. Dotyczy on kredytobiorców, o których mówimy już od kilku lat – frankowiczów. W mediach pojawił się głośny tytuł: „Wiemy, którzy sędziowie lekceważą wyroki TSUE i Sądu Najwyższego w sprawach frankowych, nie przyznając kredytobiorcom pełnych kwot”. Chodzi tu przede wszystkim o kwestie odsetek należnych kredytobiorcom po unieważnieniu umowy kredytu. O pierwszy komentarz w tej sprawie poproszę pana mecenasa Michała Kanabaję.
Kredytobiorcy frankowi i ich prawa
Radca prawny Michał Kanabaja: Szanowni Państwo, od momentu wydania przez TSUE wyroku w sprawie państwa Lubrecznik (C-396/24) z dnia 19 czerwca tego roku, w polskich sądach dzieją się naprawdę różne, momentami zaskakujące rzeczy. Część sędziów postanowiła bardzo ściśle trzymać się tego orzeczenia – niestety często w sposób nie do końca trafny. Niektórzy sędziowie zaczęli bowiem błędnie interpretować to krótkie i dość lakoniczne uzasadnienie Trybunału.
Teoria salda – co oznacza dla frankowiczów?
W efekcie dochodzi do sytuacji, w których sądy wracają do tzw. teorii salda – czyli rozliczania stron po unieważnieniu umowy poprzez potrącenie wzajemnych świadczeń. Moim zdaniem, aby wyprowadzić taki wniosek z tego wyroku, trzeba wykazać się sporą fantazją interpretacyjną. Teoria salda jest bowiem skrajnie niekorzystna dla kredytobiorców i stoi w sprzeczności z ugruntowaną już linią orzeczniczą TSUE, zgodnie z którą konsument nie może ponosić negatywnych konsekwencji wadliwego działania banku.
Dlaczego teoria dwóch kondykcji zyskuje przewagę?
Radca prawny Stanisław Rachelski: Warto też podkreślić, że mamy już szereg wyroków – zarówno Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i Sądu Najwyższego – które wprost wskazują, że należy stosować tzw. teorię dwóch kondykcji. Zgodnie z tą zasadą, każda ze stron nieważnej umowy może dochodzić zwrotu swojego świadczenia niezależnie – bank oddaje to, co pobrał od kredytobiorcy, a kredytobiorca może oddać środki dopiero po uzyskaniu takiego zwrotu. Dlatego sędziowie, którzy mimo tego orzecznictwa stosują teorię salda, pozostają w sprzeczności z prawem unijnym oraz utrwaloną linią orzeczniczą TSUE i Sądu Najwyższego. W praktyce oznacza to naruszenie standardów ochrony konsumenta, które wynikają bezpośrednio z przepisów prawa europejskiego.
Konsekwencje stosowania teorii salda
Radca prawny Michał Kanabaja: Dokładnie tak. Mamy przecież uchwałę Sądu Najwyższego o mocy zasady prawnej z dnia 7 maja 2021 roku w sprawie o sygnaturze III CZP 6/21, która jednoznacznie wskazuje, że należy stosować teorię dwóch kondykcji. Podobne stanowisko potwierdził także pełny skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego w ubiegłym roku, również w uchwale mającej moc zasady prawnej. To oznacza, że polskie sądy są w tej kwestii związane orzecznictwem zarówno krajowym, jak i europejskim, a stosowanie teorii salda jest nie tylko nieuzasadnione, ale stoi w sprzeczności z obowiązującą linią orzeczniczą i duchem prawa konsumenckiego.
Radca prawny Stanisław Rachelski: Pozwolę sobie dodać, że zdarzają się sytuacje wręcz kuriozalne. W uzasadnieniach niektórych wyroków można przeczytać, że „kredytobiorca i tak otrzymał już wystarczająco dużo odsetek”, więc – zdaniem sędziego – „nie ma potrzeby zasądzać kolejnych”. W praktyce prowadzi to do tworzenia własnych konstrukcji prawnych, jak choćby powrotu do teorii salda, która nie ma oparcia ani w przepisach, ani w orzecznictwie. Efekt? Kredytobiorca zostaje realnie pokrzywdzony, a sędzia – zamiast stosować prawo – zaczyna myśleć jak dyrektor finansowy banku, analizując bilans zysków i strat, a nie ochronę konsumenta.
Sytuacja w poszczególnych sądach
Radca prawny Michał Kanabaja: Takie podejście sędziów kończy się oczywiście utratą części należnych kredytobiorcom odsetek i w konsekwencji prowadzi do niekorzystnych rozstrzygnięć w tym zakresie. W praktyce stanowi to jedynie przeszkodę w uzyskaniu pełnego i prawidłowego wyroku w drugiej instancji, ponieważ takie orzeczenia zazwyczaj są później skutecznie kwestionowane. Na szczęście, sędziów, którzy wciąż stosują teorię salda, jest niewielu. Wśród nich można wymienić m.in. pojedyncze przypadki w Sądzie Okręgowym w Warszawie – sędziów Jasińską, Drzymałę, Wiśniewską, Wiśniewskiego czy Wiechę – a także niektórych orzekających w Sądzie Okręgowym w Lublinie i we Wrocławiu, który niestety zasłynął już z przyjmowania tej koncepcji. Podobne tendencje obserwujemy również w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu, gdzie wciąż zdarzają się orzeczenia oparte na teorii salda.
Interwencje Sądu Najwyższego
Radca prawny Stanisław Rachelski: Na szczęście Sąd Najwyższy zajął się tym problemem i w ostatnim czasie uchylił część krzywdzących dla konsumentów wyroków, które opierały się na błędnej interpretacji przepisów i stosowaniu teorii salda.
Radca prawny Michał Kanabaja: Warto też dodać, że uchwały Sądu Najwyższego, o których mówiliśmy, mają moc zasady prawnej. To oznacza, że aby je zmienić, potrzebna byłaby kolejna uchwała o tej samej randze, co w praktyce nie jest ani proste, ani szybkie. W związku z tym kredytobiorcy mogą — i powinni — zachować spokój. Obecna linia orzecznicza jest ugruntowana i moim zdaniem nie ma powodów, by oczekiwać jej odwrócenia.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Przejdźmy do trzeciego tematu dzisiejszej prasówki. Tym razem mówimy o najnowszym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w którym potwierdzono, że kredytobiorcy mogą handlować roszczeniami wobec banków.
Kredytobiorcy mogą handlować roszczeniami wobec banków
Sprawa dotyczy tzw. trzeciej grupy konsumentów – osób, które zaciągnęły pożyczki gotówkowe i chciałyby skorzystać z przysługującej im sankcji kredytu darmowego. W orzeczeniu TSUE pojawia się nowy, interesujący wątek: możliwość sprzedaży lub cesji roszczeń wynikających z takich umów, co w praktyce może otworzyć całkiem nowy segment rynku. O komentarz w tej sprawie poproszę pana mecenasa Stanisława Rachelskiego.
Orzeczenie TSUE i jego konsekwencje
Radca prawny Stanisław Rachelski: Tak, rzeczywiście, TSUE potwierdził, że konsumenci mogą zbywać swoje wierzytelności wynikające z tzw. sankcji kredytu darmowego. Można mieć na ten temat różne opinie, ale fakt jest taki – orzeczenie otworzyło drogę do takiego obrotu roszczeniami. W praktyce oznacza to, że wielu kredytobiorców może teraz zdecydować się na sprzedaż swoich wierzytelności wyspecjalizowanym firmom, które zajmują się ich skupowaniem. To jednak – jak to się mówi – kij o dwóch końcach.
Zalety i wady sprzedaży roszczeń
Z jednej strony, taka sprzedaż pozwala kredytobiorcy szybciej uzyskać pewne środki finansowe, bo oczywiście za zbycie wierzytelności otrzymuje wynagrodzenie.
Z drugiej strony, nie oznacza to całkowitego „zamknięcia tematu”. Sąd, rozpoznając sprawę, wciąż może wezwać osobę, która sprzedała swoją wierzytelność, na przesłuchanie w charakterze świadka lub strony, aby wyjaśnić okoliczności zawarcia umowy kredytowej. To dla wielu osób oznacza stres i powrót do sprawy, którą uważali za zakończoną. Dlatego w mojej ocenie lepiej jest samodzielnie dochodzić swoich praw – choć wymaga to więcej zaangażowania, zazwyczaj wiąże się z większymi korzyściami finansowymi. Czy rynek skupu roszczeń rozwinie się masowo? Czas pokaże. Niewykluczone, że tak się stanie, ale na razie trudno przewidzieć skalę tego zjawiska.
Ryzyka związane z handlem wierzytelnościami
Radca prawny Michał Kanabaja: Dokładnie tak. Warto, Szanowni Państwo, zwrócić uwagę na to, jak brzmi sam wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Trybunał stwierdził, że dyrektywa 2008/48/WE nie stoi na przeszkodzie handlowaniu wierzytelnościami wynikającymi z sankcji kredytu darmowego, co formalnie otwiera możliwość ich sprzedaży.
Jednocześnie jednak TSUE zaznaczył, że sąd krajowy nie ma obowiązku badania ważności umowy cesji, ale również nie jest tego badania pozbawiony. To oznacza, że istnieje ryzyko, iż nawet jeśli kredytobiorca sprzeda swoją wierzytelność, umowa cesji może zostać później uznana za nieważną. W praktyce więc handel wierzytelnościami jest dość ryzykowny, zwłaszcza że takie umowy są często zawierane za ułamek rzeczywistej wartości roszczenia. Zamiast sprzedawać swoją wierzytelność firmom skupującym roszczenia, które działają masowo i zarabiają na skali, moim zdaniem warto samodzielnie dochodzić swoich praw w sądzie. Owszem, wymaga to pojawienia się na rozprawie i pewnego zaangażowania, ale pozwala odzyskać 100% przysługującego świadczenia, bez pośredników i bez ryzyka nieważności cesji. Firmy skupujące wierzytelności liczą na to, że część spraw wygrają, część przegrają, a część zostanie podważona — jednak zysk osiągają dzięki masowemu skupowi. Dla indywidualnego kredytobiorcy to po prostu się nie opłaca.
Zdecydowanie lepiej jest zgłosić się do kancelarii i dochodzić roszczenia samodzielnie, z pomocą profesjonalnego pełnomocnika.
Zanim podejmą Państwo jakiekolwiek działania, warto przede wszystkim sprawdzić swoją umowę kredytową – dokładnie przeanalizować, co się w niej znajduje i jakie możliwości prawne daje.
Dotyczy to wszystkich kredytobiorców – złotówkowych, frankowych, a także tych z Państwa, którzy chcieliby skorzystać z sankcji kredytu darmowego. Szczególnie zachęcamy frankowiczów, którzy już spłacili swoje kredyty, ale do tej pory nie podjęli żadnych kroków prawnych. To samo dotyczy osób posiadających kredyty w euro, dolarach czy innych walutach obcych. Czas działa na niekorzyść kredytobiorców, dlatego im szybciej przeanalizują Państwo swoją umowę, tym większa szansa na odzyskanie pełnej kwoty nadpłaconych środków ponad kapitał.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Serdecznie zapraszamy do bezpłatnej analizy umowy kredytowej w naszej kancelarii Rachelscy i Wspólnicy. Dziękujemy za uwagę i wspólne omówienie dzisiejszych nagłówków. Już jutro o godzinie 14:00 zapraszamy na spotkanie poświęcone kredytom złotówkowym, a w czwartek – na webinar dedykowany frankowiczom.
Podczas tych spotkań nasi mecenasi odpowiadają na Państwa pytania na żywo, dlatego warto skorzystać z tej możliwości. Dziękujemy raz jeszcze i życzymy Państwu udanego dnia! Do zobaczenia w kolejnym wydaniu Porannej Prawniczej Prasówki.
Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego polskie sądy coraz częściej zwracają się do TSUE z pytaniami dotyczącymi wskaźnika WIBOR.
- Jakie aspekty kredytów złotówkowych oparte na WIBOR mogą być uznane za nieuczciwe.
- Jak wygląda porównanie aktualnej sytuacji z kredytami WIBOR-owymi do wcześniejszych spraw frankowych.
- Jakie stanowisko na temat WIBOR-u wydaje rzecznik generalny TSUE.
- Dlaczego teoria dwóch kondykcji zyskuje popularność w rozstrzygnięciach dotyczących kredytów frankowych.
- Jakie są skutki zastosowania teorii salda w sporach dotyczących kredytów frankowych.
- Jak mogą wyglądać przyszłe interwencje Sądu Najwyższego w kontekście kredytów frankowych i WIBOR-owych.
- W jaki sposób kredytobiorcy mogą handlować roszczeniami wobec banków i jakie mogą być tego konsekwencje prawne.
- Jakie są potencjalne zalety oraz ryzyka związane z handlem wierzytelnościami wynikającymi z sankcji kredytu darmowego.
- Dlaczego kredytobiorcy powinni rozważyć samodzielne dochodzenie swoich praw w sądzie.
- Czy najnowsze orzeczenia TSUE mają wpływ na sytuację polskich kredytobiorców.
- Jakie kroki warto podjąć, aby dokładnie zrozumieć i analizować swoją umowę kredytową.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.