1 lipca 2025
Anna Domin
Zbliża się koniec epoki WIBOR-u
Witamy Państwa na porannej prasówce prawniczej, podczas której omawiamy, komentujemy i wyjaśniamy najważniejsze tematy medialne z minionego tygodnia. Tym razem, zgodnie z naszą tradycją, skupiamy się na zagadnieniach dotyczących kredytobiorców. Komentarza do najważniejszych publikacji udzielą eksperci z kancelarii Rachel i Wspólnicy. Naszym gościem jest mecenas Stanisław Rachelski i Pan Mecenas Mikołaj Mak.
Jak co tydzień, nie zabrakło głośnych i niekiedy kontrowersyjnych nagłówków – których celem bywa nie tylko informowanie, ale także przyciąganie uwagi czytelników, a czasem wręcz wprowadzanie w błąd. Właśnie dlatego jesteśmy tu, by rzetelnie wyjaśniać, co naprawdę kryje się za tytułami prasowymi. W tym tygodniu znów głośno o frankowiczach, którzy konsekwentnie wygrywają swoje sprawy w sądach. Coraz częściej również kredytobiorcy złotówkowi decydują się na drogę sądową. Pojawia się również nowy temat – „koniec WIBOR-u” i wprowadzenie nowego wskaźnika. Co to oznacza dla kredytobiorców?
O pierwszy komentarz poprosimy pana mecenasa Rachelskiego.
Wprowadzenie nowego wskaźnika – POLONIA SCR
Radca prawny Stanisław Rachelski: Rzeczywiście, zbliża się koniec epoki WIBOR-u – choć nie nastąpi to natychmiast. Mamy już nowy wskaźnik, który docelowo ma zastąpić WIBOR, i co ważne – rozpoczęto już jego notowania. Zgodnie z planami, do końca przyszłego roku kredyty mają zostać w pełni przeliczone według nowego wskaźnika, jakim jest Polonia Compounded Rate, czyli POLONIA SCR. Pojawia się jednak wiele pytań – przede wszystkim: jak mają się zachować kredytobiorcy? Czy konieczne będzie podpisywanie aneksów? Czy coś się dla nich zmienia już teraz? Na ten moment sytuacja nie jest jeszcze do końca klarowna. Oczekujemy na wydanie rozporządzenia, które w sposób systemowy i jednolity zastąpi WIBOR nowym wskaźnikiem.
Wpływ na kredytobiorców i zasady zmian wskaźnika
Z założenia – zmiana ta miałaby być automatyczna, czyli bez konieczności składania dodatkowych oświadczeń czy podpisywania dokumentów przez klientów. Czy ta zmiana będzie odczuwalna? Warto przypomnieć, że WIBOR opierał się na danych teoretycznych, zakładających istnienie transakcji międzybankowych, których de facto często nie było. Oznaczało to, że był wskaźnikiem częściowo hipotetycznym, co mogło stwarzać ryzyko manipulacji – banki miały realny wpływ na jego wysokość. Nowy wskaźnik ma wyeliminować te nieprawidłowości i lepiej odzwierciedlać faktyczne warunki rynkowe. To właśnie z tego powodu Unia Europejska zobowiązała państwa członkowskie do wdrożenia bardziej przejrzystego i rynkowego mechanizmu.
Jak banki reagują na koniec epoki WIBOR-u?
Radca prawny Mikołaj Mak: Na jednym z portali branżowych pojawił się bardzo interesujący artykuł, w którym głos zabiera prezes Związku Banków Polskich, Tadeusz Białek. Co istotne, wypowiedź ta — jak na komunikaty ze strony sektora bankowego — jest wyjątkowo konkretna, przemyślana i świadczy o tym, że banki traktują kwestię odejścia od WIBOR-u bardzo poważnie. Obecnie wciąż brak rządowego rozporządzenia, które precyzowałoby zasady i termin wejścia w życie nowego wskaźnika POLONIA SCR. Mimo to, prezes Białek przekazuje, że kredytobiorcy posiadający kredyty oparte na WIBOR będą mogli — jeśli wyrażą taką wolę — przejść na nowy wskaźnik na zasadzie dobrowolności.
Banki mają zacząć proponować takie rozwiązania swoim klientom. Co ciekawe, prezes ZBP wypowiada się również w imieniu Ministerstwa Finansów, wskazując, że planowane jest wprowadzenie rozporządzenia, które automatycznie zastąpi WIBOR w umowach kredytowych nowym wskaźnikiem. Termin tej zmiany miałby przypadać na rok 2028. Tego rodzaju przekaz jest znacznie bardziej uporządkowany i spójny niż wcześniejsze stanowiska Związku Banków Polskich. Niewątpliwie wpływ na to ma toczące się postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w którym kredytobiorca podnosi zarzut wadliwości stosowania wskaźnika WIBOR w umowie kredytowej.
Czy przymusowa zmiana wskaźnika jest legalna?
Kluczowa informacja dla osób posiadających kredyty oparte na WIBOR-ze brzmi zatem: ZBP zakłada możliwość dobrowolnego przejścia na nowy wskaźnik POLONIA SCR, natomiast rozważa się także wprowadzenie automatycznej zmiany na poziomie ustawowym — co w praktyce oznaczałoby przymusową modyfikację treści obowiązujących umów. W tym miejscu warto przypomnieć podstawową zasadę prawa cywilnego — prawo nie działa wstecz. Szczególnie w sprawach konsumenckich, gdzie obowiązuje silna ochrona zarówno na gruncie prawa krajowego, jak i unijnego, wprowadzanie automatycznych, przymusowych zmian do zawartych wiele lat temu umów kredytowych może być sprzeczne z przepisami. Na dziś nie istnieje żaden obowiązek podpisywania aneksów ani zgody na zmianę wskaźnika. Co więcej, przyszłe rozporządzenie, które narzucałoby automatyczną zmianę, również może zostać zakwestionowane z punktu widzenia prawa konsumenckiego. Będziemy uważnie monitorować ten temat i informować Państwa na bieżąco.
Radca prawny Stanisław Rachelski: Oczywiście, jeśli miałoby dojść do pogorszenia sytuacji konsumentów w wyniku tej zmiany, należałoby ją ocenić krytycznie — szczególnie, jeśli miałaby zostać wprowadzona automatycznie, bez ich zgody. Dlaczego w ogóle dokonuje się zmiany wskaźnika WIBOR?
Jak już wspomnieliśmy, WIBOR opiera się na deklaracjach banków, a nie na rzeczywistych transakcjach rynkowych. W warunkach wysokich stóp procentowych i dużej płynności sektora bankowego, taki mechanizm budzi istotne wątpliwości – zarówno z punktu widzenia transparentności, jak i uczciwości wobec konsumentów. Nowy wskaźnik — POLONIA SCR — bazuje na faktycznych transakcjach międzybankowych, a więc ma na celu wyeliminowanie ryzyka manipulacji i dostosowanie systemu do rzeczywistych warunków rynkowych. To odpowiedź na problemy wynikające z braku powiązania WIBOR-u z realnym obrotem finansowym oraz z możliwością wpływania przez banki na jego wysokość, co bezpośrednio przekłada się na oprocentowanie kredytów o zmiennej stopie. Co istotne, banki nie zmieniają wskaźnika dobrowolnie — są do tego zobowiązane przepisami unijnymi oraz wytycznymi nadzorczymi. To część szerszego procesu porządkowania rynku finansowego, który już miał miejsce m.in. w Wielkiej Brytanii, gdzie zlikwidowano LIBOR, a także w Stanach Zjednoczonych. Zmiany te mają na celu zwiększenie przejrzystości systemu i lepszą ochronę konsumentów — bo to właśnie konsumenci są stroną słabszą w relacji z instytucjami finansowymi, a ich interes musi być szczególnie chroniony.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Spory sądowe i sytuacja frankowiczów
Przejdźmy teraz do drugiego tematu, w którym wracamy do kwestii frankowiczów. Banki – jak się okazuje – zaczynają zmieniać swoją taktykę procesową. W tle mamy głośny tytuł medialny: „Po wyroku TSUE sędziowie nie wiedzą, co robić, a frankowicze już teraz chcą pieniędzy”. Pojawia się pytanie: czy to rzeczywiście chaos, czy może próba wywarcia presji ze strony sektora bankowego? W tle mamy również sygnały o możliwych próbach zastraszania lub zniechęcania kredytobiorców do dochodzenia swoich praw.O pierwszy komentarz w tej sprawie poproszę pana mecenasa Mikołaja Maka.
Co oznacza najnowszy wyrok TSUE dla frankowiczów?
Radca prawny Mikołaj Mak: Tak, zapadł wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który należy interpretować jednoznacznie. Nie widzę żadnej podstawy do twierdzenia, że mógłby on wpłynąć negatywnie na sytuację frankowiczów. Przeciwnie – orzeczenie wzmacnia ich pozycję. Sprawa, którą rozpatrywał TSUE, dotyczyła pytania prejudycjalnego skierowanego przez polski sąd i wynikała z powództwa banku. Trybunał stwierdził jasno: bank nie może dochodzić zwrotu kapitału lub innych świadczeń, które już wcześniej otrzymał od konsumenta. Aby to uporządkować: to konsument — kredytobiorca — dochodzi swoich roszczeń w sprawach frankowych (ale też np. przy kredytach w euro). Bank natomiast, jeśli chce rozliczenia, musi tak prowadzić proces, aby pozostać z odzyskanym kapitałem — nic ponad to. Kredytobiorca natomiast powinien otrzymać zwrot nadpłat.
Czy banki zmieniają taktykę po wyroku TSUE?
Tymczasem obserwujemy, że banki coraz częściej wytaczają powództwa przeciwko swoim klientom, próbując dochodzić rzekomego zwrotu kapitału, mimo że został on już spłacony w ratach. Właśnie w takiej sprawie wypowiedział się TSUE, wskazując, że nie jest dopuszczalne, by bank domagał się zwrotu czegoś, co już faktycznie posiada. Co więcej — nie może obciążać konsumenta kosztami procesu zainicjowanego przez siebie w sytuacji, gdy jego roszczenia nie mają uzasadnienia. Oczywiście, banki przedstawiają ten wyrok inaczej — próbują go interpretować jako przesłankę do tego, by sądy rozpoznawały sprawy „kompleksowo”, a więc uwzględniały roszczenia obu stron jednocześnie, nawet jeśli któraś z nich ich formalnie nie dochodzi. To jednak nie wynika z treści orzeczenia.
Pułapki interpretacyjne
Radca prawny Stanisław Rachelski: Tak, panie mecenasie, w tle mamy istotny kontekst prawny, czyli tzw. zasadę salda, która – warto zaznaczyć – jest znacznie korzystniejsza dla banków. Gdyby została zastosowana, mogłaby skutkować niższymi odsetkami należnymi kredytobiorcom, co wyraźnie osłabiałoby ich pozycję procesową. Tymczasem wyrok TSUE mówi jednoznacznie i ogranicza się do konkretnego zagadnienia: składanie przez bank powództwa o zapłatę kapitału w sytuacji, gdy ten kapitał został już w całości lub w znacznej części spłacony przez kredytobiorcę, jest niedopuszczalne. I tylko tyle – bez odniesień do zasad salda czy innych rozliczeń. Mimo to, zaraz po ogłoszeniu orzeczenia, banki rozpoczęły szeroko zakrojoną kampanię informacyjną, sugerującą, że Trybunał zmienił podejście do rozliczeń w sprawach frankowych – właśnie na zasadę salda. To jednak nie znajduje żadnego potwierdzenia w treści wyroku. Trybunał nie wypowiadał się w kwestii sposobu rozliczeń, nie wskazał, że należy przyjąć zasadę salda ani nie zmienił dotychczasowej linii orzeczniczej. Orzeczenie TSUE koncentrowało się wyłącznie na niedopuszczalności pozywania konsumenta przez bank w sytuacji, gdy świadczenie, którego bank się domaga, zostało już w znacznej mierze lub w całości spełnione.
Jak wcześniejsze orzeczenia TSUE wpływają na obecną sytuację frankowiczów?
Radca prawny Mikołaj Mak: Warto też przypomnieć o wcześniejszym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 15 czerwca 2023 roku, które odnosiło się do kwestii wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. W tamtym wyroku Trybunał wyraźnie zaznaczył, że kredytobiorca ma prawo domagać się zwrotu wszystkich nienależnie pobranych świadczeń, wraz z odsetkami liczonymi od chwili wezwania banku do zapłaty bądź innej wyraźnej czynności wyrażającej taką wolę. Wbrew obecnym twierdzeniom sektora bankowego, nie ma żadnych sprzeczności pomiędzy tamtym orzeczeniem a najnowszym wyrokiem TSUE. Banki próbują sugerować, że najnowsze rozstrzygnięcie jest „przeciwstawne”, tymczasem oba orzeczenia są ze sobą spójne i konsekwentnie wzmacniają pozycję konsumentów. Trybunał nie zakwestionował możliwości dochodzenia roszczeń przez kredytobiorców, a wręcz przeciwnie – jasno podkreślił ich prawo do pełnego rozliczenia z bankiem na uczciwych i przejrzystych zasadach.
Rzeczywiście, banki od zawsze interpretują orzecznictwo na swoją korzyść — to nie powinno nikogo dziwić. Tymczasem sytuacja frankowiczów w sądach jest obecnie bardzo korzystna, co potwierdzają zarówno dane statystyczne, jak i bieżące rozstrzygnięcia.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Na zakończenie chcielibyśmy jeszcze na chwilę wrócić do tematu WIBOR-u oraz zadać ważne pytanie: dlaczego Polacy nie rozumieją swoich umów kredytowych i kto za to odpowiada? To problem, który nie dotyczy wyłącznie kredytów frankowych. Coraz więcej osób posiadających kredyty złotówkowe, oparte na wskaźniku WIBOR, również decyduje się na dochodzenie swoich praw przed sądem. Pojawiają się bowiem wątpliwości co do tego, czy konstrukcja umowy była dla nich w pełni zrozumiała w chwili podpisania. Warto zadać sobie pytanie: czy kredytobiorcy naprawdę wiedzieli, co podpisują? Czy wskaźnik WIBOR — jego mechanizm działania i wpływ na wysokość rat — był im rzetelnie i jasno wyjaśniony? O komentarz w tej sprawie poprosimy pana mecenasa Rachelskiego.
Dlaczego Polacy nie rozumieją swoich umów kredytowych – winne banki czy brak edukacji finansowej?
Radca prawny Stanisław Rachelski: Trzeba otwarcie powiedzieć, że z edukacją finansową w Polsce nie jest najlepiej. Jeśli spojrzymy na statystyki europejskie, znajdujemy się na szarym końcu — zarówno pod względem poziomu wiedzy, jak i świadomości ekonomicznej społeczeństwa. W praktyce, dla wielu osób jedynym źródłem „edukacji finansowej” są hasła reklamowe i porównania cen — często sprowadzające się wyłącznie do wyboru najniższej raty czy najtańszej oferty. Tymczasem prawdziwa edukacja finansowa to coś więcej — to rozumienie mechanizmów rynkowych, długofalowych konsekwencji decyzji finansowych oraz struktury produktów bankowych.
Dlaczego w Polsce brakuje edukacji finansowej?
W przypadku kredytów – zwłaszcza hipotecznych – bardzo często spotykamy się z sytuacją, w której klienci nie zwracają uwagi na kluczowe elementy umowy, takie jak np. WIBOR. Patrzą jedynie na całkowite oprocentowanie i wysokość miesięcznej raty. A ta, na początku spłaty, często składa się głównie z odsetek – kapitał niemal w ogóle nie maleje. Po kilku czy kilkunastu latach wielu kredytobiorców z przerażeniem odkrywa, że mimo lat regularnych spłat, pozostała do uregulowania kwota kapitału jest wciąż bardzo wysoka. WIBOR – jako wskaźnik – nie jest neutralnym narzędziem matematycznym. To produkt bankowy, którego mechanizm ustalania budzi liczne wątpliwości. Za jego konstrukcję i funkcjonowanie odpowiada nadzór bankowy, a więc państwowe instytucje regulacyjne, które mają obowiązek dbać o transparentność i uczciwość rynku. Nie jest tajemnicą, że banki i nadzór mają wspólny interes w tym, aby te mechanizmy nie były w pełni zrozumiałe dla klientów. Nawet osoby zawodowo zajmujące się finansami przyznają, że niektóre zapisy w umowach kredytowych są niejasne, a ich skutki prawne i ekonomiczne wymagają głębszej analizy. Dlatego przeciętny konsument – bez wykształcenia ekonomicznego i dostępu do profesjonalnego doradztwa – nie ma realnych szans w starciu z dużą instytucją finansową. Zwykle ma jedynie wybór: podpisać umowę kredytową lub zrezygnować z zakupu mieszkania – innej alternatywy po prostu nie ma.
Radca prawny Mikołaj Mak: Dzisiejsze umowy kredytowe w Polsce zawierają szereg skomplikowanych mechanizmów, które są trudne do zrozumienia dla przeciętnego konsumenta. Jednym z takich przykładów — o którym mało kto wie — jest sposób, w jaki rozkładane są spłaty w czasie. Na początku okresu kredytowania spłacana jest przede wszystkim część odsetkowa. Nawet jeśli kredytobiorca wybiera raty równe lub malejące, może się wydawać, że od razu zaczyna spłacać znaczną część kapitału — ale w praktyce tak nie jest. W obecnych warunkach – przy wysokim wskaźniku WIBOR – okazuje się, że przy kredycie np. na kwotę 200 000 zł, w pierwszych ratach kredytobiorca spłaca zaledwie 200–300 zł kapitału, a reszta to same odsetki. Niezależnie od wybranego systemu spłaty – czy raty równe, czy malejące – dominują odsetki, a realna spłata kapitału zaczyna być zauważalna dopiero po kilku, a nawet kilkunastu latach. Tymczasem same nazwy systemów spłaty — „raty równe” czy „raty malejące” — mogą wprowadzać w błąd. Wskazują bowiem, że kredytobiorca będzie systematycznie spłacał kapitał, podczas gdy w rzeczywistości mechanizmy działania kredytu są znacznie mniej korzystne, niż mogłoby się wydawać po zapoznaniu się z nazwą oferty.
Jak banki manipulują komunikacją marketingową w kontekście kredytowym?
Radca prawny Stanisław Rachelski: Nie jest tajemnicą, że większość Polaków nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czym jest procent składany. Gdyby zapytać przypadkową osobę na ulicy, najprawdopodobniej usłyszelibyśmy ciszę lub odpowiedź nie na temat. To dobrze obrazuje skalę problemu z edukacją finansową, która w naszym kraju po prostu leży. Tymczasem procent składany to jeden z podstawowych mechanizmów finansowych, mający ogromne znaczenie zarówno w kontekście kredytów, jak i oszczędzania czy inwestowania. Bez jego zrozumienia trudno mówić o świadomym zarządzaniu pieniędzmi. Z drugiej strony, opinia publiczna powinna coraz mocniej domagać się od sektora bankowego większej odpowiedzialności edukacyjnej. Banki powinny aktywnie uczestniczyć w procesie uświadamiania kredytobiorców i transparentnie wyjaśniać mechanizmy działania swoich produktów. Niestety, zamiast edukacji, często mamy do czynienia z przemyślaną komunikacją marketingową, która przekonuje klientów do przyjęcia takiego obrazu rzeczywistości, jaki jest korzystny dla banku — a niekoniecznie zgodny z rzeczywistością. Celem takich działań jest najczęściej maksymalizacja zysków, a nie budowanie zaufania i długofalowej relacji z klientem.
Trudno nie zauważyć, że świadomi i wyedukowani konsumenci mogą być niewygodni dla instytucji finansowych. Jak sam pan mecenas wie, osoby, które rozumieją mechanizmy rynkowe, potrafią zadawać trudne pytania, negocjować warunki i skutecznie dochodzić swoich praw. Być może właśnie dlatego kwestie edukacji finansowej są systemowo pomijane, a przeciętny klient pozostaje w dużej mierze zależny od przekazu marketingowego banku. Im mniej konsument wie — tym mniej pyta. A to, niestety, często działa na korzyść tych, którzy tworzą i kontrolują system finansowy.
Miejmy nadzieję, że w przypadku kredytów złotówkowych postępowania będą przebiegać szybciej niż w sprawach frankowych — chociaż warto podkreślić, że w przypadku frankowiczów doczekaliśmy się wreszcie jednolitej linii orzeczniczej, co znacząco wzmocniło pozycję konsumentów. To już wszystkie tematy, które przygotowaliśmy dla Państwa w dzisiejszej prasówce.
Serdecznie dziękuję mecenasom za omówienie najważniejszych kwestii z minionego tygodnia. Już teraz zapraszam Państwa na czwartkowe spotkanie o godzinie 14:00, podczas którego na konkretnych liczbach pokażemy, jak wygląda sytuacja frankowiczów decydujących się na proces sądowy. Podpowiemy również, co zrobić w przypadku otrzymania propozycji ugody. Co najważniejsze — będą Państwo mogli zadawać pytania naszym ekspertom na żywo, w trakcie spotkania online. To doskonała okazja, aby skonsultować się z prawnikami w sprawach, które Państwa dotyczą i nurtują. Dziękujemy za uwagę, dziękuję również mecenasom za udział i komentarze. Życzymy Państwu spokojnego dnia i do zobaczenia — do widzenia!
Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego zbliża się koniec epoki WIBOR-u i jakie zmiany się z tym wiążą.
- Co to jest POLONIA SCR i jak wpłynie na kredytobiorców.
- Jak sektora bankowy odnosi się do przejścia z WIBOR-u na POLONIA SCR.
- Jakie mogą być prawne konsekwencje wprowadzenia automatycznego przeliczenia kredytów według nowego wskaźnika.
- Jakie zastrzeżenia prawnicze są podnoszone w kontekście nowego wskaźnika.
- Jakie znaczenie ma wyrok TSUE dla frankowiczów i sektora bankowego.
- Dlaczego banki zmieniają swoją taktykę procesową w sprawach frankowych.
- Czego dotyczy zasada salda i jakie są jej implikacje dla kredytobiorców.
- Jakie są niedostatki edukacji finansowej w Polsce i ich wpływ na zrozumienie umów kredytowych przez konsumentów.
- Jak marketingowa komunikacja banków może wpływać na postrzeganie przez konsumentów produktów finansowych.
- Kto jest odpowiedzialny za niewystarczającą transparentność informacji dotyczących kredytów i wskaźników finansowych.
- Co mogą zrobić kredytobiorcy, aby lepiej zrozumieć swoje umowy kredytowe i podjąć świadome decyzje.
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Anna Domin
DYREKTOR MARKETINGU
Filozof, Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Instytut Filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Posiada 15-letnie doświadczenie w zakresie kreowanie wizerunku w oparciu o strategię marketingową 360, Specjalizuje się w obszarach związanych z marketingiem i PR, budowaniem doświadczania z marką i kreowaniem efektywnej komunikacji z rynkiem. Jej publikacje ukazywały się na łamach takich tytułów jak: Marketing i Biznes, Magazif, Design Alive, Architecture Snob, Architect@Work.