11 czerwca 2025 roku mieliśmy okazję z zainteresowaniem śledzić publiczne wysłuchanie przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-471/24. Po raz pierwszy TSUE zmierzył się z kwestią legalności stosowania wskaźnika WIBOR w umowach kredytowych zawieranych w polskich złotych. Pytania prejudycjalne skierował Sąd Okręgowy w Częstochowie, reagując na powództwo kredytobiorcy, który zakwestionował sposób wprowadzenia zmiennego oprocentowania do swojej umowy kredytowej. To moment, który może na nowo ułożyć relację między kredytobiorcami a bankami w Polsce – i to nie tylko na gruncie ekonomicznym, ale przede wszystkim prawnym.
WIBOR – problem nie tylko techniczny, ale i prawny

Sprawa dotyczy fundamentalnej kwestii – czy WIBOR jako element oprocentowania kredytu może zostać poddany kontroli pod kątem uczciwości, transparentności i zgodności z unijnym standardem ochrony konsumenta. Kredytobiorca nie tyle kwestionuje istnienie samego wskaźnika, co sposób, w jaki został on wprowadzony do umowy. W jego ocenie – i tu, jako prawnik, muszę przyznać, że to argument zasługujący na poważne rozważenie – bank nie wywiązał się z obowiązków informacyjnych wobec klienta. Nie przedstawił w sposób jasny i zrozumiały, czym tak naprawdę jest WIBOR, jak się go wyznacza, ani jakie ryzyko niesie jego zmienność. To zresztą zarzut, który przewija się coraz częściej w sprawach sądowych. Banki, uczestniczące w ustalaniu WIBOR-u, opierają go na deklaracjach, które – w ocenie niektórych – są oderwane od realnych transakcji rynkowych. W konsekwencji klient, podpisując umowę, nie ma pełnej świadomości, że oprocentowanie jego kredytu może się zmieniać w oparciu o wskaźnik, którego charakter i mechanizm działania są dla przeciętnego konsumenta zupełnie nieczytelne.
Klaudia Krzyżanowska
Opiekun Klienta
Ratuj swoje finanse! Zamów teraz BEZPŁATNĄ analizę umowy kredytowej i dowiedz się, jak możemy Ci pomóc.
Darmowa analiza umowy
Pełnomocnicy kredytobiorcy w swoich argumentach powołali się na motyw 27 unijnego rozporządzenia BMR (Benchmark Regulation), podkreślając, że nawet uznanie danego wskaźnika za „kluczowy” nie zwalnia banku z obowiązku należytego poinformowania klienta. Sam fakt, że WIBOR jest zatwierdzony przez KNF i spełnia wymogi BMR, nie oznacza, że z perspektywy ochrony konsumenta można zrezygnować z analizy jego uczciwości na gruncie dyrektywy 93/13. Z drugiej strony, banki – wspierane przez instytucje publiczne, w tym Komisję Europejską – bronią się, wskazując na zgodność WIBOR-u z regulacjami unijnymi, jego nadzór oraz administrację zgodną ze standardami. Ich zdaniem postanowienia umowne, które się do niego odwołują, powinny być w związku z tym wyjęte spod kontroli sądowej w świetle prawa konsumenckiego.
WIBOR pod lupą TSUE – o co pyta Sąd z Częstochowy?
Kluczowe pytania, które postawił sąd krajowy, a które teraz analizuje Trybunał, sprowadzają się do czterech zagadnień:
- Czy zapisy umowy odnoszące się do WIBOR-u mogą być oceniane pod kątem uczciwości?
- Czy brak informacji o sposobie ustalania wskaźnika stanowi naruszenie prawa?
- Czy umowa może dalej obowiązywać bez WIBOR-u, oparta wyłącznie na marży banku?
- I wreszcie – czy brak realnej alternatywy (np. kredytu ze stałą stopą) oznacza, że konsument nie miał rzeczywistej możliwości wyboru?
Dla zrozumienia możliwego kierunku orzeczenia warto sięgnąć do wcześniejszego wyroku TSUE z 2020 roku w sprawie IRPH (C-125/18). Trybunał orzekł wówczas, że nawet oficjalny, publiczny wskaźnik – jakim był hiszpański IRPH – może być nieuczciwy, jeśli konsument nie otrzymał dostatecznych informacji o jego mechanizmie. To orzeczenie miało poważne skutki w Hiszpanii, a jego echo może zabrzmieć teraz w Polsce. Na dalszy rozwój sprawy przyjdzie nam jeszcze poczekać. 11 września 2025 r. poznamy opinię Rzecznika Generalnego – dokument, który często wskazuje kierunek, w jakim zmierza TSUE. Wyrok spodziewany jest pod koniec roku lub na początku 2026. W międzyczasie wiele spraw sądowych w Polsce zostało zawieszonych – sądy czekają na to, co powie Luksemburg.
Potencjalne skutki wyroku?
Jeżeli TSUE przychyli się do argumentacji konsumentów, może to oznaczać konieczność eliminacji WIBOR-u z niektórych umów, a nawet unieważnienie całych kontraktów. Dla banków oznaczałoby to nie tylko konieczność zmiany praktyk kontraktowych, ale również poważne ryzyko finansowe. Dla kredytobiorców – otwarcie drogi do kwestionowania zawartych umów. Jeśli natomiast Trybunał uzna, że WIBOR i odwołania do niego nie podlegają kontroli, dzisiejszy model finansowania pozostanie w mocy. Dla wielu klientów zamknie się wówczas droga sądowa, a kwestia przejrzystości umów – przynajmniej w tej formie – zostanie rozstrzygnięta na korzyść sektora bankowego. Tak czy inaczej – zarówno prawnicy, jak i klienci banków powinni uważnie śledzić rozwój wydarzeń. Orzeczenie w sprawie C-471/24 (a także powiązanej C-243/25) może stać się nowym rozdziałem w historii kredytów złotówkowych w Polsce – i to rozdziałem, który będziemy cytować przez lata.
Z artykułu dowiesz się:
- Czego dotyczy sprawa C-471/24 przed TSUE
- Jakie zarzuty wobec WIBOR-u formułują kredytobiorcy
- Jakie stanowisko w sprawie WIBOR prezentują banki i instytucje unijne
- O co konkretnie pyta TSUE Sąd Okręgowy w Częstochowie
- Jakie znaczenie dla sprawy ma wcześniejszy wyrok TSUE w sprawie IRPH
- Kiedy spodziewana jest opinia Rzecznika Generalnego i wyrok TSUE
- Jakie mogą być skutki ewentualnego uznania zapisów o WIBOR-ze za nieuczciwe
- Co wyrok może oznaczać dla kredytobiorców i banków w Polsce
Autor wpisu oraz Mistrz prawa na stronie rachelski.pl
Stanisław Rachelski
Wspólnik zarządzający
Prawnik biznesowy od 1987 roku, arbiter w Krajowym Sądzie Arbitrażowym w Warszawie, mediator przy Sądzie Okręgowym w Warszawie. Członek wielu rad nadzorczych. Zwolennik polubownego rozwiązywania sporów. Doświadczony negocjator i mediator. Ekspert w zakresie uwalniania od toksycznych kredytów. Specjalista w zakresie fuzji i przejęć, prywatyzacji, rynków kapitałowych oraz prawa handlowego i cywilnego. Wieloletni pracownik sektora bankowego.