Źródło: Gazeta Prawna Dostawca: Grupa Wydawnicza INFOR Data: 27 kwietnia 2007

Mniej fachowców, czyli będzie drożej

ZMIANA PRAWA Około 100 tys. fachowców może stracić prawo do wykonywania pracy. Chyba że zdadzą egzamin w izbie rzemieślniczej zrzeszonej w Związku Rzemiosła Polskiego.

Przyjęta przez Sejm nowelizacja ustawy z 22 marca 1989 r. o rzemiośle (Dz.U. z 2002 r. nr 112, poz. 979) uzależnia prawo do wykonywania zawodów rzemieślniczych od wykazania się dokumentem potwierdzającym kwalifikacje. Ponadto pozbawia ona możliwości prowadzenia egzaminów przez izby niezrzeszone w Związku Rzemiosła Polskiego.

Albo egzamin, albo bezrobocie

Projekt nowelizacji ustawy o rzemiośle przewidywał głównie zmiany porządkowe i precyzujące obecne przepisy. Inspirowane przez Związek Rzemiosła Polskiego i dodane przez posłów regulacje radykalnie zmieniły zakres zmian. Zgodnie z art. 2 zawody znajdujące się na liście zawodów rzemieślniczych będą mogły wykonywać osoby posiadające potwierdzone kwalifikacje zawodowe. Listę zawodów ustali w rozporządzeniu minister gospodarki. Ma się przy tym kierować opinią ZRP. Bez kwalifikacji zawód będzie można wykonywać do trzech lat po wejściu listy w życie. Wyjątek przewidziano dla osób, które w momencie wprowadzenia listy ukończyły 50 lat oraz wykonują zawód znajdujący się na liście co najmniej dziesięć lat.

Rozwiązanie krytykują organizacje pracodawców. Dostęp do wykonywania zawodów, które znajdą się na liście, zostanie znacznie ograniczony.

Rafał Baniak, ekspert KPP, mówi, że to kolejne ograniczenie swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Szacuje, że około 100 tys. fachowców, którzy nie mają za sobą egzaminów, może stracić prawo do wykonywania zawodu. W efekcie wzrośnie koszt usług.

– Rzemieślnicy będą chcieli zrekompensować nakłady poniesione na szkolenia i egzaminy. To nie znaczy, że nastąpi poprawa jakości usług. Jakość pracy powinien weryfikować rynek, a nie dokument – mówi.

Egzamin nie jest konieczny

Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego, który jest zwolennikiem zmian, tłumaczy, że na liście zawodów, do których potrzebne będą potwierdzone kwalifikacje, powinny być zawody związane z ochroną zdrowia, życia i mienia wysokiej wartości oraz ochroną środowiska. O tym, które konkretnie się na niej znajdą, zadecyduje minister gospodarki.

Według prezesa ZRP potwierdzenie kwalifikacji nie musi być egzaminem przed izbą rzemieślniczą.

– Każde ukończenie szkoły zawodowej, zasadniczej czy średniej będzie potwierdzeniem kwalifikacji – mówi prezes ZRP.

– Ludzi, których zatrudniam, nie pytam o egzamin. Po prostu obserwuję, jak pracują. Umiejętności najlepiej weryfikuje praktyka, a nie dokumenty – mówi Jerzy Dejneka, prowadzący firmę remontową.

Jeden związek rzemieślników

Nie mniejsze kontrowersje budzi dodana do nowelizacji zmiana w art. 11. Zgodnie z nią uprawnione do przeprowadzania i potwierdzania egzaminów kwalifikacyjnych, wydawania świadectw czeladniczych i dyplomów mistrzowskich będą tylko izby rzemieślnicze zrzeszone w ZRP. Pozostałe izby stracą rację bytu.

– To oznacza praktycznie likwidację naszej izby. Jesteśmy bardziej elastyczni, a nasze egzaminy są tańsze – mówi Jerzy Miszczak, prezes Lubelskiej Izby Rzemieślniczej.

Dodaje, że ZRP nie chce przyjąć izby w poczet swoich członków, gdyż w Lublinie działa już izba zrzeszona w Związku. Podobnie jest w Rybniku.

Prezes ZRP nie zgadza się, że Związek będzie miał monopol na egzaminy.

– Egzaminy takie mogą prowadzić izby rzemieślnicze, kuratoria i państwowe komisje egzaminacyjne. Ograniczenie konkurencji wśród izb rzemieślniczych, które mogą prowadzić egzaminy, zapobiegnie kupowaniu dokumentów potwierdzających kwalifikacje zawodowe – wyjaśnia Jerzy Bartnik.

– Przyznanie jednej korporacji wyłącznego prawa do przeprowadzania egzaminów spowoduje spadek znaczenia pozostałych struktur samorządu rzemieślniczeg – ocenia mecenas Stanisław Rachelski, radca prawny, wspólnik w kancelarii Rachelski i Wspólnicy.

Grażyna Kopińska, dyrektor Programu Przeciw Korupcji w Fundacji im. Stefana Batorego, zwraca uwagę, że przepisy ograniczające dostęp do zawodu nie tylko naruszają zasadę swobody prowadzenia działalności gospodarczej, ale tak jak wszystkie zezwolenia czy licencje stwarzają pole do korupcji.

– Dziwi także przyznanie uprawnienia do prowadzenia egzaminów przez jedną organizację – mówi Grażyna Kopińska.

Teraz ustawą zajmie się Senat.

Marcin Musiał