25 stycznia 2023

Anna Domin

Podpisać ugodę z Bankiem, czy walczyć w sądzie?

Na fali licznych wyroków wydawanych przez sądy na korzyść tzw. „frankowiczów”, wśród banków udzielających kredytów indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej, widać coraz wyraźniejszą tendencję do proponowania przez banki swoim klientom tzw. „ugód”. W ocenie banków jest to skuteczne rozwiązanie, które mogłoby zatrzymać Frankowiczów przed pójściem do sądu. Niekorzystna dla banków linia orzecznicza nie jako […]

Na fali licznych wyroków wydawanych przez sądy na korzyść tzw. „frankowiczów”, wśród banków udzielających kredytów indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej, widać coraz wyraźniejszą tendencję do proponowania przez banki swoim klientom tzw. „ugód”.

W ocenie banków jest to skuteczne rozwiązanie, które mogłoby zatrzymać Frankowiczów przed pójściem do sądu. Niekorzystna dla banków linia orzecznicza nie jako zmusza banki do proponowania kredytobiorcom ugód, choć nadal są takie banki, które niechętnie podejmują negocjacje z kredytobiorcami. Nie oznacza to jednak, że ugody będą proponowane wszystkim kredytobiorcom, którzy zawarli umowę kredytu indeksowanego lub denominowanego w walucie obcej. Można się spodziewać, że ugody będą proponowane jedynie tym kredytobiorcom, którzy już poczynili jakiekolwiek kroki prawne mające na celu unieważnienie czy też odfrankowienie takich umów – krótko mówiąc poszli do sądu. Propozycji ugody z pewnością nie otrzymają kredytobiorcy, którzy już w całości spłacili swój kredyt i nie są obecnie dłużnikiem banku. Zatem nie należy spodziewać się sytuacji, w której banki masowo będę proponowały wszystkim kredytobiorcom „frankowym” zawieranie ugód.

W ocenie części banków przekształcenie kredytów frankowych w kredyty złotówkowe, byłoby rozwiązaniem korzystnym dla obu stron. Czy jednak przekształcenie takiego kredytu w kredyt złotówkowy opierający się na przeliczeniu aktualnego salda zadłużenia na złotówki po sztywnym kursie, z wykorzystaniem oprocentowania WIBOR zamiast LIBOR oraz marży banku, jest rozwiązaniem opłacalnym i optymalnym dla kredytobiorców. Czy jest to cena jaką chcemy zapłacić za zrzeczenie się wszelkich roszczeń dotyczących unieważnienia takich umów kredytowych?

Argumentem przemawiającym za podpisaniem takiej ugody jest uniezależnienie się od ryzyka kursowego danej waluty, mającego wpływ na wysokość rat, jak również samego salda zadłużenia, na warunkach zaproponowanych przez bank. Plusem takiej ugody, może okazać się zmniejszenie salda zadłużenia, (choć nie zawsze), a także zaoszczędzenie czasu potrzebnego na uzyskanie prawomocnego wyroku w takiej sprawie (zdarzają się oczywiście wyroki, które zapadają już po kilku miesiącach od złożenia pozwu, ale takie sytuację należą niestety wciąż do rzadkości). Na tym niestety kończą się istotne argumenty przemawiające za podpisaniem takiej ugody.

Minusów mamy zdecydowanie więcej.
Wśród nich należy wymienić te najbardziej istotne. Po pierwsze z momentem podpisania ugody, kredytobiorca zamyka sobie możliwość dochodzenia roszczeń wynikających z takich umów. Po drugie proponowane przez banki kursy przeliczenia są zdecydowanie wyższe od tych, po których kredytobiorca zaciągał kredyt w pierwszej dekadzie XX wieku. Nie należy zapominać także, że oprocentowanie wynikające ze wskaźnika WIBOR jest zdecydowanie wyższe od LIBOR, a to w sposób istotny i niepodważalny wpływa na wysokość poszczególnych rat spłacanych przez kredytobiorców. Zawarcie ugody na obecnie proponowanych przez banki warunkach wiąże się ze stratą konkretnych pieniędzy, liczonych w tysiącach jeśli nie setkach tysięcy złotych, które kredytobiorca mógłby odzyskać w sytuacji wystąpienia na drogę sądową.

Jedną skuteczna metodą, dającą najwięcej korzyści jest pójście do sądu. Należy także pamiętać, że w chwili obecnej prawie 98% spraw dotyczących kredytów indeksowanych lub denominowanych kursem waluty obcej kończy się po myśli kredytobiorców czyli unieważnieniem takiej umowy lub w sporadycznych przypadkach jej „odfrankowieniem”.

Takie rozwiązanie praktycznie w każdym wypadku okazuje się bardziej korzystne dla kredytobiorców, od warunków określonych przez banki w ich propozycjach ugodowych. Warte uwagi jest również to, że skoro bank już raz „oszukał” kredytobiorców przy podpisywaniu takiej umowy kredytowej (brak rzetelnej informacji o ryzyku kursowym czy jednostronne ustalanie przez bank kurs wymiany waluty, itp.), to do takiej sytuacji może dojść ponownie. Ponadto podpisując ugodę zaproponowaną przez bank, zawiera się kolejną umowę kredytu na kilka czy kilkanaście lat. Jeśli jednak zdecydujemy się na rozważenie podpisania takiej ugody,  powinniśmy dokładnie przeanalizować proponowane przez bank warunki takiego porozumienia i porównać je z korzyściami płynącymi z unieważnienia takiej umowy kredytowej.

W szczególności musimy wziąć pod  uwagę korzyści finansowe, które wynikną z takiego a nie innego rozwiązania. Ponadto należy również zwrócić uwagę na proponowany okres kredytowania, proponowaną kwotę kredytu kurs po jakim taka kwota zostanie określona,; pozostałą do spłaty wielkość kredytu, a także kurs przewalutowania takiego kredytu. Jest to zadanie, które może wydać się skompilowane dla przeciętnego konsumenta nieobeznanego z realiami panującymi w świecie kredytów, co może być wykorzystane przez banki. Dlatego zawsze warto skonsultować kwestie związane z ugodami z doświadczoną kancelarią, która w przystępny sposób wyjaśni i zaproponuje dogodne rozwiązanie.

 

Autor tekstu: Mecenas Artur Machciński, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w szeroko rozumianym prawie cywilnym z uwzględnieniem prawa rodzinnego i spadkowego, w szczególności zaś zagadnieniami z zakresu prawa nieruchomości oraz prawa konkurencji i konsumenta.